Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »


190 odpowiedzi w tym temacie

#181 ~Uleńka~

~Uleńka~
  • Goście

Napisano 16 sierpień 2016 - 20:29:52

A mamusia to jest od leżenia na kocyku? Tragedia do której doszło świadczy o równym braku odpowiedzialności obojga rodziców, bo nawet jeśli tatuś wszedł z dziećmi do wody to mamusia na to pozwoliła, obojętnie z głupoty czy lenistwa i wygody. Całe to tłumaczenie się rodziców jest dosyć dziecinne i wygląda na próbę usprawiedliwiania samych siebie i zrzucania winy na ratowników, żeby prokurator nie dobrał się do tyłka za niedopełnienie obowiązku opieki nad dziećmi. Współczuję rodzicom o tyle, że na pewno nie doprowadzili do tragedii celowo, ale litości, podobno są dorośli.

"Monika Rojewska i jej partner Robert Bednarz do Ustki przyjechali w niedzielę rano. Towarzyszyła im czwórka dzieci, które wspólnie wychowują: 2-letni Patryk, 5-letnia Natalia oraz 7-letnie bliźniaczki, Klaudia i Nikola."
Zwróć uwagę na fakt, że mieli ze sobą czworo dzieci... w tym jedno niepełnosprawne...
... ojciec opiekował się dwójką...   w tym samym czasie... mama pilnowała pozostałych...

i jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić, żeby mama w ogóle mogła wyłożyć się kocyku.
Natomiast zgadzam się z Tobą... obydwoje tłumaczą się jak dzieci.
Obwiniając ratowników za śmierć córki...odsuwają od siebie myśl, że to ojciec zawinił.
Dla obojga rodziców to jest tragedia...być może są w szoku...

...refleksja jak mogło  dojść do dramatu... przyjdzie z czasem....
 



#182 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 16 sierpień 2016 - 20:38:13

... ojciec opiekował się dwójką...   w tym samym czasie... mama pilnowała pozostałych...

co nie znaczy, że wykazała się odpowiedzialnością, bo mogła kategorycznie sprzeciwić się planom wejścia do wody partnera z dziećmi



#183 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 18 sierpień 2016 - 13:55:20


 

Jednak mama i ojczym Nikoli zgodnie zapewniają, że wchodząc na teren strzeżonego kąpieliska w Ustce nie zauważyli czerwonej flagi. – Kiedy weszliśmy na plażę nie zwróciliśmy uwagi, że obowiązuje zakaz kąpieli.
(...)Jeśli tak było, to dlaczego nie użył gwizdka, kiedy wszedłem z dziećmi do wody? Dlaczego nie kazał mi wyjść na brzeg? Gdyby ratownik mnie upomniał, natychmiast wróciłbym na ląd. Nie narażałbym dzieci – zapewnia Robert Bednarz.

 

To jest tego samego typu tłumaczenie jak kierowcy po wypadku:

- nie widziałem znaku dlatego jechałem 150

- gdyby policja szybciej mnie zatrzymała, to nie wpadłbym na to drzewo...

 

Sorry, ale ratownik ma do obserwacji spory kawał plaży i wody, Może akurat w tym momencie był odwrócony w drugą stronę.

 

Po pierwsze wyobraźnia i umiejętność przewidywania skutków działań. Bez tego człowiek długo nie pożyje.

 

Szkoda w tym wszystkim dziecka...

 



#184 Ziemia Ustecka

Ziemia Ustecka

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1297 postów

Napisano 13 czerwiec 2019 - 15:38:55

 

 

Jednak Mirosław Kukułka uświadomił mi prawdę oczywistą:

Przyczyną większości utonięć jest brak umiejętności pływania, brak podstawowej edukacji w zakresie bezpieczeństwa w wodzie, alkohol i niefrasobliwość - tak zwany czynnik ludzki. Siły natury i przyroda są winne w niewielkim stopniu.

 

 

 

cytat

Powszechnie uważa się, że prądy rozrywające wciągają ludzi pod wodę, w rzeczywistości jednak po prostu przenoszą ich daleko od brzegu. W takiej sytuacji najgorszym rozwiązaniem jest próba dopłynięcia z powrotem do brzegu - prąd jest bardzo silny i pływak szybko traci siły.

Co w takim razie należy zrobić? Są dwa rozwiązania. Pierwsze, możemy zacząć płynąć w lewą bądź prawą stronę, równolegle do brzegu. Trzeba tylko uważać, żeby z powrotem nie znaleźć się w obrębie prądu. Drugim rozwiązaniem jest popłynięcie wraz z prądem w głąb morza i kiedy przestaniemy czuć jego oddziaływanie, znowu zmiana kierunku na równoległy do brzegu - w ten sposób należy spróbować opłynąć prąd. Najważniejsze jednak jest zachowanie spokoju - utonięcia są najczęstsze w przypadku osób (nawet doświadczonych pływaków), które w panice próbują wydostać się na brzeg.

Gdy moja nastarsza corka poszła po raz pierwszy do małej, wiejkiej szkołki w Irlandii byłem zdziwiony, ze kazano nam kupić kostium na OBOWIĄZKOWE lekcje pływania, skoro najbliższy basen był o 25 km od naszej wioski. Okazało się, że dzieciaki przez kilka tygodni, w kazdy wtorek wsiadały w autokar i jechały na lekcję, i tak od pierwszej do ostatniej klasy podstawówki.

 

 

 



#185 Ziemia Ustecka

Ziemia Ustecka

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1297 postów

Napisano 13 czerwiec 2019 - 15:50:00

"Gdybyśmy prowadzili edukację,

zamiast stawiać czerwone flagi,

ludzie nie tonęliby tak często!!!

 

Na Hawajach trzech ratowników pilnuje kilometra plaży, u nas dwunastu ratowników pracuje na 100-metrowym odcinku i nie interesuje ich, co jest obok" - mówi Mirosław Kukułka, ekspert ds. ratownictwa. I wyjaśnia, czemu cofka to wcale nie główna przyczyna utonięć Polaków.

 

Przeczytajcie całość  http://podroze.gazet...ajczestsze.html

 

 

 

Prąd rozrywający (ang. rip current), nazywany też strugowym i wciągającym, skierowany jest prostopadle od brzegu. Powodów jego powstawania jest bardzo wiele. Mirosław Kukułka przedstawił mi jego mechanizm w sposób następujący:

Taki prąd może osiągać prędkość do 1-2 m/s i sięgać nawet kilkudziesięciu metrów szerokości.W normalnym trybie fale docierają do brzegu górą i po załamaniu na brzegu wracają przy dnie w głąb morza. Jeśli na drodze prądu przydennego znajdzie się przeszkoda w postaci rewy (wału piasku), woda gromadzi się i doprowadza do rozerwania rewy. W tym momencie obserwujemy dwa prądy równoległe do linii brzegu, jednak ich kierunki sa przeciwne, skierowane ku sobie. W miejscu przerwania zmieniają kierunek w stronę morza - dlatego czasem widzimy, że coś lub ktoś płynie równolegle do brzegu, a następnie jest wynoszony z prądem prostopadle od brzegu w morze.

Powszechnie uważa się, że prądy rozrywające wciągają ludzi pod wodę, w rzeczywistości jednak po prostu przenoszą ich daleko od brzegu. W takiej sytuacji najgorszym rozwiązaniem jest próba dopłynięcia z powrotem do brzegu - prąd jest bardzo silny i pływak szybko traci siły.

Co w takim razie należy zrobić? Są dwa rozwiązania. Pierwsze, możemy zacząć płynąć w lewą bądź prawą stronę, równolegle do brzegu. Trzeba tylko uważać, żeby z powrotem nie znaleźć się w obrębie prądu.

 

Drugim rozwiązaniem jest popłynięcie wraz z prądem w głąb morza i kiedy przestaniemy czuć jego oddziaływanie, znowu zmiana kierunku na równoległy do brzegu - w ten sposób należy spróbować opłynąć prąd. Najważniejsze jednak jest zachowanie spokoju - utonięcia są najczęstsze w przypadku osób (nawet doświadczonych pływaków), które w panice próbują wydostać się na brzeg.

Prądy, cofki i szoki

Prąd rozrywający jest niebezpieczny, nie miejmy co do tego wątpliwości. W pierwszej wersji tekstu zwaliłam na niego winę za większość utonięć w Bałtyku i innych akwenach, podkreśliłam także, jak groźny jest dla kąpiących się w wodzie dzieci

Jednak Mirosław Kukułka uświadomił mi prawdę oczywistą:

Przyczyną większości utonięć jest brak umiejętności pływani  brak podstawowej edukacji w zakresie bezpieczeństwa w wodzie, alkohol i niefrasobliwość - tak zwany czynnik ludzki. Siły natury i przyroda są winne w niewielkim stopniu.

Co można z tym zrobić?

Gdybyśmy prowadzili edukację, zamiast stawiać czerwone flagi, ludzie nie tonęliby tak często. Na Hawajach trzech ratowników pilnuje kilometra plaży, u nas dwunastu ratowników pracuje na 100-metrowym odcinku i nie interesuje ich, co jest obok.

Pojawia się więc pytanie, skąd nagły wysyp informacji o niebezpiecznej cofce, skoro głównym powodem utonięć w Bałtyku jest niewiedza i brak umiejętności pływania.

Mirosław Kukułka, ekspert ds. ratownictwa, odpowiada mi w sposób następujący: 

To kwestia braku wiedzy i modnych tematów. Teraz prąd wsteczny, wcześniej był szok termiczny itp.

Podkreśla też różnice w podejściu do kwestii bezpieczeństwa nad wodą w innych krajach. W wielu miejscach na świecie ratownictwo polega przede wszystkim na edukacji. Wtedy niepotrzebna jest masa sprzętu i kilkunastu ratowników na plaży - a tak to wygląda nad Bałtykiem, gdzie ratownictwo jest nie tyle prewencyjne, co nastawione na działanie w razie wypadku:

 



#186 Ziemia Ustecka

Ziemia Ustecka

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1297 postów

Napisano 13 czerwiec 2019 - 15:55:31



#187 Ziemia Ustecka

Ziemia Ustecka

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1297 postów

Napisano 13 czerwiec 2019 - 15:57:53



#188 Ziemia Ustecka

Ziemia Ustecka

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1297 postów

Napisano 13 czerwiec 2019 - 15:59:06



#189 Ziemia Ustecka

Ziemia Ustecka

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1297 postów

Napisano 13 czerwiec 2019 - 16:04:01



#190 Ziemia Ustecka

Ziemia Ustecka

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1297 postów

Napisano 13 czerwiec 2019 - 16:05:08



#191 Ziemia Ustecka

Ziemia Ustecka

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1297 postów

Napisano 13 czerwiec 2019 - 16:07:16





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych