Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Zdjęcie

Informacje prasowe dotyczące sprawy Iwony Wieczorek


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
9452 odpowiedzi w tym temacie

#21 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 05 październik 2013 - 07:41:00

vPoszukiwania Iwony. Przeszukali ogródek znajomego dziewczyny

http://trojmiasto.ga..._znajomego.html

 

Znajomy Iwony o którym zapomniała policja 2010

http://trojmiasto.ga...Opisalismy.html

 

 

TVP Gdańsk Panorama

http://www.dailymoti...-wieczorek_news

 

Pytanie na Śniadanie p. Iwona Kinda

http://www.dailymoti...e?search_algo=2

 

Radio Lublin - K.Rutkowski

http://audio.lublin.....php?s=1&id=838

 

Ostatnie słowa Iwony Wieczorek

http://nasygnale.pl/...d=6116d8#opinie

 

Kryminalistyk o sprawie Iwony Wieczorek. "Poszukiwania po trzech latach nie mają sensu

http://www.tvn24.pl/...u,358530,s.html


Użytkownik Rosa edytował ten post 05 październik 2013 - 07:46:26


#22 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 15 październik 2013 - 07:02:03

Analityk: Możecie to przyjąć do wiadomości, a kto nie chcę niech tego nie robi i się do tego nie odnosi. Nie będę podawał żadnego źródła, doceniam Waszą inteligencję,

więc nie pytajcie „co to ma być?”

 

  • W Banana Beach była impreza urodzinowa. Ta dziewczyna z urodzin o 2 była w domu. Rano przeczytała sms-y, od Iwony wysłane do niej o 2:56 i 3:02 , żeby do niej zadzwoniła.
  • Sprzątacze: podobno była widziana – jak siedziała na ławce z jakimś mężczyzną. Kierowca samochodu sprzątającego śmieci nad morzem twierdzi, że kiedy z kolegami byli na wysokości wejścia na plażę 62 – zwrócił uwagę na idącą samotnie  ładną dziewczynę, która trzymała w ręku buty. Kiedy chwilę później ją mijali siedziała na ławce z jakimś mężczyzną. Rozpoznał mężczyznę na monitoringu – ubranego w koszulę w kratkę, z ręcznikiem na ramieniu idącego za Iwoną w pewnym oddaleniu.  Gdy dalej sprzątali – Iwona znowu ich wyminęła i skręciła w alejkę nr 58 prowadzącą w stronę Obrońców Wybrzeża. Nikt za nią nie szedł. Mężczyzna w koszuli poszedł w kierunku Brzeźna. Oni przy 58 opróżniali kosze. Pozostałe dwie osoby sprzątające deptak zaprzeczyły, że widziały dziewczynę. Mężczyzny z ręcznikiem nie znaleziono, jednakże wykluczono jego związek ze sprawą – bo o 6.22 kamera zarejestrowała go jak wracał wzdłuż ścieżki rowerowej, bez koszuli, z ręcznikiem. „Wątpliwe aby kąpała się w morzu”.
  • O 3:38 wysłała do niego /P/ sms’a żeby zadzwonił, ale odebrał dopiero jak wrócił do domu (rozładowany tel)
  • A. Jadąc dostawała od Iwony sms’y, żeby do niej zadzwoniła. Oddzwaniała. Iwona powiedziała, że jest przy wejściu na plażę w Sopocie, drugie lub trzecie wejście od mola.
  • Według biegłego Iwona idąc tym tempem w godzinę mogła pokonać od 4,5 do 4,8 km. Eksperyment: gdyby nie skręciła w stronę plaży lub ul. Piastowskiej – obracająca kamera musiałaby ją zarejestrować gdyby szła alejką prosto do domu. Okazało się, że mogła iść w dowolnym kierunku – nie będąc uchwycona przez kamerę.
  • Przeszukano 77 studni z rejonu wzdłuż kolektorów sanitarnych Sopot-Zaspa, z terenu stacji uzdatniania wody Zaspa Wodna-9 studni, Czarny Dwór – 37 studni, zarośla, włazy, studzienki.

Użytkownik Rosa edytował ten post 15 październik 2013 - 07:02:57


#23 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 15 październik 2013 - 17:48:28



#24 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 15 październik 2013 - 17:51:34

http://wiadomosci.wp...6117d2#m1319065

 

Jackowski - Bez komentarza


Użytkownik Rosa edytował ten post 15 październik 2013 - 17:51:59


#25 EyesOfSoul

EyesOfSoul

    Los ojos del Alma

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 13052 postów

Napisano 15 październik 2013 - 19:58:37

Mapka z numerami wyjść na plażę

 

http://wikimapia.org...earch=jelitkowo



#26 EyesOfSoul

EyesOfSoul

    Los ojos del Alma

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 13052 postów

Napisano 27 październik 2013 - 08:12:29

Tajemnice Iwony Wieczorek

Numer: (1605)

Zawiedziona miłość, tajemnicza znajomość przez internet, kłótnia z chłopakiem – „Wprost” ujawnia kulisy śledztwa i tropy, którymi idzie policja, by wyjaśnić, co się stało z zaginioną Iwoną Wieczorek.

Ostatnie, początkowo sensacyjne wieści nie przyniosły przełomu w śledztwie. Policja kilka tygodni temu przeszukała okolice, którymi z Sopotu do Gdańska wracała Iwona Wieczorek. Wykryto szczątki. Jednak analizy bezspornie wykazały, że są to kości zwierzęce, a nie ludzkie – dowiaduje się „Wprost”.

Dziwacy i jasnowidze

24 tomy akt. Każdy tom liczy 200 stron, do tego bilingi, monitoring. Dwie osoby w policji na stałe przydzielone do tej historii. – W tym młody policjant, który nie był przy pierwszych czynnościach w tej sprawie, więc ma świeżą głowę – opisuje Ewa Pachura, naczelnik wydziału dochodzeniowo-śledczego Komedy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Do tego grupa analityków w prokuraturze okręgowej i doświadczeni policjanci z Warszawy. Wszyscy wertują akta, próbując odpowiedzieć na pytanie, co się stało z Iwoną Wieczorek. 19-latką, która wracając do domu w lipcu 2010 r., rozpłynęła się w powietrzu między Sopotem a Gdańskiem. Śledczy: –Nie ma tygodnia, żeby coś w tej sprawie się nie działo. Właśnie z komendy wyjechała ekipa, która ma zgarnąć osobę poszukiwaną. Znajomy faceta, po którego pojechali policjanci, miał widzieć Iwonę już po jej zniknięciu.

Skocz do tekstu REKLAMA Czy trop będzie dobry? Mała szansa. Tym bardziej że takich „rewelacji” pojawiają się w sprawie dziesiątki. Historie tego typu jak zaginięcie Wieczorek mobilizują dziwaków, jasnowidzów, cwaniaków. Dwie przestępcze grupy twierdziły kłamliwie, że porwały Iwonę. Bandyci próbowali wyłudzić okup. Zatrzymano ich. Kilku przestępców przebywających za kratkami w zamian za informację o tym, co się wydarzyło, zażądało statusu świadka koronnego. Przeprowadziliśmy w ostatnich dniach rozmowy ze śledczymi, którzy próbują wyjaśnić zagadkę zniknięcia Iwony. Odpowiedzieli nam o kulisach śledztwa i tropach, po których idą.

Znajomość z Internetu

Śledczy z Gdańska mają teraz w sprawie Wieczorek cztery główne hipotezy. Pierwsza, tzw. internetowa. Rozmówca wprowadzony w tajniki śledztwa: – Iwona umawiała się przez internet z facetem, który jest świrem. Miał kasę i pozycję społeczną. Szybko to zostało wychwycone, ale jakaś dziewczyna dała alibi temu mężczyźnie. Wróciliśmy do analizy tej sytuacji. Śledczy zwracają uwagę na to, że Iwona miała bardzo dużą liczbę znajomości na portalach społecznościowych, szczególnie na Naszej Klasie.

Korepetytor

Wątek drugi. Ten sam rozmówca z Gdańska: – Iwona miała znajomego, który leczył się psychiatrycznie. Umawiała się z nim, on jej pomagał w nauce. Machnęła na niego ręką i on to bardzo przeżył. Potem znów potrzebowała jego wsparcia. Następnie znów go odtrąciła. Chłopak ma słabe alibi. Jego matka twierdzi, że w kluczowym momencie spał we własnym łóżku, ale są informacje podważające tę wersję. Iwona Kinda, matka zaginionej dziewczyny, jest zdziwiona tym tropem: – Nie znam żadnego chłopaka, który miałby udzielać Iwonie korepetycji.

Znajomy z kartą VIP

Trzeci trop. Dotyczy chłopaka, z którym Iwona była w bliższych relacjach w ciągu kilku ostatnich tygodni przed zniknięciem. Mimo młodego wieku chłopak szasta pieniędzmi, ma kartę VIP do klubów. To właśnie w towarzystwie jego i znajomych Iwona spędzała ostatni wieczór w Sopocie. Po nieporozumieniu z tym właśnie mężczyzną Wieczorek obrażona wyszła z imprezy i postanowiła samotnie wrócić do domu. Z zeznań młodego mężczyzny wynika, że ich relacje zmierzały w stronę stałego „chodzenia z sobą”. Dlaczego śledczych szczególnie zainteresował ten chłopak?

Skocz do tekstu REKLAMA

– Iwona znika nad ranem, między 4 a 5. Ten chłopak już od ósmej rano wydzwania do Iwony, potem po znajomych. Szuka jej, chociaż sam był po imprezie. A przecież o tej porze nie miał podstaw do takiego zachowania. Iwona często zostawała po imprezie u koleżanek. To zachowanie wydaje się nam dziwne. Jego dziadkowie zeznają, że w chwili gdy dziewczyna zaginęła, spał w domu, a oni nie słyszeli, by gdzieś wychodził. Teoretycznie mógł wyskoczyć przez okno niezauważony. Wokół tego wątku wykonano w ostatnich latach mnóstwo czynności, jednak nie przyniosły one efektu. Ciągle jest poważnie rozpatrywany. Zwolennikiem jego pogłębiania jest jeden z najlepszych analityków kryminalnych z Komendy Głównej Policji w Warszawie. Matka Iwony:

– Jestem na sto procent pewna, że czwórka znajomych, która była z Iwoną na imprezie, wie, co się z nią stało. Nie wiem, za czyją namową już o 7.30 zadzwoniła do nas na stacjonarny numer koleżanka Iwony. Pytała, czy córka jest w domu. Młodzi znajomi córki już musieli wiedzieć, że coś złego się wydarzyło.

– Jak wytłumaczyła zainteresowanie tym, co się dzieje z Iwoną?

– Że niby były umówione na siatkówkę na 9 rano. Dziwne, bo po imprezach Iwona potrafiła spać do pierwszej po południu. Matka zwraca uwagę, że koledzy i koleżanki Iwony odcięli się od rodziny zaginionej.

– Gdyby któraś z moich koleżanek zaginęła, ja bym z jej matką rozmawiała. A oni, gdy mnie widzą, chowają się między półkami w sklepie.

Wątek rodzinny

Matka Iwony wychowywała córkę nie z jej biologicznym ojcem, ale ze swoim następnym partnerem życiowym.

– Nie wszystko wyglądało u nich różowo –opowiada znajomy rodziny.

– Jej starsza córka nie mieszkała z nimi, ale u dziadków. I właśnie czwarty wątek, badany teraz przez śledczych, dotyczy rodziny. Śledczy:

– Jedna z osób z rodziny miała w przeszłości zatargi z prawem. Wiązano ją z „Tygrysem” ze Stogów, legendą trójmiejskiego półświatka. Badamy, czy mogło to mieć jakiś wpływ na sprawę. Relacje Iwony ze wspomnianą osobą nie zawsze układały się dobrze. Iwona Kinda, matka Iwony:

– Nie wiem, o kogo chodzi. Nie słyszałam o zatargach z prawem kogoś z naszej rodziny.

Iwona jest zła

Tuż przed zaginięciem Iwona była wściekła. Za potraktowanie przez znajomych, to, że musi samotnie wracać na piechotę z Sopotu do Gdańska. Skąd to wiadomo? Z SMS-ów, którymi się wymieniała ze znajomymi. Miała żal do swej przyjaciółki, do chłopaka, z którym się wybrała na imprezę. Śledczy:

Skocz do tekstu REKLAMA

– To są króciutkie SMS-y, w których widać, że Iwona, mówiąc językiem młodzieżowym, strzela focha. SMS-uje praktycznie przez cały czas, zaznaczając znajomym, że za chwilę wyczerpie się jej komórka. Ma na przykład pretensje do przyjaciółki, że ta z nią nie wyszła.

Iwona nie ma przy sobie torebki, pieniędzy (te zostają w domu znajomej). Ma tylko błyszczyk do ust i komórkę z wyczerpującą się baterią. Trudno się dziwić, że dziewczyna jest zirytowana. Siedmiokilometrowy spacer boso nad ranem po imprezie to nie jest coś, co mogłoby ją wprowadzić w dobry nastrój.

– Czy bierzecie pod uwagę, że po prostu dwóch podpitych bandziorów wciągnęło ją do auta i wywiozło do lasu?

– Oczywiście mogło tak być, ale myślę, że było inaczej – mówi śledczy.

– Jak? – pytamy osobę, która od dawna siedzi w tym śledztwie.

– Ona była zirytowana, zmęczona. Moim zdaniem doszło do wydarzenia o charakterze emocjonalnym, nieplanowanym przez nią. I to się wydarzyło już w okolicach jej domu. Wykluczyliśmy, że mogło to być w parku Reagana. To mogła być na przykład bardzo ostra kłótnia z kimś, kogo znała i kto rościł sobie do niej jakieś prawa. I kłótnia mogła się przerodzić w coś tragicznego.

Trop biznesmena

Z portretem psychologicznym Iwony (a taki przy tego typu wydarzeniach jest istotny) są problemy. Śledczy:

– W korytarzowych rozmowach, ale też w mediach pobrzmiewa czasem taki ton: „blondyna w krótkiej spódniczce, która lubiła dobrą zabawę i drogie kluby”. Z zeznań znajomych wyłania się jednak inny obraz.

Jaki? Porządnej dziewczyny, która właśnie dostała się na stosunki międzynarodowe w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Takiej, która miała w przeszłości tylko dwa związki z mężczyznami, w tym jeden dłuższy i poważniejszy. Czy mogła mieć drugą, skrywaną twarz? Może na to wskazywać trop związany z internetową znajomością z mężczyzną, którym teraz interesują się śledczy. W sprawie Iwony pojawił się wątek biznesmena z Trójmiasta, który organizował u siebie rozwiązłe imprezy. Przyjeżdżali na nie swingersi z Europy. Śledczy:

– Wątek ewentualnego udziału Iwony w tych spotkaniach był weryfikowany. Pojawia się w pierwszych tomach akt. Jednak udział Iwony w tych spotkaniach nie został potwierdzony. Badaliśmy tę sprawę. Matka Iwony:

– Słyszałam o tym tropie. To bzdura. Wspólnie z Iwoną spotykałyśmy owego biznesmena w Sopocie przypadkiem na ulicy. Nie znała go, podobnie jak ja. Z niechęcią wyrażała się o takich starszych panach.

W butach i sukience matki

Śledczy brali też pod uwagę inną hipotezę. Iwona jest bardzo podobna do matki –podobne figury, włosy. Feralnego dnia Iwona miała buty matki (niosła je w ręku w drodze do domu), była w jej sukience. Może ktoś, kto miał na pieńku z matką, wziął dziewczynę za niewłaściwą osobę? Matka:

Skocz do tekstu REKLAMA

– Policjanci wielokrotnie zadawali mi to pytanie. Śledczy:

– Matka wskazała osoby, które mogły być dla niej zagrożeniem. Sprawdzenia nie przyniosły efektu. Swego czasu bardzo głośny stał się trop „mężczyzny z białym ręcznikiem”. Nadmorski monitoring zarejestrował mężczyznę, który po opustoszałej promenadzie szedł za Iwoną Wieczorek o godzinie 4.12 rano. Naczelnik Ewa Pachura:

– To nie był gdańszczanin. Nikt z nas nie pójdzie z białym ręcznikiem na plażę. To turysta, którego nie udało się odnaleźć. Czy mógł porwać lub zabić Iwonę? Niemożliwe. Monitoring pokazuje, że gość kilka minut później wraca tą samą drogą. Miałby zbyt mało czasu, by dokonać morderstwa i ukryć ciało. Niedawno tygodnik „Polityka” wskazywał na inny wątek. Chodziło o to, że telefon jednego z uczestników imprezy, na której bawiła się Wieczorek, logował się nad ranem w tym samych stacjach przekaźnikowych co komórka dziewczyny. Śledczy: –Badaliśmy to. Właścicielką telefonu jest dziewczyna, z którą Iwona była w złych relacjach. Tyle że trop jest błędny. BTS-y w Trójmieście mają duży zasięg. Gdy doszło do zaginięcia Iwony, wspomniana dziewczyna spała, co potwierdzają świadkowie. Przy tym wątku były prowadzone przesłuchania i konfrontacje świadków.

Pies tropiący po 11 dniach

Po takim długim czasie wyjaśnienie tej tajemniczej sprawy nie będzie proste. Policjant znający akta: – Przez pierwszy tydzień sprawa Wieczorek leżała na półce w komendzie policji. A to pierwsze dni są najważniejsze.

Nie zabezpieczono od razu całego monitoringu z miejsc, gdzie mogła przebywać dziewczyna. Część z tych materiałów mogła bezpowrotnie przepaść. Przeszukania terenów dokonywano wyrywkowo. Działania były prowadzone chaotycznie. Na przykład niektóre zapisy monitoringu ściągano dopiero sześć dni od zaginięcia, do którego doszło w nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. Psa z Grupy Ratownictwa Specjalnego PCK użyto 11 dni po zniknięciu dziewczyny. I to tylko do sprawdzenia okolic strumienia w parku Reagana, obok którego przechodziła Iwona Wieczorek. Dziś zadanie jest o niebo trudniejsze. Śledczy: – Pamięć świadków się zaciera. Dobrze to widać po zeznaniach młodzieży, z którą Iwona spędzała wolny czas. Nie są w stanie określić, kto był na jakiej imprezie. Kto z kim przyszedł, kiedy wyszedł i jak się zachowywał.

Po 3,5 roku nie ma już możliwości zdobycia bilingów, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu zagadki. Śledczy: –Mieliśmy ostatnio taki przypadek. Chcieliśmy bilingi osoby, która pojawia się na obrzeżach tej sprawy. Za późno. Już ich nie dostaliśmy.

***

Zaspa, osiedle Gdańska. Salon fryzjersko--kosmetyczny, który matka Iwony przeniosła z Sopotu. Siedzimy na zapleczu. Iwona Kinda: – Jeśli Iwona żyje, jest bita, gwałcona, torturowana, to wolałabym, żeby zginęła wtedy, 17 lipca 2010 r. Mówię o tym z głębokim żalem, ale tak jest. ■

#27 Inesse

Inesse

    secret.

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 2287 postów

Napisano 27 październik 2013 - 09:08:22

 ja też skopiowałam wczoraj :D



#28 martie.es

martie.es

    Znajdzie sie kij na banderowski ryj!

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 9758 postów

Napisano 27 październik 2013 - 10:11:09

 ja też skopiowałam wczoraj :D

 

 

To zachowajcie ten artykul dla potomnych ;)

Albo to byl falstart ....albo juz nie zobaczymy tego artykulu ;)



#29 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 27 październik 2013 - 20:36:58

http://www.tvn24.pl/...k,366600,s.html

Policja: Znalezione kości i ubrania nie należą do Iwony Wieczorek



#30 Inesse

Inesse

    secret.

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 2287 postów

Napisano 28 październik 2013 - 23:46:47

Wywiad z mamą PAwła

 

http://audio.lublin....ndex.php?id=870



#31 Inesse

Inesse

    secret.

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 2287 postów

Napisano 29 październik 2013 - 09:02:55

http://trojmiasto.ga...g#ixzz2j5tiUlJB

 

'Wprost' pisze o Iwonie Wieczorek. Matka Iwony: 'Dla mnie to jakiś absurd' logod.gif

Roman Daszczyński 2013-10-29, ostatnia aktualizacja 2013-10-29 07:48:02

Nie ma żadnych nowych wątków w sprawie Iwony Wieczorek. - Nieprawdy w sumie nie napisali, ale to trochę wygląda na szukanie sensacji - komentują gdańscy policjanci publikację tygodnika Wprost.

Jedyne nowe fakty są takie, że przeprowadzone we wrześniu dodatkowe poszukiwania w parku Reagana w Gdańsku nic nie dały. Okazało się, że znalezione szczątki są pochodzenia zwierzęcego, a fragmenty odzieży nie należały do ubioru Iwony.

Cztery wątki

Według tygodnika Wprost gdańscy śledczy mają teraz cztery główne hipotezy.

Wątek pierwszy, tzw. internetowy. "Iwona umawiała się przez internet z facetem, który jest świrem. Miał kasę i pozycję społeczną. Szybko to zostało wychwycone, ale jakaś dziewczyna dała alibi temu mężczyźnie. Wróciliśmy do analizy tej sytuacji".

Wątek drugi. "Iwona miała znajomego, który leczył się psychiatrycznie. Umawiała się z nim, on jej pomagał w nauce. Machnęła na niego ręką i on to bardzo przeżył. Potem znów potrzebowała jego wsparcia. Następnie znów go odtrąciła. Chłopak ma słabe alibi. Jego matka twierdzi, że w kluczowym momencie spał we własnym łóżku, ale są informacje podważające tę wersję".

Wątek trzeci. "Dotyczy chłopaka, z którym Iwona była w bliższych relacjach w ciągu ostatnich tygodni przed zniknięciem. Mimo młodego wieku chłopak szasta pieniędzmi, ma kartę VIP do klubów. To właśnie w towarzystwie jego i znajomych Iwona spędzała ostatni wieczór w Sopocie. Po nieporozumieniu z tym właśnie mężczyzną Wieczorek obrażona wyszła z imprezy i postanowiła samotnie wrócić do domu".

Wątek czwarty. Jak twierdzi anonimowy rozmówca dziennikarzy: "Jedna z osób z rodziny miała w przeszłości zatargi z prawem. Wiązano ją z 'Tygrysem' ze Stogów, legendą trójmiejskiego półświatka. Badamy, czy mogło to mieć jakiś wpływ na sprawę. Relacje Iwony ze wspomnianą osobą nie zawsze układały się dobrze". Artykuł tygodnika Wprost sugeruje, że chodzi o biologicznego ojca Iwony, z którym matka nie jest od wielu lat.

Wątpliwości matki

- To dla mnie jakiś absurd - mówi matka Iwony. - Nic nie wiem, by ktoś w naszej rodzinie miał kryminalną przeszłość. Jesteśmy ciężko pracującymi ludźmi. Ojciec Iwony założył nową rodzinę, jest zajęty nowym życiem. Zadzwonił do mnie, gdy córka zaginęła, ale podziękowałam za propozycję pomocy, powiedziałam, że sama sobie poradzę.

Wątek kolegi, z którym Iwona pokłóciła się tuż przed zaginięciem, był wielokrotnie opisywany w mediach.

Co do dwóch pierwszych wątków przytaczanych przez Wprost, matka nie wie, o co może chodzić: - Chyba wiedziałabym, gdyby jakiś kolega pomagał Iwonie w nauce. Natomiast ten mężczyzna "z kasą i pozycją społeczną" to ma być zapewne biznesmen Marius O. Łączenie tego człowieka z moją córką jest robione na siłę. Iwona nie cierpiała takich panów, nie podobali jej się i nie miała o nich dobrego zdania.

- Takie wątki rzeczywiście są w sprawie - potwierdza Joanna Kosińska, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku. Ale to nieprawda, że są tylko cztery. Jest więcej wątków i wszystkie są traktowane w równym stopniu serio. Również taki, że Iwona po prostu wyjechała i z jakichś powodów nie daje znaku życia.


 

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA



#32 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 30 październik 2013 - 10:37:24

http://komisariat.wp...611933#m1330076

 

Głośne zaginięcie Iwony Wieczorek to jedno z wielu podobnych zdarzeń, do których dochodzi w całej Polsce. Problem dotyczy zarówno osób młodych jak i starszych. Jakie są najczęstsze przyczyny zaginięć? Jakimi sposobami policja stara się wyjaśnić tego sprawy?


Użytkownik Rosa edytował ten post 30 październik 2013 - 10:38:07


#33 Kiszka ziemniaczana

Kiszka ziemniaczana

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1751 postów

Napisano 31 październik 2013 - 12:20:57

Znalazłam na stronie lubelskiego dziennika internetowego:

 

 

 

Rozmowa z mamą Iwony Wieczorek

http://audio.lublin....php?s=12&id=820

Poszukiwania Iwony Wieczorek. Najnowsze ślady

http://audio.lublin....php?s=11&id=838

Iwona Wieczorek: Informacje Prokuratury, 25 sierpnia 2010

http://audio.lublin....php?s=11&id=834

Embargo na wiadomości o Iwonie Wieczorek?

http://audio.lublin....php?s=11&id=843

O sprawie zaginionej Iwony Wieczorek rozmawiamy z Rzecznikiem Prokuratury Generalnej Mateuszem Martyniukiem

http://audio.lublin....php?s=11&id=844

Krzysztof Rutkowski o poszukiwaniach Iwony Wieczorek

http://audio.lublin....php?s=10&id=858

Matka Pawła P. na temat piątkowego artykułu w Gazecie Wyborczej

http://audio.lublin.....php?s=9&id=870

Rozmowa z Krzysztofem Rutkowskim - Czy nastąpi przełom w sprawie IWONY WIECZOREK?

http://audio.lublin....php?s=12&id=819

Czy w sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek był zamieszany gdański policjant? - Prokuratura odmawia komentarza

http://audio.lublin....php?s=13&id=814

Milion złotych nagrody za pomoc w odnalezieniu Iwony Wieczorek

http://audio.lublin....php?s=13&id=804

Krzysztof Jackowski angażuje sie w poszukiwania Iwony Wieczorek

http://audio.lublin....php?s=14&id=799

Prokurator Wojciech Szelągowski o prowadzonym śledztwie ws. zaginięcia Iwony Wieczorek

http://audio.lublin....php?s=14&id=798

Najnowsze informacje o poszukiwaniach Iwony Wieczorek - rozmowa z detektywem Krzysztofem Rutkowskim

http://audio.lublin....php?s=14&id=797

Poszukiwania Iwony Wieczorek: Mężczyzny z monitoringu jednak nie zatrzymano - dementuje prokurator Wojciech Szelągowski

http://audio.lublin....php?s=14&id=796

Poszukiwania Iwony Wieczorek: Odnaleziono mężczyznę z monitoringu - mówi Krzysztof Rutkowski

http://audio.lublin....php?s=14&id=795

Znalezienie ręcznika może być przełomem w poszukiwaniach Iwony Wieczorek, poczekajmy jednak na wyniki badań kryminalistycznych - mówi detektyw Krzysztof Rutkowski

http://audio.lublin....php?s=14&id=794

Wciąż trwają poszukiwania mężczyzny, który idzie za zaginioną Iwoną Wieczorek na nagraniu z monitoringu - informuje podinsp. Jan Kościuk z KWP w Gdańsku

http://audio.lublin....php?s=14&id=793

Zaginięcie Iwony Wieczorek - mówi Iwona Kinda, matka zaginionej dziewczyny

http://audio.lublin....php?s=14&id=792

Zaginięcie Iwony Wieczorek - mówi detektyw Krzysztof Rutkowski

http://audio.lublin....php?s=14&id=791

Zaginięcie Iwony Wieczorek - mówi Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku

http://audio.lublin....php?s=14&id=790

Zaginięcie Iwony Wieczorek - mówi podkomisarz Beata Domitrz w KWP Gdańsk

http://audio.lublin....php?s=15&id=789

Policja wierzy, że Iwona Wieczorek żyje - mówi podinspektor Jan Kościuk, Rzecznik Prasowy KWP w Gdańsku

http://audio.lublin....php?s=15&id=788

Matka apeluje: Iwona - wróć do domu

http://audio.lublin....php?s=15&id=784

Policjanci dopełnili wszelkich procedur podczas poszukiwania zaginionej Iwony Wieczorek - komentuje zarzuty Krzysztofa Rutkowskiego Jan Kościuk, Rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku

http://audio.lublin....php?s=15&id=783

O poszukiwaniach zaginionej Iwony Wieczorek mówi dla lublin.com.pl detektyw Krzysztof Rutkowski

http://audio.lublin....php?s=15&id=782

Czy porywacz Iwony Wieczorek popełnił samobójstwo?

http://audio.lublin.....php?s=4&id=937

Iwona Kinda - Wieczorek - wierzę, że moja córka wróci!

http://audio.lublin.....php?s=5&id=921

Prokuratura nie potwierdza śladu "Pana Ręcznika" w sprawie Iwony Wieczorek

http://audio.lublin.....php?s=7&id=890

O poszukiwaniach Iwony Wieczorek mówi Grażyna Wawryniuk, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku

http://audio.lublin.....php?s=8&id=880

Czy Rutkowski wciąż poszukuje Iwony Wieczorek?

http://audio.lublin.....php?s=8&id=874

Rozmowa z matką zaginionej Iwony Wieczorek na temat jej apelu do premiera

http://audio.lublin.....php?s=9&id=865

Poseł Zbigniew Kozak komentuje odpowiedź na interpelację w sprawie zaginionej Iwony Wieczorek

http://audio.lublin.....php?s=9&id=868



#34 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 31 październik 2013 - 12:27:14

Puść mnie, bo będę krzyczeć!
Roman Daszczyński, Marek Sterlingow
24.09.2010 , aktualizacja: 24.07.2013 12:43
 
W związku z tym, że dwie pierwsze strony pod linkiem uciekają wklejam cały tekst.

 

 

Dwie godziny przed zniknięciem na granicy Gdańska i Sopotu Iwona Wieczorek śmiertelnie pokłóciła się ze znajomym i przyjaciółką. Czy rozwikłamy zagadkę, gdy dowiemy się, o co poszło?

To Paweł pierwszy wszczyna alarm, że z Iwoną musiało się stać coś złego. To on proponuje, by wynająć prywatnego detektywa i sam go wybiera, takiego z największą renomą - Krzysztofa Rutkowskiego.

22-letni Paweł P. jest w całej historii jedną z najważniejszych postaci. To on ostatni widzi Iwonę. - Trzymałem ją za rękę i prosiłem, żeby nie odchodziła. Wybiegłem za nią z dyskoteki, wokoło pełno ludzi. Zaczęła się szarpać, grozić, że będzie krzyczeć. Nie chciałem robić sceny. Gdybym wiedział, jak to się skończy, nigdy bym jej nie puścił - opowiada chłopak.

Jest trzecia w nocy, 17 lipca 2010 r. Oboje stoją na Monciaku w Sopocie, pod Krzywym Domkiem.

Iwona rusza nadmorskim bulwarem do domu przy ul. Jelitkowski Dwór w Gdańsku. Na piechotę. Powinno jej to zająć nieco ponad godzinę. Miejski monitoring nagrywa ją o 4.12 przy wejściu na plażę nr 63 w Jelitkowie. Idzie raźnym krokiem, w ręku trzyma buty. To jedna z najcieplejszych nocy tego lata. Prawie jasno, wokoło pełno ludzi wracających z imprez lub z nocnych kąpieli nad morzem. Iwona do domu ma już tylko jakieś 20 minut marszu. Nigdy tam nie dociera.

Paweł jest dzisiaj bardzo przestraszony i rozgoryczony. Raptem okazało się, że całe śledztwo koncentruje się na nim. Podejrzewa go policja, matka Iwony, jasnowidz, nawet detektyw Rutkowski.

- Jest tylko jeden problem - chłopak uśmiecha się. - Mam alibi.

To miała być noc w Dream Clubie

Iwona Wieczorek jest młodsza od Pawła o trzy lata. Wkrótce ma jechać z siostrą na wakacje do Hiszpanii. Właśnie zdała maturę. Chce studiować stosunki zagraniczne na Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. W piątek, przed imprezą w Sopocie, jeszcze nie wie, że się dostała. List przyjdzie pięć dni po jej zaginięciu.

Na razie cieszy ją wieczorny wypad ze znajomymi. Mają iść do Dream Clubu, najelegantszej i największej dyskoteki w Sopocie, gdzie na huśtawkach pod sufitem bujają się skąpo ubrane modelki. Iwona zawsze chciała zobaczyć, jak jest w środku. Wstęp od 21 lat, miejsc prawie na tysiąc osób. W weekendy ludzie czekają na schodach godzinami. Żeby się dostać do środka bez kolejki, trzeba dać w łapę bramkarzowi.

- Była podekscytowana - opowiada matka dziewczyny. - Nigdy się tam przedtem nie bawiła. Rozmawiałam z nią po południu przez telefon. Mówiła, że idzie do Adrii, przyjaciółki, która mieszka obok. Że będą się razem szykować, malować i stroić. Iwona bardzo o siebie dba. Potem nie znalazłam nawet jednego zdjęcia, na którym byłaby rozczochrana.

Matka sama jest elegancką kobietą. Prowadzi salon fryzjerski w centrum Sopotu.

Przeczytaj wywiad z mamą Iwony: ''Wierzę, że Iwona żyje''
 
Adria, przyjaciółka, mieszka tak jak Iwona na położonym kilometr od plaży osiedlu nowych czteropiętrowych domów. Ma 17 lat. Jej rodziców nie ma akurat w domu. Szykowanie się na imprezę to dla obu dziewczyn cały rytuał. Przede wszystkim trzeba właściwie dobrać ciuchy. Iwona przychodzi z całym naręczem ubrań. I fajnymi szpilkami, które podwędziła matce. Wysokie, w kolorze dżinsu, jeszcze nienoszone. Dobiera do tego granatową spódniczkę mini i biało-niebieską bluzkę. Potem dziewczyny robią sobie staranny makijaż. Na koniec Iwona przez ramię przewiesza małą czarną torebkę. Wrzuca do niej tylko telefon i papierosy. Portfel, resztę ubrań i klucze do domu zostawia u Adrii.

Dziewczyny są gotowe, gdy przed godz. 22 przyjeżdżają ich koledzy - Paweł, Adrian i Marek. Wszyscy przed trzydziestką, dobrze sytuowani. Paweł ma firmę transportową, zajmuje się też tuningiem samochodów. Marek ma dochodowy kontrakt na wywóz śmieci, dorobił się już mercedesa. Adrian pracuje na etacie w prywatnej firmie.

Kierowcą jest Paweł. Zajeżdża srebrną toyotą avensis. Iwona zna tych chłopaków od miesiąca, dzięki Kasi, wspólnej koleżance, która chodziła z Pawłem do szkoły.

Tajemnicze babskie fochy

Jest już po 22, ale zgadzają się, że to zbyt wcześnie, by iść na dyskotekę. Najpierw jadą do Biedronki. Kupują pół litra wódki, sok, parę piw. Potem Paweł zawozi ich na działkę swojej babci w Sopocie przy ul. Reja. To urocze miejsce, blisko do Niepodległości, głównej arterii Sopotu, ustronne, otoczone lasami. Tam przed zadbanym domkiem spędzają dwie kolejne godziny. Paweł odstawia samochód pod mieszkanie babci. To niedaleko, szybko wraca na piechotę. Gdy kończy się alkohol, około północy zamawiają taksówkę.

- Zamówiłem auto kolegi, bo ma volkswagena sharana, może zabierać większe ekipy. Pojechaliśmy prosto do Dream Clubu - mówi Paweł.

Zapytany, czy długo czekali na wejście, uśmiecha się.

- Wcale nie czekaliśmy. Znam bramkarzy, weszliśmy bez kolejki.

Obsługa dyskoteki nie zwróciła uwagi na tę grupę. Tłumaczą, że tej nocy mogło przewinąć się kilka tysięcy osób.

 

Adria: - Trochę tańczyliśmy, ja najwięcej z Adrianem, ale nie na głównym parkiecie, tylko między wejściem a barem. Czy jacyś mężczyźni zwracali na nas uwagę? Może. Ale z nikim spoza naszej ekipy nie rozmawiałyśmy. Nic tam nie piłyśmy, tylko chłopaki wzięły dla siebie jakieś drinki.

Atmosfera między dziewczynami psuje się dwa razy. Za pierwszym razem Iwona odchodzi, potem wraca jednak do towarzystwa. Adria ma problem z wyjaśnieniem, o co się pokłóciły:

- Zwykły babski foch. Nie wiem... może była zazdrosna?

- O Adriana?

- No chyba tak...

Paweł: - To był foch. Zazdrość - może.

- O kogo?

- Jeżeli już, to o mnie.

Po drugiej sprzeczce Iwona wychodzi. Reszta biegnie za nią. Adria: - Zdjęła buty i szybko pobiegła po schodach. Ja na obcasach nie mogłam jej dogonić. Jak zeszłam, jej już nie było.

Pawłowi udaje się jednak dogonić Iwonę. Rozmawiają krótko, ale emocjonalnie. On trzyma ją za rękę i prosi, by wróciła na dyskotekę.

- Puść mnie, bo będę krzyczeć!

Dziewczyna wyrywa się i odchodzi w dół Monciaka. Nie ma pieniędzy na taksówkę. Jedyne, co jej pozostaje, to marsz wzdłuż plaży do domu.

Mama Iwony: - Z powodu byle czego Iwona miałaby się tak obrazić, żeby porzucić znajomych i maszerować boso tyle kilometrów? Coś mi tu nie pasuje...

Paweł mówi, że ma alibi

Po odejściu Iwony pozostali tracą ochotę na zabawę. Wychodzą z dyskoteki, przechodzą na drugą stronę Monciaka. Siadają na ławce przed MacDonaldem. Paweł z Adrią wysyłają SMS-y do Iwony. Piszą: "Nie wygłupiaj się, wracaj do nas!". Iwona nie odpisuje, więc dzwonią. Rozmowa Adrii z koleżanką zamienia się szybko w gorącą kłótnię. Adria twierdzi teraz, że koleżanka zwymyślała ją przez telefon.

- W końcu, gdy kolejny raz wyzwała mnie od szmat, postanowiłam wrócić do domu. Wsiadłam w taksówkę i pojechałam.

Paweł: - Zadzwoniliśmy po kolegę z samochodem. Rozwiózł nas do domów. Ja wysiadłem pierwszy, bo nocowałem w Sopocie u babci. Oni pojechali do Gdańska.

Marek z Adrianem nie chcą rozmawiać z mediami.

Adria: - Ostatni raz rozmawiałam z Iwoną już sprzed mojego domu, sto metrów od domu Iwony. Dalej się kłóciłyśmy. Powiedziała mi, że ciągle idzie i że jest przy trzecim od mola wejściu na plażę. I jeszcze żebym zostawiła torbę z jej rzeczami i kluczami na balkonie, to sobie odbierze. Ja mieszkam na parterze. Nieraz tak robiłyśmy. Dodała, że zaraz rozładuje się jej komórka.

Strzępy tej rozmowy słyszy ojczym Iwony. Jest gorąco, śpi przy otwartym oknie, po pustej ulicy głos Adrii niesie się aż do jego sypialni. Rozpoznaje głos koleżanki swej pasierbicy i wykrzykiwane przez nią imię: "Iwona". Jest przekonany, że dziewczyny idą razem ulicą.
 

- Nawet mnie trącił i powiedział: "O, Iwona z Adrią już wróciły" - opowiada mama Iwony. - Pamiętam, że jakby przez sen zastanawiałam się jeszcze, czy Iwonka zostanie u koleżanki na noc, czy przyjdzie do domu.

Komórka Iwony wylogowała się z sieci o 3.49, najprawdopodobniej wtedy padła jej bateria.

Paweł: - Byłem w domu u babci tuż przed czwartą. Mam dwa telefony. W jednym rozładowała mi się bateria. Przełożyłem z drugiego. Wysłałem jeszcze do Iwony dwa SMS-y. To było już po czwartej. Nie odpowiadała. Położyłem się do łóżka, ale nie mogłem spać.

- Nie wychodziłeś już z domu?

- Na pewno nie.

- Babcia może to potwierdzić?

- Nie musi. Na wejściem do bloku jest monitoring. Nagrał mnie, jak wchodzę tam przed czwartą. Mam alibi.

Sprawdzamy.

Rzeczywiście monitoring jest. Ale mieszkanie babci znajduje się na parterze.

Iwona prawie w domu

Ostatni ślad życia Iwony tej nocy też pochodzi z monitoringu. Wejście na plażę nr 63. Godzina 4.12. Dziewczyna idzie raźnym krokiem, w ręku wciąż trzyma buty. Jest prawie jasno, wokoło sporo ludzi wracających z imprez lub z nocnych kąpieli nad morzem. Kilkanaście metrów za Iwoną idzie chwiejący się lekko na nogach mężczyzna, około czterdziestki. Przez ramię ma przewieszony biały ręcznik.

Droga z tego miejsca na osiedle Iwony i Adrii prowadzi przez park Reagana. Większa jego część to zadbane alejki, ławki, place zabaw i wypielęgnowane stawy. Ale są też gęste chaszcze.

Potem Iwona ma do przejścia kilkaset metrów ulicą Czarny Dwór. Stamtąd powinna skręcić w Jelitkowski Dwór.

Na razie nie wiemy, dokąd doszła.

Grupa zwołuje się o poranku

Jest sobota rano, część towarzystwa jeszcze śpi, ale Paweł wszczyna alarm.

- Nie mogłem spać. O 8-9 zadzwoniłem do Iwony. Nadal miała wyłączony telefon. Połączyłem się z Kasią, tą, przez którą się poznaliśmy. Wiedziałem, że były na 8.30 umówione na siatkówkę na plaży. To ona zadzwoniła do domu Iwony - na stacjonarny. Jej mama powiedziała, że Iwona pewnie śpi u Adrii. Kasia zadzwoniła więc do Adrii i okazało się, że tam też jej nie ma.

Adrian, Marek, Paweł, Kasia i Adria zaczynają szukać koleżanki. Najpierw jadą na promenadę, pod wejście trzecie od mola - oczywiście żadnego śladu po Iwonie.

Grupa wydzwania po wszystkich bliższych i dalszych znajomych. Wczesnym popołudniem wysyłają Adriana do zakładu fryzjerskiego mamy Iwony. Chłopak dla niepoznaki umawia wizytę swojej krewnej i jednocześnie próbuje podpytać o Iwonę. O czwartej idą do matki wszyscy i opowiadają, że nie wiedzą, co się z nią stało. O piątej są w komisariacie.

- Dyżurny zapytał, czy już składamy zawiadomienie, czy czekamy do 22 - opowiada mama Iwony. - Poczekałam, bo myślałam, że to się zaraz wyjaśni. Ale powinnam już wtedy wiedzieć, że dzieje się coś strasznego. Iwona nigdy tak nie znikała. Dzisiaj, gdy wracam do tego dnia, najbardziej nie pasuje mi ta siatkówka, na którą były niby umówione na 8.30. Przecież ona wiedziała, że idzie na imprezę. Wtedy zazwyczaj śpi co najmniej do południa.
 

Jedna dziewczyna Pawła nie żyje

W poszukiwaniach przewodzi Paweł. Drukuje plakaty, rozdziela zadania. Gdy w poniedziałek pojawia się plotka, że Iwonę widziano nad morzem, w Rewalu - wysyła tam Adriana i Marka. Trzysta kilometrów w jedną stronę. Sam jeździ po Półwyspie Helskim, sprawdza wszystkie sygnały i rozwiesza plakaty. Przegląda monitoringi. Po zaangażowaniu w sprawę detektywa Krzysztofa Rutkowskiego nie odstępuje go na krok, pomaga we wszystkim. Kontaktuje się z lokalną telewizją i powoduje, że w mediach pojawia się pierwsza informacja o zaginięciu Iwony. Zgłasza się coraz więcej osób z sygnałami, gdzie widziano Iwonę. Najbardziej precyzyjny jest jednak Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa. - Jest w Jastrzębiej Górze na kempingu. Szukajcie w domku numer 15.

Oczywiście Iwony tam nie ma.

 

Policja o wizji jasnowidza z Iwoną: wszędzie jest woda
 

Po tygodniu ganiania Paweł jest wykończony.

- Prawie nie sypiam - mówi nam, gdy tydzień po zaginięciu Iwony spotykamy się w Sopocie. Opowiada, że właśnie został przesłuchany przez policję. Odniósł wrażenie, że go o coś podejrzewają.

- Pytali, czemu tak mocno się angażuję w te poszukiwania - mówi.

Przyznaje, że Iwonę zna krótko. Podkreśla, że do niczego poważnego między nimi nie doszło.

Pytamy, dlaczego w sobotę nad ranem nie spał, tylko zaczął szukać Iwony?

- Cztery lata temu w wypadku zginęła moja dziewczyna - mówi. - Miała jechać samochodem ze mną, ale pojechała z jakimiś kolesiami. Wpadli na drzewo. Na miejscu zginęła. Teraz coś tknęło mnie, że znowu może być nieszczęście.

Historia, którą opowiada Paweł, jest prawdziwa. We wrześniu 2006 r. gazety opisały makabryczny wypadek, w którym zginęło czworo nastolatków, w tym dwie 16-letnie dziewczyny. Rozbili się na drzewie o czwartej nad ranem. Wracali z dyskoteki w Kartuzach, pędzili sto sześćdziesiąt na godzinę.

Rutkowski i medialne jasnowidzenia

Tydzień po zaginięciu sprawa Iwony nabiera przyspieszenia dzięki Krzysztofowi Rutkowskiemu. Sławny telewizyjny detektyw jest w dołku, stracił niedawno licencję. Mimo to zleceń mu nie brakuje, stołuje się w najlepszych restauracjach, jeździ kabrioletem BMW. Za sprawę Iwony dostał 15 tys. zł - sam inwestuje w nią dużo więcej, bo nie pieniędzy, ale błysku fleszy i sukcesu brakuje mu najbardziej.

 

Przeczytaj wywiad z detektywem Rutkowskim: ''Za sprawę Iwony wziąłem 15 tys. złotych''
 

To Rutkowski trafia na zapis monitoringu z godziny 3.07 z okolicy restauracji Sanatorium w Sopocie. Widać Iwonę idącą z butami pod pachą. Dziewczyna przekracza ulicę, kierując się w stronę morza. Detektyw jest w swoim żywiole. Natychmiast zwołuje konferencję prasową.

- Policja nic nie robi! - ogłasza. - A ja proszę, przyjechałem i od razu znalazłem jej ślad.

 

Do Gdańska, do mamy Iwony ciągną też jasnowidze. Ten z Człuchowa wącha odzież dziewczyny, po czym "ma wizje". Wszystkie bezowocne. Ale towarzyszą mu dziennikarze Polsatu i "Dziennika Bałtyckiego".

Kim jest "pan ręcznik"?

Występy Rutkowskiego i wywiady jasnowidzów denerwują policję. Ale też zmuszają do działania. Do tej pory niewiele zrobiono. Zasada jest taka, że na szeroką skalę szuka się tylko dzieci, ewentualnie starszych z demencją. Z pozostałymi czeka się przynajmniej dwa tygodnie. Kilka notatek, żeby był "dupochron" - i koniec. W przeszło 90 proc. przypadków zaginieni odnajdują się sami.

 

Tym razem policjanci muszą działać szybciej. Dziewiątego dnia od zaginięcia przeglądają inne monitoringi. Znajdują Iwonę przy wejściu na plażę nr 63 w Jelitkowie - najsłynniejszy film - z godz. 4.12 - przedstawiający dziewczynę i mężczyznę z ręcznikiem. To odkrycie zawęża obszar poszukiwań do kilkuhektarowego parku Reagana.

Policja prosi na świadków wszystkie osoby, które mniej więcej w tamtym czasie i okolicy zostały nagrane przez monitoring. Ich zdjęcia publikują media. Zgłaszają się wszyscy prócz "pana ręcznika", który na filmie podąża za Iwoną.

Policja rzuca wszystkie siły do przeszukiwania parku. Jeżeli Iwona jest przypadkową ofiarą zbrodni na tle seksualnym, to jej zwłoki muszą się tam znajdować. Na ruchliwej promenadzie sprawca musiałby ją co prawda błyskawicznie ogłuszyć i wciągnąć w krzaki - zbyt długa szamotanina lub krzyki na pewno by kogoś zaalarmowały. Hipoteza ryzykowna, ale to możliwe. Ewentualne wywiezienie stamtąd ciała w późniejszym terminie - mało prawdopodobne. Ze statystyk wynika, że sprawcy takich ataków prawie nigdy nie ukrywają ofiar zbyt starannie.
 

W parku szukają wszyscy: policjanci, ochotnicy, rodzina i znajomi Iwony, do akcji wchodzą nawet nurkowie i helikopter. Po dwóch tygodniach jedynym cennym znaleziskiem jest biały ręcznik z wytłoczonym napisem "Bogatynia". Podobny miał przewieszony przez ramię "pan ręcznik". Technicy kryminalni odnajdują na nim ślady DNA. Po analizie w laboratorium okazuje się jednak, że należą do dwóch kobiet i żadną z nich nie jest Iwona. Ręcznik najpewniej nie ma związku ze sprawą. Poszukiwania "pana ręcznika" ciągle trwają.

Rutkowski obiecuje milion

Po miesiącu śledztwo dociera do ściany. Skoro Iwony nie ma w parku Reagana, to znaczy, że doszła co najmniej do ulicy Czarny Dwór. A jednak do domu nie doszła. Nie wzięła też torby z kluczami z balkonu Adrii. Nowe hipotezy zakładają, że na ulicy w pobliżu jej domu musiał czekać na nią ktoś w samochodzie. Sprawdzani są wszyscy znajomi, którzy ją odwiedzali w ostatnich tygodniach. Nawet znajomy policjant - okazuje się, że ma stuprocentowe alibi.

Wtedy na genialny swoim zdaniem pomysł wpada Rutkowski. Ogłasza, że za odnalezienie Iwony da milion złotych nagrody, którą ufundowała grupa biznesmenów z Trójmiasta. Przebija tym 20 tys. zadeklarowane wcześniej przez prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Media ogłaszają ofertę Rutkowskiego całemu krajowi. Niektórzy dziennikarze wątpią, czy pieniądze w ogóle istnieją. Rutkowski się tym nie przejmuje.

- Rozumiecie, chodzi o to, żeby sprawca się skusił - tłumaczy swój plan żurnalistom. - Przecież tylko on wie, gdzie są zwłoki. Albo przyjdzie sam, albo kogoś podeśle. A wtedy go mamy!

Jasnowidz widzi dwóch mężczyzn

Dzięki milionowej nagrodzie informacja o zaginięciu Iwony trafia do wszystkich gazet, portali i serwisów telewizyjnych. Internauci organizują marsz "dla Iwony". Pochód rusza sprzed molo w Sopocie, kończy się przy wejściu na plażę nr 63.


Cały tekst: http://wyborcza.pl/1...5#ixzz2jIXYKB67


Użytkownik Rosa edytował ten post 31 październik 2013 - 12:47:10


#35 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 31 październik 2013 - 12:50:04

Kiszka! Good job ;)



#36 minuśnik

minuśnik

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 512 postów

Napisano 02 listopad 2013 - 11:56:03

Artykuł z Polityki - lipiec 2012 r z fragmentem dotyczącym Patryka (tatuaż)

 

http://www.cg.gda.pl...-wieczorek.html



#37 gilda27

gilda27

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 4773 postów

Napisano 04 listopad 2013 - 16:25:37

Malina Błańska o sprawie Iwony. Artykułu nie ma już w sieci. Ten pochodzi z archiwum marie.es ;)

 

Cała Polska szuka wrażeń

MALINA BŁANSKA Nr 35/2010, 2010-08-23, str. 3




Historię poszukiwania zaginionej, niczym mydlany serial, naród może śledzić, przeżywać, a nawet w niej uczestniczyć.


18 lipca, leżący odłogiem przez miesiąc, społeczny potencjał rozbudza się w Trójmieście. Lokalna telewizja publikuje zdjęcie 19-letniej Iwony Wieczorek. Potem są kolejne dziennikarskie doniesienia. Oprócz fotografii widzowie dostają telefon do mamy dziewczynki. Serial sensacyjny pt. „Zaginiona" zaprasza chętnych nie tylko do oglądania, ale i do wzięcia udziału w hicie sezonu.
Iwona znika o świcie w sobotę 17 lipca. Późniejsza rekonstrukcja zdarzeń odtwarza ostatnie godziny przed wyparowaniem: bawi się ze znajomymi na imprezie w Sopocie, po północy kłóci się z koleżanką o chłopaka, wściekła odchodzi od kumpli, impreza się kończy, znajomi telefonicznie próbują przekonać ją do wspólnego powrotu, odmawia, idzie sama nabrzeżem do domu, po drodze rozmawia z koleżanką, pada jej telefon. Około 4.00 oko kamery miejskiej widzi ją jakieś 2 km od domu. Za dziewczyną idzie mężczyzna z białym ręcznikiem przerzuconym przez ramię.
Następnego dnia rodzina szuka Iwony na własną rękę. W komisariacie matka zmusza funkcjonariuszy do przyjęcia tak wczesnego zgłoszenia. Iwona, grzeczne dziewczę, nie ma jeszcze odciętej pępowiny, nie wyjechałaby bez słowa, tłumaczy. Wieczorem ludzie widzą w gdańskiej „Panoramie" ulotkę, którą naprędce w drukarni znajomego powieliła ciocia Iwony. Z numerem kontaktowym. Widzowie wkraczają do akcji...
Ogłoszenie przynosi natychmiastowe efekty. Kobieta trzęsącymi się dłońmi odbiera każdy telefon. Może to Iwonka...
Telefon od A. spod Gdańska paraliżuje matkę dziewczyny. W tle słyszy wołanie Iwony: mamol Blednie. Wiadomo przynajmniej, że chodzi o okup, myśli. Dziwne... od fryzjerki z kredytem na mieszkanie? Natychmiast przekazuje policji informacje o dzwoniącym numerze. Patrol antyterrorystów namierza porywaczy. Jadą odbić dziewczynę. A porywacz okazuje się 13-letnim gówniarzem bez wyobraźni, za to z fantazją. On wymyślił zabawę, siostra krzyczała.
B. chce koniecznie pomóc: podpowiada wizytę u jasnowidza z Człuchowa. To przecież facet z wielkimi sukcesami. Dzwonią. Krzysztof Jackowski przyjmie ich, mają wziąć ze sobą - jak dla psa policyjnego - coś osobistego. Wygrywa szlafrok dziewczyny. Tego samego dnia ciotka Iwony jedzie do Człuchowa. Wizyta kosztuje 200 zł. Opowiada o okolicznościach, po czym Jackowski ze szlafrokiem zamyka się w pokoju na dwie godziny. Jest! Widzi Iwonę. W Jastrzębiej Górze, ale będzie tam tylko chwilę. Potem pojedzie do Rewala. Towarzyszą jej dwaj mężczyźni i kobieta. Jasnowidz słabo czuje dziewczynę, co stanowi dowód na to, że odurzono ją narkotykami. Ciotka Iwony z mężem wskakują do samochodu. Jadą po Iwonkę 300 km. Na miejscu zagadują ludzi, szukają po rowach, rozklejają ulotki. Wracają bez Iwony.
Sam z propozycją pomocy zwraca się C. - uczeń Jackowskiego. Dzwoni, bo miał widzenie. Podczas poszukiwań mama Iwony ma zwracać uwagę na drewniany dom i czarny samochód. Ciotka, ta od Rewala, załamuje ręce. Gdyby wiedziała wcześniej. Tam było tyle czarnych samochodów...
Za to D. wie, gdzie jest dziewczyna! Jednak nim powie, musi zaznaczyć, że nie jest byle kim. Emerytowany milicjant, 76 lat. Dzwoni o 23.00 z daleka, z Lublina. Matka Iwony, która ufa władzy, nawet byłej, słucha instrukcji: ma jechać do Orłowa. Tam wejść w las. Trzymać się lewej strony. Córka leży 300 m od skraju lasu. Z głową skierowaną na południe... Las przeszukuje policja. Porażka - nie ma Iwony.
E. podpowiada: potrzebny detektyw. Racja, konstatuje matka Iwony. Ale skąd wziąć, jeśli trójmiejscy poszukiwacze odmawiają przyjęcia sprawy. Bo to nie dla nich, bo ludzie na urlopach, chętnie jakichś zdrad poszukają, ale szukania, nie wiadomo gdzie, Iwony - nie. Gotowa pójść na układ z diabłem matka decyduje: Rutkowski! Pod warunkiem że przyjedzie natychmiast. Ojczym Iwony tłumaczy, że pisano o nim kryminalista, pewnie jest bez koncesji i w ogóle, wystarczy włączyć telewizor, żeby przekonać się, co to za gagatek... Zmienia nastawienie dopiero, gdy żona oświadcza, że umrze, jeśli ktoś nie zacznie szukać jej dziecka. Rutkowski w każdej chwili gotowy jest zająć się sprawą. Za kilka tysięcy. Już wsiada w samochód.
Pomóc chce także pani F., która mieszka w Skandynawii, a tam - jak wiadomo - żyją ludzie wyjątkowo uzdolnieni. Precyzuje potrzeby: opisać po angielsku historię zaginięcia. Ona przekaże to kobiecie, która zna się na sprawie. Jest tylko jeden warunek: matka nie może osobiście przeczytać odpowiedzi, której kobieta udzieli. Nie wiadomo, jakie informacje tam będą... Matka Iwony opisuje zatem, jak wyglądały ostatnie chwile istnienia córki, pisze, że to ambitna dziewczyna, że miała tylko dwóch chłopaków... Informacje są złe: między skałami klifu orłowskiego leżą zwłoki Iwonki. Matka w ryk. W zasadzie po występie Rutkowskiego na konferencji prasowej, podczas której detektyw pierwszy raz oznajmia siłą swego autorytetu, że jego zdaniem Iwona nie żyje, powinna oswoić się z tą myślą, ale jakoś jej nie wychodzi. Następny dzień - przeszukanie klifu. Zwłok brak.
Wiem, gdzie jest Iwona. Napisz na numer Gadu-Gadu... - pisze G. Kobieta nie jest biegła w komputerze. Przy laptopie sadza kolegę córki. Pisz tu, pokazuje numer. Chłopak pisze. Dostaje komunikat: Powiem, gdzie jest Iwona, jeśli doładujesz mi telefon za 50 zł. Tę samą wiadomość wysyła SMS-em. Kobieta odpisuje: Zaraz doładuje ci policja. W odpowiedzi: Nie chcesz wiedzieć, ku***, to nie. Kobieta idzie do łazienki. Z rozpaczy, histerii, braku snu i pomysłu na szukanie dziecka decyduje obciąć włosy na zapałkę. Gapi się w lustro, ale rezygnuje. Jak Iwona się znajdzie, to będzie zła - zawsze lubiła mamine fryzury.
Poszukiwania społeczne nabierają tempa po informacji, która obiega ogólnopolskie media: Iwony Wieczorek szuka Rutkowski z Jackowskim. Ten drugi patrzy w przyszłość, ten pierwszy z lotu ptaka - najmuje paralotniarzy. Telefon matki Iwony wariuje. Na szczęście nie może wypaść z ręki. Jest podczepiony do smyczy, a smycz wisi na szyi.
Znalazłam ją! - krzyczy do słuchawki H. Iwona jest w Płocku. Gdzie? Dokładnie nie wiadomo. Wiadomo, że H., gdy była na porannych zakupach, widziała Iwonę w galerii handlowej. Miała znamię na ramieniu.
Dziewczyna odnajduje się też w Diisseldorfie! I. widział ją na lotnisku, jak z koleżanką leciała do Grecji. Bardzo płynnie mówiła po niemiecku. J. dokładnie w tym samym momencie widzi ją na plaży w Gdańsku. Ma taki ładny kostium w grochy... Matka wskakuje do starego punto, leci na złamanie karku. Proszę jej pilnować, błaga J. Na plaży J. pokazuje jej dziewczynę z doczepionymi czarnymi włosami. Przecież widać na zdjęciu, że to blondynka, wzdycha matka. Ano widać...
Jednak jest w Jastrzębiej Górze! Tak jak jasnowidz mówił... K., właścicielka kwater, jest pewna, że widziała dziewczynę dziś rano. Dzwoni, bo sama jest matką i chce pomóc. Była z dwoma facetami. Nie wynajęła jej pokoju, bo nie miała. Jest pani pewna, że to moja Iwonka? Nauczona doświadczeniem kobieta podpytuje K. K. jest pewna. Ale blondynka? Bez znamienia na ramieniu? Bez doczepianych włosów? Niemówiąca po niemiecku? Z każdym pytaniem w K. rośnie zwątpienie. W zasadzie Iwona, która przyszła do jej pensjonatu, miała krótkie włosy. Matka Iwony czuje, jak gdyby mózg wychodził jej z czaszki. Idzie do psychiatry.
Pani L. jest w stanie wyobrazić sobie, ile cierpień przynosi takie zaginięcie. Sam fakt i do tego jeszcze ludzie, którzy myślą, że wiedzą, co czuje rodzina zaginionej. Fuj! W każdym razie L., jako sławna osoba czytająca z map, prosi mamę Iwony o zakupienie dwóch map, spakowanie jednej razem z sterylnie zapakowanymi rzeczami dziewczyny i wysłanie do L. Ona wskaże miejsce, w którym przetrzymywana jest córka.
W mediach gęsto od Iwony. Podają, że anonimowi biznesmeni chcą dać milion za jej znalezienie. Do matki Iwony żaden biznesmen się nie zgłasza, ale Rutkowski mówi, że rozmawia w tej sprawie. Jak ich nakłonił? Dlaczego to robią, jeśli nawet reklamy nie chcą sobie przy tym zrobić? Detektyw nie będzie zaprzątał głowy kobiety procedurami operacyjnymi... Ludzie widzą: duże pieniądze za znalezienie ładnej dziewczyny. W nazwaniu podejrzeń pomaga dziennikarka, która swojemu artykułowi daje tytuł: milion złotych za znalezienie luksusowej prostytutki. Internauci kombinują: matka pewnie ją wystawiła, ukartowały to razem. Matka Iwony płacze: moja córka wyszła z domu jako dziewica, wróci jako prostytutka. Pociesza ją zorganizowanie marszu dla Iwony oraz zgłoszenie się ludzi chętnych przeszukać Las Oliwski. To dzięki Rutkowskiemu. Detektyw promuje szukanie hasłem: bez względu na efekty akcji, losowo wybrany uczestnik dostanie tysiąc złotych. Są wakacje, więc ludzie idą. Jedni szukają, inni robią podśmiec***ki: o, czuję zapach padliny, może to Iwona.
Z pewnym wstydem, ale w poczuciu obowiązku Ł. informuje, że spotkał Iwonę w luksusowym burdelu na półwyspie helskim. Problem w tym, mówi, że ten przybytek jest tajny, niepubliczny... Rozłącza się. To nielogiczne, myśli matka Iwony. Jeśli porwali ją do burdelu, to poskarżyłaby się chyba jakiemuś klientowi... Mama wespół z mężem chodzą po taksówkarzach, pytają o lewe burdele. Trop urywa się przez niezorientowanie taksówkarzy.
M. ma spore doświadczenie w szukaniu osób. Zresztą nie ma co ukrywać, to on znalazł zwłoki Krzysztofa Olewnika. Gotowy jest zająć się sprawą, ale wiadomo, jak to jest. Jego usługi kosztują, a policja po tym, jak on wskaże miejsce, nie powie mu nawet dziękuję. Czego pan oczekuje, pyta matka dziewczyny. M. musi się jeszcze zastanowić. Będzie dzwonił.
Po miesiącu od zniknięcia dziewczyny można powiedzieć, że akcja poszukiwawcza przebiega koncertowo. Nie znaleziono Iwony, ale media codziennie nadają transmisje. Każdy trop, który dociera do matki dziewczyny, weryfikują policja i Rutkowski. Patrzą sobie na ręce. Wzajemnie obrzucają się podejrzeniami o nieróbstwo. Akcję wspiera Kaniowski - prezydent miasta po przejściach. Rękę na pulsie trzyma Jackowski, który czuje Iwonę coraz bardziej. Matka dziewczyny nadal może liczyć na udział widzów, którzy nie przestają dzwonić.
Podczas rozmowy ze mną do matki dzwoni N.
- Widziałem ogłoszenie w telewizji... to pani? - pyta.
- Tak, mama Iwony.
- Ma pani więcej takich macior na sprzedaż? •



#38 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 05 listopad 2013 - 09:04:10

17-07-2010 r

 

O godzinie 3:00 Iwona kłóci się z koleżanką, wychodzi.

O godzinie 3:07 zarejestrowana jest na monitoringu przy klubie papryka i restauracji sanatorium.

Wysyła Smsy do Kasi : g.  2:56 i 3:02 – żeby zadzwoniła ale spała już i nie odebrała

Około 3:25 rozmawia z koleżanką Adrią połączenie 66 sekund , ma do niej iść na noc.

smsy do Pawła: 3:38 żeby zadzwonił ale już nie odebrał bo miał rozładowany telefon

W międzyczasie wysyła smsy do innych znajomych ale Ci są gdzieś daleko

wysyła smsy do Adrii: Jak jechała już taxi

O 3:49 telefon wysyła ostatni sygnał, w okolicy  molo.
o 4:12 Iwona na monitoringu wzdłuż plaży.


Użytkownik Rosa edytował ten post 05 listopad 2013 - 09:04:33


#39 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 08 listopad 2013 - 14:30:27

http://www.e-reporte...iwoną-wieczorek

2013  Reporter - Magazyn Kryminalny 

"Co stało się z Iwoną Wieczorek"


Użytkownik Rosa edytował ten post 08 listopad 2013 - 14:31:08


#40 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 08 listopad 2013 - 16:14:30

Celownik 16.09.2010

http://www.tvp.pl/pu...6092010/2654570#

 

 

trzeba kliknąć mam już kod






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych