Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »


113 odpowiedzi w tym temacie

#41 ~blip~

~blip~
  • Goście

Napisano 27 październik 2010 - 13:44:42

Masz..... rację.... autorytet ??? A tak w ogóle najlepiej pisac o kims o jest łatwe ,tylko ciekawy jestem czy każdy , kto pisał na tym forum jest taki "czysty" , kto jest autorytetem dla kogoś innego. Wypisujecie nazwiska różnych osób , dlaczego sami nie podpiszecie się , a zarzucacie innym ,że tego nie robią. Spójrz
najpierw na siebie a później osądzaj innych i pamiętaj kij ma dwa końce , wszystko kiedyś do tego wróci co na innego donosi,

dlaczego zgłoszenie pijaństwa dyrektora nazywasz donoszeniem? jest to OBOWIĄZEK OBYWATELSKI

#42 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 06:24:40

wiecie że pani pt'.słoma ci z butów wystaje' powiedziała że od nowego roku zatrudni 100 nauczycieli wiecej tak wiec wszyscy beda miec po 2 godziny ale ona zwiekszy pule na fundusz socjalny czy to zgodne z prawem

#43 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 06:33:20

nauczycielom komentarze piszą matki w domach oni wysyłają traść smsami sprawdzone

#44 ~darek~

~darek~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 06:42:22

dlaczego zgłoszenie pijaństwa dyrektora nazywasz donoszeniem? jest to OBOWIĄZEK OBYWATELSKI



Jeżeli to nazywasz obywatelskim obowiązkiem to gimnazjum w główczycach juz by nie było.

#45 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 08:09:29

Jeżeli to nazywasz obywatelskim obowiązkiem to gimnazjum w główczycach juz by nie było.


Dlaczego pieprzysz takie brednie, że gimnazjum w Główczycach już by nie istniało. Zapewniam Cię, że gimnazjum na pewno by istniało z tą zasadniczą różnicą, że nasze dzieci uczyli by trzeźwi nauczyciele. Kierowali nim trzeźwi dyrektorzy. Pewien jestem, że dzieci były by mądrzejsze i z uśmiechem chodziły do szkół. Czy to wg Ciebie źle ?! Czy to wg Ciebie bardzo czarny scenariusz ?! Osobiście uważam, że bardzo dobrze i do tego dojść musi. Musimy alkoholikom powiedzieć stanowcze NIE ! Największą odpowiedzialnością za taki stan rzeczy obarczam lekarzy, którzy wydają kandydującym alkoholikom na funkcje z wyboru (czyli wszystkie z wyboru społecznego i konkursów), zaświadczenia o braku przeciwwskazań do podejmowania pracy na tych stanowiskach. Czy alkoholizm, a przede wszystkim alkoholizm nie powinien być główną przyczyną i podstawą do wystawienia negatywnego zaświadczenia ?! Do tego wszystkiego jeszcze proboszczowie, którzy wielokrotnie z ambon bardzo chwalą takich ludzi. Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że elementy terapii odwykowej, wielokrotnie opierają się na pobudzeniu w alkoholiku głębokich uczuć religijnych. Tacy pacjenci, są później żarliwymi i wiernymi wyznawcami. Sypią publicznym groszem na potrzeby kościołów ( w ramach pokuty i odkupienia grzechów), co z kolei bardzo podoba się plebanom i spirala się nakręca. Należy jednoznacznie stwierdzić, że to wszystko jest nie normalne. Nawet autorytety społeczne do których należy zaliczyć przedstawicieli kościoła na wsiach w szczególności, są przeciwko normalnym ludziom, czyli nie alkoholikom. Każdym alkoholikiem można do tego bardzo łatwo sterować i zawsze taki będzie wygodny plebanowi, miejscowemu biznesowi i osobom, które w miejscowych elitach społeczno-biznesowo-politycznych, uchodzą za szarą eminencje. Alkoholik mający wiele za kołnierzem, takim ludziom nigdy nie potrafi powiedzieć "NIE", ponieważ w każdym calu jest od tych ludzi zależny. W takim świecie bardzo ciężko jest przebić się na eksponowane stanowiska ludziom młodym, odpowiednio wykształconym i merytorycznie znacznie lepiej przygotowanym do pełnienia funkcji z wyboru społecznego i konkursom, jak powszechnie znanym, starszym alkoholikom. Czas wreszcie, aby wypowiedzieć wojnę alkoholikom na stanowiskach i usunąć ich z życia publicznego. Niech wszelka władza wreszcie, zostanie przekazana w ręce NIE ALKOHOLIKÓW. Tak więc, wszelkie informowanie policji i stosownych przełożonych o tym, że ktoś jest w pracy pijany nie możemy nazywać "donosicielstwem", a istotnie obywatelskim obowiązkiem. Ci, co nie tylko na tym forum twierdzą, że jest to donosicielstwo w moich oczach mają problem z alkoholem i w taki sposób próbują się bronić przed zdrową częścią społeczeństwa, która ma ich już po dziurki w nosie. Wszelkimi możliwymi sposobami, brońmy nasze dzieci, a przede wszystkim samych siebie przed pijanymi decydentami, oni mają swój mały świat i nieustannie prześladujący ich syndrom alkoholika. Amen

#46 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 10:22:11

Jak czaruje alkoholik

ROZMOWA Z JANEM LEWANDOWSKIM - PSYCHOLOGIEM, TRZEŹWIEJĄCYM ALKOHOLIKIEM, KTÓRY POMAGA OSOBOM UZALEŻNIONYM POKONAĆ NAŁÓG

W jaki sposób przychodzący do Pana alkoholicy próbują usprawiedliwić swoje picie?

Powodów zawsze mają dużo. W mojej praktyce takim najdziwniejszym przypadkiem był mężczyzna, który przyszedł dwa lata temu i powiedział, że pije przez komunistów. Ja mu odpowiedziałem, że przecież komunistów już dawno w Polsce nie ma... Alkoholicy mówią generalnie tak: piję przez żonę - bo jest głupia, niedobra, bo nie dba. To jest główny punkt. Potem piją przez dzieci, bo nie uczą się i w ogóle nie takie miały być. I sztandarowa sprawa - piją przez teściową czy teściów, dalej przez pracę, układ polityczny; powodem może być również beznadzieja. Czasem wspominają też, że nie radzą sobie z emocjami, duszą w sobie złość, nie potrafią powiedzieć, o co im tak naprawdę chodzi, nie potrafią upomnieć się o swoje. Ale o tym mówią najmniej. Generalnie wszystkie sprawy określają w ten sposób - piję, bo jestem nerwowy; piję, bo wkurzają mnie ludzie. Ale za tym kryje się prawda, że to oni nie potrafią sobie relacji z ludźmi ułożyć. Kiedyś przyszedł człowiek do leczenia i mówi: Panie, ja nie mówię, że nie piję, ale ja jestem nerwowy i trzeba mnie leczyć z nerwów. Ja mówię - dobrze pan trafił, bo nasz oddział odwykowy to jest dobra klinika nerwów. I on się strasznie oburzył... Bo ja wiem, co za tym stoi - gdyby nie pił, to by nie miał tych nerwów. Przeprowadzałem kiedyś rozmowę z jednym wykształconym człowiekiem. Kiedy po dwóch godzinach zorientował się, że nie posunął się ani o krok, zapytał mnie skąd te problemy tak dobrze znam. A ja mówię: Panie, bo ja sam jestem alkoholikiem. A on na to: to mógł pan wcześniej powiedzieć, to nie kłamałbym tyle. Ale to nie jest problem, że ludzie piją z jakiegoś tam powodu.

A w czym tkwi problem?

W lęku. Boją się przyznać do tego, że alkohol pomaga im przejść przez życie, że pomaga im przetrwać jakieś trudne sytuacje. I ponieważ nie wyobrażają sobie bez niego życia, w związku z tym będą wymyślać różne powody, nawet niestworzone, żeby to picie uwiarygodnić. Ale to są powody, na które tylko oni sami się nabierają, bo ktoś kto żyje z alkoholikiem i ma go blisko może się nabrać raz, drugi, ale nie dziesiąty, nie piętnasty. Zajmowanie się powodami, przez które oni piją, nie prowadzi do niczego, bo to jest rzecz, którą się w terapii zapisuje tylko na początku jako coś, co będzie pomocne później. Tak naprawdę on pije, bo się czegoś boi. Choroba alkoholowa maskuje główne problemy człowieka i dopiero jak człowiek przestaje pić, to mamy do czynienia z jego prawdziwą naturą. Jest takie powiedzenie, że jeżeli miało się do czynienia z pijanym wariatem, to po zaprzestaniu picia mamy do czynienia z wariatem. Ja myślę, że ci, którzy szukają powodów do picia, mają mniejsze szansę na podjęcie leczenia, ponieważ utwierdzają się w przekonaniu, że jakaś tam przyczyna istnieje.

Co pomaga alkoholikowi kłamać?

Pomaga mu taki system psychologiczny, który nazywa się iluzja i zaprzeczenie. Jest to system obronny, który jakby montuje się w umyśle, tworząc pokrętną logikę zachowań i czynów. System jest dosyć ciekawy, bo pozwala osobie uzależnionej na picie mające zawsze jakieś uzasadnienie. Alkoholicy wierzą" w to, co mówią, a mówią nieprawdę.

Po co?

Alkoholik tworzy pewien świat iluzji, do którego chce wciągnąć ludzi ze swojego otoczenia. On chce pić tak, żeby nie ponosić tego konsekwencji. To jest jego największe marzenie. Oni wymienią dziesiątki różnych powodów, my nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co oni jeszcze wymyślą. Oczywiście, to nie są powody do picia, bo takie powody mają wszyscy ludzie, ale nie wszyscy piją. Wszyscy sobie jakoś radzą, oni sobie z tym nie radzą. Warto o tym pamiętać, żeby nie dać się nabierać, bo alkoholik ma tylko jeden powód do picia - to, że jest alkoholikiem. I żadnego innego powodu nie ma. A czarować potrafi! A dlaczego alkoholik przekonuje swoich bliskich? Dlatego, że on wierzy w to, co mówi. Jego system iluzji jest tak rozdmuchany, że on wierzy w to, co wymyślił.

Obserwuje Pan osoby najbliższe alkoholikom. Jak one się zachowują?

Wśród kobiet istnieje taka teoria, że mąż, syn by nie pił, gdyby nie koledzy, gdyby nie towarzystwo. Nie piłby, gdyby nie miał słabego charakteru. W ten sposób bliscy usprawiedliwiają picie. Kobiety mają też takie dziwne patenty, np. mówią tak - jak się ożeni, to się odmieni albo - odmieni się jak przyjdzie dziecko na świat. I co się okazuje? - ożenił się i się nie odmienił, pije dalej. Alkoholizmu nie należy leczyć domowymi sposobami. Jest to za poważna sprawa. Do mnie np. przychodzą młode 15, 16-letnie dziewczyny, które mają chłopaków narkomanów. I mają taką ideę, żeby im pomóc. Ja im zawsze odpowiadam - jeżeli chcecie naprawdę komuś pomóc, to przynieście babci węgiel z piwnicy. I to będzie pomoc, a ich zostawcie w spokoju, bo was wkręcą w ten swój głupi świat. I potem one wracają po 5 czy 10 latach z dzieckiem na ręku, są kłębkiem nerwów, bo wydawało im się, że go odmienia.

Za to, kiedy przychodzą do Pana, to pewnie przeżywają rozczarowanie?

Mnie w pracy z osobami uzależnionymi oprócz wiedzy pomaga moje własne doświadczenie. Bo jestem osobą uzależnioną, nie piję wiele lat. Chodzę na mityngi, słyszę, co mówią różni ludzie i jestem ostatnim człowiekiem, który by się na ich opowieści nabrał. I to co ja mogę zrobić, to odwrotność tego, czego się uczy lekarzy. Lekarza uczy się przede wszystkim nie szkodzić, a ja mam przede wszystkim zaszkodzić - popsuć alkoholikowi komfort picia. I po pierwszej rozmowie ze mną on już ma humor popsuty, ten człowiek już nie napije się z uśmiechem na ustach, bo wie, że trafił na kogoś, kogo nie oszukał. Powiedzmy wyraźnie, ja nie mam wpływu na to, czy on będzie pił, czy nie, bo ja nie jestem Panem Bogiem. Natomiast w rozmowie on czuje mój opór i argumentację, której nie jest w stanie odrzucić.

A kiedy spotyka Pan po latach swoich pacjentów, to oni śmieją się z tych sytuacji?

Alkoholik jest bardzo czujny na swoim punkcie. Dlatego oznaką zdrowienia jest jego dystans do samego siebie. Jeśli potrafi śmiać się z siebie, to znaczy, że zdrowieje. I wtedy jego stosunek do tego, co mówił jest zupełnie odmienny i on o tym opowiada.


Jan Lewandowski
terapeuta uzależnień


#47 ~swój~

~swój~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 14:00:32

Jak czaruje alkoholik

ROZMOWA Z JANEM LEWANDOWSKIM - PSYCHOLOGIEM, TRZEŹWIEJĄCYM ALKOHOLIKIEM, KTÓRY POMAGA OSOBOM UZALEŻNIONYM POKONAĆ NAŁÓG

W jaki sposób przychodzący do Pana alkoholicy próbują usprawiedliwić swoje picie?

Powodów zawsze mają dużo. W mojej praktyce takim najdziwniejszym przypadkiem był mężczyzna, który przyszedł dwa lata temu i powiedział, że pije przez komunistów. Ja mu odpowiedziałem, że przecież komunistów już dawno w Polsce nie ma... Alkoholicy mówią generalnie tak: piję przez żonę - bo jest głupia, niedobra, bo nie dba. To jest główny punkt. Potem piją przez dzieci, bo nie uczą się i w ogóle nie takie miały być. I sztandarowa sprawa - piją przez teściową czy teściów, dalej przez pracę, układ polityczny; powodem może być również beznadzieja. Czasem wspominają też, że nie radzą sobie z emocjami, duszą w sobie złość, nie potrafią powiedzieć, o co im tak naprawdę chodzi, nie potrafią upomnieć się o swoje. Ale o tym mówią najmniej. Generalnie wszystkie sprawy określają w ten sposób - piję, bo jestem nerwowy; piję, bo wkurzają mnie ludzie. Ale za tym kryje się prawda, że to oni nie potrafią sobie relacji z ludźmi ułożyć. Kiedyś przyszedł człowiek do leczenia i mówi: Panie, ja nie mówię, że nie piję, ale ja jestem nerwowy i trzeba mnie leczyć z nerwów. Ja mówię - dobrze pan trafił, bo nasz oddział odwykowy to jest dobra klinika nerwów. I on się strasznie oburzył... Bo ja wiem, co za tym stoi - gdyby nie pił, to by nie miał tych nerwów. Przeprowadzałem kiedyś rozmowę z jednym wykształconym człowiekiem. Kiedy po dwóch godzinach zorientował się, że nie posunął się ani o krok, zapytał mnie skąd te problemy tak dobrze znam. A ja mówię: Panie, bo ja sam jestem alkoholikiem. A on na to: to mógł pan wcześniej powiedzieć, to nie kłamałbym tyle. Ale to nie jest problem, że ludzie piją z jakiegoś tam powodu.

A w czym tkwi problem?

W lęku. Boją się przyznać do tego, że alkohol pomaga im przejść przez życie, że pomaga im przetrwać jakieś trudne sytuacje. I ponieważ nie wyobrażają sobie bez niego życia, w związku z tym będą wymyślać różne powody, nawet niestworzone, żeby to picie uwiarygodnić. Ale to są powody, na które tylko oni sami się nabierają, bo ktoś kto żyje z alkoholikiem i ma go blisko może się nabrać raz, drugi, ale nie dziesiąty, nie piętnasty. Zajmowanie się powodami, przez które oni piją, nie prowadzi do niczego, bo to jest rzecz, którą się w terapii zapisuje tylko na początku jako coś, co będzie pomocne później. Tak naprawdę on pije, bo się czegoś boi. Choroba alkoholowa maskuje główne problemy człowieka i dopiero jak człowiek przestaje pić, to mamy do czynienia z jego prawdziwą naturą. Jest takie powiedzenie, że jeżeli miało się do czynienia z pijanym wariatem, to po zaprzestaniu picia mamy do czynienia z wariatem. Ja myślę, że ci, którzy szukają powodów do picia, mają mniejsze szansę na podjęcie leczenia, ponieważ utwierdzają się w przekonaniu, że jakaś tam przyczyna istnieje.

Co pomaga alkoholikowi kłamać?

Pomaga mu taki system psychologiczny, który nazywa się iluzja i zaprzeczenie. Jest to system obronny, który jakby montuje się w umyśle, tworząc pokrętną logikę zachowań i czynów. System jest dosyć ciekawy, bo pozwala osobie uzależnionej na picie mające zawsze jakieś uzasadnienie. Alkoholicy wierzą" w to, co mówią, a mówią nieprawdę.

Po co?

Alkoholik tworzy pewien świat iluzji, do którego chce wciągnąć ludzi ze swojego otoczenia. On chce pić tak, żeby nie ponosić tego konsekwencji. To jest jego największe marzenie. Oni wymienią dziesiątki różnych powodów, my nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co oni jeszcze wymyślą. Oczywiście, to nie są powody do picia, bo takie powody mają wszyscy ludzie, ale nie wszyscy piją. Wszyscy sobie jakoś radzą, oni sobie z tym nie radzą. Warto o tym pamiętać, żeby nie dać się nabierać, bo alkoholik ma tylko jeden powód do picia - to, że jest alkoholikiem. I żadnego innego powodu nie ma. A czarować potrafi! A dlaczego alkoholik przekonuje swoich bliskich? Dlatego, że on wierzy w to, co mówi. Jego system iluzji jest tak rozdmuchany, że on wierzy w to, co wymyślił.

Obserwuje Pan osoby najbliższe alkoholikom. Jak one się zachowują?

Wśród kobiet istnieje taka teoria, że mąż, syn by nie pił, gdyby nie koledzy, gdyby nie towarzystwo. Nie piłby, gdyby nie miał słabego charakteru. W ten sposób bliscy usprawiedliwiają picie. Kobiety mają też takie dziwne patenty, np. mówią tak - jak się ożeni, to się odmieni albo - odmieni się jak przyjdzie dziecko na świat. I co się okazuje? - ożenił się i się nie odmienił, pije dalej. Alkoholizmu nie należy leczyć domowymi sposobami. Jest to za poważna sprawa. Do mnie np. przychodzą młode 15, 16-letnie dziewczyny, które mają chłopaków narkomanów. I mają taką ideę, żeby im pomóc. Ja im zawsze odpowiadam - jeżeli chcecie naprawdę komuś pomóc, to przynieście babci węgiel z piwnicy. I to będzie pomoc, a ich zostawcie w spokoju, bo was wkręcą w ten swój głupi świat. I potem one wracają po 5 czy 10 latach z dzieckiem na ręku, są kłębkiem nerwów, bo wydawało im się, że go odmienia.

Za to, kiedy przychodzą do Pana, to pewnie przeżywają rozczarowanie?

Mnie w pracy z osobami uzależnionymi oprócz wiedzy pomaga moje własne doświadczenie. Bo jestem osobą uzależnioną, nie piję wiele lat. Chodzę na mityngi, słyszę, co mówią różni ludzie i jestem ostatnim człowiekiem, który by się na ich opowieści nabrał. I to co ja mogę zrobić, to odwrotność tego, czego się uczy lekarzy. Lekarza uczy się przede wszystkim nie szkodzić, a ja mam przede wszystkim zaszkodzić - popsuć alkoholikowi komfort picia. I po pierwszej rozmowie ze mną on już ma humor popsuty, ten człowiek już nie napije się z uśmiechem na ustach, bo wie, że trafił na kogoś, kogo nie oszukał. Powiedzmy wyraźnie, ja nie mam wpływu na to, czy on będzie pił, czy nie, bo ja nie jestem Panem Bogiem. Natomiast w rozmowie on czuje mój opór i argumentację, której nie jest w stanie odrzucić.

A kiedy spotyka Pan po latach swoich pacjentów, to oni śmieją się z tych sytuacji?

Alkoholik jest bardzo czujny na swoim punkcie. Dlatego oznaką zdrowienia jest jego dystans do samego siebie. Jeśli potrafi śmiać się z siebie, to znaczy, że zdrowieje. I wtedy jego stosunek do tego, co mówił jest zupełnie odmienny i on o tym opowiada.


Jan Lewandowski
terapeuta uzależnień




to wyślij do tego terapeuty Wekwerta i paru innych ... dyrektorów , wójtów itd,idc. Pijak nigdy nie przestanie pic - jeśli ma się delirium jak wcześniej wymienony pan W.

#48 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 18:33:16

No Godnicz prawie jak tatuś. Dyrektorzy pil za komuny i będą dalej pili. Szkoły są chore od czasów komuny. W Zelkowie Stefan chlał i rodzinę zatrudniał w Będziechowie Boryło (to był pijak!), Bielański też chlał, Kowalski zachlał się na śmierć a Majowa robi to co wszyscy itd. Ine dyrektorki same nie piją ale stawiają władzy.
Godnicz wskoczy nie będzie chlał to będzie kradł. Trzeba czekać aż wyzdychają komunistyczne pomioty. Szkoda dzieci.

#49 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 18:42:50

No Godnicz prawie jak tatuś. Dyrektorzy pil za komuny i będą dalej pili. Szkoły są chore od czasów komuny. W Zelkowie Stefan chlał i rodzinę zatrudniał w Będziechowie Boryło (to był pijak!), Bielański też chlał, Kowalski zachlał się na śmierć a Majowa robi to co wszyscy itd. Ine dyrektorki same nie piją ale stawiają władzy.
Godnicz wskoczy nie będzie chlał to będzie kradł. Trzeba czekać aż wyzdychają komunistyczne pomioty. Szkoda dzieci.





Dla ciebie PAN GODNICZ

#50 ~Krysia~

~Krysia~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 18:49:00

Dla ciebie PAN GODNICZ


Spokojnie Godnicz, siedzisz i pilnujesz forum? Wszyscy już wiedzą. Zawsze kapowałeś nawet na studiach.

#51 ~polo~

~polo~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 19:01:43

No Godnicz prawie jak tatuś. Dyrektorzy pil za komuny i będą dalej pili. Szkoły są chore od czasów komuny. W Zelkowie Stefan chlał i rodzinę zatrudniał w Będziechowie Boryło (to był pijak!), Bielański też chlał, Kowalski zachlał się na śmierć a Majowa robi to co wszyscy itd. Ine dyrektorki same nie piją ale stawiają władzy.
Godnicz wskoczy nie będzie chlał to będzie kradł. Trzeba czekać aż wyzdychają komunistyczne pomioty. Szkoda dzieci.



co to znaczy inne inne dyrektorki nie piją

Przeczytaj posta z poprzedniego artykułu kto tak czesto sie bawi na melinie w Izbicy pewnie ty ze swoją dyrektorką prawda! o dniu nauczyciela nie wspomnę pieknie broń tych swoich alkoholików z pracy lemkowa która wygłupia sie przy dwóch działających komputerach bo jak dzieci nie zrobią to nikt

#52 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 19:04:13

to wyślij do tego terapeuty Wekwerta i paru innych ... dyrektorów , wójtów itd,idc. Pijak nigdy nie przestanie pic - jeśli ma się delirium jak wcześniej wymienony pan W.


Zamieściłem ten wywiad po to, aby nie alkoholicy zrozumieli z kim tak na prawdę mamy do czynienia w przypadku alkoholików. Są to ponad wszelką wątpliwość ludzie chorzy. Czyli ludzie, którzy nie powinni być dopuszczani do żadnej publicznej władzy, o czym pisał forumowicz przede mną. Przekonany jestem, że pan W. przeczytał już to i jeśli zachował jeszcze odrobinę człowieczeństwa, to sam poda się do dymisji !!! :excl:

#53 ~rysiek~

~rysiek~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 19:07:47

Jak czaruje alkoholik

ROZMOWA Z JANEM LEWANDOWSKIM - PSYCHOLOGIEM, TRZEŹWIEJĄCYM ALKOHOLIKIEM, KTÓRY POMAGA OSOBOM UZALEŻNIONYM POKONAĆ NAŁÓG

W jaki sposób przychodzący do Pana alkoholicy próbują usprawiedliwić swoje picie?

Powodów zawsze mają dużo. W mojej praktyce takim najdziwniejszym przypadkiem był mężczyzna, który przyszedł dwa lata temu i powiedział, że pije przez komunistów. Ja mu odpowiedziałem, że przecież komunistów już dawno w Polsce nie ma... Alkoholicy mówią generalnie tak: piję przez żonę - bo jest głupia, niedobra, bo nie dba. To jest główny punkt. Potem piją przez dzieci, bo nie uczą się i w ogóle nie takie miały być. I sztandarowa sprawa - piją przez teściową czy teściów, dalej przez pracę, układ polityczny; powodem może być również beznadzieja. Czasem wspominają też, że nie radzą sobie z emocjami, duszą w sobie złość, nie potrafią powiedzieć, o co im tak naprawdę chodzi, nie potrafią upomnieć się o swoje. Ale o tym mówią najmniej. Generalnie wszystkie sprawy określają w ten sposób - piję, bo jestem nerwowy; piję, bo wkurzają mnie ludzie. Ale za tym kryje się prawda, że to oni nie potrafią sobie relacji z ludźmi ułożyć. Kiedyś przyszedł człowiek do leczenia i mówi: Panie, ja nie mówię, że nie piję, ale ja jestem nerwowy i trzeba mnie leczyć z nerwów. Ja mówię - dobrze pan trafił, bo nasz oddział odwykowy to jest dobra klinika nerwów. I on się strasznie oburzył... Bo ja wiem, co za tym stoi - gdyby nie pił, to by nie miał tych nerwów. Przeprowadzałem kiedyś rozmowę z jednym wykształconym człowiekiem. Kiedy po dwóch godzinach zorientował się, że nie posunął się ani o krok, zapytał mnie skąd te problemy tak dobrze znam. A ja mówię: Panie, bo ja sam jestem alkoholikiem. A on na to: to mógł pan wcześniej powiedzieć, to nie kłamałbym tyle. Ale to nie jest problem, że ludzie piją z jakiegoś tam powodu.

A w czym tkwi problem?

W lęku. Boją się przyznać do tego, że alkohol pomaga im przejść przez życie, że pomaga im przetrwać jakieś trudne sytuacje. I ponieważ nie wyobrażają sobie bez niego życia, w związku z tym będą wymyślać różne powody, nawet niestworzone, żeby to picie uwiarygodnić. Ale to są powody, na które tylko oni sami się nabierają, bo ktoś kto żyje z alkoholikiem i ma go blisko może się nabrać raz, drugi, ale nie dziesiąty, nie piętnasty. Zajmowanie się powodami, przez które oni piją, nie prowadzi do niczego, bo to jest rzecz, którą się w terapii zapisuje tylko na początku jako coś, co będzie pomocne później. Tak naprawdę on pije, bo się czegoś boi. Choroba alkoholowa maskuje główne problemy człowieka i dopiero jak człowiek przestaje pić, to mamy do czynienia z jego prawdziwą naturą. Jest takie powiedzenie, że jeżeli miało się do czynienia z pijanym wariatem, to po zaprzestaniu picia mamy do czynienia z wariatem. Ja myślę, że ci, którzy szukają powodów do picia, mają mniejsze szansę na podjęcie leczenia, ponieważ utwierdzają się w przekonaniu, że jakaś tam przyczyna istnieje.

Co pomaga alkoholikowi kłamać?

Pomaga mu taki system psychologiczny, który nazywa się iluzja i zaprzeczenie. Jest to system obronny, który jakby montuje się w umyśle, tworząc pokrętną logikę zachowań i czynów. System jest dosyć ciekawy, bo pozwala osobie uzależnionej na picie mające zawsze jakieś uzasadnienie. Alkoholicy wierzą" w to, co mówią, a mówią nieprawdę.

Po co?

Alkoholik tworzy pewien świat iluzji, do którego chce wciągnąć ludzi ze swojego otoczenia. On chce pić tak, żeby nie ponosić tego konsekwencji. To jest jego największe marzenie. Oni wymienią dziesiątki różnych powodów, my nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co oni jeszcze wymyślą. Oczywiście, to nie są powody do picia, bo takie powody mają wszyscy ludzie, ale nie wszyscy piją. Wszyscy sobie jakoś radzą, oni sobie z tym nie radzą. Warto o tym pamiętać, żeby nie dać się nabierać, bo alkoholik ma tylko jeden powód do picia - to, że jest alkoholikiem. I żadnego innego powodu nie ma. A czarować potrafi! A dlaczego alkoholik przekonuje swoich bliskich? Dlatego, że on wierzy w to, co mówi. Jego system iluzji jest tak rozdmuchany, że on wierzy w to, co wymyślił.

Obserwuje Pan osoby najbliższe alkoholikom. Jak one się zachowują?

Wśród kobiet istnieje taka teoria, że mąż, syn by nie pił, gdyby nie koledzy, gdyby nie towarzystwo. Nie piłby, gdyby nie miał słabego charakteru. W ten sposób bliscy usprawiedliwiają picie. Kobiety mają też takie dziwne patenty, np. mówią tak - jak się ożeni, to się odmieni albo - odmieni się jak przyjdzie dziecko na świat. I co się okazuje? - ożenił się i się nie odmienił, pije dalej. Alkoholizmu nie należy leczyć domowymi sposobami. Jest to za poważna sprawa. Do mnie np. przychodzą młode 15, 16-letnie dziewczyny, które mają chłopaków narkomanów. I mają taką ideę, żeby im pomóc. Ja im zawsze odpowiadam - jeżeli chcecie naprawdę komuś pomóc, to przynieście babci węgiel z piwnicy. I to będzie pomoc, a ich zostawcie w spokoju, bo was wkręcą w ten swój głupi świat. I potem one wracają po 5 czy 10 latach z dzieckiem na ręku, są kłębkiem nerwów, bo wydawało im się, że go odmienia.

Za to, kiedy przychodzą do Pana, to pewnie przeżywają rozczarowanie?

Mnie w pracy z osobami uzależnionymi oprócz wiedzy pomaga moje własne doświadczenie. Bo jestem osobą uzależnioną, nie piję wiele lat. Chodzę na mityngi, słyszę, co mówią różni ludzie i jestem ostatnim człowiekiem, który by się na ich opowieści nabrał. I to co ja mogę zrobić, to odwrotność tego, czego się uczy lekarzy. Lekarza uczy się przede wszystkim nie szkodzić, a ja mam przede wszystkim zaszkodzić - popsuć alkoholikowi komfort picia. I po pierwszej rozmowie ze mną on już ma humor popsuty, ten człowiek już nie napije się z uśmiechem na ustach, bo wie, że trafił na kogoś, kogo nie oszukał. Powiedzmy wyraźnie, ja nie mam wpływu na to, czy on będzie pił, czy nie, bo ja nie jestem Panem Bogiem. Natomiast w rozmowie on czuje mój opór i argumentację, której nie jest w stanie odrzucić.

A kiedy spotyka Pan po latach swoich pacjentów, to oni śmieją się z tych sytuacji?

Alkoholik jest bardzo czujny na swoim punkcie. Dlatego oznaką zdrowienia jest jego dystans do samego siebie. Jeśli potrafi śmiać się z siebie, to znaczy, że zdrowieje. I wtedy jego stosunek do tego, co mówił jest zupełnie odmienny i on o tym opowiada.


Jan Lewandowski





CZY TEN POST DO PALUCKIEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
terapeuta uzależnień



#54 ~lolo~

~lolo~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 19:12:08

Zamieściłem ten wywiad po to, aby nie alkoholicy zrozumieli z kim tak na prawdę mamy do czynienia w przypadku alkoholików. Są to ponad wszelką wątpliwość ludzie chorzy. Czyli ludzie, którzy nie powinni być dopuszczani do żadnej publicznej władzy, o czym pisał forumowicz przede mną. Przekonany jestem, że pan W. przeczytał już to i jeśli zachował jeszcze odrobinę człowieczeństwa, to sam poda się do dymisji !!! :excl:





Nie łódź się niestety nie w tej gminie a ciebie będą szukać

#55 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 19:13:58

Zamieściłem ten wywiad po to, aby nie alkoholicy zrozumieli z kim tak na prawdę mamy do czynienia w przypadku alkoholików. Są to ponad wszelką wątpliwość ludzie chorzy. Czyli ludzie, którzy nie powinni być dopuszczani do żadnej publicznej władzy, o czym pisał forumowicz przede mną. Przekonany jestem, że pan W. przeczytał już to i jeśli zachował jeszcze odrobinę człowieczeństwa, to sam poda się do dymisji !!! :excl:


Panie dyrektorze W. niech pan zaoszczędzi wstydu i upokorzeń swojej synowej i dzieciom, bo oni niczemu nie są winni. Dzieci i synową ma pan w przeciwieństwie do siebie bardzo przyzwoite !

#56 ~houncher"proof"~

~houncher"proof"~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 19:15:47

co to znaczy inne inne dyrektorki nie piją

Przeczytaj posta z poprzedniego artykułu kto tak czesto sie bawi na melinie w Izbicy pewnie ty ze swoją dyrektorką prawda! o dniu nauczyciela nie wspomnę pieknie broń tych swoich alkoholików z pracy lemkowa która wygłupia sie przy dwóch działających komputerach bo jak dzieci nie zrobią to nikt

ALT + e itd. pierwszy raz przy kompie?

#57 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 19:16:21

Nie łódź się niestety nie w tej gminie a ciebie będą szukać


Mnie, to oni mogą ... :P

#58 ~Jerzy~

~Jerzy~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 20:06:03

Mnie, to oni mogą ... :P



RENA TA RENATA MASZ W STOWIĘCINIE RODZINĘ USPOKÓJ SIĘ Z TYMI KOMENTARZAMI NIE WYPADA

#59 ~stasiu~

~stasiu~
  • Goście

Napisano 28 październik 2010 - 21:42:49

pijanstwo to zamalo niech sprawdza kierowce gimbusa czy morze wozic dzieci ,

#60 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 29 październik 2010 - 07:11:17

pijanstwo to zamalo niech sprawdza kierowce gimbusa czy morze wozic dzieci ,


Pewnie opił wcześniej sprawę z kim trzeba i posadkę dostał. Od flaszeczki do flaszeczki i wszyscy nieudacznicy w oparciu o swój alkoholizm, albo wykorzystując cudzy - wyłapują w gminie, co lepsze posadki. Nie potrafisz postawić, bo sam nie pijesz, bądź pijesz zupełnie okazjonalnie, to jesteś frajerem i nadajesz się jedynie do łopaty.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych