Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

porodówka w ustce


52 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~axn~

~axn~
  • Goście

Napisano 28 sierpień 2008 - 21:17:22

Witam serdecznie, jestem przyszłą mamą, która ma zamiar rodzić w ustce, dlatego też bardzo proszę o informację na temat personelu, przebiegu porodu i ogólnie atmosfery panującej w tamyum szpitalu. Napiszcie cos o ginekologach tam pracujących. Termin mam na 4 stycznia 2009 ale dręczą mnie te różne opowieści na temat usteckiego szpitala, a chciałabym usłyszeć coś od mam które rodziły tam w ostatnim czasie. Z góry dziękuję i pozdrawiam Iza

#2 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 28 sierpień 2008 - 21:31:45

Ale czego się chcesz dowiedzieć? Że dr X jast taki a dr Y śmaki?
Na forach nie wolno obgadywać ludzi wymieniając ich nazwiska. Zapisz sie do szkoły rodzenia tam organizują wycieczki na oddział. Przynajmniej kiedyś tak było:) a plotek nie słuchaj.

#3 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 29 sierpień 2008 - 13:29:30

Ale czego się chcesz dowiedzieć? Że dr X jast taki a dr Y śmaki?
Na forach nie wolno obgadywać ludzi wymieniając ich nazwiska. Zapisz sie do szkoły rodzenia tam organizują wycieczki na oddział. Przynajmniej kiedyś tak było:) a plotek nie słuchaj.


Hmm... wiesz nie chodziło mi o obgadywanie kogokolwiek na forum czy też gdziekolwiek indziej, przykre że tak to zrozumiałeś(aś), najzwyczajniej w świecie jako kobieta która jest wystraszona chciałam usłyszeć kilka słów pocieszenia i wsparcia, na które jak widze nie moge liczyć. Pozdrawiam i życzę więcej życzliwości i optymizmu w życiu to bardziej się przydaje niż zakładanie z góry ze ktoś ma złe intencje.

#4 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 26 wrzesień 2008 - 18:22:50

Hmm... wiesz nie chodziło mi o obgadywanie kogokolwiek na forum czy też gdziekolwiek indziej, przykre że tak to zrozumiałeś(aś), najzwyczajniej w świecie jako kobieta która jest wystraszona chciałam usłyszeć kilka słów pocieszenia i wsparcia, na które jak widze nie moge liczyć. Pozdrawiam i życzę więcej życzliwości i optymizmu w życiu to bardziej się przydaje niż zakładanie z góry ze ktoś ma złe intencje.

Kilka slow do Ciebie:nie boj sie,bo to nie pomaga.Jezeli rodzisz pierwszy raz,to nie wiesz czego sie bac.Wiem,ze dobrze jest tak mowic,jak jest sie po,ale to tylko dobra rada.Pomoz tez poloznym,ktore beda przy Tobie poprzez sluchanie ich.Byc moze beda mowily troche glosniej,ale tylko tak czasem mozna dotrzec do zmeczonej akcja kobiety.Nie odbieraj tego jako krzyk.No i cierpliwosc na bol,ktory postaraja sie zniwelowac zastrzykami.Ale pomysl ile radosci otrzymasz po jednak duzym wysilku.Powodzenia Ci zycze i wiele radosci.Na oddziale w Ustce lezalam na ginekologii.Czysto,cicho,sympatyczne panie pielegniarki i lekarze.Nie narzekalam.Najgorzej nasluchac sie od innych jaki to porod jest straszny,a spojrz tyle kobiet rodzilo,rodzi i bedzie rodzic i zyja,rodza nastepne.Ten bol szybko sie zapomina.

#5 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 luty 2009 - 23:06:51

witam! ja rodzilam dwa razy w odstepie czasu poltora roku...i musze powiedziec ze mialam pecha...przy pierwszym porodzie trafila mi sie okropna polozna, ktora odbierala moj porod(krzyczala, wyzywala)niestety takie sa realia.Gdy trafilam poraz drugi na porodowke,,,zalamalam sie...ta sama polozna miala wtedy dyzur...no koszmar...i powtorka z rozrywki...ale na szczescie juz mam to za soba...:) ale to trzeba miec pecha zeby trafic na ta sama:) kobieta niemila, niewyrozumiala. Nie potrafilam przec to powiedziala ze ona ma to gdzies i wyszla z sali...kiedy ja plakalam z bolu...musialam ja prosic zeby wrocila i wytlumaczyla jak przec...wyzwala mnie kilka razy od tepych...a jak zapytalam o znieczulenie to mnie wysmiala...JA NIE STRASZE TYLKO OPISUJE "swoj" niemile spedzony czas na PORODOWCEczas. ale jak to podkreslam tylko na porodowce bylo tak nieprzyjemnie bo n apatologii i na noworodkach bylo ok:)

#6 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 marzec 2009 - 08:57:24

witam! ja rodzilam dwa razy w odstepie czasu poltora roku...i musze powiedziec ze mialam pecha...przy pierwszym porodzie trafila mi sie okropna polozna, ktora odbierala moj porod(krzyczala, wyzywala)niestety takie sa realia.Gdy trafilam poraz drugi na porodowke,,,zalamalam sie...ta sama polozna miala wtedy dyzur...no koszmar...i powtorka z rozrywki...ale na szczescie juz mam to za soba...:) ale to trzeba miec pecha zeby trafic na ta sama:) kobieta niemila, niewyrozumiala. Nie potrafilam przec to powiedziala ze ona ma to gdzies i wyszla z sali...kiedy ja plakalam z bolu...musialam ja prosic zeby wrocila i wytlumaczyla jak przec...wyzwala mnie kilka razy od tepych...a jak zapytalam o znieczulenie to mnie wysmiala...JA NIE STRASZE TYLKO OPISUJE "swoj" niemile spedzony czas na PORODOWCEczas. ale jak to podkreslam tylko na porodowce bylo tak nieprzyjemnie bo n apatologii i na noworodkach bylo ok:)



Rzeczywiscie mialas pecha,ale troche trywializujac-Pechowemu i w drewnianym kosciele cegla na glowe spadnie.Tak to jest w zyciu.Mam nadzieje,ze dzidziusie zdrowo sie maja,a Tobie tez zycze zdrowka i pociechy z maluszkow.

#7 ~gosia~

~gosia~
  • Goście

Napisano 31 sierpień 2009 - 09:45:32

JA JESTEM BARDZO ZADOWOLONA Z PORODÓWKI W USTCE I PATOLOGII CIAŻY.RODZIŁAM W 2005R A TERAZ MAM TERMIN NA LUTY Z DRUGIM DZIECKIEM I BEZ WACHANIA OJADE DO USTECKIEO SZPITALA.PERSONEL BYŁ BARDZO MIŁY DLA MNIE.LEKARZE I POŁOŻNE SUPER!!!!!!!!!
OBY TAK DALEJ

Na forum piszemy małymi literami!

#8 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 31 sierpień 2009 - 20:52:10

JA JESTEM BARDZO ZADOWOLONA Z PORODÓWKI W USTCE I PATOLOGII CIAŻY.RODZIŁAM W 2005R A TERAZ MAM TERMIN NA LUTY Z DRUGIM DZIECKIEM I BEZ WACHANIA OJADE DO USTECKIEO SZPITALA.PERSONEL BYŁ BARDZO MIŁY DLA MNIE.LEKARZE I POŁOŻNE SUPER!!!!!!!!!
OBY TAK DALEJ

to zebys sie nie zdziwila...

#9 ~nina~

~nina~
  • Goście

Napisano 01 czerwiec 2010 - 12:41:01

DZIEKI DR.KONEFCE ŻYJE DZIEKUJE

#10 ~gosia~

~gosia~
  • Goście

Napisano 03 czerwiec 2010 - 18:13:47

[quote name='nina' date='1.06.2010, 13:41:01' post='352829']
DZIEKI DR.KONEFCE ŻYJE DZIEKUJE
[/q[font="Ari
al Black"][/font]

witam!!ja urodziłam w styczniu drugie dziecko.jestem bardzo zadowolona z personelu na noworodkach ale na porodówce trafilam na straszna polozna i dr.juz nie pamietam jak sie nazywa a z checia bym to ujawnila!!byl okropny,nie mily,nie delikatny.ale na szczescie skonczylo sie dobrze wszystko.dziewczyny na noworodkach-superrrrrrrrrrrr.nalezy sie medal dla tych pan,sa wspaniale.
pozdrawiam

#11 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 05 czerwiec 2010 - 22:37:01

DZIEKI DR.KONEFCE ŻYJE DZIEKUJE

Ja też DZIĘKI Dr. Konewce i innym lekarzom żyje i jestem im BARDZO wdzięczna za to i DZIĘKUJE.

#12 ~~matka~~

~~matka~~
  • Goście

Napisano 12 czerwiec 2010 - 19:44:48

Uwaga-tresci w mojej wypowiedzi nie są przeznaczone dla osób lękliwych i wrażliwych. Podkreślic pragnę,że każdy ma inną wytrzymałośc psycho-fizyczną tak więc...:)
Ja mogę z własnego doświadczenia powiedziec (poród w 2007 r.),że większośc z tych położnych to tępę znerwicowane i wulgarne baby. Aby były do zniesienia trzeba udawac głupszego niż się jest i byc w miarę opanowanym - bo nie znoszą panikujących histeryczek. Mój poród odbierała Pani Małgorzata Z . Do końca życia jej nie zapomnę...bez niej nie dałabym rady,a zaznaczam ,że o nic nie prosiłam( byłam w takim stanie,że było mi wszystko jedno- tak,to nie pomyłka...)
Trafiłam na salę z 0,5 rozwarciem,i po odejściu wód. Po 7 godzinach- 2 centymetry. Prysznic, piłka nic nie dawały ciągle 2. Już miałam dosyc i wtedy przyszła ta kobieta...poszła w ruch oksytocyna. Zaczełam wymiotowac z bólu (powiedziano mi ,że mam niski próg bólu). Dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe- chyba w 12-tej godzinie tej męki- ta położna wiedziała,że odpływam i nie będę w stanie sama urodzic córki, ale kiedy po tym zbawiennym znieczuleniu ból zelżał i usłyszałam,że" jest 10!-będziemy rodzic", dostałam takiego spida, takiej adrenaliny,że wreszcie zobaczę moje dziecko,że słuchałam tylko tej kobiety- przec, nie przec. Nie wiem skąd dostałam siły. Nie czułam żadnego bólu, kompletnie, tylko lekkie parcie. Cały poród trwał może 10 minut, dla mnie było to 5 minut. Nie dosc ,że swietnie prowadziła cały poród to jeszcze kombinowała,żeby przy pierwszym porodzie nie nacinac mi krocza!, niestety nie uniknęłam tego,ale za to jakie szycie-szwy nie dosc że podwójne to rozpuszczalne! Tej kobiecie należy się medal, ale to tak jest kiedy ktoś kocha to co lubi...
Może to też ze względu na męża jakoś dałam radę, wystarczyło ,że był. Od kilku osób słyszałam ,że jeśli jest ojciec dziecka na sali czy ktoś bliski te kobiety są trochę inne.
Podczas całego pobytu w szpitalu oprocz wspomnianej położnej były może jeszcze dwie uczynne i takie bardzo troskliwe panie,(same pytały czy nie chcę czegos przeciwbólowego, czy pomóc w tym czy w tamtym, jak się czuję ) -może dlatego ,że nie było we mnie takiej roszczeniowej postawy...Od innej takiej usłyszałam ,o 3 rano ,że co ze mnie za matka,że moje dziecko nie spi obok mnie w łóżku. Nie będę opisywac jak wielkie poczucie winy we mnie wyrządziła ta kobieta. Inna z wielką łachą i obrazą przewijała mi córkę, bo po tym porodzie byłam tak słaba ,że nie miałam siły aby wstac z łóżka. Lekarze brali uwagę przetaczanie krwi, i pozostanie dłużej w szpitalu. Myślałam,że umrę z rozpaczy nie chciałam tam byc ani minuty właśnie przez personel, ale jak widac są wyjątki:)

Życzę szczęsliwego rozwiązania przyszłym mamom!!!.Jesli możecie bierzcie ze sobą drugą połowkę- naprawdę warto!!! Pamiętajcie bez paniki, zachowajcie przytomnosc umysłu. Nie krzyczcie i nie domagajcie się niczego na siłę, "pokorne ciele, dwie matki ssie":)

#13 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 czerwiec 2010 - 23:29:01

Uwaga-tresci w mojej wypowiedzi nie są przeznaczone dla osób lękliwych i wrażliwych. Podkreślic pragnę,że każdy ma inną wytrzymałośc psycho-fizyczną tak więc...:)
Ja mogę z własnego doświadczenia powiedziec (poród w 2007 r.),że większośc z tych położnych to tępę znerwicowane i wulgarne baby. Aby były do zniesienia trzeba udawac głupszego niż się jest i byc w miarę opanowanym - bo nie znoszą panikujących histeryczek. Mój poród odbierała Pani Małgorzata Z . Do końca życia jej nie zapomnę...bez niej nie dałabym rady,a zaznaczam ,że o nic nie prosiłam( byłam w takim stanie,że było mi wszystko jedno- tak,to nie pomyłka...)
Trafiłam na salę z 0,5 rozwarciem,i po odejściu wód. Po 7 godzinach- 2 centymetry. Prysznic, piłka nic nie dawały ciągle 2. Już miałam dosyc i wtedy przyszła ta kobieta...poszła w ruch oksytocyna. Zaczełam wymiotowac z bólu (powiedziano mi ,że mam niski próg bólu). Dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe- chyba w 12-tej godzinie tej męki- ta położna wiedziała,że odpływam i nie będę w stanie sama urodzic córki, ale kiedy po tym zbawiennym znieczuleniu ból zelżał i usłyszałam,że" jest 10!-będziemy rodzic", dostałam takiego spida, takiej adrenaliny,że wreszcie zobaczę moje dziecko,że słuchałam tylko tej kobiety- przec, nie przec. Nie wiem skąd dostałam siły. Nie czułam żadnego bólu, kompletnie, tylko lekkie parcie. Cały poród trwał może 10 minut, dla mnie było to 5 minut. Nie dosc ,że swietnie prowadziła cały poród to jeszcze kombinowała,żeby przy pierwszym porodzie nie nacinac mi krocza!, niestety nie uniknęłam tego,ale za to jakie szycie-szwy nie dosc że podwójne to rozpuszczalne! Tej kobiecie należy się medal, ale to tak jest kiedy ktoś kocha to co lubi...
Może to też ze względu na męża jakoś dałam radę, wystarczyło ,że był. Od kilku osób słyszałam ,że jeśli jest ojciec dziecka na sali czy ktoś bliski te kobiety są trochę inne.
Podczas całego pobytu w szpitalu oprocz wspomnianej położnej były może jeszcze dwie uczynne i takie bardzo troskliwe panie,(same pytały czy nie chcę czegos przeciwbólowego, czy pomóc w tym czy w tamtym, jak się czuję ) -może dlatego ,że nie było we mnie takiej roszczeniowej postawy...Od innej takiej usłyszałam ,o 3 rano ,że co ze mnie za matka,że moje dziecko nie spi obok mnie w łóżku. Nie będę opisywac jak wielkie poczucie winy we mnie wyrządziła ta kobieta. Inna z wielką łachą i obrazą przewijała mi córkę, bo po tym porodzie byłam tak słaba ,że nie miałam siły aby wstac z łóżka. Lekarze brali uwagę przetaczanie krwi, i pozostanie dłużej w szpitalu. Myślałam,że umrę z rozpaczy nie chciałam tam byc ani minuty właśnie przez personel, ale jak widac są wyjątki:)

Życzę szczęsliwego rozwiązania przyszłym mamom!!!.Jesli możecie bierzcie ze sobą drugą połowkę- naprawdę warto!!! Pamiętajcie bez paniki, zachowajcie przytomnosc umysłu. Nie krzyczcie i nie domagajcie się niczego na siłę, "pokorne ciele, dwie matki ssie":)

ja tej pani tez nie zapomne do konca zycia, tyle, ze jako koszmarna postac towarzyszaca mi podczas moich dwoch porodow:((pech) i moze dlatego, ze bylam sama, bez meza, bo jak zapytalam czy maz moze mi towarzyszc podczas porodu to uslyszalam tylko: a na co on tu???po co? chamskim tonem...wiec juz o nic wiecej nie prosilam, jak to uslyszalam. Ta kobieta w stosunku do mnie zachowywala sie obcesowo, wulgarnie, niemilo i z wielkimi pretensjami...a naprawde nie wymagalam nie wiadomo czego oprocz wsparcia. Ta pania bede dlugo pamietac!!! Nie pisze tu, zeby straszyc kogos, ale co prawda to prawda, personel calkiem inaczej zachowuje sie, gdy rodzaca jest z kims z rodziny. Wtedy nie pozwalaja sobie na takie zagrywki...

#14 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 czerwiec 2010 - 05:18:39

...Życzę szczęsliwego rozwiązania przyszłym mamom!!!.Jesli możecie bierzcie ze sobą drugą połowkę- naprawdę warto!!!...

Popieram !!! A najlepiej 0,7 ...

#15 ~~ala~~

~~ala~~
  • Goście

Napisano 24 czerwiec 2010 - 21:29:56

DR.KELLAS JEST NAJGORSZYM LEKARZEM!!!!!!!!!!!!PRZEZ NIEGO PRAWIE ZGINĘŁO MOJE DZIECKO!!!

#16 ~paula~

~paula~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2010 - 13:36:00

DR.KELLAS JEST NAJGORSZYM LEKARZEM!!!!!!!!!!!!PRZEZ NIEGO PRAWIE ZGINĘŁO MOJE DZIECKO!!!

A może prawie je uratował? Nie szastaj nazwiskami , a jeżeli czujesz sie pokrzywdzona to zgłoś sprawe do prokuratury,tam sie przedstawisz z imienia i nazwiska , a nie jestes anonimowa.

#17 ~Borek~

~Borek~
  • Goście

Napisano 25 czerwiec 2010 - 14:00:13

Moja żona tam rodziła byla miła obsługa szpitala i pomocna nie wiem jak u innych ale nam się podobał ten szpital

#18 ~~ania~~

~~ania~~
  • Goście

Napisano 30 czerwiec 2010 - 09:39:57

powiem wam tak że ja tam rodziłam cztery razy i jest do bani odradzała bym tam porodu

#19 ~VOLVO-Rider-ka~

~VOLVO-Rider-ka~
  • Goście

Napisano 30 czerwiec 2010 - 10:11:28

Moja żona tam rodziła byla miła obsługa szpitala i pomocna nie wiem jak u innych ale nam się podobał ten szpital

Powiem Ci, że to zależy też od czasu przebywania tam. Jak się pojedzie ze skurczami, szybko urodzi i jeszcze szybciej wróci do domu, to się tego nie odczuje. Ale jak się trafi na patologię, a potem na 4 dni na położniczy, to można poczuć na własnej skórze jakie niektóre pielęgniarki są wredne.

#20 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 05 lipiec 2010 - 20:37:59

odradzam Ustkę gdyby nie mąż nie wytrzymałabym psychicznie, byłam po cesarce i musiałam sama zajmowac sie dzieckiem, pilnowac cewnika i kroplówki ,a nawet jak juz kroplówka zeszła nie było komu jej odpiąc koszmar i długa historia...



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych