Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Równouprawnienie mężczyzn /wolne rozważania/


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
347 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~Ala2~

~Ala2~
  • Goście

Napisano 19 styczeń 2013 - 11:30:38

Nie dajmy się zwariować tym postępem w każdej dziedzinie, by nie wylać dziecka z kąpielą...Relacje damsko-męskie będą zdrowe, jeśli role przypisane kobiecie i mężczyżnie zostaną zachowane a postęp będzie dotyczył jednakowych szans rozwoju, kariery, zarobków oraz współdecydowania o rodzinie i partnerstwa w niej.Kobieta niech pozostanie kobieca, bo taką lubią mężczyżni a mężczyzna męski, bo taki urzeka kobietę.Takie jest moje skromne zdanie. :)

#22 Cherries in Liqueur

Cherries in Liqueur

    Dla inteligentnych inaczej-nie Moderatorka!!!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1504 postów

Napisano 20 styczeń 2013 - 12:31:32

Mamy żal kolejne wypadki...

http://www.gp24.pl/a...LUPSK/130119483

Co by nie mówić... tu była ewidentna wina faceta...

#23 ~żal.pl~

~żal.pl~
  • Goście

Napisano 20 styczeń 2013 - 12:52:33

Tak, p. Plebanek opisala dokladnie to co Cherries wyjasnila. Dowiedzialem sie równiez ze jest pilnym obserwatorem cech spoleczenstwa i moze to urodzic jakis kolejny felieton.
Mnie osobiscie wciaz zastanawia jedna kwestia. Skoro zalozylismy ze to mezczyzni sie zmieniaja (nawet musza) ale aby zachowac pożądany efekt to kobiety sa jego weryfikatorem. Taki typ meskiego faceta ktory w domu pracuje na rzecz rodziny to wymarzony partner. Tylko ja sie zastanawiam dlaczego tak ogromna zmiana w porownaniu z facetem XX wieku dotyczy tylko mezczyzn. Rozumiem kobiecą pomoc na zasadzie podbijania ego aby facet nie zboczyl ze slusznie obranego kierunku ale cholera... mam wrazenie ze to nie fair. Że zmiany dotyczną tylko mnie i jesli sie sprawdze to wygralem a jak nie to trudno. Najgorsze ze nie ma wyboru ! Ten pociag odjezdza i albo sie na niego zalapie albo nie pojade dalej. Chyba my mezczyzni nie mamy innego wyjscia tylko prosze pamietac ze istnieje wielkie ryzyko. Co jesli ta zmiana, jesli uzyska sie faceta idealnego, dalej nie bedzie produktem finalnym ? Co jesli dobra tego swiata zaslepią kobiety i w pogoni za bogactwem i zabawą obiorą ściezke egoizmu ? Juz Tomas Hobbs pisal "czlowiek jest zwierzeciem egoistycznym". Obawiam sie ze facet, jakikolwiekby nie byl bedzie jedynie dodatkową parą rąk umozliwiającą siegniecie po luksus. Mysle ze to problem indywidualny i kazdego z nas w pewnym moemencie czeka taki "rachunek sumienia".

#24 Cherries in Liqueur

Cherries in Liqueur

    Dla inteligentnych inaczej-nie Moderatorka!!!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1504 postów

Napisano 20 styczeń 2013 - 14:04:20

Och te nasze stosunki damsko- męskie.... Żebyś myślał nad tym całą wieczność to i tak do końca nie da się tego rozgryźć...
Założyliśmy, że faceci ulegają ewolucji.. Ale kobiety nie tylko- weryfikują te zmiany... One są ich przyczyną!
Bo fakt, że męska połowa społeczeństwa zaczęła w sposób naturalny czy też mniej naturalny ewaluować, jest spowodowane właśnie bardzo szybką ewolucją kobiet w ostatnim czasie... Jeszcze 30- 40 lat temu rola i percepcja siebie samych u kobiet były zupełnie inne.. W ostatnim 20- leciu nastąpił ogromny "skok cywilizacyjny"- wykształcenie, aspiracje, ambicje, dążenie do zrównania statusu kobiet i mężczyzn, "porywanie" się na profesje dotąd przypisane wyłącznie płci "brzydkiej", chęć zdobycia niezależności, stanowisk, pieniędzy- spowodowały bardzo duże zmiany w świadomości kobiet.. Do tego dochodzi wzrost bezrobocia, który zwłaszcza na faceta wpływa destruktywnie i depresjogennie.. To właśnie tu należy się doszukiwać zmian u współczesnego mężczyzny...
Z jednej strony brak możliwości spełnienia się w roli żywiciela rodziny, z drugiej- ambitna i mająca dobrą pracę kobieta.. W sposób naturalny i pozornie bezbolesny następuje zmiana ról... Dlatego Twoja teza, że zmiana dotyczy tylko mężczyzn, jest moim zdaniem błędna... Ona po prostu wynikiem zmian u kobiet...
Ja się zastanawiam nad inną rzeczą... Czy aby ta feminizacja i niezależność kobiet nie wyjdą im w rezultacie bokiem...
Dlaczego? Mężczyźni, jakby nie patrzeć, są jednak płcią silniejszą... I pod względem fizycznym i pod względem psychicznym...
Tymczasem kobiety cieszą się swoim równouprawnieniem i wejściem na ścieżkę niezależności... Mogą nawet obyć się wiele lat bez faceta, jeśli ten nie spełnia ich oczekiwań..
Ale co będzie, kiedy kobieta "dobije" do pewnego wieku... praca nie będzie już tak dochodowa... w domu nagle zacznie się wszystko na raz psuć... i na koniec, nie będzie się do kogo przytulić i poskarżyć- jaki ten świat jest okrutny a koleżanki złośliwe???
Mężczyźni, za jakiś czas się pozbierają... Wróci ich naturalna chęć opieki nad bliskimi i utrzymania rodziny... Mają to w naturze i obecne perturbacje z osobowością są moim zdaniem przejściowe... Ile to potrwa? Nie wiem... Może jeszcze kilkanaście, może kilkadziesiąt lat... Ale na pewno kiedyś ulegnie zmianie..


Ten pociąg odjeżdża ale nie dla facetów... On odjeżdża kobietom, choć na ten moment one nie są tego w ogóle świadome...
A mężczyzna? No cóż... Jest w stanie zrobić bardzo wiele dla swojej kobiety...
Ale jednak mam wrażenie- NIE WSZYSTKO...

Użytkownik Cherries in Liqueur edytował ten post 20 styczeń 2013 - 14:11:04


#25 ~żal.pl~

~żal.pl~
  • Goście

Napisano 20 styczeń 2013 - 14:29:44

Tak sie zastanawiam Cherries, jak to jest z wami kobietami ? Odnosze wrazenie, ba ! mam na to nawet dowody ze jestescie w jakis przedziwny sposob ze sobą połączone. Niby kazdy czlowiek jest inny ale ja zauwazylem ze niektore kwestie sa u kobiet cholernie identyczne. Taka niewidoczna "solidarnosc jajników" :) To komplement, zeby nie bylo.
P.Plebanek napisala dokladnie to samo. Uwaza ze to wlasnie emancypacja kobiet wywolala zmiany u mezczyzn. I dokladnie tak jak ty mowisz mezczyzni aktualnie spedzaja czas na przemyslaniu swoich zmian. Jest tak ze faceci sa w kryzysie ale wyjdą z niego silniejsi i cykl zacznie sie od poczatku. Kolejne emancypacje aby ich dogonic. No nie wiem, zataczamy chyba za szerokie koło rozważań.
Jak sądzisz, jest mozliwe zeby na gruncie naturalnej, dobrej agresji wybudowac cos jeszcze ale tak bez szkody ? Czasami czuje ze jesli ja uginam kark to wychodze jako dobry obywatel ale slaby czlowiek. Zupelnie jakby mi ktos cos zabral i nie oddal.

Ja osobiscie zajmuje sie tym co mnie osobiscie dotyka i naturalne ze to pole jest dla mnie najwazniejsze. Mam wiele watpliwosci ale chyba dam rade jakos z tego wybrnąć. Boje sie tylko jednego, jak juz obudze sie z letargu myslowego i wyjde silniejszy to bedzie za pozno a jedyne co bede potrzebowal to kogos zeby mi pampersy zmienic :)
Tak czy owak kazdy z nas musi skupic sie na wlasnym jestestwie problem tylko ze do tanca trzeba dwojga. Partnera ktory nie bedzie deptal po nogach.

Poki co musze szybko wymyslec cos na obiad i zbieram sie do pracy. Pozdrawiam.

#26 Cherries in Liqueur

Cherries in Liqueur

    Dla inteligentnych inaczej-nie Moderatorka!!!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1504 postów

Napisano 20 styczeń 2013 - 14:59:37

No patrz... Kto by pomyślał...? Ale przyznam, że zestawienie moich jajników z jajnikami p. Plebanek- to dla mnie ogromny komplement :D
A tak na poważnie- chyba z tą solidarnością nie jest dokładnie tak... Gdyby tak było, współczesny facet nie znalazłby w takiej sytuacji, że musimy tu debatować nad jego przyszłością i troszczyć się o niego... Jesteśmy z p. Plebanek raczej w ogromnej mniejszości...
Co do Twoich kolejnych rozważań... Nie każde "ugięcie karku" sprawia, że stajesz się słabszym człowiekiem... Wszystko zależy od sytuacji, okoliczności... Czasami nawet takie pochylenie pozwoli właśnie poczuć się silniejszym... Jednak stanie się tak wtedy- i tylko wtedy, gdy Twoja duma na tym nie ucierpi a Ty sam poczujesz się z tym dobrze... Gdy będziesz miał poczucie, że robisz coś wbrew sobie- zawsze będziesz miał poczucie porażki...

Ty nie jesteś w letargu... Jako jeden z nielicznych dostrzegasz problem i próbujesz go zrozumieć, jego przyczyny i skutki...
Problem polega, moim zdaniem na tym, że kobieta, która jest Ci "przypisana" musi charakteryzować się wielką inteligencją i jeszcze większą wrażliwością... Jeśli ona nie zaliczy Cię w poczet Miłych Facetów ale da Ci możliwość samorealizacji i zadba o Twoje poczucie honoru i godności, Twoje dylematy zbledną i zejdą na plan dalszy...

Użytkownik Cherries in Liqueur edytował ten post 20 styczeń 2013 - 15:03:10


#27 ~żal.pl~

~żal.pl~
  • Goście

Napisano 21 styczeń 2013 - 08:35:50

W poprzednim poscie dotknelas ciekawego tematu. Swego czasu badałem wnikliwie ten problem ale moglem go ocenic jedynie subiektywnie. Chodzi m.in o bezrobocie mezczyzn jako element kryzysu wspolczesnych facetow. Natrafilem nawet na dosc ciekawe porownanie. Pojawila sie teza jakoby bezrobocie dla mezczyzny jest tym samym czym gwalt dla kobiety. Oczywiscie dosc mocno przesadzone, sprawa dotyka innej materii. Jednak gdyby zestawic cechy pożądane u mezczyzn takie jak opiekun, głowa rodziny, ten który zapewnia byt to taki problem pracy jest wyznacznikiem jego meskosci. Pomijając bezrobocie strukturalne, sprawa wydaje sie jasna, nie sprawdzasz sie jako glowa rodziny. Stad juz mały krok do alkoholizmu i calkowitej degeneracji. Inaczej sprawa ma sie u kobiet. Dla pań praca zawsze była alternatywą. Jedną z dwóch waznych w zyciu i tak naprawde obie sa wysoko nobilitujące. Jesli kobieta nie znajdzie dla siebie miejsca na rynku zawsze moze zostac w domu gdzie nawet z nudow rodzi dzieci. Malo tego, sprawdzona jako matka ma podwojny powod do dumy. Zwroc uwage na ciekawy fakt. Jesli w rodzinie mąż traci prace to w wiekszosci przypadkow rozchodzą sie w góra rok czasu. Przy czym kobieta jest calkowicie usprawiedliwiona, szuka poprostu nowego opiekuna, a małżonek zostaje z łatką nieudacznika.
Nie chce przez to powiedziec ze gdy walczymy z bezrobociem to wpierw zapewnijmy ją mężczyznom. Jesli zacznie sie pomagac, dając jasno do zrozumienia ze faceci sobie nie radzą to nie wybrną z określen jako fajtłapy co jest krzywdzące bo wiadomo jak to jest na rynku pracy w dobie kryzysu. Pomijam juz fakt gdy praca jest ale za psie pieniądze. To kolejny powod do klotni i łatki niezdary. Od razu przypomina mi sie slynny cytat "tato, jak trudno dzisiaj być mężczyzną".

Chyba faktycznie jest jakos tak ze my mężczyzni musimy wziąść sie za barki z życiem i przy dopingującej kobiecie wyjsc na prostą. Ciekawe, jesli komus sie uda czy zauwazy wklad kobiety ? :)

#28 Cherries in Liqueur

Cherries in Liqueur

    Dla inteligentnych inaczej-nie Moderatorka!!!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1504 postów

Napisano 21 styczeń 2013 - 17:43:01

Jak już wcześniej napisałam- uważam, że bezrobocie jest kluczowym elementem układanki jaką jest psychika męska, zarówno w kontekście naszych rozważań jak i w świetle ogólnie pojętej osobowości męskiej...
Nie mogę odnieść się do Twojego przykładu, gdyż nigdy nie zostałam zgwałcona i najprawdopodobniej nigdy nie będę bezrobotnym mężczyzną :rolleyes: ale odnoszę wrażenie, że jest lekko przesadzony...
Nie mniej, zważywszy na genetyczne uwarunkowania o których już pisaliśmy, jest faktem bezsprzecznym, że utrata pracy przez mężczyznę musi być ogromnym ciosem... Cierpi na tym nie tylko jego budżet ale i honor, duma i poczucie męskości... Myśli sobie: co ze mnie za facet, skoro nie jestem w stanie utrzymać swojej rodziny... Im dłużej trwa ten stan, tym niższe staje się u niego poczucie własnej wartości...
Z tym wiąże się i inny problem, dość rzadko sygnalizowany, ale który jest i nasila się coraz bardziej... Albo nie tyle się nasila- co staje się coraz bardziej zauważalny... Otóż problem dotyczy małżeństw, w których to kobieta zarabia więcej... Mąż nie musi być bezrobotny ale wystarczy, że jego zarobki są dostrzegalnie mniejsze... Z moich obserwacji a i własnego doświadczenia wynika, że takie małżeństwa mają małe szanse na przetrwanie... Nie ma tu znaczenia, czy kobieta daje odczuć swojemu facetowi, że to ona zarabia na dom, czy to mężczyzna trwa w coraz niższym poczuciu własnej wartości... Ale powiem Ci, że żadne z tego typu układem małżeństw (wśród moich znajomych) nie przetrwało...
Warto się nad tym pochylić w kontekście Miłego Faceta... Tego typu sytuacja powoduje u naszego delikwenta frustrację... Ale na początku to nie ma większego znaczenia.. Partnerka zapewnia go, że to nie ma żadnego wpływu na jej uczucie ale Miły Facet, zgodnie ze swoimi ambicjami, chce to w jakiś sposób zrekompensować... Stąd bierze się jego zaangażowanie w prace domowe.. Z biegiem czasu, naturalną koleją rzeczy tych prac i obowiązków przybywa bo i on chce pokazać się z coraz lepszej strony a i ona bardzo polubiła tę niespodziewaną wyrękę... Wszystko jest pięknie do czasu... Któregoś dnia on zauważa, że stał się gosposią a do niej dociera, że męskość u jej faceta gdzieś się ulotniła... A potem to już niestety z górki...
Analogiczna sytuacja jest wtedy, kiedy oczywiście Miły Facet nie ma pracy w ogóle...

Co dotyczy kobiet- to tak, kiedyś praca była alternatywą... Dziś już nie! No, chyba że ma faceta zarabiającego co najmniej trzy- cztery średnie krajowe.. W innym przypadku praca nie jest alternatywą ale koniecznością...
Z tym rodzeniem z nudów to niestety przesadziłeś... A swoją drogą, żeby powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że kobieta spełniła się jako matka- musi poczekać do usamodzielnienia się dzieci... Jeśli są odpowiednio wykształcone i z powodzeniem radzą sobie w życiu- wtedy dopiero można powiedzieć, że matka jest spełniona..
W tym co opisałeś jest zawarte to, co napisałam wyżej... Kobieta, która rozstała się z partnerem z powodu jego niższych zarobków czy też notorycznego bezrobocia a miała przez ostatnie lata właśnie Miłego Faceta- poszukuje wzorca męskości, człowieka zdecydowanego, zdeterminowanego w swojej męskości... A że często trafia na agresora- jest to znakiem naszych czasów...
Bo ze świecą szukać w tej chwili mężczyzny o typowym patriarchalnym podejściu do życia i rzeczywistości a jednocześnie czułego kochanka, szanującego swoją kobietę...
Ufff... Na razie starczy... :rolleyes:

Użytkownik Cherries in Liqueur edytował ten post 21 styczeń 2013 - 17:44:36


#29 Cherries in Liqueur

Cherries in Liqueur

    Dla inteligentnych inaczej-nie Moderatorka!!!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1504 postów

Napisano 21 styczeń 2013 - 18:32:07

A to tak- dla rozrywki... ;)

Dołączona grafika

#30 ~Ala2~

~Ala2~
  • Goście

Napisano 21 styczeń 2013 - 18:44:18

A to tak- dla rozrywki... ;)

Dołączona grafika

Czyżbyś uważała, że wiernych żon nie ma na tym świecie ?....Ja bym polemizowała z tym stwierdzeniem.... ;) :)

#31 Cherries in Liqueur

Cherries in Liqueur

    Dla inteligentnych inaczej-nie Moderatorka!!!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1504 postów

Napisano 21 styczeń 2013 - 18:55:59

Czyżbyś uważała, że wiernych żon nie ma na tym świecie ?....Ja bym polemizowała z tym stwierdzeniem.... ;) :)


Ja raczej polemizuję z poczuciem humoru Stwórcy... :D

#32 ~Ala2~

~Ala2~
  • Goście

Napisano 21 styczeń 2013 - 19:00:27

Ja raczej polemizuję z poczuciem humoru Stwórcy... :D

Stwórca to w końcu facet. :P :D

#33 ~żal.pl~

~żal.pl~
  • Goście

Napisano 21 styczeń 2013 - 19:07:37

Dzieki Cherries za odpowiedz, taka rozmowa to czysta przyjemnosc. Duzo wnosi do mojego postrzegania swiata, kobiet.
Wiesz, sednem moich rozwazan, takim grotem wszystkich problemow jest to slynne rownouprawnienie. Jak widzisz, facet ma sporo pracy przed sobą zeby to wszystko jakos pozbierac do kupy. Zauwaz tez ze jesli dyskusja, przemiany sa na gruncie neutralnym, to odbywa sie to w miare bezbolesnie. Jednak coraz czesciej zamienia sie to w żądania co naturalnie rodzi agresje. Przeciez nikt nie odda pola bez walki, nikt. Inna sprawa jesli jest to w wąskim gronie rodzinnym, ale co zrobic jesli to dotyka szersze spoleczenstwo ? Odnosze wrazenie ze gdy mezczyzna oddaje teren to uwaza to za sprawe honorową jednak kobiety wogole nie odbierają tego jako ukłon. Istnieje raczej zasada ze skoro udało sie w tym przypadku to idzmy dalej, żądajmy nastepnego. Takim wspolnym mianownikiem jest czystosc gry. Zauwaz ze samo oddanie juz jest nienaturalne dla faceta, a tutaj dochodzą jeszcze zapisy prawne których musi sie podporządkować.

Pisząc o "rodzeniu z nudow" miałem na mysli alternatywe i byc moze zapomnialem dopisac slowo "chociażby". Tak, kobieta bez pracy moze chociazby urodzic. Przeciez tak czy owak musi to zrobic (no ok czasami decyduje sie na zycie bez potomka, ale ogolnie). Ciąża jest takim etapem gdzie musi, bez dwoch zdan, byc obecnosc mezczyzny. Ok stajemy sie coraz silniejsi, mam kolezanke ktora w 8 m-cu odmalowywala pokoj dla dziecka no ale mąż w tym czasie odbebnial 12 godz zmiane w pracy i to wszystko dla kobiety. A jaka alternatywe ma facet ? Zostac w domu i robic obiad, tylko ze spelnia sie w tym jak górnik na morzu. Nie wiem czy dysproporcja zarobkow oznacza bezwarunkowy rozwod. Na szczescie w nieszczesciu jesli ma juz miejsce to jest ona rzędu 200-300 zl w jedna badz druga strone. Rzadziej przekracza 1000 zl jednak faktycznie co ma wtedy zrobic facet ? Jest gorszy od zony ? Nawet jesli nie wplywa to na relacje miedzy nimi to jest jeszcze bierne spoleczenstwo ktore nie popusci. Jest cos gorszego dla faceta niz wytykanie palcami ?

Zauwaz tez taka analogie. Wyobrazmy sobie młodych ludzi jakos tam zakotwiczonych na rynku pracy i podejmujacych decyzje o zyciu rodzinnym. Mezczyzna nie dosc ze musi dobrac partnerke pod wzgledem charakteru, pod wzgledem pochodzenia mam nadzieje juz nie chociaz ma to miejsce i dochodzi teraz kwestia zarobkow jesli mysli o utrzymaniu zwiazku. W tym czasie kobieta nie dosc ze z roku na rok ma kolejne pootwierane drzwi to kompletnie nie jest ograniczona w doborze partnera. Jedyna norma to dobry/zly. Im wieksza wolnosc dla jednych tym coraz mniejsza dla drugich a to kompletnie nie jest rownouprawnieniem.

Jak widzisz, te wyrastające bariery bardzo ograniczają swiat mezczyzn ktory dotychczas byl nasz w calosci ! A na horyzoncie kolejne żądania. Boje sie ze jesli swiadomosc nierownosci zatoczy jeszcze wieksze kolo to zacznie sie walka na noze. Ja osobiscie mam powoli dosyc ze za wieksza prace dostaje mniej niz kobieta na tym samym stanowisku. Ok byc moze nie zdarza sie to czesto ale rownosc w zarobkach nie idzie w parze z wydajnoscia a zimą jest to widoczne jak na dloni. Zgadnij kto musial odsniezyc schody w firmie ?

Tak sie zastanawiam czy istnieje jakis naturalny mechanizm ktory hamuje żądania kobiet. Ok doszlismy do wniosku ze jesli jeden mezczyzna posiada wszystkie pożądane cechy to jest to jakims finiszem w dążeniach ale slusznie zauwazylas ze jest to znikoma liczba. Najgorsze w tej sytuacji ze ten ogrom pracy i mowiac wprost ponizen dotyczy głownie mezczyzn. Jakos nie widze pracy organicznej u kobiet. Mam taką wizje ze jedynym słusznym rozwiązaniem jest poprostu byc biernym obserwatorem na pustelni tylko do czego to doprowadzi ?

Użytkownik żal.pl edytował ten post 21 styczeń 2013 - 21:15:49


#34 ~żal.pl~

~żal.pl~
  • Goście

Napisano 21 styczeń 2013 - 19:09:20

Haha dopiero teraz zauwazylem kolejny post. Cherries chcesz powiedziec ze nawet Bog zadrwil z nas, mezczyzn ? :) No ale on nie mial zony.. albo domyslil sie czym jest tesciowa :)

#35 wielbicielka :)

wielbicielka :)

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 4040 postów

Napisano 21 styczeń 2013 - 21:57:54

A to tak- dla rozrywki... ;)

Dołączona grafika


A miało być tak pięknie :D

#36 ~żal.pl~

~żal.pl~
  • Goście

Napisano 21 styczeń 2013 - 22:46:32

A miało być tak pięknie :D


Wiesz dla Ciebie to smiech i ubaw po pachy, a dla nas coraz czesciej szara rzeczywistosc :)

#37 wielbicielka :)

wielbicielka :)

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 4040 postów

Napisano 21 styczeń 2013 - 22:56:15

Wiesz dla Ciebie to smiech i ubaw po pachy, a dla nas coraz czesciej szara rzeczywistosc :)


Obrazek był zabawny... to fakt.
A tak zupełnie poważnie, kilka lat temu to samo zafundował mi facet. I rzeczywiście nie było mi do śmiechu :)

#38 Cherries in Liqueur

Cherries in Liqueur

    Dla inteligentnych inaczej-nie Moderatorka!!!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1504 postów

Napisano 21 styczeń 2013 - 22:59:56

Ciężko się z Tobą dyskutuje żal... Mam wrażenie, że (nie pejoratywnie) zafiksowałeś się na pewien pogląd i bronisz go, mimo argumentów drugiej strony..
Podam Ci przykład: weźmy trzeci akapit Twojej wypowiedzi.. Pierwsza nieścisłość to Twoje stwierdzenie, że mężczyzna dokonuje wyboru pod takim czy innym względem (wzgląd nie ma znaczenia, choć drugi wymieniony przez Ciebie- rodem z średniowiecza :D). Wg mnie już dawno minęły czasy, kiedy to mężczyzna dokonuje wyboru... Teraz musi zaiskrzyć po prostu między dwojgiem ludzi.. Inaczej żaden wybór faceta na nic się nie zda. On może sobie wybierać jaką chce kobietę ale jeśli jej nie przypadnie do gustu to nic nie wskóra... I żeby nie było- to działa w obie strony!!!
Dalej. Czemu sugerujesz, że tylko mężczyzna myśli o wysokości zarobków w kontekście utrzymania rodziny? Uważasz, że wszystkie współczesne dziewczyny tudzież kobiety są malowanymi lalami, które oczekują aż mężczyzna zapewni całkowicie wikt i opierunek swojej rodzinie? Zaręczam Cię, że tak nie jest.. Tu właśnie jest ta pozytywna strona "pierwotnego" równouprawnienia czyli możliwość i chęć podjęcia pracy przez kobiety... I teraz mam problem... Szczerze mówiąc, choć już przyzwyczaiłam się nieco do Twojego toku rozumowania, nie jestem w stanie zrozumieć, o jakich kolejnych pootwieranych drzwiach piszesz? (Byłabym wdzięczna, gdybyś doprecyzował.) I kolejny kwiatek...Co masz na myśli, że kobieta nie jest ograniczona w wyborze partnera... Założyłeś na początku tej myśli, że jest jakaś lepiej lub gorzej dobrana para, która chce założyć rodzinę... Więc jakim cudem w takim przypadkuzakładasz, że kobieta może dowolnie wybierać partnerów?
Oczywiście, zdarzają się rozpady związków nawet daleko "posuniętych" w deklaracjach ale robienie założenia, że jest to wyłącznie domeną kobiet jest z gruntu błędne... Równie często rozmyślają się kobiety jak i mężczyźni... Albo zaczynają się uwidaczniać zbyt wielkie różnice, albo któreś z nich pozna kogoś nowego, albo wydarzy się coś, co przekreśla wspólną przyszłość... Ale z całą pewnością nie zawsze i nie wyłącznie dzieje się to z przyczyny kobiety...
Podobnie nie zgadzam się z kryterium, które określiłeś dla decyzji kobiet... Naprawdę sądzisz, że kobiety są tak puste i dokonują wyboru przez pryzmat: dobry- zły???
Co to znaczy dobry? Co to znaczy zły? Przecież dla każdego, i kobiety i mężczyzny, te pojęcia oznaczają coś zupełnie innego! Dla jednej kobiety dobry będzie ten, który nie uderzy zbyt mocno, dla innej ten, który nie zdradzi a dla innej ten, który będzie kochał ją i dzieci...
Dalej.. Czemu zakładasz, że tych samych, opisanych wyżej praw, nie mają mężczyźni? Oni również dokonują takich czy innych wyborów partnerki, oni również mają prawo wycofać się ze związku, oni również mogą do woli wybierać partnerki dopóki nie trafią na swoją połówkę, oni również, w zależności od upodobań,preferencji, przekonań i oczekiwań stawiać im takie a nie inne kryteria...

Zadam Ci teraz kluczowe pytanie..
Jakie wyrastające bariery masz na myśli, które wg Ciebie ograniczają świat należący dotychczas do mężczyzn? Odpowiedz mi... ale tak konkretnie... na przykładach.
O jakiej nierówności piszesz?
Z wieloma Twoimi tezami jestem skłonna się zgodzić ale pewnych sugestii nie rozumiem...
Weźmy przykład który podałeś... To wielka rzadkość, kiedy kobieta na tym samym stanowisku zarabia więcej... W 90% przypadków- jest na odwrót...
Cały szkopuł polega na tym, że kobiety nie chcą zarabiać więcej... chcą zarabiać tyle samo...
A schody w firmie? No cóż... Gdybym to była ja- z chęcią bym odśnieżała, ruch na świeżym powietrzu jeszcze nikomu nie zaszkodził... Tym bardziej, że to tylko schody...

Myślę, że powinieneś zacząć powoli spoglądać mniej schematycznie, bez jakichkolwiek uprzedzeń, tak, jakbyś zaczął zapisywać czystą kartkę ale w sposób jak najbardziej obiektywny, oparty na własnych doświadczeniach ale i dopuszczając wszelkie inne przykłady potwierdzające Twoje tezy jak i im zaprzeczające...

#39 Cherries in Liqueur

Cherries in Liqueur

    Dla inteligentnych inaczej-nie Moderatorka!!!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1504 postów

Napisano 21 styczeń 2013 - 23:05:27

Haha dopiero teraz zauwazylem kolejny post. Cherries chcesz powiedziec ze nawet Bog zadrwil z nas, mezczyzn ? :) No ale on nie mial zony.. albo domyslil sie czym jest tesciowa :)


Raczej to drugie :D

Wiesz dla Ciebie to smiech i ubaw po pachy, a dla nas coraz czesciej szara rzeczywistosc :)


Chyba troszeczkę dramatyzujesz... Do szarej rzeczywistości jeszcze daleko a "ta rzeczywistość" dotyka zarówno kobiety jak i Was- mężczyzn... :)

Obrazek był zabawny... to fakt.
A tak zupełnie poważnie, kilka lat temu to samo zafundował mi facet. I rzeczywiście nie było mi do śmiechu :)


Otóż to... Nie wierz w to, że tylko faceci na tym łez padole są poszkodowani... Oni także krzywdzą... :(

#40 wielbicielka :)

wielbicielka :)

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 4040 postów

Napisano 21 styczeń 2013 - 23:07:59

Otóż to... Nie wierz w to, że tylko faceci na tym łez padole są poszkodowani... Oni także krzywdzą... :(


Niestety bardzo często.....




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych