Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Jakie auto kupić: używane, czy nowe :: zobacz komentowany artykuł


165 odpowiedzi w tym temacie

#161 Wioletta81

Wioletta81

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 7 postów

Napisano 31 styczeń 2020 - 21:02:39

Jak kupic zeby nie wbic sie na mine...



#162 ~mikolaj123~

~mikolaj123~
  • Goście

Napisano 06 luty 2020 - 08:19:58

jeśli chodzi o używane samochody to oczywiście odpadają wszelkiego rodzaju komisy. Nad zakupem u prywaciarza też bym się zastanowił dwa razy. Nie ma to jednak jak kupno samochodu w salonie - nawet używanego. W salonie Carolina Toyota Włochy jest taka możliwość jakby co!



#163 pawel333232

pawel333232

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 26 luty 2020 - 07:05:14

Ja ostatnio bardzo dużo pieniędzy zainwestowałem i kupiłem nowy samochód.

 

___________________________________________________

Laweta Gdańsk



#164 jurek3322232

jurek3322232

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 16 marzec 2020 - 07:15:41

Jak kupiłem samochód to od razu zdecydowałem się wykupić bardzo dobre ubezpieczenie na stronie internetowej https://polisoteka.pl/interrisk . Moim zdaniem te ubezpieczenie naprawdę spełni moje oczekiwania bo kiedyś gdzie indziej miałem samochód ubezpieczony i za bardzo to ja zadowolony z tego powodu nie byłem bo ubezpieczenie było słabe.



#165 ~jackis1~

~jackis1~
  • Goście

Napisano 28 marzec 2020 - 21:49:45

Wiedza niezbędna przy zakupie Toyoty

Na co zwracać uwagę w salonie Toyoty przy zakupie Toyoty używanej z Programu Toyota Plus jak i aut nowych , które podczas transportu też ulegają uszkodzeniom i nie tylko

  1.  Bezwypadkowy wg klienta to pojazd nie „bity” a wg sprzedawcy salonu to pojazd, który nie uczestniczył w zdarzeniu drogowym w wyniku którego by ktoś ucierpiał. A wiadomo, ze samochody nawet po zwykłej kolizji wyglądają gorzej niż wielokrotnie po wypadku
  2. Sztuczna bezkompromisowość w ujawnianiu wad. Najczęściej są to zarysowania na całym pojeździe. No , jeśli sprzedawca jest takim szczególarzem i bezkompromisowym tropicielem, ujawniaczem najmniejszych nawet wad, porównywalnych z muśnięciem motyla, no to jaki ON musi być uczciwy. Strzeżcie się, jeśli z czymś takim się spotkacie. Oznacza to, że uszkodzeń poważniejszych jest więcej i to poważniejszych
  3. „Przypadkowy” pracownik, chwilowo bez zajęcia, potwierdzający niby „od niechcenia”, zakłamywanie obiektywnej rzeczywistości, jako jedynej prawdy, przez swojego kolegę. W moim przypadku ten „przypadkowy” pracownik miał nawet rentgen w oczach, bo widział przez metalowe przeszkody. Identyczne działania jak przy „grach” w „trzy karty” czy przy sprzedaży tzw. „One Penny”
  4. Wskazana była by pomoc, przy zakupie kogoś zaufanego a jednocześnie fachowca z branży serwisowej pojazdów, gdyż na ocenę „fachowców” Toyoty, próżno liczyć. Nawet podczas obowiązkowych przeglądów. Potrafią „przeoczyć” nawet spore ognisko rdzy, które usuną dopiero na wyraźne życzenie klienta a za usunięcie tego zamaskowania, klient musi zapłacić. Tak dbają o pojazdy. Ta troska wzrusza.
  5. Powoływanie się na niemiecką TÜV, gdy samemu nie stosuje się ICH zasad. Gdyż sprzedawanie pojazdów, które nie są naprawione, jako „nie bite”, łączeniu na drut czy używanie przy naprawach, podmianach, dekompletacji czy „uszlachetnianiu” używanych części jest TAM nie do pomyślenia
  6. Obowiązkowo żądać historii pojazdu i się nie spieszyć w analizowaniu tej lektury. Historie pojazdów można sobie zamówić w sieci a cóż dopiero jak się ma prawo do samodzielnych zapisów.  Tam można między wierszami dopiero doczytać się PRAWDY. Prosto „w oczy” nikt tego nie powie
  7. Zwracać uwagę na szczegóły naprawy, takie jak zakładanie bez demontażu, zakładanie zderzaka aż przez 6 dni, kolejność czynności czy komplet zamocowań czy kompletności naprawy, np. założenie czujników ciśnienia bez „uprzedzenia” o tym komputera pojazdu
  8. Obowiązkowo żądać zapewnień o JAKOŚCI kupowanego pojazdu na piśmie, bo później okaże się, że to było tylko nieporozumienie słowne czy wręcz gapkowatość klienta.
  9. W związku ze stosowaniem później takich nieznanych pojęć, jak to, ze samochód używany może być zdekompletowany czy uszkodzony, wyjaśnić już na początku na piśmie te pojęcia. Gdyż TYLKO pojazd uszkodzony był na pewno używany.
  10. U mnie zdekompletowano pojazd z oryginalnych aluminiowych felg dając uzdatnione i stare i aż 6-ścio krotnie tańsze od oryginalnych. Samochody poleasingowe, z racji używania wg zasady „czas to pieniądz” kilkumiesięczne, to łakomy kąsek dla odnowienia swojego prywatnego pojazdu. Wszystko może się przydać.
  11. Po zakupie pojazdu, poświęcić trochę gotówki na PRAWDZIWY przegląd jakości, z uwagi na możliwość stosowania do napraw części używanych, ze szrotu. Przecież nie po to się go posiada, aby mieć tylko skansen. On musi przynosić zysk. Awaria takich części może przyczynić się do tragedii. A najczęstszą przyczyną zdarzeń drogowych jest najczęściej „nie dostosowanie prędkości do panujących warunków na drodze”. Gdyż na wnikliwe badanie przyczyny, brakuje pieniędzy.  Przykre jest to, że trzeba się zachowywać, jak przy zakupie od przygodnego handlarza pojazdami.
  12. Nie ulegać magii zawłaszczonego bezprawnie hasła „Leader niezawodności”. Gdyż to by oznaczało, przy dominacji innych producentów w Polsce, że Polacy kupują w większości samochody zawodne, bo uwielbiają naprawiać i tracić pieniądze. A ci co muszą mieć niezawodne pojazdy z racji jedynego źródła utrzymania to muszą być chyba prawdziwymi sponsorami czy filantropami dla innych marek. Nie potrafią zauważyć „prawdziwej” niezawodności Toyoty.
  13. Uważać na inne chwyty socjotechniczne, spychające wręcz klienta na pozycje winnego. Polegają one na tym, że zapytanie o cokolwiek dotyczącego jakości, jest traktowane co najmniej jako niestosowne czy wręcz obraźliwe. Miny jak i słownictwo  jakie się stosuje, typu „Ależ …” „No wie Pan…”, wskazują bardzo wyraźnie na nasz brak obycia w „wyższych światowych” sferach. No bo jak można kogoś posądzać już samym pytaniem o jakość kupowanego pojazdu, gdy ON taki RZETELNY i OTWARTY na wyjaśnienia, w swoim słowotoku
  14. Nie ulegać, stosowanej powszechnie praktyce wzajemnego popierania się pracowników salonu czy serwisu.
  15. Nie ulegać dokumentom sugerującym, że dla dobra pojazdu należy stosować części oryginalne. Nie dodaje się, że oryginalne ewentualnie tak, ale mogą być używane, ze szrotu. Przy przeważającej większej ilości części odlewanych, dużo mniej odpornych na udary niż kute, trudno jest ustalić ich przydatność nawet przy potraktowaniu ich promieniami rentgenowskimi. A nie słyszałem o żadnej takiej praktyce  przy częściach ze szrotu. Brak jest także chociażby najprostszej kartoteki pochodzenia tych części czy chociażby obiektywnej selekcji tych części, aby to kupujący decydował czy chce mieć części ze szrotu z pojazdu ze stłuczki czy po kasacji.
  16. Nie ulegać także podpieraniu się PRAWDZIWĄ JAKOŚCIĄ Toyoty. Niech nam to nie zakłóci rozsądku i doświadczenia życiowego. Tamten Świat a ten nasz, to dwa różne światy, nie mające w jakości ze sobą NIC wspólnego.
  17. Jeśli nie zachowamy czujności konsumenckiej, to czeka nas droga przez mękę. W przypadku gdy będziemy dochodzić swoich racji sądownie lub będziemy sprzedawać i trafimy na fachowca, zbijającego nam cenę z powodu ujawnionych wad. Wtedy mamy dwie drogi, albo pogodzimy się ze stratą albo będziemy postępować jak Toyota.
  18.  Zaskakiwać pracowników Toyoty co do jakości. Ja dopiero w taki sposób dowiedziałem się, że samochód jest „bity” z mojej winy, gdyż nie sprawdzono, przez „zaniedbanie” czy stres od kiedy jestem właścicielem pojazdu.
  19. Korzystać z opinii w sieci, idąc do salonu dilera, jak nie dać się oszukać „zwykłym sprzedawcom” a nawet dilerom. A jest tych metod sporo, od materialnych po dokumentacyjne. Wszystkie opierają się niestety na socjotechnice. Przypominają poruszanie się po polu minowym w czasie wojny. 
  20. Poznać swoje prawa konsumenta, idąc do salonu, i nie bać się z nich korzystać w razie konieczności nastawiając się na długą i wyczerpująca walkę. Gdyż jeśli NIKT nie reaguje na standardy nie licujące z tytułem dilera to  stają się one czymś normalnym. I to wieje już GROZĄ.
  21. Poznać opinię praktyków, eksploatujących pojazdy w trudnych warunkach, gdyż jak pokazuje praktyka opieranie się tylko na jednej opinii dilera, przy zakupie, najbardziej zainteresowanym transakcją, może być tragiczne i kosztowne w skutkach. Interesy stron się wyraźnie i to przeciwstawnie rozmijają.
  22. Trzeba także pamiętać, idąc do salonu, że pozycja dilera jest uprzywilejowana na rynku. On nie musi mocno dbać o klientów po gwarancji, bo cały czas ma klientów z pojazdami NA GWARANCJI. To może być destrukcja postępowania. Wystarczy tylko im wadliwy pojazd sprzedać. Smutne i Tragiczne.
  23. Nie emocjonować się za bardzo, gdyż tracimy rozsądek i jesteśmy podatniejsi na manipulację
  24. Jest większa szansa zakupu wymarzonego  Pojazdu zgodnie z ofertą, podczas wizyty w salonie, niż wirtualnie, gdzie możliwości wprowadzenia w błąd, zwiększają się nieograniczenie. Nawet Nr VIN może być wklejony do pojazdu demonstrowanego. A wtedy by dochodziło jeszcze badanie natężenia oświetlenia. Widzimy jak to wygląda w reklamach. W takiej sytuacji należy dodatkowo zwracać uwagę na zapisy umowy, czy nie przewidują kar za odstąpienie od sprzedaży, czy chociażby zwrot dużych kosztów samego transportu.
  25. Przykładowy Tekst z sieci o nieprawidłowościach:

Niestety oszustwa zdarzają się także w autoryzowanych stacjach obsługi.
Udało nam się dotrzeć do jednego z pracowników ASO:

"Pracowałem w jednym z autoryzowanych serwisów. Podmienialiśmy wszystko, co zdążyliśmy. Oczywiście podmianki nie były związane z awarią, którą mieliśmy usunąć. Na przykład, gdy mieliśmy wymienić łożysko w kole, to przy okazji robiliśmy podmianę alternatora, świec i wszystkiego, na co starczyło czasu. Mieliśmy całą szafę przygotowanego szrotu. Nawet jakiś tani olej z wielkiej beki mieliśmy porozlewany do oryginalnych opakowań firmowych marek. Nawet, jak klient patrzył nam na ręce, to potrafiliśmy w odpowiednim momencie zamienić bańki z olejem."

A więc ufajmy ale sprawdzajmy, bo o standardy Europy u Nas trudno.



#166 ~jackis1~

~jackis1~
  • Goście

Napisano 28 marzec 2020 - 21:49:53

Wiedza niezbędna przy zakupie Toyoty

Na co zwracać uwagę w salonie Toyoty przy zakupie Toyoty używanej z Programu Toyota Plus jak i aut nowych , które podczas transportu też ulegają uszkodzeniom i nie tylko

  1.  Bezwypadkowy wg klienta to pojazd nie „bity” a wg sprzedawcy salonu to pojazd, który nie uczestniczył w zdarzeniu drogowym w wyniku którego by ktoś ucierpiał. A wiadomo, ze samochody nawet po zwykłej kolizji wyglądają gorzej niż wielokrotnie po wypadku
  2. Sztuczna bezkompromisowość w ujawnianiu wad. Najczęściej są to zarysowania na całym pojeździe. No , jeśli sprzedawca jest takim szczególarzem i bezkompromisowym tropicielem, ujawniaczem najmniejszych nawet wad, porównywalnych z muśnięciem motyla, no to jaki ON musi być uczciwy. Strzeżcie się, jeśli z czymś takim się spotkacie. Oznacza to, że uszkodzeń poważniejszych jest więcej i to poważniejszych
  3. „Przypadkowy” pracownik, chwilowo bez zajęcia, potwierdzający niby „od niechcenia”, zakłamywanie obiektywnej rzeczywistości, jako jedynej prawdy, przez swojego kolegę. W moim przypadku ten „przypadkowy” pracownik miał nawet rentgen w oczach, bo widział przez metalowe przeszkody. Identyczne działania jak przy „grach” w „trzy karty” czy przy sprzedaży tzw. „One Penny”
  4. Wskazana była by pomoc, przy zakupie kogoś zaufanego a jednocześnie fachowca z branży serwisowej pojazdów, gdyż na ocenę „fachowców” Toyoty, próżno liczyć. Nawet podczas obowiązkowych przeglądów. Potrafią „przeoczyć” nawet spore ognisko rdzy, które usuną dopiero na wyraźne życzenie klienta a za usunięcie tego zamaskowania, klient musi zapłacić. Tak dbają o pojazdy. Ta troska wzrusza.
  5. Powoływanie się na niemiecką TÜV, gdy samemu nie stosuje się ICH zasad. Gdyż sprzedawanie pojazdów, które nie są naprawione, jako „nie bite”, łączeniu na drut czy używanie przy naprawach, podmianach, dekompletacji czy „uszlachetnianiu” używanych części jest TAM nie do pomyślenia
  6. Obowiązkowo żądać historii pojazdu i się nie spieszyć w analizowaniu tej lektury. Historie pojazdów można sobie zamówić w sieci a cóż dopiero jak się ma prawo do samodzielnych zapisów.  Tam można między wierszami dopiero doczytać się PRAWDY. Prosto „w oczy” nikt tego nie powie
  7. Zwracać uwagę na szczegóły naprawy, takie jak zakładanie bez demontażu, zakładanie zderzaka aż przez 6 dni, kolejność czynności czy komplet zamocowań czy kompletności naprawy, np. założenie czujników ciśnienia bez „uprzedzenia” o tym komputera pojazdu
  8. Obowiązkowo żądać zapewnień o JAKOŚCI kupowanego pojazdu na piśmie, bo później okaże się, że to było tylko nieporozumienie słowne czy wręcz gapkowatość klienta.
  9. W związku ze stosowaniem później takich nieznanych pojęć, jak to, ze samochód używany może być zdekompletowany czy uszkodzony, wyjaśnić już na początku na piśmie te pojęcia. Gdyż TYLKO pojazd uszkodzony był na pewno używany.
  10. U mnie zdekompletowano pojazd z oryginalnych aluminiowych felg dając uzdatnione i stare i aż 6-ścio krotnie tańsze od oryginalnych. Samochody poleasingowe, z racji używania wg zasady „czas to pieniądz” kilkumiesięczne, to łakomy kąsek dla odnowienia swojego prywatnego pojazdu. Wszystko może się przydać.
  11. Po zakupie pojazdu, poświęcić trochę gotówki na PRAWDZIWY przegląd jakości, z uwagi na możliwość stosowania do napraw części używanych, ze szrotu. Przecież nie po to się go posiada, aby mieć tylko skansen. On musi przynosić zysk. Awaria takich części może przyczynić się do tragedii. A najczęstszą przyczyną zdarzeń drogowych jest najczęściej „nie dostosowanie prędkości do panujących warunków na drodze”. Gdyż na wnikliwe badanie przyczyny, brakuje pieniędzy.  Przykre jest to, że trzeba się zachowywać, jak przy zakupie od przygodnego handlarza pojazdami.
  12. Nie ulegać magii zawłaszczonego bezprawnie hasła „Leader niezawodności”. Gdyż to by oznaczało, przy dominacji innych producentów w Polsce, że Polacy kupują w większości samochody zawodne, bo uwielbiają naprawiać i tracić pieniądze. A ci co muszą mieć niezawodne pojazdy z racji jedynego źródła utrzymania to muszą być chyba prawdziwymi sponsorami czy filantropami dla innych marek. Nie potrafią zauważyć „prawdziwej” niezawodności Toyoty.
  13. Uważać na inne chwyty socjotechniczne, spychające wręcz klienta na pozycje winnego. Polegają one na tym, że zapytanie o cokolwiek dotyczącego jakości, jest traktowane co najmniej jako niestosowne czy wręcz obraźliwe. Miny jak i słownictwo  jakie się stosuje, typu „Ależ …” „No wie Pan…”, wskazują bardzo wyraźnie na nasz brak obycia w „wyższych światowych” sferach. No bo jak można kogoś posądzać już samym pytaniem o jakość kupowanego pojazdu, gdy ON taki RZETELNY i OTWARTY na wyjaśnienia, w swoim słowotoku
  14. Nie ulegać, stosowanej powszechnie praktyce wzajemnego popierania się pracowników salonu czy serwisu.
  15. Nie ulegać dokumentom sugerującym, że dla dobra pojazdu należy stosować części oryginalne. Nie dodaje się, że oryginalne ewentualnie tak, ale mogą być używane, ze szrotu. Przy przeważającej większej ilości części odlewanych, dużo mniej odpornych na udary niż kute, trudno jest ustalić ich przydatność nawet przy potraktowaniu ich promieniami rentgenowskimi. A nie słyszałem o żadnej takiej praktyce  przy częściach ze szrotu. Brak jest także chociażby najprostszej kartoteki pochodzenia tych części czy chociażby obiektywnej selekcji tych części, aby to kupujący decydował czy chce mieć części ze szrotu z pojazdu ze stłuczki czy po kasacji.
  16. Nie ulegać także podpieraniu się PRAWDZIWĄ JAKOŚCIĄ Toyoty. Niech nam to nie zakłóci rozsądku i doświadczenia życiowego. Tamten Świat a ten nasz, to dwa różne światy, nie mające w jakości ze sobą NIC wspólnego.
  17. Jeśli nie zachowamy czujności konsumenckiej, to czeka nas droga przez mękę. W przypadku gdy będziemy dochodzić swoich racji sądownie lub będziemy sprzedawać i trafimy na fachowca, zbijającego nam cenę z powodu ujawnionych wad. Wtedy mamy dwie drogi, albo pogodzimy się ze stratą albo będziemy postępować jak Toyota.
  18.  Zaskakiwać pracowników Toyoty co do jakości. Ja dopiero w taki sposób dowiedziałem się, że samochód jest „bity” z mojej winy, gdyż nie sprawdzono, przez „zaniedbanie” czy stres od kiedy jestem właścicielem pojazdu.
  19. Korzystać z opinii w sieci, idąc do salonu dilera, jak nie dać się oszukać „zwykłym sprzedawcom” a nawet dilerom. A jest tych metod sporo, od materialnych po dokumentacyjne. Wszystkie opierają się niestety na socjotechnice. Przypominają poruszanie się po polu minowym w czasie wojny. 
  20. Poznać swoje prawa konsumenta, idąc do salonu, i nie bać się z nich korzystać w razie konieczności nastawiając się na długą i wyczerpująca walkę. Gdyż jeśli NIKT nie reaguje na standardy nie licujące z tytułem dilera to  stają się one czymś normalnym. I to wieje już GROZĄ.
  21. Poznać opinię praktyków, eksploatujących pojazdy w trudnych warunkach, gdyż jak pokazuje praktyka opieranie się tylko na jednej opinii dilera, przy zakupie, najbardziej zainteresowanym transakcją, może być tragiczne i kosztowne w skutkach. Interesy stron się wyraźnie i to przeciwstawnie rozmijają.
  22. Trzeba także pamiętać, idąc do salonu, że pozycja dilera jest uprzywilejowana na rynku. On nie musi mocno dbać o klientów po gwarancji, bo cały czas ma klientów z pojazdami NA GWARANCJI. To może być destrukcja postępowania. Wystarczy tylko im wadliwy pojazd sprzedać. Smutne i Tragiczne.
  23. Nie emocjonować się za bardzo, gdyż tracimy rozsądek i jesteśmy podatniejsi na manipulację
  24. Jest większa szansa zakupu wymarzonego  Pojazdu zgodnie z ofertą, podczas wizyty w salonie, niż wirtualnie, gdzie możliwości wprowadzenia w błąd, zwiększają się nieograniczenie. Nawet Nr VIN może być wklejony do pojazdu demonstrowanego. A wtedy by dochodziło jeszcze badanie natężenia oświetlenia. Widzimy jak to wygląda w reklamach. W takiej sytuacji należy dodatkowo zwracać uwagę na zapisy umowy, czy nie przewidują kar za odstąpienie od sprzedaży, czy chociażby zwrot dużych kosztów samego transportu.
  25. Przykładowy Tekst z sieci o nieprawidłowościach:

Niestety oszustwa zdarzają się także w autoryzowanych stacjach obsługi.
Udało nam się dotrzeć do jednego z pracowników ASO:

"Pracowałem w jednym z autoryzowanych serwisów. Podmienialiśmy wszystko, co zdążyliśmy. Oczywiście podmianki nie były związane z awarią, którą mieliśmy usunąć. Na przykład, gdy mieliśmy wymienić łożysko w kole, to przy okazji robiliśmy podmianę alternatora, świec i wszystkiego, na co starczyło czasu. Mieliśmy całą szafę przygotowanego szrotu. Nawet jakiś tani olej z wielkiej beki mieliśmy porozlewany do oryginalnych opakowań firmowych marek. Nawet, jak klient patrzył nam na ręce, to potrafiliśmy w odpowiednim momencie zamienić bańki z olejem."

A więc ufajmy ale sprawdzajmy, bo o standardy Europy u Nas trudno.





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych