Napisano 09 listopad 2007 - 09:11
widac że słupscy samorzadowcy lepiej sie " znają na tarczy " jak Fizyk Götz Neuneck z Instytutu Badań nad Pokojem i Polityką Bezpieczeństwa Uniwersytetu w Hamburgu ktory przeanalizował skutki zagrożenia ! ! ! Wypowiedzi słupskich samorzadowców nic nam nie mowia, brak konkretnych informacji o tarczy i jej zagrozeniu.Samorzadowcy nic nie mowia jakie skutki będa jak spadnie głowica rakiety dalekiego zasiegu i co ona spowoduje.Bo nie maja pojecia na ten temat. Skoro nie maja pojecia na ten temat to i nie maja prawa ściagac nam na głowe takiego zagroznia .Mieszkańcy Słupska i okolic domagaja sie referendum, a samorzadowcy milcza i nie podaja terminu referendum, tylko nam mowia o instalacji tarczy. Na instalacje tarczy my sie nie zgadzamy i nie jesteśmy zainteresowani umieszczeniem tarczy w pobliskim Redzikowie,poniewaz zdajemy sobie sprawę z zagrozenia jakie niesie tarcza.Odsyłam samorzadowców słupskich do informacji fachowców,a warto przeczytac wypowiedzi Fizyka Götz Neuneck z Instytutu Badań nad Pokojem i Polityką Bezpieczeństwa Uniwersytetuw Hamburgu przeanalizował on i podaje jakie możliwe skutki moga byc tarczy, jej instalacji, skutki eksplozji neuklearnej.art z onetRakiety wycelowane w EuropęTam, gdzie spadnie głowica rakiety dalekiego zasięgu, spowoduje ona śmierć wielu ludzi wskutek eksplozji nuklearnejPlanowane przez USA rozmieszczenie elementów tarczy przeciwrakietowej - baz radarowych oraz rakiet przechwytujących - ma od 2013 roku chronić Zachód z Europą włącznie przed wystrzelonymi z Iranu atomowymi pociskami dalekiego zasięgu.Obietnica wydaje się dość kontrowersyjna: jak dotąd wiele pytań natury politycznej i technicznej nie doczekało się odpowiedzi. Co się stanie na przykład, gdy pocisk przechwytujący uderzy w głowicę jądrową? Fizyk Götz Neuneck z Instytutu Badań nad Pokojem i Polityką Bezpieczeństwa Uniwersytetu w Hamburgu przeanalizował możliwe skutki takiego zderzenia.Czy rakietę z głowicą nuklearną można w ogóle przechwycić w bezpieczny sposób?Götz Neuneck: To zależy, czy w głowicę trafi się w atmosferze ziemskiej, czy poza nią. Rakieta dalekiego zasięgu przemierza większą część swojej trajektorii w przestrzeni kosmicznej. Gdyby udało się zidentyfikować głowicę bojową mimo równolegle lecących atrap i zniszczyć ją w kosmosie, powstałyby duże ilości kosmicznych odpadów, które będą krążyć na orbicie albo spalą się przy ponownym wejściu w atmosferę. Prawdopodobnie nie spowodowałyby więc specjalnych szkód na dole, na Ziemi. Ale na przykładzie chińskiego testu rakietowego systemu antysatelitarnego przeprowadzonego 11 stycznia tego roku widzieliśmy, co to oznacza w kosmosie: masa zestrzelonego przez nich satelity meteorologicznego (rakietą odpaloną z kosmodromu - przyp. Onet) odpowiadała mniej więcej ciężarowi głowicy atomowej. Pod względem powstałej ilości kosmicznego złomu był to jeden z najgorszych incydentów, jaki zdarzył się w historii lotów w kosmos. Ryzyko dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS, że zderzy się z fragmentami o wielkości ponad jednego centymetra wzrosło o 76 procent.A jakie ryzyko niesie zestrzelenie w atmosferze?Gdy głowica atomowa siłą uderzenia rakiety przechwytującej zostaje zniszczona w atmosferze, następuje rozproszenie plutonu lub wzbogaconego uranu. Najprawdopodobniej nie dojdzie do reakcji łańcuchowej, ale zostanie on rozniesiony przez wiatr lub chmurę powstałą w wyniku eksplozji. Decydujące jest, na jakiej wysokości to nastąpi. Gdy kilogram plutonu zostanie rozproszony na wysokości kilku kilometrów, konsekwencją może być silny wzrost promieniowania podłoża i materiał ten trzeba będzie szybko usunąć. Efekt jest porównywalny ze skutkami bomby radiologicznej.Dlaczego przy takim strąceniu rakiety nie uruchamia się reakcja łańcuchowa?Związane to jest z konstrukcją głowicy jądrowej. Nie wiemy, jak wyglądałby model irański, wszystko pozostaje w sferze spekulacji. Ale zakładamy, że będzie spełniał pewne standardy bezpieczeństwa, aby nie wyleciał w powietrze w wyniku jakiejś kolizji w czasie transportu we własnym kraju. Głowica bojowa będzie więc zbudowana tak, że pod wpływem uderzenia nie wybuchnie, lecz rozpadnie się na wiele części.Załóżmy, że rakieta z głowicą atomową leci z Iranu do USA i system obrony przeciwrakietowej skutecznie odpiera ten atak w atmosferze. Gdzie należy liczyć się z efektem rozproszenia uwolnionych substancji? Nad USA?Nie, tuż przed osiągnięciem celu głowica rakiety dalekiego zasięgu ma prędkość sześciu do ośmiu kilometrów na sekundę, przelatuje więc w bardzo krótkim czasie przez atmosferę. Przy tej szybkości jest mało prawdopodobne, by została zniszczona przez antyrakietę. Dobrze namierzalna jest jednak w fazie startowej.założony scenariusz irańskiego ataku rakietowego dotknąłby więc raczej agresora lub jego sąsiadów.Tak, gdyż rakieta w fazie krótko po starcie porusza się jeszcze stosunkowo wolno i można ją łatwo przechwycić. Powinien tego dokonać na przykład amerykański Airborne Laser - laser latający na pokładzie maszyny transportowej Boeing. Gdyby ten system obrony zadziałał prawidłowo, grozi nam kolejne niebezpieczeństwo: jeśli w wyniku trafienia zniszczona zostanie tylko rakieta, sama głowica może przez pewien czas lecieć dalej i tam, gdzie spadnie, spowoduje śmierć wielu ludzi wskutek eksplozji nuklearnej. Badania Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego pokazały, że głowica jądrowa z Iranu, której celem mają być USA, może runąć także w Europie i w niekontrolowany sposób tam eksplodować.Oznacza to, że miejsce eksplozji przesuwa się na niedający się przewidzieć teren?Właśnie. Zależy to jeszcze naturalnie od tego, jak skonstruowana jest rakieta i głowica nuklearna, czy została na przykład wyposażona w zapalnik wysokościowy, który może ją zdetonować na określonej wysokości nad jakimś miastem także w przypadku strącenia.Czy wobec tego system wczesnego ostrzegania blisko Iranu, umożliwiający szybką reakcją zaraz po starcie rakiety ma w ogóle sens? Czy planowana w Polsce baza przechwytywania i radar w Czechach służący wykrywaniu i naprowadzaniu na cel w kosmosie nie są o wiele bezpieczniejsze dla ludności?Właśnie ten radar jest problematyczny dla rosyjskich sił zbrojnych. Zagląda on daleko w terytorium Rosji i może na przykład w przypadku drugiego uderzenia przy wymianie ciosów atomowych pomiędzy Rosją i USA bardzo wcześnie wykrywać startujące rakiety rosyjskie i odróżniać je od atrap. W związku z tym zrozumiały jest ostry sprzeciw ze strony Rosjan. Czują się sprowokowani.Czy dzięki tej tarczy Ziemia stanie się bardziej bezpieczna?Nie. Pojęcie "tarcza" również wprowadza w błąd, ponieważ nie wszystkie ataki może ona odeprzeć. Gdy dysponuje się dziesięcioma pociskami przechwytującymi, a nadlatuje dwadzieścia rakiet, połowa z nich się przedrze. A więc w logikę owych planów wpisane jest, że wróg, który chce zaatakować USA - co uważam za absurdalne wobec ich ogromnego potencjału atomowego odstraszania - po prostu produkuje więcej głowic. System ten zaprasza do światowych zbrojeń. A ponieważ nie chroni państw sąsiadujących z Iranem, Turcji, części Bułgarii i Rumunii, lukę tę musiałby zapełnić dodatkowy system obrony w ramach NATO. To, co zostaje w ten sposób uruchomione, nazwałbym wyścigiem rakietowym...... jeśli ten system w ogóle powstanie.W świetle oświadczeń rządów amerykańskiego, polskiego i czeskiego nie mam wątpliwości, że całość zostanie doprowadzona jednostronnie do końca bez wyjaśniających rozmów z Moskwą. Pewne systemy w Vandenberg w Kalifornii oraz w Fort Greely na Alasce już zostały rozlokowane, chociaż testy jeszcze nie wykazały ich zdolności nienagannego funkcjonowania.Onet z dn. 01-10-2007