Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »


26 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~Leonard~

~Leonard~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 17:37:13

tak prężnie działa państwowa firma....



#2 ~J23 Bytów~

~J23 Bytów~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 19:29:30

Proszę Pana! To na pewno Pana wina! Znam pracownika Energii i znam ich podejście do klienta!!! To my jesteśmy winni, a Energa to najlepsza firma!!! Oni nigdy nie mają winy!!! Ja sam z nimi walczyłem rok!!! Buraki i tyle!!!



#3 ~Magda~

~Magda~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 19:49:39

Witam. Ja tydzień temu otrzymałam fakturę za 30 miesięcy, prawie 6 tysięcy złotych. Mam ją zapłacić do 24 lipca. Czytałam wiele artykułów, nawet na łamach GP, że mam na zapłatę sześć miesięcy bez odsetek. Zadzwoniłam do Energii, by się upewnić, czy na pewno, a pani na infolinii stwierdziła, że nie wie, gdzie takie kłamstwa czytałam i mam zapłacić całość do daty na fakturze. Po tym terminie zaczną naliczać odsetki. Masakra jakaś! Jak zwykły Kowalski ma uciułać 6 tys. Przez niespełna dwa tygodnie?!

#4 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:15:33

Witam. Ja tydzień temu otrzymałam fakturę za 30 miesięcy, prawie 6 tysięcy złotych. Mam ją zapłacić do 24 lipca. Czytałam wiele artykułów, nawet na łamach GP, że mam na zapłatę sześć miesięcy bez odsetek. Zadzwoniłam do Energii, by się upewnić, czy na pewno, a pani na infolinii stwierdziła, że nie wie, gdzie takie kłamstwa czytałam i mam zapłacić całość do daty na fakturze. Po tym terminie zaczną naliczać odsetki. Masakra jakaś! Jak zwykły Kowalski ma uciułać 6 tys. Przez niespełna dwa tygodnie?!

Nie płaciłeś 30 miesięcy i co, myślałeś że ci to umorzą ? :) głupota ludzka nie zna granic....



#5 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:16:51

Prezes Kujawski z PiS a w radzie nadzorczej Bobrowski tez z PiS tak rządzą ignoranci.

#6 ~Mariusz~

~Mariusz~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:20:39

Witam. Ja tydzień temu otrzymałam fakturę za 30 miesięcy, prawie 6 tysięcy złotych. Mam ją zapłacić do 24 lipca. Czytałam wiele artykułów, nawet na łamach GP, że mam na zapłatę sześć miesięcy bez odsetek. Zadzwoniłam do Energii, by się upewnić, czy na pewno, a pani na infolinii stwierdziła, że nie wie, gdzie takie kłamstwa czytałam i mam zapłacić całość do daty na fakturze. Po tym terminie zaczną naliczać odsetki. Masakra jakaś! Jak zwykły Kowalski ma uciułać 6 tys. Przez niespełna dwa tygodnie?!

Pani Magdo. Mam ten sam problem.Tylko ja byłem bardziej zapobiegliwy i wpłacam co miesiąc pewną kwotę na konto energii. Czekam już dwa lata. O odsetkach było na GP, że jest pół roku na zapłate bez konsekwencji.



#7 ~klient w krawacie awantura~

~klient w krawacie awantura~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:34:07

Bajka o prundzie
bajka numer 1
Drodzy pracownicy Zakładu Enigmatycznego E-wnewrwia - bardzo przepraszam Was że jeszcze żyję bo moje podłe i nikczemne życie wraz z moimi pragnieniami dotyczącymi poboru prundu są tak małe i nikczemne że sam sobie się dziwię jak mogę Wam zakłócać nienaruszalny i święty biurkowo-komputerowy błogi spokój…. Poprzez swe własne pragnienia chciałem więcej Wam płacić za zużyty prąd elektryczny. W moim malutkim świecie zapragnąłem zużywać więcej energii elektrycznej poprzez używanie silników trójfazowych do napędu drobnych maszyn domowych typu: krajzega (dla niekumatych-> piła tarczowa do drewna) spawarka, sprężarka itp. sprzęty. A jak wiadomo takie urządzenia wymagają tzw. siły czyli przyłącza 380 V . niestety takowego nie posiadałem wobec powyższego uwzględniając język literacki i techniczny napisałem podanie do biur E-wnerwia .... i zaczęły się schody - w nieśpiesznej odpowiedzi otrzymałem druk podania właściwego zwanym WNIOSKIEM -> 4 STRONY formatu A-4 z pięćdziesięcioma (!) rubryczkami do wypełnienia których musiałbym ukończyć kolejny techniczny kierunek studiów. Z tymże wnioskiem udałem się do siedziby Zakładu Enigmatycznego w mieście słynnym z Zamku Pokrzyżackiego - i nie o Malbork tu chodzi :-). Ze złudną nadzieją na załatwienie sprawy na miejscu Pani piastująca stanowisko doradcy klienta wybudziła mnie z złudzeń że coś załatwię - usiłowała wyegzekwować odpowiedzi ode mnie na pytanie ile kilowatów energii elektrycznej zużywam rocznie (czy ktoś z Was czytających moją bajkę potrafi odpowiedzieć na to pytanie?) Gdybym zadał owej Pani pytanie ile zużywa wody rocznie do kąpieli w metrach sześciennych licząc to zapewne też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć ... no i chwile to trwało ale po mojej sugestii że mogłaby to sprawdzić w komputerze .... sprawdziła :-) ... i wpisała w rubryczkę liczbę czterocyfrową. Zadała mi kolejne pytanie z gatunku dziwnych i dla laika niezrozumiałych - jaka moc przyłączeniowa ma wpisać w kolejna rubryczkę. Więc odpowiedziałem tej Pani że maksymalny silnik jaki zamierzam podłączyć ma moc 5,5 kW. i niech sama dokona wyboru właściwej liczby bo jako petent (czyt: natręt) nie muszę znać się i na tym choć na wielu rzeczach w życiu się znam ...
"ale ja nie jestem elektrykiem" -> taką odpowiedź usłyszałem z niewątpliwie ślicznych ust. I zgotowały mi się na moment synapsy moje po takiej odpowiedzi a krew wzburzyła me piękne śniade lico .... skoro doradca klienta w firmie energetycznej nie potrafi poradzić sobie z jedna rubryczka we wniosku to może trzeba byłoby przez moment pomyśleć - wykręcić numer wewnętrzny do innego pokoju w którym siedzi bardziej kumaty kolega i po jednym pytaniu uzyskać odpowiedź w 20 sekund. Szkoda ze nie wszyscy myślą szybko…. ale tak to w życiu już jest ....
Po przebrnięciu przez wniosek Pani zażyczyła sobie dokumentów pozostałych (notarialny akt własności mieszkania), mapka sytuacyjna terenu po którą musiałem się udać do innego miasta zwanego grodem zbója Rummela. Świadectwa mojego chrztu, bierzmowania lub obrzezania na szczęście nie chciała :-) …. Mija dalej jakiś czas.… Jest 30 marca -> w tymże grodzie Rummela za skserowaną mapkę -> kartka papieru formatu biurwowego A-4 zapłaciłem 40 złociszy :-) i była to najdroższa kserówka jaką kiedykolwiek otrzymałem - arkusz ten z pięcioma czerwonymi, urzędowymi pieczęciami posiadam do dziś w domu i ze względu na śliskość papieru niestety nie nadaje się on nawet do celów wiadomych .....
-> ta kartka pomimo pięciu urzędowych pieczęci została przez inną Panią w innym jeszcze mieście (kiedyś wojewódzkim) bezczelnie skopiowana pomimo zastrzeżenia pieczęcią urzędową o treści :
" Reprodukowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie i rozprowadzanie niniejszego dokumentu wymaga zezwolenia o którym mowa w art. 18 ustawy ....... " - czy ja złamałem prawo czy też owa Pani miała takie uprawnienia tego nie wiem..... ale to pomińmy bo bajka jest nie o tym ...
Komplet wszystkich dokumentów dostarczyłem do firmy E-wnerwia w mieście innym a kiedyś wojewódzkim i tu trafiła mi się Pani która błyskotliwie poinformowała mnie o właściwej mocy przyłączeniowej (zabezpieczenie 20 Amper). Poinformowany zostałem również o tym ze przesłanie kompletu moich dokumentów nastąpi do miasta z Zamkiem Pokrzyżackim i Zakład Enigmatyczny dalej poprowadzi sprawę. Telefon po jakiś 2- 3 tygodniach od Pana który ustala całą architekturę podłączenia sieci tworząc trzy stronicowy dokument zwany Warunkami Przyłączenia zmienia za moja zgodą i fachowa poradą tego Pana moc zabezpieczeń na 25 Amper. Po kolejnym obiegu dokumentów i podpisaniu umowy uiściłem opłatę w wysokości 1049,03 złotych (słownie -> ponad tysiąc złotych) po chyba trzech tygodniach oczekiwania dzwonię do Pani z zakładu z zapytaniem co dalej - wówczas dopiero zostałem poinformowany o konieczności zakupienia licznika trójfazowego którego koszt to kolejne 578,09 złotych. Montaż licznika miał nastąpić oczywiście dopiero po uiszczeniu zapłaty za niego z góry bądź w 48 ratach ( ciekawe czy w nieoprocentowanych - śmiem powątpiewać). Płace całość od razu w dniu otrzymania rachunku za licznik bo nigdy niczego nie kupuje na raty. Mija czas , mija, ...mija ..... .... i nic :-( .... Odrobinę podniesionym głosem dzwonie do jakiejś śmiesznej infolinii na początek rozmawia ze mną chyba jakaś maszyna głosowa głos ludzki wydająca ......... potem automat przeistacza sie w człowieka -kobietę ...... a ja garnę całą prawdę bo nie po to tracę urlop w domu aby czekać na jakikolwiek kontakt ze strony elektryków. I pomogło !!! bo na drugi dzień przed dziewiątą rano puka do mnie Pan informując mnie że przyjechali i będą podłączenie robić. Moja radość po 4 miesięcznym oczekiwaniu zgasła niczym świeczka na wietrze bo okazało się że tablica podlicznikowa jest niewłaściwa do zamontowania nowego licznika. Dwóch Panów ( i po jaką cholerę dwóch ?!!! -> czy w tej parze jeden miał uprawnienia na prowadzenie samochodu a drugi do podłączenia licznika ?!) którzy przywieźli licznik jak szybko się pojawili tak szybko odjechali a ich zachowanie podobne było do amerykańskich detektywów z filmu o złym przestępcy na przesłuchaniu z których jeden jest dobry (ten młodszy) a drugi zły ( ten starszy). Oczywiście wykazali się wielką asertywnością w wykonywaniu powierzonych im zadań ponieważ starszy stanowczo odmówił jakichkolwiek działań zasłaniając się papierami na których coś tam sobie napisał i kazał mi to podpisać .... czemu odmówiłem podpisania ? na amerykańskim filmie tez odmawiają podpisania czegokolwiek - złożenie podpisu jest jednoznaczne z przyznaniem się do winy ...a co ja jestem komu winien? nie ze mną te gierki Panowie :-) i na tym kończy się dzień dzisiejszy ... z rana jadę do miasta po tablicę podlicznikową za 10 złotych :-) tyle ponoć ma kosztować ..... co będzie dalej to napisze jutro bądź po zakończeniu całej instalki ....
Podliczmy koszta wszelkie ..... 4 wyjazdy do miast okolicznych po 30-kilka kilometrów w jedna stronę, 4 dni stracone na załatwianie papierów które biurokraci nazywają dokumentami, 1627 złotych kosztów które powinien ponieść raczej zakład Energetyczny a nie ja…. ( bo czy taksówkarz każe płacić sobie za taksometr?) .... no tak tylko pytam .....
a potem będzie bajka numer dwa - ale to tylko dla wytrwałych i tylko dla tych którzy nie sa elektrycznymi Narcyzami
3 sierpnia - jadę do miasta - kupuje tablicę za 3zł. i 74 grosze :-) za montaż owej tablicy jak również puszki z zabezpieczeniami przeciwprzepięciowymi zażądano wcześniej ode mnie 130 złotych -pewna firma a właściwie jej pracownicy bardzo się cenią bo to "fachofcy" pierwszego strzyżenia ...... - no więc telefon do znajomego elektryka -> facet zjawia się szybciej niż ustaliliśmy i za 50 złociszy mam wszystko pięknie wmontowywane łącznie z przeróbką niepotrzebnie wiszącej i pamiętającej czasy wczesnego Gierka niezabezpieczonej tablicy licznikowej w gniazdach której płynie prąd do mojej sąsiadki :-) z radości dorzuciłem dla elektryka na przysłowiowa flaszkę
4 sierpnia - dodzwoniłem się w końcu po kilkukrotnych próbach do działu technicznego - wyjaśniam że wszystko jest pięknie podmontowane .... tirli, tirli ... gadka szmatka rozmawiający ze mną Pan umawia się ze mną że na pewien temat dotyczący montażu licznika sprzed dwóch dni nie będziemy mówić - on wie dlaczego i ja też wiem dlaczego wszak elektrycy pracują do piętnastej a po 17-stej to im się nieraz samochody psują jak jadą na fuchę .... ale bajka nie o tym .…
- więc umawiamy się że wspomniany Pan da mi odpowiedź telefoniczna przed godziną 15-stą .... mija 15-sta telefonu nie było .... znowu zostałem zmoczony ciepłą żółtą uryną. Dzień minął bezproduktywnie - urlop ucieka a praca czeka ......
Podsumowanie bajek - proponuje dwa rozwiązania:
rozwiązanie pierwsze dla Zakładu pewnie wygodniejsze - zmienić siedzibę na bardziej okazałą- najlepiej nadawałby się do tego celu wspomniany wcześniej Zamek warowny - wewnątrz na dziedzińcu dynamo kieratem napędzane umiejscowić i siłą pachołków napędzać. Na basztach tego Zamku stanęliby Wielcy Strażnicy Prądu nieusuwalni z mocy prawa przez lat dziesięć a lud uległy i podległy chodząc wokół bastionu niedostępności swym nawoływaniem prosiłby choć o wiaderko prundu życiodajnego dla oświecenia strzech drewnianych gontem krytych i płaciłby daniny wszelakie Strażnikom Prądu z mocy prawa należne ....
jakiż piękny obraz się wyłania ......
rozwiązanie drugie - dzwonię do Zakładu , w ustalonym terminie zjawia się fachowiec z całym kompletem gotowych umów, dokumentów, przełączników, kabli itd. wykonuje robotę dostaje gotówkę do ręki ... i koniec imprezy - można prościej? .... chyba można :-)
Piszę prawdę na przekór władzy dla której jest to niewygodne….
 



#8 ~klient w krawacie awantura~

~klient w krawacie awantura~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:35:30

Bajka o prundzie
bajka numer 1
Drodzy pracownicy Zakładu Enigmatycznego E-wnewrwia - bardzo przepraszam Was że jeszcze żyję bo moje podłe i nikczemne życie wraz z moimi pragnieniami dotyczącymi poboru prundu są tak małe i nikczemne że sam sobie się dziwię jak mogę Wam zakłócać nienaruszalny i święty biurkowo-komputerowy błogi spokój…. Poprzez swe własne pragnienia chciałem więcej Wam płacić za zużyty prąd elektryczny. W moim malutkim świecie zapragnąłem zużywać więcej energii elektrycznej poprzez używanie silników trójfazowych do napędu drobnych maszyn domowych typu: krajzega (dla niekumatych-> piła tarczowa do drewna) spawarka, sprężarka itp. sprzęty. A jak wiadomo takie urządzenia wymagają tzw. siły czyli przyłącza 380 V . niestety takowego nie posiadałem wobec powyższego uwzględniając język literacki i techniczny napisałem podanie do biur E-wnerwia .... i zaczęły się schody - w nieśpiesznej odpowiedzi otrzymałem druk podania właściwego zwanym WNIOSKIEM -> 4 STRONY formatu A-4 z pięćdziesięcioma (!) rubryczkami do wypełnienia których musiałbym ukończyć kolejny techniczny kierunek studiów. Z tymże wnioskiem udałem się do siedziby Zakładu Enigmatycznego w mieście słynnym z Zamku Pokrzyżackiego - i nie o Malbork tu chodzi :-). Ze złudną nadzieją na załatwienie sprawy na miejscu Pani piastująca stanowisko doradcy klienta wybudziła mnie z złudzeń że coś załatwię - usiłowała wyegzekwować odpowiedzi ode mnie na pytanie ile kilowatów energii elektrycznej zużywam rocznie (czy ktoś z Was czytających moją bajkę potrafi odpowiedzieć na to pytanie?) Gdybym zadał owej Pani pytanie ile zużywa wody rocznie do kąpieli w metrach sześciennych licząc to zapewne też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć ... no i chwile to trwało ale po mojej sugestii że mogłaby to sprawdzić w komputerze .... sprawdziła :-) ... i wpisała w rubryczkę liczbę czterocyfrową. Zadała mi kolejne pytanie z gatunku dziwnych i dla laika niezrozumiałych - jaka moc przyłączeniowa ma wpisać w kolejna rubryczkę. Więc odpowiedziałem tej Pani że maksymalny silnik jaki zamierzam podłączyć ma moc 5,5 kW. i niech sama dokona wyboru właściwej liczby bo jako petent (czyt: natręt) nie muszę znać się i na tym choć na wielu rzeczach w życiu się znam ...
"ale ja nie jestem elektrykiem" -> taką odpowiedź usłyszałem z niewątpliwie ślicznych ust. I zgotowały mi się na moment synapsy moje po takiej odpowiedzi a krew wzburzyła me piękne śniade lico .... skoro doradca klienta w firmie energetycznej nie potrafi poradzić sobie z jedna rubryczka we wniosku to może trzeba byłoby przez moment pomyśleć - wykręcić numer wewnętrzny do innego pokoju w którym siedzi bardziej kumaty kolega i po jednym pytaniu uzyskać odpowiedź w 20 sekund. Szkoda ze nie wszyscy myślą szybko…. ale tak to w życiu już jest ....
Po przebrnięciu przez wniosek Pani zażyczyła sobie dokumentów pozostałych (notarialny akt własności mieszkania), mapka sytuacyjna terenu po którą musiałem się udać do innego miasta zwanego grodem zbója Rummela. Świadectwa mojego chrztu, bierzmowania lub obrzezania na szczęście nie chciała :-) …. Mija dalej jakiś czas.… Jest 30 marca -> w tymże grodzie Rummela za skserowaną mapkę -> kartka papieru formatu biurwowego A-4 zapłaciłem 40 złociszy :-) i była to najdroższa kserówka jaką kiedykolwiek otrzymałem - arkusz ten z pięcioma czerwonymi, urzędowymi pieczęciami posiadam do dziś w domu i ze względu na śliskość papieru niestety nie nadaje się on nawet do celów wiadomych .....
-> ta kartka pomimo pięciu urzędowych pieczęci została przez inną Panią w innym jeszcze mieście (kiedyś wojewódzkim) bezczelnie skopiowana pomimo zastrzeżenia pieczęcią urzędową o treści :
" Reprodukowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie i rozprowadzanie niniejszego dokumentu wymaga zezwolenia o którym mowa w art. 18 ustawy ....... " - czy ja złamałem prawo czy też owa Pani miała takie uprawnienia tego nie wiem..... ale to pomińmy bo bajka jest nie o tym ...
Komplet wszystkich dokumentów dostarczyłem do firmy E-wnerwia w mieście innym a kiedyś wojewódzkim i tu trafiła mi się Pani która błyskotliwie poinformowała mnie o właściwej mocy przyłączeniowej (zabezpieczenie 20 Amper). Poinformowany zostałem również o tym ze przesłanie kompletu moich dokumentów nastąpi do miasta z Zamkiem Pokrzyżackim i Zakład Enigmatyczny dalej poprowadzi sprawę. Telefon po jakiś 2- 3 tygodniach od Pana który ustala całą architekturę podłączenia sieci tworząc trzy stronicowy dokument zwany Warunkami Przyłączenia zmienia za moja zgodą i fachowa poradą tego Pana moc zabezpieczeń na 25 Amper. Po kolejnym obiegu dokumentów i podpisaniu umowy uiściłem opłatę w wysokości 1049,03 złotych (słownie -> ponad tysiąc złotych) po chyba trzech tygodniach oczekiwania dzwonię do Pani z zakładu z zapytaniem co dalej - wówczas dopiero zostałem poinformowany o konieczności zakupienia licznika trójfazowego którego koszt to kolejne 578,09 złotych. Montaż licznika miał nastąpić oczywiście dopiero po uiszczeniu zapłaty za niego z góry bądź w 48 ratach ( ciekawe czy w nieoprocentowanych - śmiem powątpiewać). Płace całość od razu w dniu otrzymania rachunku za licznik bo nigdy niczego nie kupuje na raty. Mija czas , mija, ...mija ..... .... i nic :-( .... Odrobinę podniesionym głosem dzwonie do jakiejś śmiesznej infolinii na początek rozmawia ze mną chyba jakaś maszyna głosowa głos ludzki wydająca ......... potem automat przeistacza sie w człowieka -kobietę ...... a ja garnę całą prawdę bo nie po to tracę urlop w domu aby czekać na jakikolwiek kontakt ze strony elektryków. I pomogło !!! bo na drugi dzień przed dziewiątą rano puka do mnie Pan informując mnie że przyjechali i będą podłączenie robić. Moja radość po 4 miesięcznym oczekiwaniu zgasła niczym świeczka na wietrze bo okazało się że tablica podlicznikowa jest niewłaściwa do zamontowania nowego licznika. Dwóch Panów ( i po jaką cholerę dwóch ?!!! -> czy w tej parze jeden miał uprawnienia na prowadzenie samochodu a drugi do podłączenia licznika ?!) którzy przywieźli licznik jak szybko się pojawili tak szybko odjechali a ich zachowanie podobne było do amerykańskich detektywów z filmu o złym przestępcy na przesłuchaniu z których jeden jest dobry (ten młodszy) a drugi zły ( ten starszy). Oczywiście wykazali się wielką asertywnością w wykonywaniu powierzonych im zadań ponieważ starszy stanowczo odmówił jakichkolwiek działań zasłaniając się papierami na których coś tam sobie napisał i kazał mi to podpisać .... czemu odmówiłem podpisania ? na amerykańskim filmie tez odmawiają podpisania czegokolwiek - złożenie podpisu jest jednoznaczne z przyznaniem się do winy ...a co ja jestem komu winien? nie ze mną te gierki Panowie :-) i na tym kończy się dzień dzisiejszy ... z rana jadę do miasta po tablicę podlicznikową za 10 złotych :-) tyle ponoć ma kosztować ..... co będzie dalej to napisze jutro bądź po zakończeniu całej instalki ....
Podliczmy koszta wszelkie ..... 4 wyjazdy do miast okolicznych po 30-kilka kilometrów w jedna stronę, 4 dni stracone na załatwianie papierów które biurokraci nazywają dokumentami, 1627 złotych kosztów które powinien ponieść raczej zakład Energetyczny a nie ja…. ( bo czy taksówkarz każe płacić sobie za taksometr?) .... no tak tylko pytam .....
a potem będzie bajka numer dwa - ale to tylko dla wytrwałych i tylko dla tych którzy nie sa elektrycznymi Narcyzami
3 sierpnia - jadę do miasta - kupuje tablicę za 3zł. i 74 grosze :-) za montaż owej tablicy jak również puszki z zabezpieczeniami przeciwprzepięciowymi zażądano wcześniej ode mnie 130 złotych -pewna firma a właściwie jej pracownicy bardzo się cenią bo to "fachofcy" pierwszego strzyżenia ...... - no więc telefon do znajomego elektryka -> facet zjawia się szybciej niż ustaliliśmy i za 50 złociszy mam wszystko pięknie wmontowywane łącznie z przeróbką niepotrzebnie wiszącej i pamiętającej czasy wczesnego Gierka niezabezpieczonej tablicy licznikowej w gniazdach której płynie prąd do mojej sąsiadki :-) z radości dorzuciłem dla elektryka na przysłowiowa flaszkę
4 sierpnia - dodzwoniłem się w końcu po kilkukrotnych próbach do działu technicznego - wyjaśniam że wszystko jest pięknie podmontowane .... tirli, tirli ... gadka szmatka rozmawiający ze mną Pan umawia się ze mną że na pewien temat dotyczący montażu licznika sprzed dwóch dni nie będziemy mówić - on wie dlaczego i ja też wiem dlaczego wszak elektrycy pracują do piętnastej a po 17-stej to im się nieraz samochody psują jak jadą na fuchę .... ale bajka nie o tym .…
- więc umawiamy się że wspomniany Pan da mi odpowiedź telefoniczna przed godziną 15-stą .... mija 15-sta telefonu nie było .... znowu zostałem zmoczony ciepłą żółtą uryną. Dzień minął bezproduktywnie - urlop ucieka a praca czeka ......
Podsumowanie bajek - proponuje dwa rozwiązania:
rozwiązanie pierwsze dla Zakładu pewnie wygodniejsze - zmienić siedzibę na bardziej okazałą- najlepiej nadawałby się do tego celu wspomniany wcześniej Zamek warowny - wewnątrz na dziedzińcu dynamo kieratem napędzane umiejscowić i siłą pachołków napędzać. Na basztach tego Zamku stanęliby Wielcy Strażnicy Prądu nieusuwalni z mocy prawa przez lat dziesięć a lud uległy i podległy chodząc wokół bastionu niedostępności swym nawoływaniem prosiłby choć o wiaderko prundu życiodajnego dla oświecenia strzech drewnianych gontem krytych i płaciłby daniny wszelakie Strażnikom Prądu z mocy prawa należne ....
jakiż piękny obraz się wyłania ......
rozwiązanie drugie - dzwonię do Zakładu , w ustalonym terminie zjawia się fachowiec z całym kompletem gotowych umów, dokumentów, przełączników, kabli itd. wykonuje robotę dostaje gotówkę do ręki ... i koniec imprezy - można prościej? .... chyba można :-)
Piszę prawdę na przekór władzy dla której jest to niewygodne….
 



#9 ~klient w krawacie awantura~

~klient w krawacie awantura~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:37:02

Bajka o prundzie
bajka numer 1
Drodzy pracownicy Zakładu Enigmatycznego E-wnewrwia - bardzo przepraszam Was że jeszcze żyję bo moje podłe i nikczemne życie wraz z moimi pragnieniami dotyczącymi poboru prundu są tak małe i nikczemne że sam sobie się dziwię jak mogę Wam zakłócać nienaruszalny i święty biurkowo-komputerowy błogi spokój…. Poprzez swe własne pragnienia chciałem więcej Wam płacić za zużyty prąd elektryczny. W moim malutkim świecie zapragnąłem zużywać więcej energii elektrycznej poprzez używanie silników trójfazowych do napędu drobnych maszyn domowych typu: krajzega (dla niekumatych-> piła tarczowa do drewna) spawarka, sprężarka itp. sprzęty. A jak wiadomo takie urządzenia wymagają tzw. siły czyli przyłącza 380 V . niestety takowego nie posiadałem wobec powyższego uwzględniając język literacki i techniczny napisałem podanie do biur E-wnerwia .... i zaczęły się schody - w nieśpiesznej odpowiedzi otrzymałem druk podania właściwego zwanym WNIOSKIEM -> 4 STRONY formatu A-4 z pięćdziesięcioma (!) rubryczkami do wypełnienia których musiałbym ukończyć kolejny techniczny kierunek studiów. Z tymże wnioskiem udałem się do siedziby Zakładu Enigmatycznego w mieście słynnym z Zamku Pokrzyżackiego - i nie o Malbork tu chodzi :-). Ze złudną nadzieją na załatwienie sprawy na miejscu Pani piastująca stanowisko doradcy klienta wybudziła mnie z złudzeń że coś załatwię - usiłowała wyegzekwować odpowiedzi ode mnie na pytanie ile kilowatów energii elektrycznej zużywam rocznie (czy ktoś z Was czytających moją bajkę potrafi odpowiedzieć na to pytanie?) Gdybym zadał owej Pani pytanie ile zużywa wody rocznie do kąpieli w metrach sześciennych licząc to zapewne też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć ... no i chwile to trwało ale po mojej sugestii że mogłaby to sprawdzić w komputerze .... sprawdziła :-) ... i wpisała w rubryczkę liczbę czterocyfrową. Zadała mi kolejne pytanie z gatunku dziwnych i dla laika niezrozumiałych - jaka moc przyłączeniowa ma wpisać w kolejna rubryczkę. Więc odpowiedziałem tej Pani że maksymalny silnik jaki zamierzam podłączyć ma moc 5,5 kW. i niech sama dokona wyboru właściwej liczby bo jako petent (czyt: natręt) nie muszę znać się i na tym choć na wielu rzeczach w życiu się znam ...
"ale ja nie jestem elektrykiem" -> taką odpowiedź usłyszałem z niewątpliwie ślicznych ust. I zgotowały mi się na moment synapsy moje po takiej odpowiedzi a krew wzburzyła me piękne śniade lico .... skoro doradca klienta w firmie energetycznej nie potrafi poradzić sobie z jedna rubryczka we wniosku to może trzeba byłoby przez moment pomyśleć - wykręcić numer wewnętrzny do innego pokoju w którym siedzi bardziej kumaty kolega i po jednym pytaniu uzyskać odpowiedź w 20 sekund. Szkoda ze nie wszyscy myślą szybko…. ale tak to w życiu już jest ....
Po przebrnięciu przez wniosek Pani zażyczyła sobie dokumentów pozostałych (notarialny akt własności mieszkania), mapka sytuacyjna terenu po którą musiałem się udać do innego miasta zwanego grodem zbója Rummela. Świadectwa mojego chrztu, bierzmowania lub obrzezania na szczęście nie chciała :-) …. Mija dalej jakiś czas.… Jest 30 marca -> w tymże grodzie Rummela za skserowaną mapkę -> kartka papieru formatu biurwowego A-4 zapłaciłem 40 złociszy :-) i była to najdroższa kserówka jaką kiedykolwiek otrzymałem - arkusz ten z pięcioma czerwonymi, urzędowymi pieczęciami posiadam do dziś w domu i ze względu na śliskość papieru niestety nie nadaje się on nawet do celów wiadomych .....
-> ta kartka pomimo pięciu urzędowych pieczęci została przez inną Panią w innym jeszcze mieście (kiedyś wojewódzkim) bezczelnie skopiowana pomimo zastrzeżenia pieczęcią urzędową o treści :
" Reprodukowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie i rozprowadzanie niniejszego dokumentu wymaga zezwolenia o którym mowa w art. 18 ustawy ....... " - czy ja złamałem prawo czy też owa Pani miała takie uprawnienia tego nie wiem..... ale to pomińmy bo bajka jest nie o tym ...
Komplet wszystkich dokumentów dostarczyłem do firmy E-wnerwia w mieście innym a kiedyś wojewódzkim i tu trafiła mi się Pani która błyskotliwie poinformowała mnie o właściwej mocy przyłączeniowej (zabezpieczenie 20 Amper). Poinformowany zostałem również o tym ze przesłanie kompletu moich dokumentów nastąpi do miasta z Zamkiem Pokrzyżackim i Zakład Enigmatyczny dalej poprowadzi sprawę. Telefon po jakiś 2- 3 tygodniach od Pana który ustala całą architekturę podłączenia sieci tworząc trzy stronicowy dokument zwany Warunkami Przyłączenia zmienia za moja zgodą i fachowa poradą tego Pana moc zabezpieczeń na 25 Amper. Po kolejnym obiegu dokumentów i podpisaniu umowy uiściłem opłatę w wysokości 1049,03 złotych (słownie -> ponad tysiąc złotych) po chyba trzech tygodniach oczekiwania dzwonię do Pani z zakładu z zapytaniem co dalej - wówczas dopiero zostałem poinformowany o konieczności zakupienia licznika trójfazowego którego koszt to kolejne 578,09 złotych. Montaż licznika miał nastąpić oczywiście dopiero po uiszczeniu zapłaty za niego z góry bądź w 48 ratach ( ciekawe czy w nieoprocentowanych - śmiem powątpiewać). Płace całość od razu w dniu otrzymania rachunku za licznik bo nigdy niczego nie kupuje na raty. Mija czas , mija, ...mija ..... .... i nic :-( .... Odrobinę podniesionym głosem dzwonie do jakiejś śmiesznej infolinii na początek rozmawia ze mną chyba jakaś maszyna głosowa głos ludzki wydająca ......... potem automat przeistacza sie w człowieka -kobietę ...... a ja garnę całą prawdę bo nie po to tracę urlop w domu aby czekać na jakikolwiek kontakt ze strony elektryków. I pomogło !!! bo na drugi dzień przed dziewiątą rano puka do mnie Pan informując mnie że przyjechali i będą podłączenie robić. Moja radość po 4 miesięcznym oczekiwaniu zgasła niczym świeczka na wietrze bo okazało się że tablica podlicznikowa jest niewłaściwa do zamontowania nowego licznika. Dwóch Panów ( i po jaką cholerę dwóch ?!!! -> czy w tej parze jeden miał uprawnienia na prowadzenie samochodu a drugi do podłączenia licznika ?!) którzy przywieźli licznik jak szybko się pojawili tak szybko odjechali a ich zachowanie podobne było do amerykańskich detektywów z filmu o złym przestępcy na przesłuchaniu z których jeden jest dobry (ten młodszy) a drugi zły ( ten starszy). Oczywiście wykazali się wielką asertywnością w wykonywaniu powierzonych im zadań ponieważ starszy stanowczo odmówił jakichkolwiek działań zasłaniając się papierami na których coś tam sobie napisał i kazał mi to podpisać .... czemu odmówiłem podpisania ? na amerykańskim filmie tez odmawiają podpisania czegokolwiek - złożenie podpisu jest jednoznaczne z przyznaniem się do winy ...a co ja jestem komu winien? nie ze mną te gierki Panowie :-) i na tym kończy się dzień dzisiejszy ... z rana jadę do miasta po tablicę podlicznikową za 10 złotych :-) tyle ponoć ma kosztować ..... co będzie dalej to napisze jutro bądź po zakończeniu całej instalki ....
Podliczmy koszta wszelkie ..... 4 wyjazdy do miast okolicznych po 30-kilka kilometrów w jedna stronę, 4 dni stracone na załatwianie papierów które biurokraci nazywają dokumentami, 1627 złotych kosztów które powinien ponieść raczej zakład Energetyczny a nie ja…. ( bo czy taksówkarz każe płacić sobie za taksometr?) .... no tak tylko pytam .....
a potem będzie bajka numer dwa - ale to tylko dla wytrwałych i tylko dla tych którzy nie sa elektrycznymi Narcyzami
3 sierpnia - jadę do miasta - kupuje tablicę za 3zł. i 74 grosze :-) za montaż owej tablicy jak również puszki z zabezpieczeniami przeciwprzepięciowymi zażądano wcześniej ode mnie 130 złotych -pewna firma a właściwie jej pracownicy bardzo się cenią bo to "fachofcy" pierwszego strzyżenia ...... - no więc telefon do znajomego elektryka -> facet zjawia się szybciej niż ustaliliśmy i za 50 złociszy mam wszystko pięknie wmontowywane łącznie z przeróbką niepotrzebnie wiszącej i pamiętającej czasy wczesnego Gierka niezabezpieczonej tablicy licznikowej w gniazdach której płynie prąd do mojej sąsiadki :-) z radości dorzuciłem dla elektryka na przysłowiowa flaszkę
4 sierpnia - dodzwoniłem się w końcu po kilkukrotnych próbach do działu technicznego - wyjaśniam że wszystko jest pięknie podmontowane .... tirli, tirli ... gadka szmatka rozmawiający ze mną Pan umawia się ze mną że na pewien temat dotyczący montażu licznika sprzed dwóch dni nie będziemy mówić - on wie dlaczego i ja też wiem dlaczego wszak elektrycy pracują do piętnastej a po 17-stej to im się nieraz samochody psują jak jadą na fuchę .... ale bajka nie o tym .…
- więc umawiamy się że wspomniany Pan da mi odpowiedź telefoniczna przed godziną 15-stą .... mija 15-sta telefonu nie było .... znowu zostałem zmoczony ciepłą żółtą uryną. Dzień minął bezproduktywnie - urlop ucieka a praca czeka ......
Podsumowanie bajek - proponuje dwa rozwiązania:
rozwiązanie pierwsze dla Zakładu pewnie wygodniejsze - zmienić siedzibę na bardziej okazałą- najlepiej nadawałby się do tego celu wspomniany wcześniej Zamek warowny - wewnątrz na dziedzińcu dynamo kieratem napędzane umiejscowić i siłą pachołków napędzać. Na basztach tego Zamku stanęliby Wielcy Strażnicy Prądu nieusuwalni z mocy prawa przez lat dziesięć a lud uległy i podległy chodząc wokół bastionu niedostępności swym nawoływaniem prosiłby choć o wiaderko prundu życiodajnego dla oświecenia strzech drewnianych gontem krytych i płaciłby daniny wszelakie Strażnikom Prądu z mocy prawa należne ....
jakiż piękny obraz się wyłania ......
rozwiązanie drugie - dzwonię do Zakładu , w ustalonym terminie zjawia się fachowiec z całym kompletem gotowych umów, dokumentów, przełączników, kabli itd. wykonuje robotę dostaje gotówkę do ręki ... i koniec imprezy - można prościej? .... chyba można :-)
Piszę prawdę na przekór władzy dla której jest to niewygodne….
 



#10 ~Magda~

~Magda~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:38:55

Drogi Gościu. Nie miałam nadziei, że mi umorzą, ale, że będę miała na zapłatę obiecane sześć miesięcy, więc proszę mnie nie obrażać. Nie mogłam wpłacać też zaliczek, bo w związku ze zmianą miejsca zamieszkania i nową umową nie nadano mi numeru konta. Rachunek zapłaciłam, ale piszę w imieniu tych, których na to nie stać, a wierzą, podobnie jak ja, że Energa w związku z bałaganem, jaki u nich panuje, da odbiorcom czas na zapłacenie ogromnych rachunków. Po co kłamią na łamach gazet?!

#11 ~klient w krawacie awantura~

~klient w krawacie awantura~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:39:24

Bajka o prundzie
Drodzy pracownicy Zakładu Enigmatycznego E-wnewrwia - bardzo przepraszam Was że jeszcze żyję bo moje podłe i nikczemne życie wraz z moimi pragnieniami dotyczącymi poboru prundu są tak małe i nikczemne że sam sobie się dziwię jak mogę Wam zakłócać nienaruszalny i święty biurkowo-komputerowy błogi spokój…. Poprzez swe własne pragnienia chciałem więcej Wam płacić za zużyty prąd elektryczny. W moim malutkim świecie zapragnąłem zużywać więcej energii elektrycznej poprzez używanie silników trójfazowych do napędu drobnych maszyn domowych typu: krajzega (dla niekumatych-> piła tarczowa do drewna) spawarka, sprężarka itp. sprzęty. A jak wiadomo takie urządzenia wymagają tzw. siły czyli przyłącza 380 V . niestety takowego nie posiadałem wobec powyższego uwzględniając język literacki i techniczny napisałem podanie do biur E-wnerwia .... i zaczęły się schody - w nieśpiesznej odpowiedzi otrzymałem druk podania właściwego zwanym WNIOSKIEM -> 4 STRONY formatu A-4 z pięćdziesięcioma (!) rubryczkami do wypełnienia których musiałbym ukończyć kolejny techniczny kierunek studiów. Z tymże wnioskiem udałem się do siedziby Zakładu Enigmatycznego w mieście słynnym z Zamku Pokrzyżackiego - i nie o Malbork tu chodzi :-). Ze złudną nadzieją na załatwienie sprawy na miejscu Pani piastująca stanowisko doradcy klienta wybudziła mnie z złudzeń że coś załatwię - usiłowała wyegzekwować odpowiedzi ode mnie na pytanie ile kilowatów energii elektrycznej zużywam rocznie (czy ktoś z Was czytających moją bajkę potrafi odpowiedzieć na to pytanie?) Gdybym zadał owej Pani pytanie ile zużywa wody rocznie do kąpieli w metrach sześciennych licząc to zapewne też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć ... no i chwile to trwało ale po mojej sugestii że mogłaby to sprawdzić w komputerze .... sprawdziła :-) ... i wpisała w rubryczkę liczbę czterocyfrową. Zadała mi kolejne pytanie z gatunku dziwnych i dla laika niezrozumiałych - jaka moc przyłączeniowa ma wpisać w kolejna rubryczkę. Więc odpowiedziałem tej Pani że maksymalny silnik jaki zamierzam podłączyć ma moc 5,5 kW. i niech sama dokona wyboru właściwej liczby bo jako petent (czyt: natręt) nie muszę znać się i na tym choć na wielu rzeczach w życiu się znam ...
"ale ja nie jestem elektrykiem" -> taką odpowiedź usłyszałem z niewątpliwie ślicznych ust. I zgotowały mi się na moment synapsy moje po takiej odpowiedzi a krew wzburzyła me piękne śniade lico .... skoro doradca klienta w firmie energetycznej nie potrafi poradzić sobie z jedna rubryczka we wniosku to może trzeba byłoby przez moment pomyśleć - wykręcić numer wewnętrzny do innego pokoju w którym siedzi bardziej kumaty kolega i po jednym pytaniu uzyskać odpowiedź w 20 sekund. Szkoda ze nie wszyscy myślą szybko…. ale tak to w życiu już jest ....
Po przebrnięciu przez wniosek Pani zażyczyła sobie dokumentów pozostałych (notarialny akt własności mieszkania), mapka sytuacyjna terenu po którą musiałem się udać do innego miasta zwanego grodem zbója Rummela. Świadectwa mojego chrztu, bierzmowania lub obrzezania na szczęście nie chciała :-) …. Mija dalej jakiś czas.… Jest 30 marca -> w tymże grodzie Rummela za skserowaną mapkę -> kartka papieru formatu biurwowego A-4 zapłaciłem 40 złociszy :-) i była to najdroższa kserówka jaką kiedykolwiek otrzymałem - arkusz ten z pięcioma czerwonymi, urzędowymi pieczęciami posiadam do dziś w domu i ze względu na śliskość papieru niestety nie nadaje się on nawet do celów wiadomych .....
-> ta kartka pomimo pięciu urzędowych pieczęci została przez inną Panią w innym jeszcze mieście (kiedyś wojewódzkim) bezczelnie skopiowana pomimo zastrzeżenia pieczęcią urzędową o treści :
" Reprodukowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie i rozprowadzanie niniejszego dokumentu wymaga zezwolenia o którym mowa w art. 18 ustawy ....... " - czy ja złamałem prawo czy też owa Pani miała takie uprawnienia tego nie wiem..... ale to pomińmy bo bajka jest nie o tym ...
Komplet wszystkich dokumentów dostarczyłem do firmy E-wnerwia w mieście innym a kiedyś wojewódzkim i tu trafiła mi się Pani która błyskotliwie poinformowała mnie o właściwej mocy przyłączeniowej (zabezpieczenie 20 Amper). Poinformowany zostałem również o tym ze przesłanie kompletu moich dokumentów nastąpi do miasta z Zamkiem Pokrzyżackim i Zakład Enigmatyczny dalej poprowadzi sprawę. Telefon po jakiś 2- 3 tygodniach od Pana który ustala całą architekturę podłączenia sieci tworząc trzy stronicowy dokument zwany Warunkami Przyłączenia zmienia za moja zgodą i fachowa poradą tego Pana moc zabezpieczeń na 25 Amper. Po kolejnym obiegu dokumentów i podpisaniu umowy uiściłem opłatę w wysokości 1049,03 złotych (słownie -> ponad tysiąc złotych) po chyba trzech tygodniach oczekiwania dzwonię do Pani z zakładu z zapytaniem co dalej - wówczas dopiero zostałem poinformowany o konieczności zakupienia licznika trójfazowego którego koszt to kolejne 578,09 złotych. Montaż licznika miał nastąpić oczywiście dopiero po uiszczeniu zapłaty za niego z góry bądź w 48 ratach ( ciekawe czy w nieoprocentowanych - śmiem powątpiewać). Płace całość od razu w dniu otrzymania rachunku za licznik bo nigdy niczego nie kupuje na raty. Mija czas , mija, ...mija ..... .... i nic :-( .... Odrobinę podniesionym głosem dzwonie do jakiejś śmiesznej infolinii na początek rozmawia ze mną chyba jakaś maszyna głosowa głos ludzki wydająca ......... potem automat przeistacza sie w człowieka -kobietę ...... a ja garnę całą prawdę bo nie po to tracę urlop w domu aby czekać na jakikolwiek kontakt ze strony elektryków. I pomogło !!! bo na drugi dzień przed dziewiątą rano puka do mnie Pan informując mnie że przyjechali i będą podłączenie robić. Moja radość po 4 miesięcznym oczekiwaniu zgasła niczym świeczka na wietrze bo okazało się że tablica podlicznikowa jest niewłaściwa do zamontowania nowego licznika. Dwóch Panów ( i po jaką cholerę dwóch ?!!! -> czy w tej parze jeden miał uprawnienia na prowadzenie samochodu a drugi do podłączenia licznika ?!) którzy przywieźli licznik jak szybko się pojawili tak szybko odjechali a ich zachowanie podobne było do amerykańskich detektywów z filmu o złym przestępcy na przesłuchaniu z których jeden jest dobry (ten młodszy) a drugi zły ( ten starszy). Oczywiście wykazali się wielką asertywnością w wykonywaniu powierzonych im zadań ponieważ starszy stanowczo odmówił jakichkolwiek działań zasłaniając się papierami na których coś tam sobie napisał i kazał mi to podpisać .... czemu odmówiłem podpisania ? na amerykańskim filmie tez odmawiają podpisania czegokolwiek - złożenie podpisu jest jednoznaczne z przyznaniem się do winy ...a co ja jestem komu winien? nie ze mną te gierki Panowie :-) i na tym kończy się dzień dzisiejszy ... z rana jadę do miasta po tablicę podlicznikową za 10 złotych :-) tyle ponoć ma kosztować ..... co będzie dalej to napisze jutro bądź po zakończeniu całej instalki ....
Podliczmy koszta wszelkie ..... 4 wyjazdy do miast okolicznych po 30-kilka kilometrów w jedna stronę, 4 dni stracone na załatwianie papierów które biurokraci nazywają dokumentami, 1627 złotych kosztów które powinien ponieść raczej zakład Energetyczny a nie ja…. ( bo czy taksówkarz każe płacić sobie za taksometr?) .... no tak tylko pytam .....
a potem będzie bajka numer dwa - ale to tylko dla wytrwałych i tylko dla tych którzy nie sa elektrycznymi Narcyzami
3 sierpnia - jadę do miasta - kupuje tablicę za 3zł. i 74 grosze :-) za montaż owej tablicy jak również puszki z zabezpieczeniami przeciwprzepięciowymi zażądano wcześniej ode mnie 130 złotych -pewna firma a właściwie jej pracownicy bardzo się cenią bo to "fachofcy" pierwszego strzyżenia ...... - no więc telefon do znajomego elektryka -> facet zjawia się szybciej niż ustaliliśmy i za 50 złociszy mam wszystko pięknie wmontowywane łącznie z przeróbką niepotrzebnie wiszącej i pamiętającej czasy wczesnego Gierka niezabezpieczonej tablicy licznikowej w gniazdach której płynie prąd do mojej sąsiadki :-) z radości dorzuciłem dla elektryka na przysłowiowa flaszkę
4 sierpnia - dodzwoniłem się w końcu po kilkukrotnych próbach do działu technicznego - wyjaśniam że wszystko jest pięknie podmontowane .... tirli, tirli ... gadka szmatka rozmawiający ze mną Pan umawia się ze mną że na pewien temat dotyczący montażu licznika sprzed dwóch dni nie będziemy mówić - on wie dlaczego i ja też wiem dlaczego wszak elektrycy pracują do piętnastej a po 17-stej to im się nieraz samochody psują jak jadą na fuchę .... ale bajka nie o tym .
- więc umawiamy się że wspomniany Pan da mi odpowiedź telefoniczna przed godziną 15-stą .... mija 15-sta telefonu nie było .... znowu zostałem zmoczony ciepłą żółtą uryną. Dzień minął bezproduktywnie - urlop ucieka a praca czeka ......
Podsumowanie bajek - proponuje dwa rozwiązania:
rozwiązanie pierwsze dla Zakładu pewnie wygodniejsze - zmienić siedzibę na bardziej okazałą- najlepiej nadawałby się do tego celu wspomniany wcześniej Zamek warowny - wewnątrz na dziedzińcu dynamo kieratem napędzane umiejscowić i siłą pachołków napędzać. Na basztach tego Zamku stanęliby Wielcy Strażnicy Prądu nieusuwalni z mocy prawa przez lat dziesięć a lud uległy i podległy chodząc wokół bastionu niedostępności swym nawoływaniem prosiłby choć o wiaderko prundu życiodajnego dla oświecenia strzech drewnianych gontem krytych i płaciłby daniny wszelakie Strażnikom Prądu z mocy prawa należne ....
jakiż piękny obraz się wyłania ......
rozwiązanie drugie - dzwonię do Zakładu , w ustalonym terminie zjawia się fachowiec z całym kompletem gotowych umów, dokumentów, przełączników, kabli itd. wykonuje robotę dostaje gotówkę do ręki ... i koniec imprezy - można prościej? .... chyba można :-)
Piszę prawdę na przekór władzy dla której jest to niewygodne….
 



#12 ~klient w krawacie awantura~

~klient w krawacie awantura~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:40:22

Bajka o prundzie
Drodzy pracownicy Zakładu Enigmatycznego E-wnewrwia - bardzo przepraszam Was że jeszcze żyję bo moje podłe i nikczemne życie wraz z moimi pragnieniami dotyczącymi poboru prundu są tak małe i nikczemne że sam sobie się dziwię jak mogę Wam zakłócać nienaruszalny i święty biurkowo-komputerowy błogi spokój…. Poprzez swe własne pragnienia chciałem więcej Wam płacić za zużyty prąd elektryczny. W moim malutkim świecie zapragnąłem zużywać więcej energii elektrycznej poprzez używanie silników trójfazowych do napędu drobnych maszyn domowych typu: krajzega (dla niekumatych-> piła tarczowa do drewna) spawarka, sprężarka itp. sprzęty. A jak wiadomo takie urządzenia wymagają tzw. siły czyli przyłącza 380 V . niestety takowego nie posiadałem wobec powyższego uwzględniając język literacki i techniczny napisałem podanie do biur E-wnerwia .... i zaczęły się schody - w nieśpiesznej odpowiedzi otrzymałem druk podania właściwego zwanym WNIOSKIEM -> 4 STRONY formatu A-4 z pięćdziesięcioma (!) rubryczkami do wypełnienia których musiałbym ukończyć kolejny techniczny kierunek studiów. Z tymże wnioskiem udałem się do siedziby Zakładu Enigmatycznego w mieście słynnym z Zamku Pokrzyżackiego - i nie o Malbork tu chodzi :-). Ze złudną nadzieją na załatwienie sprawy na miejscu Pani piastująca stanowisko doradcy klienta wybudziła mnie z złudzeń że coś załatwię - usiłowała wyegzekwować odpowiedzi ode mnie na pytanie ile kilowatów energii elektrycznej zużywam rocznie (czy ktoś z Was czytających moją bajkę potrafi odpowiedzieć na to pytanie?) Gdybym zadał owej Pani pytanie ile zużywa wody rocznie do kąpieli w metrach sześciennych licząc to zapewne też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć ... no i chwile to trwało ale po mojej sugestii że mogłaby to sprawdzić w komputerze .... sprawdziła :-) ... i wpisała w rubryczkę liczbę czterocyfrową. Zadała mi kolejne pytanie z gatunku dziwnych i dla laika niezrozumiałych - jaka moc przyłączeniowa ma wpisać w kolejna rubryczkę. Więc odpowiedziałem tej Pani że maksymalny silnik jaki zamierzam podłączyć ma moc 5,5 kW. i niech sama dokona wyboru właściwej liczby bo jako petent (czyt: natręt) nie muszę znać się i na tym choć na wielu rzeczach w życiu się znam ...
"ale ja nie jestem elektrykiem" -> taką odpowiedź usłyszałem z niewątpliwie ślicznych ust. I zgotowały mi się na moment synapsy moje po takiej odpowiedzi a krew wzburzyła me piękne śniade lico .... skoro doradca klienta w firmie energetycznej nie potrafi poradzić sobie z jedna rubryczka we wniosku to może trzeba byłoby przez moment pomyśleć - wykręcić numer wewnętrzny do innego pokoju w którym siedzi bardziej kumaty kolega i po jednym pytaniu uzyskać odpowiedź w 20 sekund. Szkoda ze nie wszyscy myślą szybko…. ale tak to w życiu już jest ....
Po przebrnięciu przez wniosek Pani zażyczyła sobie dokumentów pozostałych (notarialny akt własności mieszkania), mapka sytuacyjna terenu po którą musiałem się udać do innego miasta zwanego grodem zbója Rummela. Świadectwa mojego chrztu, bierzmowania lub obrzezania na szczęście nie chciała :-) …. Mija dalej jakiś czas.… Jest 30 marca -> w tymże grodzie Rummela za skserowaną mapkę -> kartka papieru formatu biurwowego A-4 zapłaciłem 40 złociszy :-) i była to najdroższa kserówka jaką kiedykolwiek otrzymałem - arkusz ten z pięcioma czerwonymi, urzędowymi pieczęciami posiadam do dziś w domu i ze względu na śliskość papieru niestety nie nadaje się on nawet do celów wiadomych .....
-> ta kartka pomimo pięciu urzędowych pieczęci została przez inną Panią w innym jeszcze mieście (kiedyś wojewódzkim) bezczelnie skopiowana pomimo zastrzeżenia pieczęcią urzędową o treści :
" Reprodukowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie i rozprowadzanie niniejszego dokumentu wymaga zezwolenia o którym mowa w art. 18 ustawy ....... " - czy ja złamałem prawo czy też owa Pani miała takie uprawnienia tego nie wiem..... ale to pomińmy bo bajka jest nie o tym ...
Komplet wszystkich dokumentów dostarczyłem do firmy E-wnerwia w mieście innym a kiedyś wojewódzkim i tu trafiła mi się Pani która błyskotliwie poinformowała mnie o właściwej mocy przyłączeniowej (zabezpieczenie 20 Amper). Poinformowany zostałem również o tym ze przesłanie kompletu moich dokumentów nastąpi do miasta z Zamkiem Pokrzyżackim i Zakład Enigmatyczny dalej poprowadzi sprawę. Telefon po jakiś 2- 3 tygodniach od Pana który ustala całą architekturę podłączenia sieci tworząc trzy stronicowy dokument zwany Warunkami Przyłączenia zmienia za moja zgodą i fachowa poradą tego Pana moc zabezpieczeń na 25 Amper. Po kolejnym obiegu dokumentów i podpisaniu umowy uiściłem opłatę w wysokości 1049,03 złotych (słownie -> ponad tysiąc złotych) po chyba trzech tygodniach oczekiwania dzwonię do Pani z zakładu z zapytaniem co dalej - wówczas dopiero zostałem poinformowany o konieczności zakupienia licznika trójfazowego którego koszt to kolejne 578,09 złotych. Montaż licznika miał nastąpić oczywiście dopiero po uiszczeniu zapłaty za niego z góry bądź w 48 ratach ( ciekawe czy w nieoprocentowanych - śmiem powątpiewać). Płace całość od razu w dniu otrzymania rachunku za licznik bo nigdy niczego nie kupuje na raty. Mija czas , mija, ...mija ..... .... i nic :-( .... Odrobinę podniesionym głosem dzwonie do jakiejś śmiesznej infolinii na początek rozmawia ze mną chyba jakaś maszyna głosowa głos ludzki wydająca ......... potem automat przeistacza sie w człowieka -kobietę ...... a ja garnę całą prawdę bo nie po to tracę urlop w domu aby czekać na jakikolwiek kontakt ze strony elektryków. I pomogło !!! bo na drugi dzień przed dziewiątą rano puka do mnie Pan informując mnie że przyjechali i będą podłączenie robić. Moja radość po 4 miesięcznym oczekiwaniu zgasła niczym świeczka na wietrze bo okazało się że tablica podlicznikowa jest niewłaściwa do zamontowania nowego licznika. Dwóch Panów ( i po jaką cholerę dwóch ?!!! -> czy w tej parze jeden miał uprawnienia na prowadzenie samochodu a drugi do podłączenia licznika ?!) którzy przywieźli licznik jak szybko się pojawili tak szybko odjechali a ich zachowanie podobne było do amerykańskich detektywów z filmu o złym przestępcy na przesłuchaniu z których jeden jest dobry (ten młodszy) a drugi zły ( ten starszy). Oczywiście wykazali się wielką asertywnością w wykonywaniu powierzonych im zadań ponieważ starszy stanowczo odmówił jakichkolwiek działań zasłaniając się papierami na których coś tam sobie napisał i kazał mi to podpisać .... czemu odmówiłem podpisania ? na amerykańskim filmie tez odmawiają podpisania czegokolwiek - złożenie podpisu jest jednoznaczne z przyznaniem się do winy ...a co ja jestem komu winien? nie ze mną te gierki Panowie :-) i na tym kończy się dzień dzisiejszy ... z rana jadę do miasta po tablicę podlicznikową za 10 złotych :-) tyle ponoć ma kosztować ..... co będzie dalej to napisze jutro bądź po zakończeniu całej instalki ....
Podliczmy koszta wszelkie ..... 4 wyjazdy do miast okolicznych po 30-kilka kilometrów w jedna stronę, 4 dni stracone na załatwianie papierów które biurokraci nazywają dokumentami, 1627 złotych kosztów które powinien ponieść raczej zakład Energetyczny a nie ja…. ( bo czy taksówkarz każe płacić sobie za taksometr?) .... no tak tylko pytam .....
a potem będzie bajka numer dwa - ale to tylko dla wytrwałych i tylko dla tych którzy nie sa elektrycznymi Narcyzami
3 sierpnia - jadę do miasta - kupuje tablicę za 3zł. i 74 grosze :-) za montaż owej tablicy jak również puszki z zabezpieczeniami przeciwprzepięciowymi zażądano wcześniej ode mnie 130 złotych -pewna firma a właściwie jej pracownicy bardzo się cenią bo to "fachofcy" pierwszego strzyżenia ...... - no więc telefon do znajomego elektryka -> facet zjawia się szybciej niż ustaliliśmy i za 50 złociszy mam wszystko pięknie wmontowywane łącznie z przeróbką niepotrzebnie wiszącej i pamiętającej czasy wczesnego Gierka niezabezpieczonej tablicy licznikowej w gniazdach której płynie prąd do mojej sąsiadki :-) z radości dorzuciłem dla elektryka na przysłowiowa flaszkę
4 sierpnia - dodzwoniłem się w końcu po kilkukrotnych próbach do działu technicznego - wyjaśniam że wszystko jest pięknie podmontowane .... tirli, tirli ... gadka szmatka rozmawiający ze mną Pan umawia się ze mną że na pewien temat dotyczący montażu licznika sprzed dwóch dni nie będziemy mówić - on wie dlaczego i ja też wiem dlaczego wszak elektrycy pracują do piętnastej a po 17-stej to im się nieraz samochody psują jak jadą na fuchę .... ale bajka nie o tym .
- więc umawiamy się że wspomniany Pan da mi odpowiedź telefoniczna przed godziną 15-stą .... mija 15-sta telefonu nie było .... znowu zostałem zmoczony ciepłą żółtą uryną. Dzień minął bezproduktywnie - urlop ucieka a praca czeka ......
Podsumowanie bajek - proponuje dwa rozwiązania:
rozwiązanie pierwsze dla Zakładu pewnie wygodniejsze - zmienić siedzibę na bardziej okazałą- najlepiej nadawałby się do tego celu wspomniany wcześniej Zamek warowny - wewnątrz na dziedzińcu dynamo kieratem napędzane umiejscowić i siłą pachołków napędzać. Na basztach tego Zamku stanęliby Wielcy Strażnicy Prądu nieusuwalni z mocy prawa przez lat dziesięć a lud uległy i podległy chodząc wokół bastionu niedostępności swym nawoływaniem prosiłby choć o wiaderko prundu życiodajnego dla oświecenia strzech drewnianych gontem krytych i płaciłby daniny wszelakie Strażnikom Prądu z mocy prawa należne ....
jakiż piękny obraz się wyłania ......
rozwiązanie drugie - dzwonię do Zakładu , w ustalonym terminie zjawia się fachowiec z całym kompletem gotowych umów, dokumentów, przełączników, kabli itd. wykonuje robotę dostaje gotówkę do ręki ... i koniec imprezy - można prościej? .... chyba można :-)
Piszę prawdę na przekór władzy dla której jest to niewygodne….
 



#13 ~klient w krawacie awantura~

~klient w krawacie awantura~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 20:41:54

Bajka o prundzie
Drodzy pracownicy Zakładu Enigmatycznego E-wnewrwia - bardzo przepraszam Was że jeszcze żyję bo moje podłe i nikczemne życie wraz z moimi pragnieniami dotyczącymi poboru prundu są tak małe i nikczemne że sam sobie się dziwię jak mogę Wam zakłócać nienaruszalny i święty biurkowo-komputerowy błogi spokój…. Poprzez swe własne pragnienia chciałem więcej Wam płacić za zużyty prąd elektryczny. W moim malutkim świecie zapragnąłem zużywać więcej energii elektrycznej poprzez używanie silników trójfazowych do napędu drobnych maszyn domowych typu: krajzega (dla niekumatych-> piła tarczowa do drewna) spawarka, sprężarka itp. sprzęty. A jak wiadomo takie urządzenia wymagają tzw. siły czyli przyłącza 380 V . niestety takowego nie posiadałem wobec powyższego uwzględniając język literacki i techniczny napisałem podanie do biur E-wnerwia .... i zaczęły się schody - w nieśpiesznej odpowiedzi otrzymałem druk podania właściwego zwanym WNIOSKIEM -> 4 STRONY formatu A-4 z pięćdziesięcioma (!) rubryczkami do wypełnienia których musiałbym ukończyć kolejny techniczny kierunek studiów. Z tymże wnioskiem udałem się do siedziby Zakładu Enigmatycznego w mieście słynnym z Zamku Pokrzyżackiego - i nie o Malbork tu chodzi :-). Ze złudną nadzieją na załatwienie sprawy na miejscu Pani piastująca stanowisko doradcy klienta wybudziła mnie z złudzeń że coś załatwię - usiłowała wyegzekwować odpowiedzi ode mnie na pytanie ile kilowatów energii elektrycznej zużywam rocznie (czy ktoś z Was czytających moją bajkę potrafi odpowiedzieć na to pytanie?) Gdybym zadał owej Pani pytanie ile zużywa wody rocznie do kąpieli w metrach sześciennych licząc to zapewne też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć ... no i chwile to trwało ale po mojej sugestii że mogłaby to sprawdzić w komputerze .... sprawdziła :-) ... i wpisała w rubryczkę liczbę czterocyfrową. Zadała mi kolejne pytanie z gatunku dziwnych i dla laika niezrozumiałych - jaka moc przyłączeniowa ma wpisać w kolejna rubryczkę. Więc odpowiedziałem tej Pani że maksymalny silnik jaki zamierzam podłączyć ma moc 5,5 kW. i niech sama dokona wyboru właściwej liczby bo jako petent (czyt: natręt) nie muszę znać się i na tym choć na wielu rzeczach w życiu się znam ...
"ale ja nie jestem elektrykiem" -> taką odpowiedź usłyszałem z niewątpliwie ślicznych ust. I zgotowały mi się na moment synapsy moje po takiej odpowiedzi a krew wzburzyła me piękne śniade lico .... skoro doradca klienta w firmie energetycznej nie potrafi poradzić sobie z jedna rubryczka we wniosku to może trzeba byłoby przez moment pomyśleć - wykręcić numer wewnętrzny do innego pokoju w którym siedzi bardziej kumaty kolega i po jednym pytaniu uzyskać odpowiedź w 20 sekund. Szkoda ze nie wszyscy myślą szybko…. ale tak to w życiu już jest ....
Po przebrnięciu przez wniosek Pani zażyczyła sobie dokumentów pozostałych (notarialny akt własności mieszkania), mapka sytuacyjna terenu po którą musiałem się udać do innego miasta zwanego grodem zbója Rummela. Świadectwa mojego chrztu, bierzmowania lub obrzezania na szczęście nie chciała :-) …. Mija dalej jakiś czas.… Jest 30 marca -> w tymże grodzie Rummela za skserowaną mapkę -> kartka papieru formatu biurwowego A-4 zapłaciłem 40 złociszy :-) i była to najdroższa kserówka jaką kiedykolwiek otrzymałem - arkusz ten z pięcioma czerwonymi, urzędowymi pieczęciami posiadam do dziś w domu i ze względu na śliskość papieru niestety nie nadaje się on nawet do celów wiadomych .....
-> ta kartka pomimo pięciu urzędowych pieczęci została przez inną Panią w innym jeszcze mieście (kiedyś wojewódzkim) bezczelnie skopiowana pomimo zastrzeżenia pieczęcią urzędową o treści :
" Reprodukowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie i rozprowadzanie niniejszego dokumentu wymaga zezwolenia o którym mowa w art. 18 ustawy ....... " - czy ja złamałem prawo czy też owa Pani miała takie uprawnienia tego nie wiem..... ale to pomińmy bo bajka jest nie o tym ...
Komplet wszystkich dokumentów dostarczyłem do firmy E-wnerwia w mieście innym a kiedyś wojewódzkim i tu trafiła mi się Pani która błyskotliwie poinformowała mnie o właściwej mocy przyłączeniowej (zabezpieczenie 20 Amper). Poinformowany zostałem również o tym ze przesłanie kompletu moich dokumentów nastąpi do miasta z Zamkiem Pokrzyżackim i Zakład Enigmatyczny dalej poprowadzi sprawę. Telefon po jakiś 2- 3 tygodniach od Pana który ustala całą architekturę podłączenia sieci tworząc trzy stronicowy dokument zwany Warunkami Przyłączenia zmienia za moja zgodą i fachowa poradą tego Pana moc zabezpieczeń na 25 Amper. Po kolejnym obiegu dokumentów i podpisaniu umowy uiściłem opłatę w wysokości 1049,03 złotych (słownie -> ponad tysiąc złotych) po chyba trzech tygodniach oczekiwania dzwonię do Pani z zakładu z zapytaniem co dalej - wówczas dopiero zostałem poinformowany o konieczności zakupienia licznika trójfazowego którego koszt to kolejne 578,09 złotych. Montaż licznika miał nastąpić oczywiście dopiero po uiszczeniu zapłaty za niego z góry bądź w 48 ratach ( ciekawe czy w nieoprocentowanych - śmiem powątpiewać). Płace całość od razu w dniu otrzymania rachunku za licznik bo nigdy niczego nie kupuje na raty. Mija czas , mija, ...mija ..... .... i nic :-( .... Odrobinę podniesionym głosem dzwonie do jakiejś śmiesznej infolinii na początek rozmawia ze mną chyba jakaś maszyna głosowa głos ludzki wydająca ......... potem automat przeistacza sie w człowieka -kobietę ...... a ja garnę całą prawdę bo nie po to tracę urlop w domu aby czekać na jakikolwiek kontakt ze strony elektryków. I pomogło !!! bo na drugi dzień przed dziewiątą rano puka do mnie Pan informując mnie że przyjechali i będą podłączenie robić. Moja radość po 4 miesięcznym oczekiwaniu zgasła niczym świeczka na wietrze bo okazało się że tablica podlicznikowa jest niewłaściwa do zamontowania nowego licznika. Dwóch Panów ( i po jaką cholerę dwóch ?!!! -> czy w tej parze jeden miał uprawnienia na prowadzenie samochodu a drugi do podłączenia licznika ?!) którzy przywieźli licznik jak szybko się pojawili tak szybko odjechali a ich zachowanie podobne było do amerykańskich detektywów z filmu o złym przestępcy na przesłuchaniu z których jeden jest dobry (ten młodszy) a drugi zły ( ten starszy). Oczywiście wykazali się wielką asertywnością w wykonywaniu powierzonych im zadań ponieważ starszy stanowczo odmówił jakichkolwiek działań zasłaniając się papierami na których coś tam sobie napisał i kazał mi to podpisać .... czemu odmówiłem podpisania ? na amerykańskim filmie tez odmawiają podpisania czegokolwiek - złożenie podpisu jest jednoznaczne z przyznaniem się do winy ...a co ja jestem komu winien? nie ze mną te gierki Panowie :-) i na tym kończy się dzień dzisiejszy ... z rana jadę do miasta po tablicę podlicznikową za 10 złotych :-) tyle ponoć ma kosztować ..... co będzie dalej to napisze jutro bądź po zakończeniu całej instalki ....
Podliczmy koszta wszelkie ..... 4 wyjazdy do miast okolicznych po 30-kilka kilometrów w jedna stronę, 4 dni stracone na załatwianie papierów które biurokraci nazywają dokumentami, 1627 złotych kosztów które powinien ponieść raczej zakład Energetyczny a nie ja…. ( bo czy taksówkarz każe płacić sobie za taksometr?) .... no tak tylko pytam .....
a potem będzie bajka numer dwa - ale to tylko dla wytrwałych i tylko dla tych którzy nie sa elektrycznymi Narcyzami
3 sierpnia - jadę do miasta - kupuje tablicę za 3zł. i 74 grosze :-) za montaż owej tablicy jak również puszki z zabezpieczeniami przeciwprzepięciowymi zażądano wcześniej ode mnie 130 złotych -pewna firma a właściwie jej pracownicy bardzo się cenią bo to "fachofcy" pierwszego strzyżenia ...... - no więc telefon do znajomego elektryka -> facet zjawia się szybciej niż ustaliliśmy i za 50 złociszy mam wszystko pięknie wmontowywane łącznie z przeróbką niepotrzebnie wiszącej i pamiętającej czasy wczesnego Gierka niezabezpieczonej tablicy licznikowej w gniazdach której płynie prąd do mojej sąsiadki :-) z radości dorzuciłem dla elektryka na przysłowiowa flaszkę
4 sierpnia - dodzwoniłem się w końcu po kilkukrotnych próbach do działu technicznego - wyjaśniam że wszystko jest pięknie podmontowane .... tirli, tirli ... gadka szmatka rozmawiający ze mną Pan umawia się ze mną że na pewien temat dotyczący montażu licznika sprzed dwóch dni nie będziemy mówić - on wie dlaczego i ja też wiem dlaczego wszak elektrycy pracują do piętnastej a po 17-stej to im się nieraz samochody psują jak jadą na fuchę .... ale bajka nie o tym .
- więc umawiamy się że wspomniany Pan da mi odpowiedź telefoniczna przed godziną 15-stą .... mija 15-sta telefonu nie było .... znowu zostałem zmoczony ciepłą żółtą uryną. Dzień minął bezproduktywnie - urlop ucieka a praca czeka ......
Podsumowanie bajek - proponuje dwa rozwiązania:
rozwiązanie pierwsze dla Zakładu pewnie wygodniejsze - zmienić siedzibę na bardziej okazałą- najlepiej nadawałby się do tego celu wspomniany wcześniej Zamek warowny - wewnątrz na dziedzińcu dynamo kieratem napędzane umiejscowić i siłą pachołków napędzać. Na basztach tego Zamku stanęliby Wielcy Strażnicy Prądu nieusuwalni z mocy prawa przez lat dziesięć a lud uległy i podległy chodząc wokół bastionu niedostępności swym nawoływaniem prosiłby choć o wiaderko prundu życiodajnego dla oświecenia strzech drewnianych gontem krytych i płaciłby daniny wszelakie Strażnikom Prądu z mocy prawa należne ....
jakiż piękny obraz się wyłania ......
rozwiązanie drugie - dzwonię do Zakładu , w ustalonym terminie zjawia się fachowiec z całym kompletem gotowych umów, dokumentów, przełączników, kabli itd. wykonuje robotę dostaje gotówkę do ręki ... i koniec imprezy - można prościej? .... chyba można :-)
Piszę prawdę na przekór władzy dla której jest to niewygodne….
 



#14 ~Aa~

~Aa~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 21:06:38

Ja dostałam rachunek po 15-tu miesiącach (prawie 2.700 zł)również z terminem do 24 lipca, ale napisałam do nich maila i przesunięto mi termin do 8 stycznia 2018r.

#15 ~Kemot~

~Kemot~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 21:31:49

System oplat energii wymknal im sie I nie moga sie polapac,tylko dlaczego my ponosimy konsekwencje

#16 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 19 lipiec 2017 - 23:02:20

Można też od nich dostać za miesiąc fakturę na 3tys zł. Haha

#17 ~osiol nad oslami~

~osiol nad oslami~
  • Goście

Napisano 20 lipiec 2017 - 05:11:36

ło takiem  polskiem walczyli nasze dziadki spiac na styropianie we stoczniowej hali ....a tera kody,szchetyny walczom by tak pozostało



#18 ~Wujek dobra rada~

~Wujek dobra rada~
  • Goście

Napisano 20 lipiec 2017 - 05:36:24

Witam. Ja tydzień temu otrzymałam fakturę za 30 miesięcy, prawie 6 tysięcy złotych. Mam ją zapłacić do 24 lipca. Czytałam wiele artykułów, nawet na łamach GP, że mam na zapłatę sześć miesięcy bez odsetek. Zadzwoniłam do Energii, by się upewnić, czy na pewno, a pani na infolinii stwierdziła, że nie wie, gdzie takie kłamstwa czytałam i mam zapłacić całość do daty na fakturze. Po tym terminie zaczną naliczać odsetki. Masakra jakaś! Jak zwykły Kowalski ma uciułać 6 tys. Przez niespełna dwa tygodnie?!

Zapisać się na posła jedynie słusznej partii.



#19 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 20 lipiec 2017 - 06:01:57

Proszę Pana! To na pewno Pana wina! Znam pracownika Energii i znam ich podejście do klienta!!! To my jesteśmy winni, a Energa to najlepsza firma!!! Oni nigdy nie mają winy!!! Ja sam z nimi walczyłem rok!!! Buraki i tyle!!!

Ale mamy te szczęście, że do siedziby rzeczonej firmy mamy tylko sto kilkadziesiąt kilometrów.  Wyobraź więc sobie, że ta firma ma swą siedzibę blisko Japońskiej granicy lub w Hiszpanii czy Grecji.   Podróż lektyką - odradzam, bo długo, drogo i nie wiadomo czy trafisz na godziny przyjęć.  Nie radzę też podróży samolotem,  bo mogą go porwać, albo pilot może przypadkiem zabłądzić.   Samochodem - trochę wygodniej, ale korki, fotoradary i złodzieje samochodów.  (O Policji już nie wspomnę).  Dobrze jest więc jak jest.  Martw się tylko o to, aby nie było jeszcze gorzej.  A jest się o co martwić.



#20 ~Karolina~

~Karolina~
  • Goście

Napisano 20 lipiec 2017 - 06:56:43

Ja dostałam rachunek po 15-tu miesiącach (prawie 2.700 zł)również z terminem do 24 lipca, ale napisałam do nich maila i przesunięto mi termin do 8 stycznia 2018r.

Ja pół roku temu dostałam "korektę faktur" za 18 miesięcy (prąd na firmę) z listem, że ktoś w Enerdze pomylił się naliczając mi tylko połowę stawki.Wyliczyli mi miesiąc na zapłacenie prawie 60 tys. za zaległości wynikające z ich błędu. Po zwróceniu się z prośbą o rozłożenie na dogodne dla mnie raty dostałam odpowiedź, że albo zapłacę w ww. terminie albo będę miała egzekucję komorniczą. Ta firma to jakaś porażka! Do tego co miesiąc dostaję noty odsetkowe od faktur, które nie istnieją i co miesiąc muszę kłócić się telefonicznie z kobietą z obsługi by łaskawie sprawdziła, ze to po raz kolejny ich błąd...





Dodaj odpowiedź



  



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: ***

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych