Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Zdjęcie

A może trochę uporządkowania treści na forum


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
517 odpowiedzi w tym temacie

#1 Tunika

Tunika

    Znajomy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPip
  • 45 postów

Napisano 12 wrzesień 2013 - 21:25:43

Czy nie odczuwacie czasem potrzeby uporządkowania treści na forum? Od paru dni nie nadążam z czytaniem nowych postów przybywających w wątku głównym.

 

Może warto część dyskusji prowadzić w osobnych wątkach, poświęconych ściśle zdefiniowanym tematom? Takich kwestii jest wiele np. ewentualne zaniedbania prokuratury i policji, procedury poszukiwania osób zaginionych, informacje na temat pana Ręcznika, zakres poszukiwań policyjnych w Parku Reagana, możliwości wyciągania informacji z systemów BTS itp. Również  filmiki nagrane ostatnio przez Nałogowego mogłyby się znaleźć w takim osobnym wątku.

 

Osobne wątki ułatwiłyby odnajdywanie informacji na ściśle określony temat.

 

Świadomie zakładam osobny wątek do przedyskutowania tej kwestii, żeby nie wprowadzać jeszcze większego chaosu do wątku głównego. Jednocześnie jest to wątek do rozmowy tylko o tej jednej kwestii.

 

Zapraszam :)



#2 ~meggi28~

~meggi28~
  • Goście

Napisano 13 wrzesień 2013 - 06:00:47

Lubie to :D ! Myslisz ze sie ten pomysł przyjmie ? edit: ale z drugiej strony właśnie zwatpilam, bo czy to nie bedzie jeszcze wiekszy chaos jak wszystko bedzie gdzie indziej?Zobacz ile tych wątków o IW juz tutaj jest.Zobaczysz co na to inni.

Użytkownik meggi28 edytował ten post 13 wrzesień 2013 - 06:04:47


#3 Tunika

Tunika

    Znajomy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPip
  • 45 postów

Napisano 13 wrzesień 2013 - 18:34:09

Ucieszyłoby mnie, gdyby pomysł się przyjął :D Tematów o IW jest rzeczywiście sporo, ale wszystkie są wielowątkowe, i trudno znaleźć informacje, których się szuka. Zobaczymy, czy temat wywoła odzew :D



#4 lusinda

lusinda

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 2805 postów

Napisano 07 listopad 2013 - 13:05:13

Może to zmodyfikować, bo wiele sie zmienio. Co sw tej formie?

 

Tak na szybko się zastanawiam nad pytaniami jakie mnie osobiście nurtują jakie ja bym zadała będąc na takiej konferencji , śledząc sprawę od sierpnia 2010 roku 
 

  • Czy ustalono powód kłótni w DC.
  • Czy ustalono dlaczego w mediach znajomi podawali różne informacje na temat sam temat. Chodzi mi o kontakt Adri z Iwoną ile razy z nią rozmawiała i kiedy ostatni raz. Kto do kogo pierwszy zadzwonił czy Kasia do Pawła czy odwrotnie.
  • Czy ustalono z kim Adia podjechała pod dom. Czy są zeznania tej osoby i o której godzinie była pod domem.
  • Kiedy dokładanie miała miejsce ostania rozmowa i czy tą właśnie rozmowę mógł słyszeć ojczym Iwony.
  • Czy ustalono co Iwona robiła w brakujących około 20 minutach po wyjściu z DC zanim dotarła do wejścia 63.
  • Czy Iwona była w Hotelu Chińskim. Jeśli tak czy udało się ustalić w jakim celu tam wstąpiła.
  • Czy Iwona została zarejestrowana na jakiś innych monitoringach szczególnie wtedy kiedy minęła wejście 63.
  • Czy Iwona była widziana przy ulicy Czarny Dwór.
  • Czy trop wskazywany przez Franka w liście potwierdza , że Ręcznik wynajmował wskazane przez niego mieszkanie.
  • Po jakim czasie Ręcznik został zarejestrowany na kamerze , że wraca w stronę Sopotu. O której godzinie dokładnie jest ponownie widziany na kamerze monitoringu,
  • Czy zgłosili się jacyś świadkowie, którzy widzieli go przed lub po zaginięciu Iwony.
  • Czy ustalono kim był człowiek w bermudach i na jakiej podstawie został wykluczony ze śledztwa.
  • Czy sprawdzono kto był autorem wpisów na Oninoforum namawiających do trolowania for gdzie toczyła się dyskusja na temat Iwony / w szczególności pierwszej oficjalnej strony poświęconej zaginięciu Iwony/.
  • Czy sprawdzono wiadomość jaka znalazła się na jednym z for / kto zamieścił wpis/ , że widział na pewno Iwonę po 17 lipca 2010 roku siedzącą na przystanku pobitą. Wpisu tego dokonała kobieta. Dziewczyna ta na pytanie tej kobiety czy nie potrzebuje pomocy nic nie odpowiadając oddaliła się z przystanku
  • Czy sprawdzono kiedy student, który popełnił samobójstwo był w Gdańsku. Skoro ktoś widział Iwonę patrz pkt. 13 poobijaną po 17 lipca 2010, mogła np. przetrzymywana jakiś czas, wykorzystana, pobita, następnie wypuszczona . Mogła wtedy jak kto określił student błąkać się bo np., była jeszcze na jakiś prochach.
  • Czy sprawdzono kto był autorem wpisu na GP w noc kiedy student popełnił samobójstwo /poprawcie mnie jak pomyliłam nic/. FLY?
  • Czy prawdą jest , że Iwona starała się z kimś skontaktować tej nocy. Jackowski twierdził, że ze swoim chłopakiem starała się nawiązać kontakt.
  • Czy śledczy dotarli do wszystkich właścicieli pojazdów jakie przed i po nagraniu Iwony na monitoringu, również się na nim nagrały. Hmm Może + - 10 minut może trochę więcej.
  • Czy kamery na Molo w Brzeźnie działały. A jeśli tak, czy sprawdzono, czy istniała taka możliwość, że Iwona mogła przejść przez ten obszar i nie została nagrana.
  • Czy kamery na ul. Czarny Dwór działały tego dnia.
  • Czy zgłosili się jacyś świadkowie, którzy widzieli gdzie Iwona się skierowała, jak minęła wejście 63. Jaką drogę obrała do dalszego marszu.
  • Czy ustalono gdzie Ręcznik się udał jak minął wejście 63 .
  • Czy sprawdzane były kontrowersyjne wpisy na forach internetowych, jeśli tak czy mogą przytoczyć jakieś przykłady poza wpisami o Ręczniku i o Bermudzie.
  • Czy ustalono kto był autorem wpisu i ustalono tożsamość osoby – nic- Lidia90 – jeśli tak co kierowało autorką do dokonania takiego wpisu.
  • Czy udało się dotrzeć do znajomych Iwony z którymi bywała na dyskotekach / czy sprawdzono dokładanie to środowisko/.
  • Czy ustalono , gdzie odbywały się urodziny kolegi Iwony na które ona nie poszła , wybrała zabawę w DC . Czy wiadomo kto na tej imprezie brał udział. Kiedy się ona skończyła. Czy brano pod uwagę, że Iwona mogła strać się dotrzeć do tego towarzystwa.
  • Czy ustalono w jakich okolicznościach Iwona poznała znajomych z DC, czy było to przypadkowe spotkanie czy zainicjowane przez kogoś. Czy komuś może na tym zależało.

To tak na szybko co mi się nasuwa . A czy ktoś z was ma jakieś inne pytania co go nurtują? 

 

 

 

Ela33, możemy to wykorzystać?

 

 

 Wklejam artykuł Puść, bo będę krzyczeć. Na niebiesko moje przemyślenia.

 

Dwie godziny przed zniknięciem na granicy Gdańska i Sopotu Iwona Wieczorek śmiertelnie pokłóciła się ze znajomym i przyjaciółką. Czy rozwikłamy zagadkę, gdy dowiemy się, o co poszło?

To Paweł pierwszy wszczyna alarm, że z Iwoną musiało się stać coś złego. To on proponuje, by wynająć prywatnego detektywa i sam go wybiera, takiego z największą renomą - Krzysztofa Rutkowskiego.

Paweł pierwszy wszczyna alarm. Proponuje wynajęcie detektywa i wybiera Rutkowskiego.

22-letni Paweł P. jest w całej historii jedną z najważniejszych postaci. To on ostatni widzi Iwonę. - Trzymałem ją za rękę i prosiłem, żeby nie odchodziła. Wybiegłem za nią z dyskoteki, wokoło pełno ludzi. Zaczęła się szarpać, grozić, że będzie krzyczeć. Nie chciałem robić sceny. Gdybym wiedział, jak to się skończy, nigdy bym jej nie puścił - opowiada chłopak.

Jest trzecia w nocy, 17 lipca 2010 r. Oboje stoją na Monciaku w Sopocie, pod Krzywym Domkiem.   
Iwona rusza nadmorskim bulwarem do domu przy ul. Jelitkowski Dwór w Gdańsku. Na piechotę. Powinno jej to zająć nieco ponad godzinę. Miejski monitoring nagrywa ją o 4.12 przy wejściu na plażę nr 63 w Jelitkowie. Idzie raźnym krokiem, w ręku trzyma buty. To jedna z najcieplejszych nocy tego lata. Prawie jasno, wokoło pełno ludzi wracających z imprez lub z nocnych kąpieli nad morzem. Iwona do domu ma już tylko jakieś 20 minut marszu. Nigdy tam nie dociera.
 

Godz ok 3 – ej Iwona wybiega z DC za nią Paweł. Iwona grozi mu, że będzie krzyczeć po czym wyrywa się i ucieka.

 Paweł jest dzisiaj bardzo przestraszony i rozgoryczony. Raptem okazało się, że całe śledztwo koncentruje się na nim. Podejrzewa go policja, matka Iwony, jasnowidz, nawet detektyw Rutkowski.

- Jest tylko jeden problem - chłopak uśmiecha się. - Mam alibi.
 To miała być noc w Dream Clubie

Iwona Wieczorek jest młodsza od Pawła o trzy lata. Wkrótce ma jechać z siostrą na wakacje do Hiszpanii. Właśnie zdała maturę. Chce studiować stosunki zagraniczne na Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. W piątek, przed imprezą w Sopocie, jeszcze nie wie, że się dostała. List przyjdzie pięć dni po jej zaginięciu.

Na razie cieszy ją wieczorny wypad ze znajomymi. Mają iść do Dream Clubu, najelegantszej i największej dyskoteki w Sopocie, gdzie na huśtawkach pod sufitem bujają się skąpo ubrane modelki. Iwona zawsze chciała zobaczyć, jak jest w środku. Wstęp od 21 lat, miejsc prawie na tysiąc osób. W weekendy ludzie czekają na schodach godzinami. Żeby się dostać do środka bez kolejki, trzeba dać w łapę bramkarzowi.
- Była podekscytowana - opowiada matka dziewczyny. - Nigdy się tam przedtem nie bawiła. Rozmawiałam z nią po południu przez telefon. Mówiła, że idzie do Adrii, przyjaciółki, która mieszka obok. Że będą się razem szykować, malować i stroić. Iwona bardzo o siebie dba. Potem nie znalazłam nawet jednego zdjęcia, na którym byłaby rozczochrana.

Matka sama jest elegancką kobietą. Prowadzi salon fryzjerski w centrum Sopotu.

Tutaj mama Iwony opowiada jak Iwona szykowała się do DC a więc wg niej wyjście było wcześniej zaplanowane.  Wg p Violetty Sałustowicz, dziennikarki z Polityki, która miała dostęp do akt mężczyzna, który wiózł towarzystwo do z działki do DC zeznał, że pomysł DC powstał ad hoc na działce.
Adria, przyjaciółka, mieszka tak jak Iwona na położonym kilometr od plaży osiedlu nowych czteropiętrowych domów. Ma 17 lat. Jej rodziców nie ma akurat w domu. Szykowanie się na imprezę to dla obu dziewczyn cały rytuał. Przede wszystkim trzeba właściwie dobrać ciuchy. Iwona przychodzi z całym naręczem ubrań. I fajnymi szpilkami, które podwędziła matce. Wysokie, w kolorze dżinsu, jeszcze nienoszone. Dobiera do tego granatową spódniczkę mini i biało-niebieską bluzkę. Potem dziewczyny robią sobie staranny makijaż. Na koniec Iwona przez ramię przewiesza małą czarną torebkę. Wrzuca do niej tylko telefon i papierosy. Portfel, resztę ubrań i klucze do domu zostawia u Adrii.

Rodziców Adrii nie było w domu w momencie kiedy dziewczyny szykowały się do (DC?). Skąd zatem wzięło się, że nie było ich całą noc? Może byli już w domu ok 4 rano kiedy Iwona wracała i dlatego miała zabrać torbę z kluczami od domu z balkonu bez tarabanienia do Adrii?

Dziewczyny są gotowe, gdy przed godz. 22 przyjeżdżają ich koledzy - Paweł, Adrian i Marek. Wszyscy przed trzydziestką, dobrze sytuowani. Paweł ma firmę transportową, zajmuje się też tuningiem samochodów. Marek ma dochodowy kontrakt na wywóz śmieci, dorobił się już mercedesa. Adrian pracuje na etacie w prywatnej firmie.

Przed godz 22 przyjeżdża Paweł z kolegami. Marek był po trzydziestce wtedy.

Kierowcą jest Paweł. Zajeżdża srebrną toyotą avensis. Iwona zna tych chłopaków od miesiąca, dzięki Kasi, wspólnej koleżance, która chodziła z Pawłem do szkoły.

Tajemnicze babskie fochy

Jest już po 22, ale zgadzają się, że to zbyt wcześnie, by iść na dyskotekę. Najpierw jadą do Biedronki.

Kupują pół litra wódki, sok, parę piw. Potem Paweł zawozi ich na działkę swojej babci w Sopocie przy ul. Reja. To urocze miejsce, blisko do Niepodległości, głównej arterii Sopotu, ustronne, otoczone lasami. Tam przed zadbanym domkiem spędzają dwie kolejne godziny. Paweł odstawia samochód pod mieszkanie babci. To niedaleko, szybko wraca na piechotę. Gdy kończy się alkohol, około północy zamawiają taksówkę.

Babcia Pawła mieszka niedaleko działki.

- Zamówiłem auto kolegi, bo ma volkswagena sharana, może zabierać większe ekipy. Pojechaliśmy prosto do Dream Clubu - mówi Paweł.

Zapytany, czy długo czekali na wejście, uśmiecha się.


- Wcale nie czekaliśmy. Znam bramkarzy, weszliśmy bez kolejki.

Obsługa dyskoteki nie zwróciła uwagi na tę grupę. Tłumaczą, że tej nocy mogło przewinąć się kilka tysięcy osób.
 

Adria: - Trochę tańczyliśmy, ja najwięcej z Adrianem, ale nie na głównym parkiecie, tylko między wejściem a barem. Czy jacyś mężczyźni zwracali na nas uwagę? Może. Ale z nikim spoza naszej ekipy nie rozmawiałyśmy. Nic tam nie piłyśmy, tylko chłopaki wzięły dla siebie jakieś drinki.

Adria mówi, że tańczyły między wejściem a barem, nic tam nie piły tylko chłopaki jakieś drinki.                                                        Adria tańczyła z Adrianem.

Atmosfera między dziewczynami psuje się dwa razy. Za pierwszym razem Iwona odchodzi, potem wraca jednak do towarzystwa. Adria ma problem z wyjaśnieniem, o co się pokłóciły:
- Zwykły babski foch. Nie wiem... może była zazdrosna?
- O Adriana?
                                                                                                                                                                     -No chyba tak...
-Paweł: - To był foch. Zazdrość - może.
- O kogo?
- Jeżeli już, to o mnie.

Czyżby ten foch to był powód kłótni za pierwszym razem? Z tego tekstu tak wynika. Iwona wraca do towarzystwa.

Po drugiej sprzeczce Iwona wychodzi. Reszta biegnie za nią. Adria: - Zdjęła buty i szybko pobiegła po schodach. Ja na obcasach nie mogłam jej dogonić. Jak zeszłam, jej już nie było.

Czyli wszyscy wybiegli?

Pawłowi udaje się jednak dogonić Iwonę. Rozmawiają krótko, ale emocjonalnie. On trzyma ją za rękę i prosi, by wróciła na dyskotekę.
- Puść mnie, bo będę krzyczeć!

 

Dziewczyna wyrywa się i odchodzi w dół Monciaka. Nie ma pieniędzy na taksówkę. Jedyne, co jej pozostaje, to marsz wzdłuż plaży do domu.

Mama Iwony: - Z powodu byle czego Iwona miałaby się tak obrazić, żeby porzucić znajomych i maszerować boso tyle kilometrów? Coś mi tu nie pasuje...

Paweł mówi, że ma alibi


Po odejściu Iwony pozostali tracą ochotę na zabawę. Wychodzą z dyskoteki, przechodzą na drugą stronę Monciaka. Siadają na ławce przed MacDonaldem. Paweł z Adrią wysyłają SMS-y do Iwony. Piszą: "Nie wygłupiaj się, wracaj do nas!". Iwona nie odpisuje, więc dzwonią. Rozmowa Adrii z koleżanką zamienia się szybko w gorącą kłótnię. Adria twierdzi teraz, że koleżanka zwymyślała ją przez telefon.

Paweł z Adrią piszą smsy do Iwony „ Nie wygłupiaj się , wracaj do nas”. Iwona nie odpisała więc zadzwonili i Adria oberwała wyzwiska od Iwony.


- W końcu, gdy kolejny raz wyzwała mnie od szmat, postanowiłam wrócić do domu. Wsiadłam w taksówkę i pojechałam.

Adria kolejny raz obrywa od Iwony. Adria bierze taxi i jedzie do domu.
Paweł: - Zadzwoniliśmy po kolegę z samochodem. Rozwiózł nas do domów. Ja wysiadłem pierwszy, bo nocowałem w Sopocie u babci. Oni pojechali do Gdańska.

Paweł dzwoni znów po kolegę taksówkarza ( wg mnie ten sam co ich wiózł do DC) i jedzie z Markiem O. i Adrianem.

Marek z Adrianem nie chcą rozmawiać z mediami.

Adria: - Ostatni raz rozmawiałam z Iwoną już sprzed mojego domu, sto metrów od domu Iwony. Dalej się kłóciłyśmy. Powiedziała mi, że ciągle idzie i że jest przy trzecim od mola wejściu na plażę. I jeszcze żebym zostawiła torbę z jej rzeczami i kluczami na balkonie, to sobie odbierze. Ja mieszkam na parterze. Nieraz tak robiłyśmy. Dodała, że zaraz rozładuje się jej komórka.

Jak wiadomo telefon Iwony rozładował się w okolicach trzeciego wejścia na plażę od molo w Sopocie a więc w okolicach hotelu chińskiego o godz 3:49. Skoro zaraz miała się rozładować komórka  Iwony to musiały rozmawiać wcześniej.                                                                                                                                                  3:25  - Iwony telefon loguje się na płycie Redłowskiej i zostaje wykonane połączenie do Adrii właśnie i jest to ostatnia rozmowa z telefonu Iwony przed rozładowaniem ( Violetta Sałustowicz).

Strzępy tej rozmowy słyszy ojczym Iwony. Jest gorąco, śpi przy otwartym oknie, po pustej ulicy głos Adrii niesie się aż do jego sypialni. Rozpoznaje głos koleżanki swej pasierbicy i wykrzykiwane przez nią imię: "Iwona". Jest przekonany, że dziewczyny idą razem ulicą.

 Nawet mnie trącił i powiedział: "O, Iwona z Adrią już wróciły" - opowiada mama Iwony. - Pamiętam, że jakby przez sen zastanawiałam się jeszcze, czy Iwonka zostanie u koleżanki na noc, czy przyjdzie do domu.

Wg Piotra Kindy było już jasno kiedy to słyszał.                                                                                     Nie było jednak pewne, że Iwona będzie spała u Adrii ( tak też mówiła p Kinda w jakimś wywiadzie – tutaj proszę o przypomnienie jeśli ktoś pamięta).                                                                                           Czyli wchodzi w grę opcja, że Iwona wróci do domu i po to mogła chcieć swoje klucze od Adrii.

 

Komórka Iwony wylogowała się z sieci o 3.49, najprawdopodobniej wtedy padła jej bateria.
 

Paweł: - Byłem w domu u babci tuż przed czwartą. Mam dwa telefony. W jednym rozładowała mi się bateria. Przełożyłem z drugiego. Wysłałem jeszcze do Iwony dwa SMS-y. To było już po czwartej. Nie odpowiadała. Położyłem się do łóżka, ale nie mogłem spać.

Z tego wynika, że Paweł mógł mieć dwa telefony na imprezie i jak już był w domu padł mu ten prywatny. Wtedy wziął baterię ze służbowego.   Nie wyklucza to teorii, że służbowy telefon leżał w domu.

Już po godz 4-tej wysłał dwa smsy do Iwony – nie odpowiadała.                                                         Może raport doręczeń smsów był jako „ oczekuje” i stąd kapnął się, że ma wyłączony czy rozładowany telefon?

- Nie wychodziłeś już z domu?
- Na pewno nie.
- Babcia może to potwierdzić?
- Nie musi. Na wejściem do bloku jest monitoring. Nagrał mnie, jak wchodzę tam przed czwartą. Mam alibi.

Sprawdzamy.
Rzeczywiście monitoring jest. Ale mieszkanie babci znajduje się na parterze.

Iwona prawie w domu

Ostatni ślad życia Iwony tej nocy też pochodzi z monitoringu. Wejście na plażę nr 63.

Godzina 4.12. Dziewczyna idzie raźnym krokiem, w ręku wciąż trzyma buty. Jest prawie jasno, wokoło sporo ludzi wracających z imprez lub z nocnych kąpieli nad morzem. Kilkanaście metrów za Iwoną idzie chwiejący się lekko na nogach mężczyzna, około czterdziestki. Przez ramię ma przewieszony biały ręcznik.

O 4:12 jest prawie jasno a Piotr Kinda mówił, że jak słyszał dziewczyny było całkiem jasno. Więc chyba słyszał co innego niż ostatnia rozmowa Adrii i Iwony.

Droga z tego miejsca na osiedle Iwony i Adrii prowadzi przez park Reagana. Większa jego część to zadbane alejki, ławki, place zabaw i wypielęgnowane stawy. Ale są też gęste chaszcze.

Potem Iwona ma do przejścia kilkaset metrów ulicą Czarny Dwór. Stamtąd powinna skręcić w Jelitkowski Dwór.
Na razie nie wiemy, dokąd doszła.

Grupa zwołuje się o poranku

Jest sobota rano, część towarzystwa jeszcze śpi, ale Paweł wszczyna alarm.

- Nie mogłem spać. O 8-9 zadzwoniłem do Iwony.                                                                                          Nadal miała wyłączony telefon. Połączyłem się z Kasią, tą, przez którą się poznaliśmy. Wiedziałem, że były na 8.30 umówione na siatkówkę na plaży. To ona zadzwoniła do domu Iwony - na stacjonarny. Jej mama powiedziała, że Iwona pewnie śpi u Adrii. Kasia zadzwoniła więc do Adrii i okazało się, że tam też jej nie ma.

8 -9 Paweł dzowni do Iwony, która nadal ma wyłączony telefon. Potem dzwoni do Kaśki.                   Z tego tekstu wnioskuję że Kaśka zaraz potem zadzwoniła do domu Iwony a później do Adrii.

Mama Iwony powiedziała w jakimś wywiadzie ( proszę wstawić jak ktoś wie w jakim), że Kaśka dzowniła o 7 :30.

Pamiętam też wersję, że to Piotr Kinda odebrał ten telefon ( nie wiem czy czasem Janusz tego nie pisał)

Adrian, Marek, Paweł, Kasia i Adria zaczynają szukać koleżanki. Najpierw jadą na promenadę, pod wejście trzecie od mola - oczywiście żadnego śladu po Iwonie.

Grupa wydzwania po wszystkich bliższych i dalszych znajomych. Wczesnym popołudniem wysyłają Adriana do zakładu fryzjerskiego mamy Iwony. Chłopak dla niepoznaki umawia wizytę swojej krewnej i jednocześnie próbuje podpytać o Iwonę. O czwartej idą do matki wszyscy i opowiadają, że nie wiedzą, co się z nią stało. O piątej są w komisariacie.

Godz 13:00 Adrian idzie salonu                                                                                                            Godz 16:00 przychodzą wszyscy do salonu ( Adrian, Marek, Paweł, Kasia iAdria).                                    Godz 17:00  są na policji

- Dyżurny zapytał, czy już składamy zawiadomienie, czy czekamy do 22 - opowiada mama Iwony. - Poczekałam, bo myślałam, że to się zaraz wyjaśni. Ale powinnam już wtedy wiedzieć, że dzieje się coś strasznego. Iwona nigdy tak nie znikała. Dzisiaj, gdy wracam do tego dnia, najbardziej nie pasuje mi ta siatkówka, na którą były niby umówione na 8.30. Przecież ona wiedziała, że idzie na imprezę. Wtedy zazwyczaj śpi co najmniej do południa.

Skoro były umówione na 8:30 to po co Kaśka miała dzwonić o 7 :30?  Tutaj pasuje mi jednak wersja Pawła.
Jedna dziewczyna Pawła nie żyje

W poszukiwaniach przewodzi Paweł. Drukuje plakaty, rozdziela zadania. Gdy w poniedziałek pojawia się plotka, że Iwonę widziano nad morzem, w Rewalu - wysyła tam Adriana i Marka. Trzysta kilometrów w jedną stronę. Sam jeździ po Półwyspie Helskim, sprawdza wszystkie sygnały i rozwiesza plakaty. Przegląda monitoringi.

Do Rewala jedzie Marek z Adrianem, Paweł jeździ po półwyspie helskim. Jak sprawdza monitoringi? Kto i na jakiej podstawie mu je okazuje?

Niedawno czytałam, że Paweł miał powiesić w Rewalu plakaty a na drugi dzień się okazało, że ich tam nie było ( mam nadzieję, że nie pokręciłam ale chyba Janusz miał żal). Jeśli wierzyć temu artykułowi to jednak nie Paweł za tym stał tylko Marek z Adrianem.

 Po zaangażowaniu w sprawę detektywa Krzysztofa Rutkowskiego nie odstępuje go na krok, pomaga we wszystkim. Kontaktuje się z lokalną telewizją i powoduje, że w mediach pojawia się pierwsza informacja o zaginięciu Iwony. Zgłasza się coraz więcej osób z sygnałami, gdzie widziano Iwonę. Najbardziej precyzyjny jest jednak Krzysztof Jackowski, jasnowidz z Człuchowa. - Jest w Jastrzębiej Górze na kempingu. Szukajcie w domku numer 15.

Oczywiście Iwony tam nie ma.

Po tygodniu ganiania Paweł jest wykończony.

- Prawie nie sypiam - mówi nam, gdy tydzień po zaginięciu Iwony spotykamy się w Sopocie. Opowiada, że właśnie został przesłuchany przez policję. Odniósł wrażenie, że go o coś podejrzewają.

- Pytali, czemu tak mocno się angażuję w te poszukiwania - mówi.


Przyznaje, że Iwonę zna krótko. Podkreśla, że do niczego poważnego między nimi nie doszło.

Pytamy, dlaczego w sobotę nad ranem nie spał, tylko zaczął szukać Iwony?

- Cztery lata temu w wypadku zginęła moja dziewczyna - mówi. - Miała jechać samochodem ze mną, ale pojechała z jakimiś kolesiami. Wpadli na drzewo. Na miejscu zginęła. Teraz coś tknęło mnie, że znowu może być nieszczęście.

 

Tutaj może Paweł zrobił skrót myślowy.

Nie powiedział o autobusie, z którego ten koleś wyciągnął dziewczyny tylko powiedział rezultat, że pojechały samochodem z tym kolesiem.

A może opowiedział dokładnie a tylko dziennikarz skrócił.

Historia, którą opowiada Paweł, jest prawdziwa. We wrześniu 2006 r. gazety opisały makabryczny wypadek, w którym zginęło czworo nastolatków, w tym dwie 16-letnie dziewczyny. Rozbili się na drzewie o czwartej nad ranem. Wracali z dyskoteki w Kartuzach, pędzili sto sześćdziesiąt na godzinę.

 

No teraz już wiemy, że to było w maju a nie we wrześniu.

Rutkowski i medialne jasnowidzenia

Tydzień po zaginięciu sprawa Iwony nabiera przyspieszenia dzięki Krzysztofowi Rutkowskiemu. Sławny telewizyjny detektyw jest w dołku, stracił niedawno licencję. Mimo to zleceń mu nie brakuje, stołuje się w najlepszych restauracjach, jeździ kabrioletem BMW. Za sprawę Iwony dostał 15 tys. zł - sam inwestuje w nią dużo więcej, bo nie pieniędzy, ale błysku fleszy i sukcesu brakuje mu najbardziej.
 

To Rutkowski trafia na zapis monitoringu z godziny 3.07 z okolicy restauracji Sanatorium w Sopocie. Widać Iwonę idącą z butami pod pachą. Dziewczyna przekracza ulicę, kierując się w stronę morza. Detektyw jest w swoim żywiole. Natychmiast zwołuje konferencję prasową.

- Policja nic nie robi! - ogłasza. - A ja proszę, przyjechałem i od razu znalazłem jej ślad.
 

 

Do Gdańska, do mamy Iwony ciągną też jasnowidze. Ten z Człuchowa wącha odzież dziewczyny, po czym "ma wizje". Wszystkie bezowocne. Ale towarzyszą mu dziennikarze Polsatu i "Dziennika Bałtyckiego".

Kim jest "pan ręcznik"?

Występy Rutkowskiego i wywiady jasnowidzów denerwują policję. Ale też zmuszają do działania. Do tej pory niewiele zrobiono. Zasada jest taka, że na szeroką skalę szuka się tylko dzieci, ewentualnie starszych z demencją. Z pozostałymi czeka się przynajmniej dwa tygodnie. Kilka notatek, żeby był "dupochron" - i koniec. W przeszło 90 proc. przypadków zaginieni odnajdują się sami.

 dupochron

potocznie: pisemna lub mailowa dokumentacja zaświadczająca o dopełnieniu obowiązków, przestrzeganiu procedur, wypełnieniu poleceń przełożonych; podkładka

Tym razem policjanci muszą działać szybciej. Dziewiątego dnia od zaginięcia przeglądają inne monitoringi. Znajdują Iwonę przy wejściu na plażę nr 63 w Jelitkowie - najsłynniejszy film - z godz. 4.12 - przedstawiający dziewczynę i mężczyznę z ręcznikiem. To odkrycie zawęża obszar poszukiwań do kilkuhektarowego parku Reagana.

Policja prosi na świadków wszystkie osoby, które mniej więcej w tamtym czasie i okolicy zostały nagrane przez monitoring. Ich zdjęcia publikują media. Zgłaszają się wszyscy prócz "pana ręcznika", który na filmie podąża za Iwoną.

Bermud też się zgłosił?

Policja rzuca wszystkie siły do przeszukiwania parku. Jeżeli Iwona jest przypadkową ofiarą zbrodni na tle seksualnym, to jej zwłoki muszą się tam znajdować. Na ruchliwej promenadzie sprawca musiałby ją co prawda błyskawicznie ogłuszyć i wciągnąć w krzaki - zbyt długa szamotanina lub krzyki na pewno by kogoś zaalarmowały. Hipoteza ryzykowna, ale to możliwe. Ewentualne wywiezienie stamtąd ciała w późniejszym terminie - mało prawdopodobne. Ze statystyk wynika, że sprawcy takich ataków prawie nigdy nie ukrywają ofiar zbyt starannie.

Ze statystyk może i tak wynika ale sprawa Joanny Surowieckiej pokazała co innego.

W parku szukają wszyscy: policjanci, ochotnicy, rodzina i znajomi Iwony, do akcji wchodzą nawet nurkowie i helikopter. Po dwóch tygodniach jedynym cennym znaleziskiem jest biały ręcznik z wytłoczonym napisem "Bogatynia". Podobny miał przewieszony przez ramię "pan ręcznik". Technicy kryminalni odnajdują na nim ślady DNA. Po analizie w laboratorium okazuje się jednak, że należą do dwóch kobiet i żadną z nich nie jest Iwona. Ręcznik najpewniej nie ma związku ze sprawą. Poszukiwania "pana ręcznika" ciągle trwają.

Rutkowski obiecuje milion

Po miesiącu śledztwo dociera do ściany. Skoro Iwony nie ma w parku Reagana, to znaczy, że doszła co najmniej do ulicy Czarny Dwór. A jednak do domu nie doszła. Nie wzięła też torby z kluczami z balkonu Adrii. Nowe hipotezy zakładają, że na ulicy w pobliżu jej domu musiał czekać na nią ktoś w samochodzie. Sprawdzani są wszyscy znajomi, którzy ją odwiedzali w ostatnich tygodniach. Nawet znajomy policjant - okazuje się, że ma stuprocentowe alibi.

Wtedy na genialny swoim zdaniem pomysł wpada Rutkowski. Ogłasza, że za odnalezienie Iwony da milion złotych nagrody, którą ufundowała grupa biznesmenów z Trójmiasta. Przebija tym 20 tys. zadeklarowane wcześniej przez prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Media ogłaszają ofertę Rutkowskiego całemu krajowi. Niektórzy dziennikarze wątpią, czy pieniądze w ogóle istnieją. Rutkowski się tym nie przejmuje.

- Rozumiecie, chodzi o to, żeby sprawca się skusił - tłumaczy swój plan żurnalistom. - Przecież tylko on wie, gdzie są zwłoki. Albo przyjdzie sam, albo kogoś podeśle. A wtedy go mamy!

Jasnowidz widzi dwóch mężczyzn

Dzięki milionowej nagrodzie informacja o zaginięciu Iwony trafia do wszystkich gazet, portali i serwisów telewizyjnych. Internauci organizują marsz "dla Iwony". Pochód rusza sprzed molo w Sopocie, kończy się przy wejściu na plażę nr 63.
Przychodzi ok. 200 osób. Wśród nich jest Paweł.
- Mam już dość tego wszystkiego - mówi. - Jeszcze teraz idę w tym marszu i koniec. Nie zajmuję się tym więcej.
Gdy wszyscy są już przy wejściu nr 63, Rutkowski zbiera ochotników do przeszukiwania lasu pod Gdańskiem. Ma wynajęty autobus. Przedtem zamierza porozmawiać z ochotnikami o tym, gdzie ich zdaniem najlepiej szukać.
 Morderca na pewno jest na tym marszu. I na pewno będzie wśród tych, którzy pójdą szukać - szepce nam detektyw.
Paweł zgodnie ze swoją zapowiedzią nie jedzie.


Ochotnicy Rutkowskiego przez dwie godziny chodzą po oliwskim lesie.
Ktoś raptem krzyczy: - Tutaj jest coś!
Wszyscy biegną w to miejsce. Spod liści wystaje plastikowa torba. Rutkowski zagląda do środka i wyjmuje stary pomarańczowy koc. Wszyscy patrzą na niego w napięciu. Detektyw nie bardzo wie, co powiedzieć. W końcu wydaje komendę. - Odsuńcie się, bo zadepczecie ślady.
Koc, oczywiście, nie ma związku ze sprawą. Rutkowski po miesiącu "śledztwa" wraca do Łodzi. Udziela jeszcze kilku buńczucznych wywiadów, że jest "już na tropie" i że "ma podejrzanego". Nam mówi: - To koniec.
 

Również jasnowidz z Człuchowa jest w kropce. W pewnym momencie nabiera przekonania, że Iwona leży w ciężkim stanie 500 metrów od wejścia 63 w Jelitkowie. Żąda też spotkania z Pawłem. Razem jadą na działkę. Jackowski oskarża Pawła o krętactwa i zaczyna grzebać w kompostowniku. W końcu bez ogródek oświadcza:
- Taki głupi, żeby tu ją schować, to nie jesteś.
Paweł: - Myślałem, że on zwariował.

Ostatnio Jackowski skarży się jednemu z portali, że sprawa Iwony dalej nie daje mu spokoju. Jej bluzkę trzyma w sypialni.
- Widzę coś jakby "czarne" czy "czarny". I dwóch młodych mężczyzn, jeden jest łysy. Ona znajduje się pod ziemią, jakby w tunelu. Jest tam woda.

- Oni zawsze mówią, że woda albo zieleń - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji. - Informacje od jasnowidzów są z reguły tak ogólne, że zawsze dają się do czegoś dopasować. W sprawach, które ja znam, nigdy żaden jasnowidz nie wniósł żadnych istotnych informacji.
 

Policja zagubiona na tropie Iwony

 

Dwa miesiące po zaginięciu Iwony śledztwo prokuratury toczy się wolno i już nie rozpala mediów. Dowodów czyjejkolwiek winy ciągle nie ma, jest tylko statystyka. Ponad 90 proc. morderstw popełnianych jest przez osoby z najbliższego otoczenia ofiary. Policjanci sprawdzają więc samochody, posesje i życiorysy Pawła, Marka, Adriana i innych. Rozważają różne wersje:

* Iwona dochodzi do ulicy Czarny Dwór, gdzie wpada pod samochód. Jest to ulica, na której, gdy jest pusto, kierowcy lubią przycisnąć "do dechy". Najbliższe domy oddalone są od ulicy, więc hamowanie i huk zderzenia mogły nie zwrócić uwagi. Jest sobotni ranek, hipotetyczny kierowca był może pijany, obawiał się wysokiej kary. Gdy stwierdził, że nikt nic nie zauważył, mógł zapakować ciało Iwony do auta i wywieźć. Nawet jeżeli zostawił jakieś ślady, miał kilka dni, by je usunąć. Iwony przez ponad tydzień nikt nie szukał.

* Sprawcą jest "znajomy X". Tak można określić osobę, z którą Iwona utrzymywała kontakty za plecami matki i najbliższych znajomych. Kilka dni temu rodzina Iwony odkryła, że być może dziewczyna miała jeszcze jedną pre-paidową kartę telefoniczną. Policja ma już ten numer i sprawdza wszystkie połączenia. Numer może także nie mieć żadnego znaczenia, dziewczyna kupiła kartę, którą wykorzystała, gdy na jej "normalnym" koncie nie było impulsów.

Prepaidy Iwona miała od ojczyma.

Okazało się, że ten dodatkowy numer odkryty przez rodzinę znał syn Janusza.

* Analizowany jest możliwy wątek ojczyma Iwony. Wedle tego, co mówią znajomi, ich stosunki były poprawne, ale nie różowe. Na jego korzyść świadczy to, że Iwona zapewne nie dotarła do domu wcale. Pierwsze, co by przecież zrobiła, to zabranie torby z kluczami z balkonu Adrii.

* A może Iwona dowiedziała się na dyskotece o czymś, czym zajmowali się Adria, Paweł i inni? To ją tak wzburzyło, że zwymyślała koleżankę i nie chciała się dłużej bawić w jej towarzystwie? Przerażeni możliwością ujawnienia tajemnicy znajomi prosili i przekonywali: wróć do zabawy, wszystko wytłumaczymy... Ale nawet jeśli tak było, co stało się po czwartej rano? 



Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,8419661,Pusc_mnie__bo_bede_krzyczec_.html?as=5#ixzz2juVkrDb4



#5 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 07 listopad 2013 - 13:10:57

Zrobiłam ten post troszkę czytelniejszy. Musze teraz uciekać ale jak wrócę to jeszcze to dopracuję :)

 

Autor : ela33

W zeszłym roku Antyanioł poddał pomysł , żeby zwrócić się do autorki horoskopu z prośbą o pomoc w sprawie odnalezienia Iwony.Pisał na forum prośbę o pomoc w opisie sprawy.Sporządziłam dla Antyanioła takie zestawienie w formie tabeli. Żeby zamieścić je na forum zmieniłam na format tekstowy, Proszę zwrócić uwagę, że zestawienie było robione miej więcej w połowie zeszłego roku, więc nie uwzględnia ostatnich ustaleń, odnoście osoby, która widziała Iwonę po tym jak minęła wejście 63 , w okolicach wejścia 58.Wiem, że Antyanioł korzystał z tego opisu. Wklejam ten post dla potwierdzenia, iż w przekazanych materiałach były w miarę szczegółowe opisy, na podstawie, których można było co nie co dowiedzieć się o sprawie.Może trafi na tą stronę ktoś kto nie zna sprawy i ten opis pomorze mu w szybkim zapoznaniu się z tym zdarzeniem

 

.1. Zdarzenie opis :Iwona udaje się do koleżanki Adrii, która mieszka na tym samym osiedlu. W tym przedziale czasowym też ostatni raz rozmawia z mamą. Informuje mamę, że zaraz wychodzi do Adri. Mama wie, że Iwona ma nocować u Adri. Rodziców Adrii tego dnia nie ma w domu, Zabiera z domu torbę z większą ilością ubrań, u Adri ma się zdecydować w co się ubierze. Dodatkowo wiemy, że z domu zabrała nowe buty mamy -szpilki w kolorze dżinsu, małą torebkę, telefon pożyczony od Pawła, dowód osobisty. Pieniądze na wyjście około 60 PLN pożycza od koleżanki Adri. Iwona wychodząc z domu Adri zabiera małą torebkę, do której wkłada papierosy i telefon i dowód osobisty. Torba z pozostałą częścią ubrań i klucze od domu zostają u Adrii w mieszkaniu.

Czas dokładny : BRAK

Czas wg relacji znajomych rodziny:16 lipca 2010 – ok. 1600 - 1700 Uwagi :BRAK

 

 

2. Zdarzenie opis :Iwona / 19 lat/ i Adria / 17 lat/ wychodzą z domu Adrii -Osiedla Jelitkowski Dwór w Gdańsku. Odjeżdżają z osiedla samochodem z trójką mężczyzn Adrianem / 22 lata/ , Markiem / ponad 30 lat – podobno 32 lata i Pawłem / 22 lata/.Samochód którym przybyli znajomi był własnością Pawła srebrna Toyota Avensis Po drodze zakupują w sklepie osiedlowym Biedronka alkohol / butelka wódki i kilka piw/ i udają się na działkę babci Pawła, która znajduje się w Sopocie na ul. Reja.Paweł odprowadza samochód pod blok w którym mieszka babcia i wraca na działkę na pieszo. Blok ten znajduje się blisko działki.

Czas dokładny : BRAK

Czas wg relacji znajomych, rodziny:16 lipca 2010 Wyjazd z osiedla około 220016 lipca 2010

Przyjazd na działkę około 22 30

Uwagi :Nie wiemy kiedy dotarli dokładnie na działkę ale biorąc pod uwagę odległość jaka mieli do pokonania i czas zakupów można przyjąć, z małym marginesem błędu, że byli tam około 22.30

 

3. Zdarzenie opis :Na działce w Sopocie na ul . Reja wg relacji Pawła i Adrii pozostali uczestnicy zabawy Adrian, Marek nie wypowiadali się w mediach przebywali sami. Wypili tam alkohol , wódkę i piwo. Iwona podobno wypiła wg relacji Adri około 0,25 l wódki. Około północy Paweł zamawia Taxi. Kierowcą Taxi jest kolega Pawła – przyjeżdża po ekipę samochodem volkswaganem szaranem / samochód przeznaczony do przewozu większej ilości osób

/Czas dokładny : BRAK 

Czas wg relacji znajomych, rodziny:16 lipca 2010 Przyjazd na działkę około 22 3016/ 17 lipca 2010Około 00 00 - 00 15 Paweł zamawia taxi i wyjeżdżają w kierunku DC – w Sopocie na Monciaku

 

Uwagi :Jeśli Iwona wypiła tyle alkoholu to miała około godziny 4 00 jeszcze ponad 1,5 promila alkoholu we krwi co wydaje się mało prawdopodobne. Wydaje mi się, że Adria strzeliła na oko ile to mogło być

 

4. Zdarzenie opis :Towarzystwo dzięki znajomości Pawła z bramkarzami pracującymi w Dream Club wchodzi bez czekania do Klubu. W trakcie trwania zabawy Iwona obraża się na towarzystwo i opuszcza ich ale za jakiś czas wraca do nich , Kolejna sprzeczka ma miejsce 17 lipca 2010 około 3.00 kiedy to Iwona zdejmuje buty, zbiega na boso po schodach i wybiega przed klub. Podobno Iwona kłóciła się z Adrią. Za Iwoną zbiega Paweł pod klubem łapie ją za rękę ale Iwona mówi do niego ,, Puść mnie bo będę krzyczeć i Paweł pozwala oddalić się Iwonie. Kiedy Adria schodzi ze schodów i wychodzi przed DC Iwony już nie widać. Iwona kiedy oddalała się od znajomych była bez pieniędzy,

Czas dokładny : BRAK

Czas wg relacji znajomych, rodziny:17 lipca 2010Przybycie do klubu około 030 17 lipca 2010Pobyt w klubie do godziny około 258

 

Uwagi :Wg, jednej z wypowiedzi Adri Iwona wybiega dokładnie o godzinie 258

 

5. Zdarzenie opis :Iwona po wyjściu z DC idzie w kierunku Hotelu Chińskiego. Rejestruje ją kamera pod lokalem Senatorium 17 lipca 2010 o godzinie 307 Ma monitoringu widać dwóch mężczyzn szarpiących się z kobietą. Mężczyźni Ci zgłosili się na przesłuchanie. Wg informacji jakie można było wyczytać w mediach była to ich znajoma lub kuzynka którą chcieli odprowadzić do domu ale ona nie chciała z nimi iść.

Czas dokładny : 17 lipca 2010 g. 307 Nagranie z monitoringu koło lokalu Sanatorium

Czas wg relacji znajomych, rodziny BRAK

Uwagi :BRAK

 

6. Zdarzenie opis :Nie wiemy dokładnie co się działo z Iwoną 17 lipca 2010 pomiędzy godziną 3.07 a 4.12 kiedy zarejestrowała ją kolejna kamera. Wiemy tylko tyle, że Adria rozmawiała z Iwoną telefonicznie i Smsowała z nią ale Iwona nie chciała powiedzieć gdzie jest. Podobno dalej się kłóciły. Iwona miała wyzwać Adrię od szmat i ta wiedząc, że Iwona nie da się namówić na wspólny powrót do domu wsiadła w taxi i udała się do domu sama.

Podobno ostatnia rozmowa telefoniczna miała miejsce tuż przed rozładowaniem się telefonu Iwony. Najpierw Adria wspominała o jednej rozmowie telefonicznej około 3.30. Potem miały już tylko wysyłać Smsy. Potem pojawiła się informacja, że miała jeszcze miejsce jedna rozmowa już na osiedlu pod oknami mieszkania Iwony. Być może tą właśnie rozmowę słyszał Ojczym Iwony, który nie spał.

Wg, jego relacji a początku myślał , że dziewczyny rozmawiają twarzą w twarz. Słyszał jednak tylko głos Adri wypowiadającej słowa Iwona. Wg ojczyma Iwony rozmowa ta miała miejsce 17 lipca 2010 około 400

Wg relacji Adri właśnie w trakcie tej rozmowy Iwona mówiła, żeby Adria pozostawiła jej torbę z kluczami na balkonie / mieszkanie Adri jest na parterze/. Powiedziała także, że jest pomiędzy 2 a 3 wejściem na plażę i że zaraz rozładuje jej się telefon.Po przejściu obok lokalu Senatorium 17 lipca 2010 o 3.07 Iwona idzie do pasów i kieruje się w kierunku Molo łączącego Sopot z Gdańskiem. Mija postój taxi następnie Hotel Chiński powinna tam dotrzeć 17 lipca 2010 około godziny 3.12.

Wiemy tyle że 17 lipca 2010 o godzinie 3.49 telefon Iwony wylogowuje się ze stacji BTS w okolicach Hotelu Chińskiego mogła już wtedy iść w kierunku domu.Ostatni ślad życia Iwony tej nocy też pochodzi z monitoringu. Wejście na plażę nr 63.

Godzina 4.12. Dziewczyna idzie raźnym krokiem, w ręku wciąż trzyma buty. Jest prawie jasno, wokoło sporo ludzi wracających z imprez lub z nocnych kąpieli nad morzem. Kilkanaście metrów za Iwoną idzie chwiejący się lekko na nogach mężczyzna, około czterdziestki. Przez ramię ma przewieszony biały ręcznik.

Droga z tego miejsca na osiedle Iwony i Adrii prowadzi przez park Reagana. Większa jego część to zadbane alejki, ławki, palce zabaw i wypielęgnowane stawy. Ale są też gęste chaszcze.Potem Iwona ma do przejścia kilkaset metrów ulicą Czarny Dwór. Stamtąd powinna skręcić na osiedle Jelitkowski Dwór.

Czas dokładny : 17 lipca 2010 g. 4 12 Nagranie z monitoringu koło wejścia 63

Czas wg relacji znajomych, rodziny: BRAK

Uwagi :17 lipca 2010 Około 3.12

Iwona mogła znajdować się w okolicach Hotelu Chińskiego jak długo tam przebywała nie wiadomo. Wszystko wskazuje jednak na to, że mogła się w tych okolicach zatrzymać na jakiś czas co by wynikało z lokalizacji telefonu 17 lipca 2010 o 3.49 kiedy to telefon wylogował się ze stacji BTS.

Przemawia za tym także fakt, że gdyby nigdzie nie zatrzymywała się po drodze pod wejście 63 w Gdańsku dotarła by 17 lipca 2010 około 0. 20 – 0.30 minut wcześniej. Pojawiła się plotka, że Iwona była kilka lub nawet kilkanaście minut w Hotelu Chińskim. Podobno stała w okolicach recepcji nerwowo spoglądając na telefon. Plotka nie została potwierdzona.

 

7. Zdarzenie opis :Znajomi Iwony po wyjściu z DC udali się pod MacDonalda i tam starali się kontaktować z Iwoną i namawiać ja do powrotu, Kiedy Iwona nie chciała wrócić a w trakcie rozmowy telefonicznej podobno kolejny raz wyzwała Adrię od szmat , Adria wsiadła do Taxi i pojechała do domu. Pomimo tego, że mama Iwony wielokrotnie apelowała do znajomych żeby wyjawili powód kłótni, znajomi od samego początku uparcie twierdzili, że nie wiedzą o co była kłótnia. Nazywali to babskim fochem. Sugerowali, że Iwona była zazdrosna o Adriana, tak twierdziła Adria. Paweł uważał, że Iwona mogła jeśli już to być zazdrosna o niego. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo co było przyczyną kłótni. Męska część towarzystwa odjechała zmówioną przez Pawła taxi. Najpierw wysiadł Paweł . Został w Sopocie , nocował u Babci. Był w domu 17 lipca 2010 tuż przed godziną 4 . Adrian i Marek pojechali taxi do Gdańska. Pawła nagrała kamera pod blokiem ale mieszkanie znajduje się na parterze. Jak twierdzi po wejściu do domu przełożył baterię z innego telefonu bo rozładował mu się wcześniej telefon, który miał ze sobą i wysłał jeszcze do Iwony 17 lipca 2010 już po godzinie 4 dwa smsy ale Iwona nie odpowiadała, Nie mógł zasnąć. 17 lipca 2010 około 8-9 rano zadzwonił do Kasi / przyjaciółki Iwony, która ich poznała miesiąc wcześniej/ i pytał o Iwonę. Podobno dziewczyny były umówione 17 lipca 2010 na 8 30 na mecz siatkówki plażowej. Kasia zadzwoniła do domu Iwony na telefon stacjonarny sprawdzała czy Iwona jest w domu. Kiedy dowiedziała się, że jej nie ma w domu , zadzwoniła do Adri ale Iwony też tam nie było.

 

Czas dokładny : BRAK

Czas wg relacji znajomych, rodziny O której Adria dotarła pod dom nie wiadomo dokładnie można zakładać , że 17 lipca 2010 pomiędzy godziną 330 – 345 skoro ostania rozmowa miała mieć miejsce na osiedlu w pobliżu okien mieszkania Iwony musiała mieć miejsce 17 lipca 2010 przed godziną 349 gdyż potem telefon Iwony już wylogował się z sieci BTS . Paweł był na ulicy Reja w Sopocie tuż przed godziną 400O której godzinie dotarli do domów Adrian i Marek nie wiadomo. Pomiędzy Godziną 8 a 9 rano 17 lipca 2010 r Paweł dzwoni do Kasi. Następnie Kasia także pomiędzy 8 a 9 rano wykonuje telefon do domu Iwony, potem dzwoni do Adrii. Podobno 17 lipca 2010 na godzinę 8 30 dziewczyny były umówione na siatkówkę plażową

 

Uwagi :Mama Iwony miała wiele wątpliwości czy mecz na który rzekomo Iwona umówiła się z Kasią nie był zmyślony tylko po to żeby sprawdzić czy Iwona jest w domu. Mama Iwony twierdziła, że dziwnym jej się wydaje, że Iwona po nocnej zabawie tak rano mogła się umówić na siatkówkę, gdyż zwyczajowo odsypiała takie wyjścia. Najwcześniej wstawała około południa.

 

8. Zdarzenie opis :o której znajomi rozpoczęli poszukiwania nie wiadomo dokładnie ,w prasie znajduje się następująca informacja cyt. Adrian, Marek, Paweł, Kasia i Adria zaczynają szukać koleżanki. Najpierw jadą na promenadę, pod wejście trzecie od mola - oczywiście żadnego śladu po Iwonie. Grupa wydzwania po wszystkich bliższych i dalszych znajomych. Wczesnym popołudniem wysyłają Adriana do zakładu fryzjerskiego mamy Iwony. Chłopak dla niepoznaki umawia wizytę swojej krewnej i jednocześnie próbuje podpytać o Iwonę. O czwartej idą do matki wszyscy i opowiadają, że nie wiedzą, co się z nią stało. O piątej są w komisariacie .Dyżurny zapytał, czy już składamy zawiadomienie, czy czekamy do 22 - opowiada mama Iwony. - Poczekałam, bo myślałam, że to się zaraz wyjaśni. Ale powinnam już wtedy wiedzieć, że dzieje się coś strasznego. Iwona nigdy tak nie znikała

Czas dokładny : BRAK

Czas wg relacji znajomych, rodziny Pomiędzy godziną 9 a 16 , 17 - lipca 2010 roku znajomi szukają Iwony na własną rękę. Około godziny 16, 17 lipca 2010 roku przychodzą do mamy Iwony do pracy. Mama ma zakład fryzjerski w Sopocie w pobliżeu miejsca gdzie Iwonę nagrała pierwsza kamera monitoringu .O godzinie 17 matka jest pierwszy raz na komisariacie Policji ale nie zgłasza jeszcze oficjalnie zawiadomienia o zaginięciu,17 lipca 2010 roku o godzinie 22 matka składa na komisariacie zawiadomienie o zaginięciu Iwony

Uwagi :BRAK

 

-----------------------------------------------------------

Dodatkowe informacje.http://wyborcza.pl/1...?as=1&startsz=xJest to link do art. „Puść mnie bo będę krzyczeć” to wg mnie najbardziej rzetelny art. Fakty się w nim zgadzają oraz podane godziny także. Ponadto opisuje dodatkowo jak przebiegały poszukiwania.Uważam, że także powinien być przetłumaczony i wysłany. Ponadto w tym art są dodatkowe linki do filmików z kamer monitoringu oraz do innych filmików związanych ze sprawą Iwony.Dodatkowo można zamieścić link z Interwencjihttp://interwencja.i...ews?inf=1516449http://interwencja.i...ews?inf=1512842Na tym filmiiku jest pokazana trasa jaką Iwoną wracała / mapka i zdjęcia/Moim zdaniem to są najistotniejsze sprawy. Dodatkowo wklejam takie dodatkowe informacje na temat tego co wiemy o Iwonie Informacje jakie posiadamy na temat tego co się działo w życiu Iwony i jaka byla przed zaginięciem są szczątkowe. Wiemy, że:- lubiła się bawić w dyskotekach i klubach,- rozstała się po studniówce ze swoim chłopakiem Patrykiem, styczeń / luty 2010- przed maturą poświęcała dużo czasu na przygotowanie się do egzaminów, chodziła także na korepetycje, matura maj 2010- została przyjęta na studia ale nie wie o tym, zawiadomienie przyszło już po jej zaginięciu,- w maju 2010 r zdała maturę i jak mówiła mamie ,,mamo to będą moje najdłuższe wakacje w życiu”- kontakty ze straszą siostrą były częstsze – bardzo zbliżyły się do siebie. W sierpniu wybierały się razem do Hiszpanii, Siostry nie mieszkały razem. Straszą siostrę Iwony Martę wychowywała babcia.- Jakieś 2 m-ce przed zaginięciem pojawił się w życiu Iwony – Pan mundurowy / policjant/ – Iwona jednak starała się zerwać tą znajomość. Iwona nigdy nie zapraszała go do domu. Ostatni raz był u niej pod domem około 22 na tydzień przed Iwony zaginięciem Iwona zeszła do niego do samochodu. Policjant w dniu zaginięcia Iwony pełnił służbę był na patrolu w mieście.- Miesiąc przed zaginięciem Iwona poznała Pawła przez swoją przyjaciółkę Kasię,- Kasia to wieloletnia znajoma/ przyjaciółka Iwony . Mieszkały przed przeprowadzką Iwony na jednym osiedlu. Posiadały wspólnych znajomych , u jednego z nich Kasia bawiła się na urodzinach w nocy z 16 na 17 lipca 2010 r . Iwona jak wynikało z relacji Kasi także miała zaproszenie na tą imprezę ale wolała iść do DC.- wraz z rodziną zmieniła adres zamieszkania,- była typem księżniczki na FB zapisała się do grupy „ Jestem księżniczką i wcale nie jest mi łatwo”,- miała koleżanki ze szkoły – z art. w którym koleżanka Patii się wypowiadała wynika, że były to raczej kontakty typowo szkolne, czasami wspólna nauka,- wiemy o koleżance Adrii z osiedla z którą bawiła się w dyskotekach i była razem z nią feralnej nocy w DC,- kiedy Iwona poznała Adriana i Marka uczestników wspólnego wypadu do DC tego chyba nie dowiedzieliśmy się, prasa podawała, że podobnie jak Pawła miesiąc przed zaginięciem,- pod jednym ze zdjęć zamieszczony był podpis ,, Życie jest jak gra w karty, trzeba mieć szczęścia by móc dalej grać” Wpis ten pojawił się na tydzień przed zaginięciem Iwony- popsuł jej się telefon na tydzień przed zaginięciem, w dniu zaginięcia miała ze sobą telefon Pawła,- była bardzo zżyta ze swoją mamą, często kontaktowały się telefonicznie. Mama wiele spraw osobistych Iwony załatwiała razem z nią - razem składały dokumenty związane z przyjęciem na studia, woziła ją często i zabierała z imprez,- ma Ojczyma z biologicznym ojcem nie utrzymywała bliskich kontaktów,- dbała o swój wygląd, Ps  Przepraszam, za post pod postem mojego autorstwa, ale jak widać nie ma zbyt wiele osób do dyskusji w tym miejscu.

Witam. Zgodnie z prośbą zamieszczam tkst , który jakis czas temu wklejałam na forum. Dodatkowo dodaję informację jaka znalazła sie w prasie już po przygotowaniu tego materiału/!6 lipca 2010 roku około południa Iwona była u mamy z zakładzie uczesać sie.

--------------------------


Użytkownik Rosa edytował ten post 07 listopad 2013 - 13:18:07


#6 lusinda

lusinda

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 2805 postów

Napisano 07 listopad 2013 - 13:21:13

Janusz_G, dnia 16 Wrze 2010 - 10:55 PM, napisał:snapback.png

1. Czy mama Iwony wiedziala o spotkaniu z Kasią ? Tak
2. Czy Iwona powiedziała Adrii że umówila sie też z Kasią? ??????????
3. Czy Kasia rozmawiała z ojczymem Iwony zanim zadzwoniła do Pawła i Adrii? Rozumiem, że Paweł nie był u Adrii rano. Tego nie wiemy
4. Janusz czy wiadomo coś o tym aby Policja sprawdzala odciski na torebce z kluczami Iwonki na okolicznosc osób trzecich?Nie wiemy
5. Kto wedlug cie3bie i rodziny Iwonki najbardziej angażowal się w poszukiwania z kręgu znajomych? [b]na samym początku było osobiste zaangażowanie jej przyjaciół (poszukiwania , plakaty) na pewno nie udzielają sie na forach z resztą nie dziwię się im
6. Czy Iwonka wzięla ze sobą odzież na przebranie do spotkania z Kasią i czy znaleziono? Nie
7. Czy kamera nad klatką Iwonki dzialala? podobno tak gdyz policja zabezpieczyła zapisy
8. Czy potwierdzone jest że Iwonka dzwonila czy też esemesowala z kims aby oddzwonil? ??????????????/
9. Czy fakt ze Iwonka miala spac u Adrii jest pewny czy to tylko slowa Adrii? często tak robiły
10. Czy rodzinia od czasu zniknięcia zauważyla że zniknelo cos z rzeczy osobistych? jesli tak to co to bylo? nie nic nie zniknęło
11. Jedna z forumowiczek zadzialala z pomocą prawna dla rodziny i zglosila sie kancelaria czy juz zglosili sie do rodziny? - na dniach się dowiemy , na razie nic nie mogę powiedzieć wiadomego
12. Wiadomo że Iwonka nie miala pieniędzy przy sobie bo wezwalaby taksówke.Czy wczesniej pożyczala od kogoś pieniądze i na jaki cel? raczej nie( chodzi mi o bezposredni czas przed dniem zniknięcia)
13. Czy znajomi z imprezy wspierają rodzine? - [b]nie , moze niechca się nazucac albo mają wyzuty sumienia - trudno powiedzieć . Domyślam się dla czego ale by trzeba ich spytać nie mnie
14. Czy my forumowicze oprócz nagłaśniania sprawy możemy coś jeszcze zrobić? Czekam na wasze propozycje - nie chcę nic narzucać
15. Czy ruszylo juz cos z przekazywaniem informacji wam przez Prokurature,Krzysztofa rutkowskiego badz Policje? Nie
16, Czy znane sa rodzinie watki prowadzonego sledztwa przez Policje? Sprawa jest wielowątkowa
17. Czy potwierdzone zostalo rodzinie , że Iwonka doszla do budynku na ul.Czarny dwor? nie -ale jesli poszukiwania wykluczyły okolice - to tak
18. Czy rodzinie przekazali znajomi nowe fakty o Iwonce? ??????????
19. Czy wątek o silowym uprowadzeniu jest tylko w oparciu o swiadka ze szwecji czy sa inne srodla?( istotne czy prok.,rutkowski,policja) domysły
20. Czy w poblizu osiedla jest możliwosc zaparkowania auta z jednoczesnym pozostaniu anonimowym? Tak
21. Czy juz wiadomo o monitoringu ulic aby sie nagrania zachowaly? nie- są zabezpieczone ( to wiemy)
22. Męczy nas jedna z istotnych rzeczy:Iwonka idzie spac do Adrii po imprezie na 2h przed spotkaniem z Kasią.Czy znając charakter Iwonki jest to możliwe? Mozliwe - rano Kasia dzwoniła i zoriętowała się że coś jest nei tak - było w programie dzisiaj
23. Czy wiadomo o ktorej godzinie zorientowano się tak naprawde, że Iwonka nie doszla?koło 8 rano
24. Domniemam że alarm wszczela Kasia o braku wizyty Iwonki.Od 7.00 do 16.00 to szmad czasu .Dlaczego tak póżno się mama Iwonki dowiedziala? mama Iwony była w pracy od 9 00 mysląc że Iwona spała u Adrii
25. U Adrii nie bylo rodzicow w domu więc kto dal jej na ten czas alibii?????????????
26. Na jednej ze stron byl wpis ze znajomy , ktory przyszedl zapisac swoja mame na wizyte o 13.00 rozgladal sie po zakladzie.Czy odrazu wydalo sie to podejrzane czy dopiero o wiesci o zniknieciu Iwonki pojawila sie ta mysl?[/QUOTE] zapisywał swoja mamę , rozglądał się - tak można to było odebrać w późniejszym świetle jako dziwne zachowanie

 

Ad 7 Nałogowyczytaczsensacji napisał wczoraj, że nie dopatrzył się kamer nad klatkami na Jelitkowskim Dworze na swoimi filmie i na google street view.

Ja przejrzałam sobie kilka klatek na google street view i mam takie same obserwacje jak NCS tzn wg mnie nie ma kamer nad klatkami.



#7 lusinda

lusinda

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 2805 postów

Napisano 07 listopad 2013 - 13:32:14

 

Autorka tekstu na temat sprawy zaginięcia Iwony Wieczorek -Violetta Krasnowska-Sałustowicz udzieliła odpowiedzi na zadane przez nas pytania.

 

-Przekazuję Wam treść pierwszej wiadomości od Pani Violetty:

 

"Bardzo dziękuję za Pana list i w ogóle zajmowanie  się tą sprawą. Sama z zainteresowaniem czytałam  Wasze Forum na temat Iwony Wieczorek i uważam, że m.in. dzięki Wam ta sprawa ciągle żyje. Z chęcią podzielę się tym co wiem, co ustaliłam, zaznaczam, że niestety prokuratura odmówiła mi sporej części. Uważam, że bezzasadnie, ale zrobiła tak sprytnie,  że nie miałam możliwości się odwołać.
Jednak potrzebuję na to trochę czasu. Bo to dużo pisania.

Pozdrawiam
Violetta Krasnowska-Sałustowicz"

 

-Odpowiedzi na pytania w kolejności, jakie jej zebrałem. Przepraszam jeśli czyjeś pytanie przeoczyłem, ale nic straconego, ponieważ Pani Violetta wyraziła chęć odpowidzi na kolejne pytania. Poniżej treść wiadomości:

 

"Jakby miał Pan więcej pytań to proszę, tymczasem wysyłam co zrobiłam dziś

Violetta Krasnowska-Salustowicz"

 

Moje pytania:

1.Czy w aktach są dowody na to, że wątek „numeru poruszającego się po drodze tożsamej” nie ma związku ze sprawą zaginięcia Iwony ?

W aktach które udostępniła mi prokuratura nie ma śladu o weryfikacji tego wątku – stąd jak przeczytałam tę notatkę to aż mnie poderwało. Mówienie, że był to wątek zweryfikowany jest tylko czczym gadaniem. (na etapie tamtego śledztwa). Tym bardziej, że przecież analiza Biura Kryminalnego KGP została sporządzona już po umorzeniu śledztwa i to ta analiza mówi, żeby zbadać ten wątek! A analitycy mieli wszystko – i akta i materiały operacyjne. W ogóle jak patrzyłam na ten festiwal oświadczeń po moim tekście w Polityce to nie wiedziałam śmiać się czy płakać jak jeden przez drugiego – policja z prokuraturą przebijały się kto zrobił więcej. Guzik! Prawda, moim zdaniem jest taka, że umorzono to śledztwo akurat tuż przed końcem roku nie dlatego, że wyczerpano wszystkie możliwości znalezienia dziewczyny, tylko dla statystki, cyferek w sprawozdaniach. Fakty są takie, że kilka dni przed umorzeniem pani prokurator pisze do operatora telefonii o sprawdzenie do kogo należy dany numer, a po kilku dniach to już nie jest ważne do kogo należy numer? Szkoda gadać, policja też, przekonywała mnie (już po tekście) że analitycy wycofali się z wątku „numeru poruszającego się po drodze tożsamej”, a ja wiem, że to nieprawda.

Czy są dowody, że ten numer nie ma związku? Ja nie znalazłam nic co by o tym mówiło, ale zaznaczam, ja opierałam się na aktach śledztwa, które zostało dawno umorzone.

2.Jaki kierunek miały zalecenia Pana Marka Dyjasza ? Czy były to np. Podsłuchy na konkretne numery telefonów ?

Pytałam kogo mogłam, niestety nikt nie chce powiedzieć czy były podsłuchy, bo to technika i nikt nie powie, ale na logikę wygląda, że nie – bo gdyby były to policja by wiedziała o czym tak intensywnie rozmawiają i sms-ują pan P. z numerem z drogi tożsamej.

3.Czy są dowody na to, że ustalona przez policję użytkowniczka „numeru na drodze tożsamej”, była właścicielką tego numeru w dniach 16/17 lipca 2010 ?

Ja zrozumiałam, że tak, że nie ma wobec tego żadnej wątpliwości

4.Czy w aktach znajdują się analizy BTS z dni poprzedzających i przede wszystkim późniejszych niż 16/17 lipca 2010 (nie chodzi o bilingi, tylko logowania do anten) ?

Ja nie znalazłam. A muszę zaznaczyć, że prokuratura odmówiła mi w sumie tylko zeznań ludzi z którymi Iwona tego wieczoru się bawiła i rodziny. A wszystko pod szyldem – ochrony prywatności zaginionej Iwony. Naprawdę, takie uzasadnienie usłyszałam od prokuratora.

5.Czy w aktach są treści sms'ów wysyłanych przez znajomych Iwony feralnej nocy, czy takie dane uzyskano ?

Tak, są. Wygląda jakby głównie szukała znajomych, już po wyjściu z dyskoteki pisze do koleżanki co organizowała imprezę w parku Reagana, ale nie odebrała bo już spała, do znajomych, którzy jednak byli gdzieś daleko. Myślę, że była wściekła i szukała towarzystwa na resztę wieczoru gdzie indziej.

6.W jaki sposób policja ustaliła właścicielkę „numeru”, czy był na nią zarejestrowany u operatora, czy wykorzystano „wywiad środowiskowy” ?

Nie wiem. Dla mnie to było bez znaczenia

7.Czy ustalona kobieta kontaktował się telefonicznie również z Iwoną tego dnia i kiedykolwiek ?

Nie mam takiej wiedzy

9 Jakich istotnych dla sprawy danych nie udało się uzyskać od operatorów komórkowych, według Pani ?

Z tego co wynikało z akt było trochę prepaidów. W tym właśnie

10.W jednej z gazet pojawiło się zdanie: "Według ustaleń "Gazety" była ona wówczas pracownicą salonu urody w Gdyni-Chwaszczynie", na temat kobiety poruszającej się po drodze tożsamej, jak Pani się odniesie do tego ustalenia ?

Ja słyszałam co innego. Ponoć też jej telefon logował się później nie tam gdzie mówiła, że jest. Towarzystwo też ma jakieś ponoć niespecjalne.

11.Policja oficjalnie wykluczyła związek tego wątku/tropu ze sprawą zaginięcia Iwony, jak Pani się do tego ustosunkuje ?

Szczerze mówiąc ciągle nie wiem na jakiej podstawie. Ludzie z którymi rozmawiałam zwracali uwagę na to jak była przeprowadzona ta weryfikacja o którą zabiegało Biuro Kryminalne Dyjasza. Oni chcieli, żeby z zaskoczenia zgarnąć ich jednocześnie i przeprowadzić profesjonalne przesłuchanie – jedno w jednym pokoju, drugie w drugim, i grać nimi, zresztą wiadomo. A było tak, że policja w Gdańsku wezwania wysłała do nich pocztą, tamci powiedzieli co mieli do powiedzenia, że nic nie mają wspólnego, dziękuję, dowidzenia. Ot, weryfikacja. Ale oczywiście może się mylę, może prześwietlono sprawę, a para miała się zwyczajnie ku sobie tylko się krępowała przyznać. Może być i tak, ale nie wiemy i policja może nam mówić faktycznie co chce.

12.Na naszym forum jest dział „Rozmowa z ekspertem”, czy gdyby wystosowano do Pani zaproszenie do udziału w rozmowie, zgodziłaby się Pani  :) ?

Służę uprzejmie, ale żadnym ekspertem nie jestem, bo niby od czego 

Pytania od pozostałych forumowiczów:

13.Czy będzie ciąg dalszy "Znikniętej" w Polityce i czy będzie Pani miała szanse ponownie zapoznać się z aktami?

Pytanie jest ciekawe. Bo też i mam żal do siebie, że dałam się trochę zbyć. Wystąpiłam o akta w normalnym trybie dostępie do informacji publicznej. Trochę czekałam, i gdy przyszła zgoda to się ucieszyłam i nie zwracałam uwagi na wyłączenia ani z jakiego powodu. W decyzji były tylko numery kart których nie dostanę. Minęły ponad 2 tygodnie jak z Warszawy mogłam wyjechać do Gdańska na czytanie tych akt, i wtedy dopiero przyjrzałam się tym „wyłączeniom”, że ich tak dużo i dotyczą zeznań dla mnie głównych świadków, których byłam przede wszystkim ciekawa. Zaprotestowałam i od pani rzecznik prokuratury usłyszałam, że termin odwołania się od decyzji minął. Prawie się nie rozpłakałam ze złości. Jeżeli mogę prosić kolegów dziennikarzy z Gdańska żeby powalczyli lepiej niż ja i ponękali fachowo prokuraturę w sprawie dostępu (z odwołaniami i nawet zwróceniem się do sądu jeśli trzeba) – to o to proszę. Im będzie łatwiej.

14.Czy ma Pani swoją koncepcję na temat tego, co i dlaczego stało się z Iwoną?

Mam, choć to raczej opinia nie poparta mówiąc szczerze niczym. To głupio tak gdybać. Ale po konsultacjach z policjantami jestem przekonana, że Iwona nie mogła zginąć idąc bulwarem, tam ciągle ktoś się kręcił, ktoś szedł, jechali rowerzyści, w tym mniej więcej czasie jak szła tamtędy Iwona przejeżdżały nawet radiowozy policyjne. Za duże ryzyko, a nawet jakby trafiła na jakiegoś zboczeńca to coś by zostało, but, telefon, jakiś ślad, cokolwiek. W najgorszym razie – nawet ciała nie dałoby się schować dobrze. Zostaje ten odcinek 800 metrów od domu.

15.Czy Pani zdaniem kobieta od „nr z drogi tożsamej” słusznie została zakwalifikowana jako nie mająca związku z zaginięciem Iwony?

Nie wiem, ja zwracałam tylko uwagę, że to nie zostało w trakcie śledztwa ani później należycie zweryfikowane

16.Czy Pani zdaniem związek z zaginięciem Iwony ma któraś z osób z towarzystwa z DC?

Nawet policjanci mówią, że ważne tu jest o naruszenie zmowy milczenia, więc ciągle wszyscy, ale to wszyscy powtarzają, że ci ludzie nie mówią wszystkiego. Ale z drugiej strony mądrzy spece od zabójstw powtarzają, że jeśli wie ktokolwiek poza sprawcą, to wygada. Wcześniej czy później, ale wygada.

17.Jakie wnioski wyciągnęła Pani po rozmowie z p. Dyjaszem oraz po przejrzeniu części/całości akt - fakt, że 3 lata nie ma śladu po dziewczynie świadczy o zaniedbaniach/niedociągnięciach/pobieżności prac w policji, czy o zawiłości sprawy?

Wbrew pozorom wydaje się, że ta sprawa nie jest zawiła. Tylko spaprana. Policja nie miała powodu, żeby tam coś ukrywać, a jednak wielu rzeczy nie robili. Nie wiem dlaczego nie robili, ale mnie szlag trafia. Komenda gdańska powiedziała mi, że chcą przekopać szczegółowo park Reagana. Nie zdziwiłabym się gdyby coś znaleźli.

18.Czy wie Pani, o co była kłótnia DC?

Głupia sprawa, wygląda, że Iwona była zazdrosna, że jeden z chłopaków bardziej interesuje się Adrią a nie nią, rzeczywiście babski foch.

19.Czy właściciele innych telefonów, które w tym czasie logowały się do BTS, NodeB byli wezwani na świadków?

Nie znalazłam w aktach przesłuchań, ani nawet notatek policyjnych z ustaleń kto wtedy był, czy kręcił się po bulwarze w pobliżu. Tylko z tego co pamiętam odnaleziono parę która się kłóciła przy Bacówce (?), widoczna na zdjęciu, ale w sumie to nie zwrócili uwagę na przechodzącą Iwonę

20.Czy w aktach natrafiła Pani na informacje jednoznacznie mówiące, że jakiekolwiek podejrzenia wobec znajomych Iwony są absolutnie bezpodstawne?

Jak wspomniałam odmówiono mi zapoznania się z materiałami ich dotyczącymi

21.Czy w aktach sądowych są dowody świadczące o zbadaniu wątku imprezy urodzinowej kolegi, na którą nie zdecydowała się iść Iwona, a Kasia tak? Czy wg akt pewne jest, że Iwony na tej imprezie nie było?

Nie.

22.Czy w aktach przewija się wpływowa postać (z kręgów biznesowych, mundurowych lub przestępczych) mogąca mieć wpływ na "rozwój" śledztwa?

Jest chyba notatka o policjancie, byłym znajomym

Czy znany jest pełny skład drugiej imprezy ?

Nie znalazłam. Był tylko sms koleżanki która miała tam być.

23.Czy natrafili gdzieś na informacje o przebudowie działki babci Pawła, i czy to zostało w jakikolwiek sposób zweryfikowany przez policję?

Nie.

24.Ile czasu zajęło Pani napisanie tego artykułu?

Sprawą zajmowałam się w sumie ponad rok. Po przeczytaniu akt na własną rękę szukałam nitek, które pozwolą może rozwikłać tę sprawę, pójść dalej, chciałabym być jak detektyw, ale nic nowego się nie działo, nikt nie był mi w stanie nic dalej powiedzieć poza tym co było w aktach, bo też nic nie było. Gdyby coś się naprawdę działo, jestem przekonana, że bym o tym usłyszała, bo nagabywałam mocno. Liczę, że teraz policja naprawdę się ruszy.

25.Ile monitoringów zostało zabezpieczonych dla sprawy ? Wiemy o dwóch, które zostały upublicznione. Czy jest więcej, ewentualnie jakie ?

Nie, są te, tylko warto pamiętać, że istotne jest też co jest przed i po ujęciach pokazujących Iwonę. A tego nie widziałam, zresztą nie wiem gdzie są te zapisy, warto zapytać. Może tam jest odpowiedź.

Violetta Krasnowska-Sałustowicz

 

PS. Proszę nie cytować całego tekstu, jeśli ktoś chciałby się odnieść.

 

 

 

 

Analityk: Możecie to przyjąć do wiadomości, a kto nie chcę niech tego nie robi i się do tego nie odnosi. Nie będę podawał żadnego źródła, doceniam Waszą inteligencję,

więc nie pytajcie „co to ma być?”

 

  • W Banana Beach była impreza urodzinowa. Ta dziewczyna z urodzin o 2 była w domu. Rano przeczytała sms-y, od Iwony wysłane do niej o 2:56 i 3:02 , żeby do niej zadzwoniła.
  • Sprzątacze: podobno była widziana – jak siedziała na ławce z jakimś mężczyzną. Kierowca samochodu sprzątającego śmieci nad morzem twierdzi, że kiedy z kolegami byli na wysokości wejścia na plażę 62 – zwrócił uwagę na idącą samotnie  ładną dziewczynę, która trzymała w ręku buty. Kiedy chwilę później ją mijali siedziała na ławce z jakimś mężczyzną. Rozpoznał mężczyznę na monitoringu – ubranego w koszulę w kratkę, z ręcznikiem na ramieniu idącego za Iwoną w pewnym oddaleniu.  Gdy dalej sprzątali – Iwona znowu ich wyminęła i skręciła w alejkę nr 58 prowadzącą w stronę Obrońców Wybrzeża. Nikt za nią nie szedł. Mężczyzna w koszuli poszedł w kierunku Brzeźna. Oni przy 58 opróżniali kosze. Pozostałe dwie osoby sprzątające deptak zaprzeczyły, że widziały dziewczynę. Mężczyzny z ręcznikiem nie znaleziono, jednakże wykluczono jego związek ze sprawą – bo o 6.22 kamera zarejestrowała go jak wracał wzdłuż ścieżki rowerowej, bez koszuli, z ręcznikiem. „Wątpliwe aby kąpała się w morzu”.
  • O 3:38 wysłała do niego /P/ sms’a żeby zadzwonił, ale odebrał dopiero jak wrócił do domu (rozładowany tel)
  • A. Jadąc dostawała od Iwony sms’y, żeby do niej zadzwoniła. Oddzwaniała. Iwona powiedziała, że jest przy wejściu na plażę w Sopocie, drugie lub trzecie wejście od mola.
  • Według biegłego Iwona idąc tym tempem w godzinę mogła pokonać od 4,5 do 4,8 km. Eksperyment: gdyby nie skręciła w stronę plaży lub ul. Piastowskiej – obracająca kamera musiałaby ją zarejestrować gdyby szła alejką prosto do domu. Okazało się, że mogła iść w dowolnym kierunku – nie będąc uchwycona przez kamerę.
  • Przeszukano 77 studni z rejonu wzdłuż kolektorów sanitarnych Sopot-Zaspa, z terenu stacji uzdatniania wody Zaspa Wodna-9 studni, Czarny Dwór – 37 studni, zarośla, włazy, studzienki.

 

 

 

17-07-2010 r

 

O godzinie 3:00 Iwona kłóci się z koleżanką, wychodzi.

O godzinie 3:07 zarejestrowana jest na monitoringu przy klubie papryka i restauracji sanatorium.

Wysyła Smsy do Kasi : g.  2:56 3:02 – żeby zadzwoniła ale spała już i nie odebrała

Około 3:25 rozmawia z koleżanką Adrią połączenie 66 sekund , ma do niej iść na noc.

smsy do Pawła: 3:38 żeby zadzwonił ale już nie odebrał bo miał rozładowany telefon

W międzyczasie wysyła smsy do innych znajomych ale Ci są gdzieś daleko

wysyła smsy do Adrii: Jak jechała już taxi

3:49 telefon wysyła ostatni sygnał, w okolicy  molo.
o 4:12 Iwona na monitoringu wzdłuż plaży.

 


#8 EyesOfSoul

EyesOfSoul

    Los ojos del Alma

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 13052 postów

Napisano 07 listopad 2013 - 15:39:22

"Wprost" Numer: (1605)- Tajemnice Iwony Wieczorek

 

Nie ma tygodnia, żeby coś w tej sprawie się nie działo. Właśnie z komendy wyjechała ekipa, która ma zgarnąć osobę poszukiwaną. Znajomy faceta, po którego pojechali policjanci, miał widzieć Iwonę już po jej zniknięciu.

Pytanie, które należałoby zadać Januszowi, czy wiadomo coś dalej na ten temat? Jak się skończył ten wątek? Czy to tylko wstawka redaktora dla podniesienia napięcia?
Czy trop będzie dobry? Mała szansa. 

 

Śledczy z Gdańska mają teraz w sprawie Wieczorek cztery główne hipotezy.:

1. Pierwsza, tzw. internetowa. Rozmówca wprowadzony w tajniki śledztwa: – Iwona umawiała się przez internet z facetem, który jest świrem. Miał kasę i pozycję społeczną. Szybko to zostało wychwycone, ale jakaś dziewczyna dała alibi temu mężczyźnie.

 

2. Korepetytor– Iwona miała znajomego, który leczył się psychiatrycznie.Umawiała się z nim, on jej pomagał w nauce.

Ja to rozumiem tak, że to był jakiś jej znajomy. Najpierw był znajomym, a potem zaczął jej pomagać w nauce, a nie przypadkowy, opłacony korepetytor.

Machnęła na niego ręką i on to bardzo przeżył. Potem znów potrzebowała jego wsparcia. Następnie znów go odtrąciła. Chłopak ma słabe alibi. Jego matka twierdzi, że w kluczowym momencie spał we własnym łóżku, ale są informacje podważające tę wersję.

Komentarz Iwony Kinda: – Nie znam żadnego chłopaka, który miałby udzielać Iwonie korepetycji.

3. Znajomy z kartą VIP (Paweł)
Po nieporozumieniu z tym właśnie mężczyzną Wieczorek obrażona wyszła z imprezy i postanowiła samotnie wrócić do domu.

Wcześniej jako motyw wyjścia była brana pod uwagę kłótnia z Adrią- tutaj postawiono na to, że to z Pawłem się pokłóciła.

Z zeznań młodego mężczyzny wynika, że ich relacje zmierzały w stronę stałego „chodzenia z sobą”. – Iwona znika nad ranem, między 4 a 5. Ten chłopak już od ósmej rano wydzwania do Iwony, potem po znajomych.

Czyli wygląda na to, że Kaśka szukała Iwony przed Pawłem, bo już o 7:30.

Jego dziadkowie zeznają, że w chwili gdy dziewczyna zaginęła, spał w domu, a oni nie słyszeli, by gdzieś wychodził. Teoretycznie mógł wyskoczyć przez okno niezauważony. Wokół tego wątku wykonano w ostatnich latach mnóstwo czynności, jednak nie przyniosły one efektu.

Można wnioskować, że był dogłębnie badany jednak ciągle jest poważnie rozpatrywany.

 

Komentarz Iwony Kinda:– Jestem na sto procent pewna, że czwórka znajomych, która była z Iwoną na imprezie, wie, co się z nią stało.

Odważny komentarz

Nie wiem, za czyją namową już o 7.30 zadzwoniła do nas na stacjonarny numer koleżanka Iwony.

Mamy potwierdzenie, że Kasia dzwoniła NA STACJONARNY o godz. 7:30

– Jak wytłumaczyła zainteresowanie tym, co się dzieje z Iwoną?
– Że niby były umówione na siatkówkę na 9 rano.  Matka zwraca uwagę, że koledzy i koleżanki Iwony odcięli się od rodziny zaginionej.

4. Wątek rodzinny
Jedna z osób z rodziny miała w przeszłości zatargi z prawem. Wiązano ją z „Tygrysem” ze Stogów, legendą trójmiejskiego półświatka. Badamy, czy mogło to mieć jakiś wpływ na sprawę. Relacje Iwony ze wspomnianą osobą nie zawsze układały się dobrze.

Piotr Kinda? Wiadomo z kim jeszcze z rodziny relacje Iwony nie układały się dobrze?

 

Komentarz Iwony Kinda– Nie wiem, o kogo chodzi. Nie słyszałam o zatargach z prawem kogoś z naszej rodziny.

Smsy po wyjściu z DC: – To są króciutkie SMS-y, w których widać, że Iwona, mówiąc językiem młodzieżowym, strzela focha. SMS-uje praktycznie przez cały czas, zaznaczając znajomym, że za chwilę wyczerpie się jej komórka. Ma na przykład pretensje do przyjaciółki, że ta z nią nie wyszła.

Iwona nie ma przy sobie torebki,
pieniędzy (te zostają w domu znajomej). Ma tylko błyszczyk do ust i komórkę z wyczerpującą się baterią.

My wiemy, że miała torebkę i ponoć ok. 60zł (pożyczone).- nieścisłość!!!

Trudno się dziwić, że dziewczyna jest zirytowana. Siedmiokilometrowy spacer boso nad ranem po imprezie to nie jest coś, co mogłoby ją wprowadzić w dobry nastrój.

Spacer był efektem zirytowania, a nie na odwrót- nieścisłość!!!

 

– Czy bierzecie pod uwagę, że po prostu dwóch podpitych bandziorów wciągnęło ją do auta i wywiozło do lasu?
– Oczywiście mogło tak być, ale myślę, że było inaczej – mówi śledczy.

Wątek przypadkowej osoby mało realny wg śledczych
– Jak? – pytamy osobę, która od dawna siedzi w tym śledztwie.
– Ona była zirytowana, zmęczona. Moim zdaniem doszło do wydarzenia o charakterze emocjonalnym, nieplanowanym przez nią. I to się wydarzyło już w okolicach jej domu. Wykluczyliśmy, że mogło to być w parku Reagana(!!!!). To mogła być na przykład bardzo ostra kłótnia z kimś, kogo znała i kto rościł sobie do niej jakieś prawa. I kłótnia mogła się przerodzić w coś tragicznego.

Czyli teoria tej osoby w skrócie: Nieszczęśliwy wypadek blisko domu Iwony z udziałem znajomej osoby. Zastanawia mnie zdanie: "kto rościł sobie do niej jakieś prawa".

PORTRET PSYCHOLOGICZNY IWONY:

– W korytarzowych rozmowach, ale też w mediach pobrzmiewa czasem taki ton: „blondyna w krótkiej spódniczce, która lubiła dobrą zabawę i drogie kluby”. Z zeznań znajomych wyłania się jednak inny obraz.
Jaki? Porządnej dziewczyny, która właśnie dostała się na stosunki międzynarodowe w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Takiej, która miała w przeszłości tylko dwa związki z mężczyznami, w tym jeden dłuższy i poważniejszy.

Jeden to Patryk, a kim był drugi mężczyzna?

Czy mogła mieć drugą, skrywaną twarz? Może na to wskazywać trop związany z internetową znajomością z mężczyzną, którym teraz interesują się śledczy. W sprawie Iwony pojawił się wątek biznesmena z Trójmiasta, który organizował u siebie rozwiązłe imprezy. Przyjeżdżali na nie swingersi z Europy. Śledczy:
– Wątek ewentualnego udziału Iwony w tych spotkaniach był weryfikowany. Pojawia się w pierwszych tomach akt. Jednak udział Iwony w tych spotkaniach nie został potwierdzony.

 

Komentarz Iwony Kinda:– Słyszałam o tym tropie. To bzdura. Wspólnie z Iwoną spotykałyśmy owego biznesmena w Sopocie przypadkiem na ulicy. Nie znała go, podobnie jak ja.

Z niechęcią wyrażała się o takich starszych panach.

Śledczy brali też pod uwagę inną hipotezę. Iwona jest bardzo podobna do matki. Feralnego dnia Iwona miała buty matki (niosła je w ręku w drodze do domu), była w jej sukience. Nic mi o tym nie wiadomo

Może ktoś, kto miał na pieńku z matką, wziął dziewczynę za niewłaściwą osobę?  Matka wskazała osoby, które mogły być dla niej zagrożeniem.

Sprawdzenia  nie przyniosły efektu.

 

Swego czasu bardzo głośny stał się trop „mężczyzny z białym ręcznikiem”. Nadmorski monitoring zarejestrował mężczyznę, który po opustoszałej promenadzie szedł za Iwoną Wieczorek o godzinie 4.12 rano. Naczelnik Ewa Pachura:
– To nie był gdańszczanin. Nikt z nas nie pójdzie z białym ręcznikiem na plażę. To turysta, którego nie udało się odnaleźć.

Skąd pewność, że to turysta? Tylko dlatego, że ma biały ręcznik???

Czy mógł porwać lub zabić Iwonę? Niemożliwe. Monitoring pokazuje, że gość kilka minut później wraca tą samą drogą. Miałby zbyt mało czasu, by dokonać morderstwa i ukryć ciało

Do tej pory wiedzieliśmy, że po godzinie, a padło też info o 2h. Poważne niescisłości.

 

Wątek NT:

Niedawno tygodnik „Polityka” wskazywał na inny wątek. Chodziło o to, że telefon jednego z uczestników imprezy, na której bawiła się Wieczorek

NT był(a) w DC, , logował się nad ranem w tym samych stacjach przekaźnikowych co komórka dziewczyny. Śledczy: –Badaliśmy to. Właścicielką telefonu jest dziewczyna, z którą Iwona była w złych relacjach. Tyle że trop jest błędny. BTS-y w Trójmieście mają duży zasięg. Gdy doszło do zaginięcia Iwony, wspomniana dziewczyna spała, co potwierdzają świadkowie. Przy tym wątku były prowadzone przesłuchania i konfrontacje świadków.

Błędy policji:

- Przez pierwszy tydzień sprawa Wieczorek leżała na półce w komendzie policji. A to pierwsze dni są najważniejsze.
-Nie zabezpieczono od razu całego monitoringu z miejsc, gdzie mogła przebywać dziewczyna.

- Część z tych materiałów mogła bezpowrotnie przepaść.

-Przeszukania terenów dokonywano wyrywkowo. Działania były prowadzone chaotycznie.

-Na przykład niektóre zapisy monitoringu ściągano dopiero sześć dni od zaginięcia

-Psa z Grupy Ratownictwa Specjalnego PCK użyto 11 dni po zniknięciu dziewczyny. I to tylko do sprawdzenia okolic strumienia w parku Reagana, obok którego przechodziła Iwona Wieczorek.

-Po 3,5 roku nie ma już możliwości zdobycia bilingów, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu zagadki. Śledczy: –Mieliśmy ostatnio taki przypadek. Chcieliśmy bilingi osoby, która pojawia się na obrzeżach tej sprawy. Za późno. Już ich nie dostaliśmy.
I na koniec dobra wiadomość od redaktorów dla sprawcy: jeśli do tej pory nie analizowano jego bilingów, to może odetchnąć z ulgą. W temacie bilingów już nic na niego nie znajdą



#9 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 07 listopad 2013 - 16:35:26

Focus Śledczy " Sprawę Iwony Wieczorek można było wyjaśnić"

 

Informacje pojawiające się w artykule:
 

Wg autorów to Paweł miał tego wieczoru zorganizować imprezę na działce jego babci.
- po godz. 20.00 towarzystwo jest na działkach w Sopocie przy ul . Reja
- na działce oprócz TzDC pojawia się grupka innych znajomych

Może faktycznie tak było i Iwonie już nie pasowało to , że dołączyły kolejne osoby ?
Część ze znajomych miała ochotę potańczyć i kiedy kończy się wódka towarzystwo przenosi się do DC

I tu by pasowały słowa p. Violetty , że DC było ad hoc

- ok 00.00 wchodzą na parkiet w DC
- ok. 3.00 kłótnia Iwony z Adrią
- ok. 2.57 Iwona wybiega z DC , za nią Paweł próbując przekonać żeby wróciła. Iwona stwierdza, że pójdzie do domu pieszo.

  • ok. 4.00 Pawła rejestruje monitoring u dziadków
    - Następnie rejestruje go jak wychodzi dopiero po kilku godzinach
    - Telefon Pawła rozładowuje się na krótko po kłótni z Iwoną. Aktywuje się ponownie po jego powrocie z imprezy.
    - ok. 8.00 rano zaczyna się panika . Paweł obdzwania uczestników imprezy

  • Iwona miała spać u Adrii. Iwona położyła torbę z kluczami na balkonie tak żeby w razie zmiany planów móc ją dosięgnąć. Torba została nietknięta.

    Kolejny niuans z torbą. Chociaż to mogłoby świadczyć o tym, że Iwona miała się z kimś tego wieczora spotkać i być może wrócić bez Adrii. Klucze pewnie miały być od mieszkania Adrii .

    21.07.2010 pojawia się w sprawie Rutkowski . Paweł staje się prawą ręką Rutkowskiego - jest niemalże zawsze obok niego . Wskazuje mu miejsca do przeszukania.

 

Kłótnia i jej powód:

Nie pamiętam naprawdę – zarzekał się /Paweł/ . Kłótnia wygląda tak: jedna osoba coś powie, druga coś powie. Ona / Iwona / ze mną praktycznie w ogóle nie rozmawiała, więc o kłótni nie mogło być żadnej" /? ? ? /

 

I tutaj nie rozumiem. Iwona nie rozmawiała z nim w ogóle w DC? Jak to rozumieć? Bawiła się z innymi a nie z Pawłem?

  • Adria mówi, że Paweł jest niewinny bo praktycznie przez cały czas byli razem /? ? ? /i przecież są jej przyjaciółmi.

Tutaj tez jakaś niejasność. Jak to przez cały czas byli razem? Aż do 8.00 rano? ;)

 

 

 

Jackowski
- 2 tygodnie po zaginięciu pojawia się Jackowski. Chce iść na działkę babci Pawła. Paweł stawia opór. Przestaje być pomocny.
Na działce jest też Adria i inni znajomi.

Przeszukują piwnicę.

„Ultrafiolet musicie przynieść” – dodaje kpiąco Paweł.
Paweł jest zaskoczony i wściekły „Jak mi mówicie, że krwi szukacie to już niedobry objaw. Zmarnowany czas jak szukacie koło mnie , mówię Wam"

" No to macie tylko jedną opcję. Szukać jej od godz. 4.00 kiedy nie ma przy mnie już znajomych a są dziadkowie do godz. 9.00. . Innej opcji nie macie. A nawet wcześniej bo już telefony o 4.11 się logują.

Paweł twierdzi, że jeśli mają szukać koło niego to ma na to wyje***e i wyjeżdża do Hiszpani ;) "
 

Prowokacja w salonie
- Prowokacja policji w salonie jest mniej więcej w tym samym czasie co przeszukiwanie działki georadarem. 2 lata po zaginięciu. Wcześniej tego nie zrobiono. Policja się wypiera . Jackowski potwierdza słowa matki i stwierdza, że prowokacja policji nie udała się . To są działania operacyjne więc policja tego nie powie głośno.

W I 2012 śledztwo zostaje umorzone. Żadne zarzuty nie zostały postawione. Mężczyzna z ręcznikiem nie został odnaleziony. Iwony nadal nie ma ...

Adrii i Pawła drogi się rozeszły. Rzadko wspominają sprawę Iwony. Adria reaguje krzykiem i złością. Ma dość.


Użytkownik Rosa edytował ten post 07 listopad 2013 - 16:37:39


#10 Rosa

Rosa

    Słuchaj siebie ...

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3123 postów

Napisano 08 listopad 2013 - 14:02:03

Słuchajcie . Naprawdę ten arkusz TenTegesa jest fajny i czytelny.

Skoro nie chcecie się logować to proszę uzupełnijcie na podstawie swoich artykułów te dane .

Godziny i ewentualny komentarz .

Jeśli Wam brakuje jakiegoś wydarzenia to dopisujcie a my potem to  z Eos tam wrzucimy.

Jak wszystko będzie gotowe to zablokujemy edycję i udostępnimy arkusz wszystkim :)

 

Zdarzenie

Wyjście na imprezę od Adrii
Przyjazd na działkę
Wyjście z działki
Przyjazd do DC
Wyjście Iwony z DC
Odjazd Adrii spod DC
Odjazd chłopaków spod DC
Iwonę rejestruje kamera w Sopocie
Iwona jest pod Chińskim
Iwona przy trzecim od molo wyjściu na plażę
Godzina wszczęcia alarmu przez TzDC
Godzina powrotu Adrii do domu
Ostatnie połączenie telefoniczne Iwony - godzina - osoba
Godzina logowania się telefonu/telefonów Pawła
Godzina rozładowania się telefonu Pawła
Paweł w domu babci - godzina powrotu
Smsy do Pawła - godzina - treść
Smsy do Kasi - godzina - treść
Smsy do Adrii - godzina - treść
Kłótnia w DC - opis wg znajomych
Jackowski o sprawie I.W. - prowokacja na działce
Rutkowski w sprawie I.W.
Historia "Torby na balkonie" - wersje
Historia siatkówki plażowej
Piotr Kinda i zasłyszane głosy ;)
Policja w sprawie I.W. - prowokacje,tropy,komentarze
Wątek NT- znane informacje

"Mężczyzna z ręcznikiem" 

"Mężczyzna w bermudach"


Użytkownik Rosa edytował ten post 08 listopad 2013 - 14:09:23


#11 EyesOfSoul

EyesOfSoul

    Los ojos del Alma

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 13052 postów

Napisano 08 listopad 2013 - 14:18:27

Acha, jeśli dopisujecie coś oprócz godziny- jakieś dodatkowe info, to starajcie się to w miarę krótko opisać,żeby to jakoś wyglądało w tej tabelce i się zmieściło.


Użytkownik EyesOfSoul edytował ten post 08 listopad 2013 - 14:21:57


#12 100Marek

100Marek

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 6107 postów

Napisano 08 listopad 2013 - 14:19:03

Czy nie odczuwacie czasem potrzeby uporządkowania treści na forum? Od paru dni nie nadążam z czytaniem nowych postów przybywających w wątku głównym.

 

Może warto część dyskusji prowadzić w osobnych wątkach, poświęconych ściśle zdefiniowanym tematom? Takich kwestii jest wiele np. ewentualne zaniedbania prokuratury i policji, procedury poszukiwania osób zaginionych, informacje na temat pana Ręcznika, zakres poszukiwań policyjnych w Parku Reagana, możliwości wyciągania informacji z systemów BTS itp. Również  filmiki nagrane ostatnio przez Nałogowego mogłyby się znaleźć w takim osobnym wątku.

 

Osobne wątki ułatwiłyby odnajdywanie informacji na ściśle określony temat.

 

Świadomie zakładam osobny wątek do przedyskutowania tej kwestii, żeby nie wprowadzać jeszcze większego chaosu do wątku głównego. Jednocześnie jest to wątek do rozmowy tylko o tej jednej kwestii.

 

Zapraszam :)

Masz rację. Dobrze by było, gdyby posty w określonym temacie dotyczyły tylko tego konkretnego tematu. Jak jednak widzisz, tu i teraz, już nie jest tak.



#13 detektyw

detektyw

    ostatni skaut

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 3508 postów

Napisano 22 grudzień 2013 - 14:06:54

Iwony nadal nie ma arkusz nie pomógł.



#14 Mar Ko

Mar Ko

    Bardziej papieska od papieża moralizatorka spod plandeki - "

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 1725 postów

Napisano 21 styczeń 2014 - 21:02:50

Posty użytkownika Don Key - analiza hipotezy przypadkowego sprawcy zaginięcia Iwony.

 

Część 1

Post 1

"SERCE (dzięki) przytoczył pierwotne pytania ….

*****************

Ze względu na obszerność materiału, zdecydowałem się odpowiedź podzielić na dwie części (druga w przygotowaniu). Dzisiaj staram się wykazać, że zaginięcie Iwony nie wynikało z jakichkolwiek wcześniej zaplanowanych działań sprawcy. Należy to dobrze zrozumieć. Zmierzam do tego, że sprawca nie zamierzał tej nocy zaatakować Iwony Wieczorek. Mógł (w pewnym stopniu), zaplanować atak na kobietę. Jednak fakt, że tą kobietą okazała się Iwona, w moim przekonaniu jest efektem zbiegu okoliczności....

******************

Iwona wraz ze znajomymi spędzała czas w DC. Na tym etapie nie było wiadomo, kiedy (i w jakim towarzystwie) będzie wracała do domu. Tylko osoby dobrze znające Iwonę mogły być przeświadczone o tym, że Iwona po imprezie będzie w ogóle wracała do domu. Te osoby wiedziały też, gdzie Iwona dokładnie mieszka. Jeżeli zdarzenia następujące w późniejszym czasie (w efekcie - zaginięcie Iwony w niewyjaśnionych okolicznościach) były w jakiś sposób zaplanowane, to z jej zaginięciem musi mieć związek przynajmniej jedna z osób, która dobrze znała Iwonę, była w tym samym czasie w DC.

Problem w tym, że każda z w/w osób (znając dobrze Iwonę) musiała sobie zdawać sprawę z tego, że Iwona najprawdopodobniej będzie wracać z koleżanką, która mieszka w pobliżu (z Adrią). Nie należało wykluczać, że będzie im towarzyszył któryś z mężczyzn (np. Paweł). Do czasu konfliktu, w takich okolicznościach zaplanowanie czegokolwiek nie było możliwe.

 

Swego czasu na forum istniała teoria, zgodnie z którą Iwona w sztuczny sposób sprowokowała konflikt. Chciała zakończyć imprezę, wyjść z DC, bo była "gdzieś" umówiona "z kimś" (oczywiście miejsc i osób było typowanych na forum wiele). Z informacji uzyskanych od pani Violetty ("Polityka") wynika, że Iwona idąc z DC w kierunku "63", wysyłała SMS-y do różnych osób. Między innymi do Pawła, żeby zadzwonił (Paweł odebrał tego SMS-a znacznie później, telefon miał rozładowany).

Te SMS-y dowodzą, że Iwona z nikim nie była wcześniej umówiona. Jeżeli nawet przyjąć, że chciała jeszcze z kimś się spotkać, to z chwilą kiedy jej komórka "padła", przestała istnieć możliwość nawiązania kontaktu z kimkolwiek. W takich okolicznościach, pozostał jej powrót do domu...

 

Jeżeli w DC wydarzyło się "coś", przez co "ktoś" (nie tylko ze znanych osób_ był wściekły na Iwonę, odczuwał potrzebę wyjaśnienia czegokolwiek, to ... może to nawet zrobił. Było wiadomo, w jakim kierunku idzie Iwona. Każdy mógł ją dogonić i zrobić to, co zamierzał. Jeżeli nawet coś takiego miało miejsce, to nie miało związku z zaginięciem Iwony, którą przy "63" całą i zdrową o godz. 4.12 rejestruje monitoring. Jest sama... (pomijam w tym miejscu "Ręcznika").

 

To, że ktokolwiek w sposób wcześniej zaplanowany zaatakował Iwonę na terenie PR, należy całkowicie wykluczyć. Na tym terenie istnieje wiele dróg i do dnia dzisiejszego nie wiadomo, którą z nich szła Iwona. Jeżeli ktokolwiek po konflikcie w DC (wcześniej nie mógł) zaplanował spotkanie z Iwoną "w cztery oczy", to miejsce spotkania (ew. ataku) musiał wybrać w pobliżu jej domu.

 

Paweł wraca do domu, po włączeniu drugiego telefonu odbiera SMS od Iwony. Nie wie, że Iwona jest w tej chwili dopiero przy "63". Na wysyłanie SMS-ów ( + ew. oczekiwanie na odpowiedź) Iwona poświęca ok. 20 minut, o czym Paweł nie może wiedzieć. Jeżeli cokolwiek szczegółowo planował zaraz po konflikcie w DC (wcześniej nie mógł), to miał w tym momencie dwa problemy.

Po pierwsze, w jego przekonaniu Iwona znajduje się już w takim miejscu, że niebawem może dotrzeć do domu ( w jego przekonaniu Iwona minęła "63" około 20 minut wcześniej niż miało to miejsce w rzeczywistości). Paweł nie ma żadnej pewności, że zdąży pod dom Iwony, zanim ona dotrze na miejsce.

Po drugie, nie zna planów Iwony, treści jej rozmowy z Adrią. Dziewczyny mogły się przecież pogodzić, Iwona mogła pójść do Adrii ... albo do innej dziewczyny (jedna z koleżanek nie odebrała SMS-a Iwony, bo spała). Mogło się wydarzyć wiele ... czego Paweł nie mógł przewidzieć, ale był świadom swojej niewiedzy. W takich okolicznościach planowanie czegokolwiek nie jest możliwe.

 

Tylko ktoś z DC mógł oczekiwać na Iwonę pod jej domem, oczekując bezpośredniego spotkania. Jednak żadna z tych osób nie mogła znać odpowiedzi na pytanie ; o której godzinie pod domem pojawi się Iwona ?

 

Jeszcze jedno...

Jeżeli celem sprawcy była tylko rozmowa z Iwoną, jej zaginięcie jest tylko efektem jakiegoś "wypadku", to dziwi mnie determinacja sprawcy. Mógł się umówić i spotkać następnego dnia. W miejscu i czasie, w którym wiadomo, że Iwona się pojawi.  Z kolei w przypadku planowanej zbrodni dziwić może niefrasobliwość sprawcy, który na przyszłą ofiarę czeka na osiedlu, pod jej domem, nie wiedząc kiedy wróci, w czasie kiedy zaczyna się rozwidniać i istnieje olbrzymie ryzyko identyfikacji przez sąsiadów.

 

Motyw planowanej zbrodni ?

Musiał być poważny, skoro ktoś po konflikcie w DC, zdecydował się na (praktycznie natychmiastową) realizację. No i tutaj problem, bo ja takiego motywu w ogóle nie dostrzegam. Niektóre wersje dotyczą rzekomej ciąży, w której miała być Iwona (forum poszukiwało potencjalnych ojców, co za tym idzie sprawców).

Zgadzam się z opiniami, że matka nie zawsze wie wszystko o córce. To dotyczy także sprawy zaginionej Iwony. Jeżeli jednak nikt z otoczenia zaginionej (w tym, znajomi) nie sygnalizuje swojej wiedzy na temat ciąży zaginionej (z pewnością w ramach zeznań wszyscy świadkowie byli przepytywani na okoliczność różnych problemów Iwony) , to należy przyjąć, że Iwona w ciąży nie była. Ostatecznie, odpowiedź na temat stanu zdrowia Iwony (w tym ew. ciąży) znajduje się w dokumentacji medycznej. Zakładam, że prokuratura zapoznała się z tymi dokumentami.  Jak dla mnie, na bieżącym etapie wiedzy, Iwona w ciąży nie była.

Romans z żonatym facetem ... ciąża ... to nie powody do podjęcia decyzji o natychmiastowej (po konflikcie w DC) egzekucji na nastoletniej dziewczynie. Szczególnie, że sama dziewczyna zdaje się nie zdawać sobie sprawy z jakiegokolwiek zagrożenia (nie ma nic na temat ciąży i romansu w ostatnich SMS-ach, tematy nie są poruszane podczas ostatniej rozmowy z Adrią).

 

Zastanawiałem się jakimś innym motywem. Nie znalazłem... CDN"

 

Część 2

 

Post 1

Napisano 19 styczeń 2014 - 12:31

"Druga część... Różne teorie zakładają, że Iwona wyszła z PR, do jakiegoś zdarzenia doszło w bezpośredniej bliskości miejsca zamieszkania.

 

Została potrącona przez samochód, sprawca w obawie przed odpowiedzialnością zabrał ciało, odjechał, ukrył w nieustalonym miejscu. Ta teoria ma szereg wad. Zdarza się (stosunkowo często), że kierowca ucieka z miejsca wypadku. Jeżeli jest to efekt jakiegoś szoku, to wraca po kilku minutach ... albo po godzinie zgłasza się sam na policję. Bywa też, że kierowca bedący pod wpływem alkoholu, decyduje się na ucieczkę z miejsca zdarzenia (czasami porzuca samochód).

Jeżeli nie ma świadków zdarzenia, kierowca jest trzeźwy, to zawsze może wyjaśniać ; "nagle wtargnęła na jezdnię". Jeżeli są świadkowie, to ... nie będę pisał, bo w sprawie Iwony świadków nie ma.

 

Mogę sobie jakoś wyobrazić, że dochodzi do wypadku w jakimś bezludnym miejscu. Kierowca wysiada z samochodu, stwierdza, że ofiara wypadku nie żyje. Decyduje się na ucieczkę z miejsca zdarzenia. W celu opóźnienia wykrycia przestępstwa (co za tym idzie, opóźnienia ew. pościgu), ciało ofiary zaciąga kilka...naście metrów od drogi, po czym odjeżdża. Nie zabiera ze sobą ciała ... bo i po co robić dodatkowy problem ? Przecież nie ma świadków zdarzenia, sprawca pozostanie anonimowy. Zabranie ciała stwarza ryzyko, że sprawca może zostać ustalony na etapie transportowania (późniejszego ukrywania) zwłok.

W przypadku Iwony, po wyjściu z PR, na drodze do domu, trudno mówić o miejscach bezludnych. W każdej chwili może pojawić się samochód albo potencjalny świadek. W pobliżu jest osiedle mieszkaniowe.

W tej chwili pozwalam sobie na pewne (długotrwałe) przemyślane rozważania. Sprawca wypadku na coś takiego nie ma czasu. Kieruje się bardziej instynktem, niż rozumem ; pozostaje na miejscu (decydując się na udzielenie pomocy) albo ucieka z miejsca zdarzenia.

Jeżeli ktoś z Was słyszał o takim przypadku, żeby kierowca (najlepiej w terenie zabudowanym) potrącił śmiertelnie pieszego, zabrał i ukrył ciało ... to proszę o przykłady w ramach komentarza (najlepiej link do jakiejś strony). Ja o czymś takim nigdy nie słyszałem.

 

Została siłą wciągnięta do samochodu, uprowadzona.

Wersję, dla okupu, należy na dzień dzisiejszy całkowicie odrzucić. Czytałem na forum (podobna sugestia wystąpiła w ramach pytań do Lorantego), że sprawcy nie żądali okupu, ponieważ ofiara mogła ponieść śmierć, w sposób niezamierzony przez sprawców. Jak słusznie wskazał Loranty, osoby uprowadzonej z definicji nie naraża się na utratę życia. To pieniądz. Więcej argumentów Loranty nie podał, bo (jak zaznaczył) nie zna dokladnie sprawy Iwony. 

Po pierwsze, z wypowiedzi Pana Janusza wynika, że rodzina Iwony nie należy do szczególnie zamożnych. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek zdecydował się na uprowadzenie dla okupu, zdając sobie sprawę z tego, że w ramach okupu może otrzymać maksymalnie kilka ... dziesiąt tysięcy złotych. Po drugie, uprowadzenie dla okupu ma charakter planowany, bo zawsze dotyczy konkretnej osoby.  Jak starałem się wykazać w pierwszej części, zdarzenia związane z  Iwoną planowane nie były.

 

Uprowadzenie do domu publicznego, zmuszanie do prostytucji, też jest mało prawdopodobne. Większość tego typu przestępstw jest realizowana w zupełnie inny sposób. Kobiety jadą za granicę samodzielnie, pod pretekstem zatrudnienia. Dopiero tam są w jakiś sposób obezwładniane, zmuszane do określonych zachowań. To sposób dla sprawców znacznie bezpieczniejszy niż uprowadzenie "z ulicy" ; 100% pewność braku świadków zdarzenia, brak transportu ofiary z miejsca uprowadzenia do miejsca przetrzymywania.  Gdyby Iwona wyjechała do pracy, po czym ślad po niej zaginął, to .... ale Iwona nigdzie nie wyjechała.

Nie wiem, jak w szczegółach takie uprowadzenia przebiegają, nie znam takich przypadków (słyszałem o jednym, dosyć ogólnikowo). Jeżeli ofiara jest wybierana przypadkowo (sprawcy jadą, obserwują i w ostatniej chwili podejmują decyzje o wyborze ofiary), to mało prawdopodobne, żeby na miejsce takiego "polowania"wybierali tereny w pobliżu osiedli mieszkaniowych. O wiele bezpieczniej zrobić coś podobnego w miejscach odludnych.

Jeżeli zaś ofiara jest wcześniej typowana, dochodzi do uprowadzenia konkretnej kobiety, w sposób planowany, to Iwona nie mogła być ofiarą takiego przestępstwa. Jak starałem się wykazać w pierwszej części, zdarzenia związane z zaginięciem Iwony nie mogły być wcześniej zaplanowane.

 

Przeciwko wersjom zakładającym siłowe wciągnięcie do samochodu przeczy fakt, że telefon Iwony nigdy się nie uaktywnił. Gdyby w trakcie szamotaniny wypadł (na etapie wciągania do samochodu), to zostałby odnaleziony przez przypadkowego przechodnia, zwrócony na policję albo uaktywniony przez nowego użytkownika. Telefon musiał zostać z Iwoną. Dlaczego sprawcy nie zdecydowali się z niego korzystać (ew. sprzedać) ? Może nasuwać się podejrzenie, że byli bardzo ostrożni. No i tutaj dochodzi do sprzeczności, bo nie można być na tyle ostrożnym, żeby rezygnować ze sprzedaży telefonu, a zarazem na tyle nieostrożnym żeby wciągać dziewczynę do samochodu w miejscu publicznym, któremu daleko do miejsc odludnych.

 

Samodzielnie wsiadła do samochodu.

Iwona miała wsiąść do samochodu znanej sobie osoby, w celu podwiezienia do domu. Później została gdzieś wywieziona i ... (coś tam). W którym miejscu zdarzenie mogło mieć miejsce ?

Gdyby sprawca siedział sobie "w ogródku" przy "63", spotkał Iwonę w tym miejscu, po krótkiej rozmowie mógł namówić Iwonę, żeby skorzystała z propozycji podwiezienia. Do domu miała jeszcze kawałek drogi. Jednak tak się nie stało. Iwona minęła "63". Od tej chwili, do czasu wyjścia z PR nie mogła skorzystać z takiej propozycji.

Po wyjściu z PR, Iwona miała bardzo blisko do domu. Nie znamy dokładnie trasy, więc określanie odległości w ilości setek  metrów, to tylko spekulacje ; 200 ... 300 ? W takich okolicznościach, propozycja podwiezienia przez znajomego, wydaje sie być dziwna (z definicji - podejrzana). Jeżeli Iwona bardzo dobrze znała sprawcę, mogła dać się przekonać, wsiąść. Co dalej? Samochód jedzie w kierunku miejsca zamieszkania Iwony, po czym mija to miejsce, jedzie dalej.  Iwona musi w tym momencie jakoś zareagować, zdawać sobie sprawę z tego, że "coś jest nie tak". Jeżeli kobieta domaga się, żeby zatrzymać samochód, bo chce wysiąść, to wierzcie mi, nie ma innego wyjścia, należy się zatrzymać. Konflikt w DC wskazuje (bez względu na szczegóły), że Iwona należy do osób potrafiących zaakcentować własne zdanie.

Co innego, jeżeli sprawców było więcej (szczególnie, pod wpływem alkoholu) ... ale w takich okolicznościach prawdopodobieństwo, żeby Iwona w ogóle wsiadła do takiego samochodu, jest znikome.

 

Chociaż według mnie, jest to wersja mało prawdopodobna, jest to pierwsza, w której nie zadaję pytań w sprawie aktywności telefonu. Jeżeli sprawcą kierowały motywy seksualne, to mógł się "pozbyć" większości przedmiotów mających jakikolwiek związek z ofiarą, ukryć je wraz z ciałem. Popapraniec nie atakuje w celu osiągnięcia korzyści materialnych, dlatego nie musi (chociaż może - przykład J.Surowieckiej) okradać ofiary. Jednak taki czubek na ogół działa samodzielnie (a nie w grupie), co zdaje się czynić całą wesję mniej prawdopodobną.

 

/ Martie, jesteś zwolenniczką tej wersji... Masz sąsiada, o którym wspominałaś na forum. Wracasz pieszo do domu, jest "szarówka", wokół mało ludzi. Zatrzymuje się sąsiad, jadący ze swoim kolegą (kolegami). Proponuje Ci  podwiezienie do domu, do którego pozostało Ci jakieś 200 metrów. Wsiądziesz ? /

 

*************

Mało kto wie (w sieci nie znalazłem), że sprawa J.Surowieckiej mogła być rozwiązana już ... w dniu zaginięcia. Koledzy zaginionej zgłosili sie do policjanta, poinformowali, że telefon zaginionej jest ciągle aktywny, żeby podjęto próbę jego namierzenia. Policjant poinformował ich, że jak nikt telefonu nie odbiera, to jego zlokalizowanie nie jest możliwe... po czym pogonił szczeniaków, że jak bedą nadal przeszkadzać, to zostaną im postawione zarzuty utrudniania postępowania karnego  Telefon był aktywny jeszcze przez kilka godzin. W końcu został przez sprawcę wyłączony...

Przez kilka godzin (od czasu zaginięcia do wyłączenia telefonu) telefon J.Surowieckiej był zalogowany do tej samej, lokalnej stacji BTS. To nie zmienia faktu, że do czasu ustalenia sprawcy zabójstwa (przez kilka lat), w sprawie występowały wersje ; potrącona w wypadku i wywieziona w nieznanym kierunku albo wciągnięta do samochodu i uprowadzona w celu prostytucji (czyli podobnie jak w sprawie Iwony).  Jak mogła zostać gdziekolwiek wywieziona, skoro przez kilka godzin od zdarzenia była ciągle lokalnie zalogowana ? Na tak postawione pytanie nie znam odpowiedzi...

*************

Fragment książki "Zbrodnia niedoskonała" (Katarzyna Bonda, Bogdan Lach), będący komentarzem do rozdziału poświęconego zbrodniom na tle seksualnym, zamieszczam jako oddzielny post. Kto zna - może pominąć. Pozostałym polecam, bo w moim przekonaniu Iwona stała się ofiarą właśnie takiego sprawcy.

 

Zapowiadałem dwie części. Teraz zapowiadam trzecia, bo w dwóch trudno było się zmieścić. Do komentarzy oczywiście się odniosę. Pozdrawiam."

 

Post 2 - uzupełnienie fragment książki dla chętnych do wglądu

 

Napisano 19 styczeń 2014 - 12:32

Fragment książki "Zbrodnia niedoskonała" (Katarzyna Bonda, Bogdan Lach), będący komentarzem do rozdziału poświęconego zbrodniom na tle seksualnym.

 

**************************************************

Sprawcy przestępstw seksualnych to stosunkowo mała grupa.

 

Nie uświadamiają sobie swojego motywu działania. Nawet jeżeli na koncie mają kilka zabóstw.

 

Nie zabijają, by zaspokoić swój popęd seksualny, lecz zaznaczyć swoją siłę, dominację. Niektórzy z nich mają przekonanie, że są równi Bogu. W trakcie dokonywania zbrodni odczuwają przyjemność seksualną, a nawet osiągają orgazm. Istotę kobiety sprowadzają do jednego organu - pochwy. Odczuwają silną niechęć, pogardę do kobiet, a czasami nawet ich nienawidzą. Być może przeżyli jakąś traumę związaną z matką lub jedną z partnerek. Naukowcy nie są w stanie jednoznacznie określić, jaka jest tego przyczyna. Mówi się o uwarunkowaniach zarówno wychowawczych, jak i biologicznych.

 

Przy zabójstwach tego typu olbrzymią rolę odgrywają fantazje, zwłaszcza seksualne. Zbrodnia na tle seksualnym zaczyna się w umyśle sprawcy. Zakłada on ; "chwycę ją, pociągnę, zacznę dusić. Ona mi powie, żebym przestał. Ja przestanę. Powiem jej, że ma się rozebrać. Ona się rozbierze. Ona mi powie, że jestem świetny, że jestem super. Odbędę z nią stosunek. Będzie mi mówić, że jestem wspaniały, że jeszcze takiego nie miała. Później ubiorę się i odejdę."

 

Często w swoich fantazjach posuwa się do dużo gorszych czynów, niż miałby odwagę zrobić w rzeczywistości. Początkowo wystarcza mu samo fantazjowanie. Potem jednak szuka nowych bodźców, stymulatorów. I zaczynają sie pierwsze zachowania, w których realizuje swoje wyobrażenia : obmacywanie, poklepywanie. W dalszym ciągu fantazjuje, jednak pragnienie kontroli i władzy nad kimś jest coraz silniejsze. W końcu dochodzi do gwałtu. Mówi sobie, że zrobi to tak, jak przebiegało w jego myślach. Tylko że w życiu jest to niemożliwe. Zawsze pojawiają się okoliczności, nad którymi nie można zapanować. I okazuje się, że tylko początek spotkania z ofiarą pokrywa się z jego fantazjami. Potem wszystko przebiega zupełnie inaczej. Kiedy on ją uderzy lub zacznie dusić, kobieta nie zachowuje się tak, jak to sobie wykreował. Zaczyna płakać, krzyczeć, wyzywać go, wołać pomocy, błagać o litość, bronić się, mówić rzeczy, których on nie chce słyszeć. I już nie ma odwrotu. Dochodzi do brutalnej zbrodni. Kiedy sprawca orientuje się, że nic nie wyglądało tak, jak sobie wyobrażał, jego uraz do kobiet zamiast zniknąć wzmaga się. Sprawca mówi sobie ; drugi raz przygotuję wszystko tak doskonale, że ona nawet nie piśnie. I dąży do tego.

 

Sprawcy seksualni bardzo słabo znają swoje ofiary. Zwykle są to osoby spoza kręgu najbliższych lub osoby całkowicie obce. Najczęściej kobiety. Ich wiek nie gra roli, podobnie jak wygląd. Sprawca wybiera je według sobie znanego klucza.

 

Sprawcy działają pod wpływem jakiegoś impulsu - silnego wzburzenia, kłótni. Musi być jakiś element , który wyzwoli w nich moc : jestem ghotowy, by to zrobić. W jednej ze spraw zabójca czekał na kobietę która miała określoną fryzurę, w innej ważny był kontur sylwetki, w jeszcze innej - zapach perfum, których używała matka sprawcy. To jest szczegół, który psycholog powinien odnaleźć. Jest to trudne, ale możliwe. Bo w działaniu każdego sprawcy seksualnego jest bodziec uruchamiający agresję.

 

Dokładnie wybierają miejsce, w którym zaatakują. Teren ich działania musi być w ich poczuciu bezpieczny. Znają go, dobrze się w nim czują. Potrafią kilka godzin czekać na osobę, która pasuje do ich wyobrażeń.

 

Niezwykle szybko się uczą - jak wciągnąć ofiarę w swój psychologiczny rewir działania, jak skuteczniej zabijać i nie zostawiać przy tym śladów. To są osoby przebiegłe i inteligentne. Bardzo często się przemieszczają. Świetnie radzą sobie z uwikłaniem ofiary, czynnikami sytuacyjnymi, ucieczką z miejsca zbrodni. Często ukrywają zwłoki, nawet je zakopują. Po zabójstwie dokonują nieznacznych zmian w swoim zachowaniu. Nie mają poczucia winy lub jest ono znikome. Dlatego tak trudno ich złapać.

 

Przed dokonaniem zbrodni stosują tak zwane ułatwiacze. Alkohol, narkotyki powodują, że znikają ostatnie hamulce i już nic nie powstrzymuje ich przed działaniem.

 

Jeżeli mamy do czynienia ze sprawcą seryjnym, bardzo istotny jest jego modus operandi. Sprawcy seksualni działają bowiem za każdym razem w podobny sposób. To wiąże wszystkie dokonane przez nich zbrodnie.

* * * * * * *

 

Jest kilka typów sprawców seksualnych ;

1) Agresywni zdobywcy - są przekonani, że przemoc seksualna odpowiada kobiecie, a nawet jest przez nią oczekiwana lub upragniona. Uważają, że wlaśnie takie są relacje pomiedzy płciami. Jeżeli podczas popełnienia zbrodni dzieje się inaczej, tłumaczą sobie, że prawdopodobnie kobieta jeszcze sobie tego nie uświadamia.

2) Egoiści - popełniają przestępstwo dla zaspokojenia własnych potrzeb seksualnych. Nie liczy się kobieta.

3) Frustraci - doznali form przemocy ze strony kobiet w dzieciństwie lub wczesnej młodości i uważają, że teraz mają prawo do tego samego jako zadośćuczynienie. Ich schemat myślowy to : "Zrobię tak, bo taki jest świat".

4) Ambiwerywni lub ambiwalentni - zdają sobie sprawę, że takie działania są złem, jednak odczuwają nieodparty przymus działania, nie potrafią się opanować. Ważniejsza jest dla nich przyjemność działania i dążenie do niej, niż konsekwencje. Nie przewidują, co będzie działo się dalej.

5) Sadyści - sprawia im przyjemność zadawanie bólu. Im bardziej cierpi ofiara, tym silniejsze podniecenie sprawcy. Największą rozkosz daje śmierć ofiary - sprawca osiąga orgazm.

 

* * * * * * *

W każdej z wymienionych kategorii może dochodzić do seryjnych zabójstw. Pomiędzy jednym atakiem a kolejnym jest tak zwany interwał - przebywanie w uśpieniu. Sprawcy napawają się wtedy swoją siłą i mocą. Fantazjują. W nieskończoność przeżywają swoje poprzednie zbrodnie. Interwał skraca się. Atakują coraz częściej i agresywniej. Są doskonalsi w zadawaniu śmierci i zostawiają mniej śladów.

 

Po dokonaniu zbrodni układają ciało ofiary w pozycjach poniżających. Obnażone, z rozłożonymi nogami.

 

Często biorą trofea (kawałki / elementy ciała ofiary) lub pamiątki (przedmioty lub rzeczy osobiste należące do ofiary). Były przypadki, że sprawca wycinał narządy rodne kobiet. Nazywa sie to mutylacją. Sadyści robią to przed śmiercią ofiary, dewianci - po śmierci. To świadczy o całkowitym uprzedmiotowieniu kobiety. Po co to robią ? Po pewnym czasie wspomnienia o zdarzeniu zanikają, a sprawca ich potrzebuje. Trofea lub pamiątki pozwalają mu wracać do tych zdarzeń, by przeżywać je w nieskończoność.

 

Wokół przestępstw seksualnych narosły pewne mity i stereotypy - kreowane głównie przez amerykańskie filmy i książki. Jeden z nich to opinia, że jeśli na miejscu zdarzenia nie ma śladów spermy, to można wykluczyć motyw seksualny. Nie jest to prawdą, bo tylko w 23% zdarzeń z tego motywu znaleziono spermę. Zwłaszcza ci sprawcy, którzy byli już karani za podobne przestępstwa, nie zostawiają takich śladów - wiedzą, że to może ich zidentyfikować. By dokonać gwałtu na kobiecie, używają reprezentantów : dezodorantu, długopisu, butelki. Nie zmienia to faktu, że zadawanie bólu sprawia im satysfakcje seksualną. Zgon ofiary daje im zaś emocjonalne zapsokojenie porównywalne do orgazmu.

 

Przez społeczeństwo są postrzegani jako "dziwacy". Nie wyglądają groźnie. Często są niepozorni, skryci, mają problemy z komunikacją z ludźmi. To typ odludków. Z jednej strony mają niskie poczucie własnej wartości, które wynika z nieudanych kontaktów z kobietami. Z drugiej zaś charakteryzuje ich przeświadczenie o własnej wyjątkowości. Charakter dewiacji jest indywidualny i kształtuje sie już w okresie dojrzewania. Te osoby zwykle nie potrafią wskazać żadnego autorytetu w swoim życiu. Nie jest nim ani matka, ani ojciec, ani nikt z dalszego otoczenia. W pewnym momencie dochodzą do wniosku, że sami są dla siebie autorytetem. Każda krytyka ich zachowania lub nawet dezaprobata pogłębia ten stan."

 

Post 3 - dodatkowo wyjaśnia poszczególne elementy poprzednich postów

 

Napisano wczoraj, 21:29

Musimy sobie wyjaśnić pewne sprawy przed częścią trzecią, bo już teraz rozbiegamy się w sposobie myślenia. Nie chcę się powtarzać i ponownie określać "mało maślane", ale w naszej komunikacji jest coś nie tak (przynajmniej z niektórymi osobami).

W pierwszej części starałem się dowieść, że (w sprawie Iwony - do innej sprawy się nie odnoszę) działanie sprawcy nie było planowane.  Czytając drugą część, nie należy zapominać o pierwszej, ponieważ tworzą spójną całość.

 

W drugiej części, odniosłem się do konkretnych teorii.

Wypadek.  Z definicji nie jest planowany przez sprawcę, przez co spełnia warunki określone w pierwszej części. Takiej sytuacji przeczy jednak fakt, że w pobliżu drogi nie znaleziono ciała Iwony ani też mogących należeć do niej przedmiotów.  Zwolennicy tej teorii wskazują, że sprawca wypadku mógł zabrać ciało ofiary wypadku, ukryć w nieznanym miejscu. Ja takiego przypadku nie znam, nigdy nie słyszałem, prosiłem o wskazanie przykładów.

 

W ramach odpowiedzi pojawil się link do sprawy (podobno była nawet dyskusja na forum), kiedy to jakiś mężczyzna wybrał miejsce i czas, potrącił celowo określoną ofiarę, później zabrał dziewczynkę do samochodu, wywiózł i zamordowal. To przecież całkowicie nie na temat. To zachowanie od początku do końca planowane (nie spełnia warunków części pierwszej) , nie ma w nim w ogóle miejsca na określenie "wypadek". W związku z tym, że w ogólnych zarysach przykład nie jest trafiony, do szczegółów w ogóle się nie odnoszę.

 

Wciągnięcie siłą do samochodu (uprowadzenie). Z uwzględnieniem, że w ramach planowania uprowadzenia, sprawcy na ofiarę nie typowali konkretnie Iwony Wieczorek (co wynika z części pierwszej). Mało prawdopodobne, żeby sprawcy "polowali" na ofiarę w miejscu, w którym istnieje duże niebezpieczeństwo zauważenia przez potencjalnych świadków. Okolice zamieszkania Iwony, to nie odludzie. Głupio zabrzmi, ale jak chcieli sobie kogoś uprowadzić, to mogli "polowanie" na ofiarę urządzić sobie w bardziej bezpiecznym dla siebie miejscu.

 

W ramach odpowiedzi pojawił się link do sprawy, kiedy to dziewczyna została uprowadzona na terenie miasta, z przystanku, w obecności świadków. Kolejny raz, nie na temat. W tym przypadku, celem sprawców było uprowadzenie konkretnej osoby (dla okupu). Jeżeli tak określona ofiara w ramach swoich nawyków porusza się tylko po centrum jakiegoś miasta, to ... nie sposób ją uprowadzić na peryferiach miasta. Sprawcy muszą podjąć ryzyko uprowadzenia na terenie miasta ... albo zrezygnować z przestępstwa (zaryzykowali, ostatecznie zostali ustaleni i zatrzymani).

W tym przypadku, ofiara została określona personalnie już na etapie planowania uprowadzenia. Taka wersja jest bardzo mało prawdopodobna w przypadku Iwony, co wyjaśniłem w części pierwszej.

 

Linki do spraw, które miały miejsce w np. Meksyku, nie będą dla mnie wiarygodne w kontekście sprawy Iwony, ponieważ występująca tam struktura przestępczości ma się nijak do naszej. Tamtejsza mafia obecnością swiadków się w ogóle nie przejmuje.

**********

Wersji wypadku oraz wciągnięcia do samochodu (uprowadzenia) nie wykluczam całkowicie, ponieważ całkowicie nie można wykluczyć niczego (nawet udziału Mossadu). Biorąc jednak pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, wszystkie te wersje (szczególnie oparte na działaniu Mossadu), uważam za bardzo mało prawdopodobne. Jeżeli nawet coś nigdy wcześniej się nie wydarzyło, to zawsze mogło wystąpić po raz pierwszy.

 

Niezwykle trudno udowodnić, że w przeszłości, w określonym miejscu i czasie nie doszło do określonego zdarzenia. To nie oznacza, że wystąpienie zdarzenia jest bardzo prawdopodobne. Prawdopodobieństwo zależy od okoliczności, a do tych się już odniosłem.

 

W moim przekonaniu Iwona nie wyszła z PR, do zdarzenia doszło na terenie parku. W ramach trzeciej części (terminu nie deklaruję) będzie okazja powrócić do wersji ; "Iwona samodzielnie wsiadła do samochodu". Nie bez powodu wkleiłem swego czasu charakterystykę sprawców zbrodni na tle seksualnym, ponieważ (w mojej ocenie) z takim przypadkiem mamy do czynienia w sprawie zaginionej Iwony. O tym jednak w części trzeciej."



#15 myszkamiki

myszkamiki

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 937 postów

Napisano 22 styczeń 2014 - 15:35:56

Jaka  wg Was jest różnica między znaczeniem słów - wyklucza się, a  nie udało się potwierdzić ?

 

Różnica jest bardzo duża. Ja wiem, że wiele osób może w tym momencie powiedzieć, że to semantyka. Jednak dla organów ścigania, prokuratury, sądu, prawników, uzycie tego właśnie a nie innego słowa, wyrażenia, ma ogromne znaczenie.

 

W toku studiów prawniczych uczy się ludzi właśnie używania języka prawniczego, po to by wypowiedzi były precyzyjne i nie budziły wątpliwości. Zresztą dla wielu studentów z początku jest to ogromna trudność. Bo nagle te same słowa uzywane w języku potocznym, użyte w terminologii prawniczej, otrzymują inne znaczenie.

 

 

Cytując z wiki: "Język prawniczy jest odmianą języka naturalnego, posiada identyczną z nim składnię, różnić się może jednak znaczeniem poszczególnych słów i zwrotów. Ta ostatnia cecha może sprawiać trudności w prawidłowym rozumieniu języka prawniczego, ponieważ potoczne rozumienie pojęć, którymi operują prawo i prawnicy, często będzie prowadzić do nieporozumień i błędnych wniosków".

 

Ciekawe spostrzeżenie. 



#16 andii

andii

    Jarek, władca pisowskich Minionków

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 4331 postów

Napisano 22 styczeń 2014 - 19:57:03

to ja tak jak dla deb***a wytłumaczę:

 

wyklucza się : nie

 

nie udało się potwierdzić : możliwe,  ale wątpliwe

 

tłuk poniał, prawda?



#17 myszkamiki

myszkamiki

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 937 postów

Napisano 23 styczeń 2014 - 18:28:45

wyklucza się : po zbadaniu wszystkich okoliczności sprawy, niemożliwe jest jakoby dana sytuacja mogła mieć miejsce

Nie udało sie potwierdzić: nie znaleziono żadnego dowodu na to, że sytuacja mogła mieć miejsce.

Ad. 1. Znaleziono konkretne dowody zaprzeczające takiej sytuacji

Ad. 2. Nie znaleziono dowodów potwierdzających.

Jedno stanowi o tym , że sprawe bardzo gruntownie zbadano, istnieje szereg dowodów na to, że cos takiego nie mogło miec miejsca.

Drugie że nie znaleziono dowodów na potwierdzenie tezy, co nie znaczy że takie nie istnieją, a znaczy tyle tylko, że po prostu do nich nie udało sie dotrzeć.

 

Diametralna różnica.



#18 andii

andii

    Jarek, władca pisowskich Minionków

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 4331 postów

Napisano 23 styczeń 2014 - 19:30:36

toć właśnie to streściłem 2 posty wcześniej w wersji dla tłuka, ale on i tak zaraz będzie sie pluł...

 

edit.: nie udało się potwierdzić : możliwe, ale wątpliwe  brak danych: do wyjaśnienia (mozliwość bredzenia do końca swiata, i o jeden dzień dłużej)... tak lepiej.

 

prawda ?


Użytkownik andii edytował ten post 23 styczeń 2014 - 19:42:24


#19 AprilMay

AprilMay

    Znajomy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPip
  • 22 postów

Napisano 26 styczeń 2014 - 19:00:48

Kiedy Czesc Trzecia??? To jeden z najbardziej sensownych logicznych i prawdopodobnych postow jakie przeczytalam w tej sprawie.

Mysle, ze autor jest bardzo bliski prawdy.

 

 

Posty użytkownika Don Key - analiza hipotezy przypadkowego sprawcy zaginięcia Iwony.

 

Część 1

Post 1

"SERCE (dzięki) przytoczył pierwotne pytania ….

*****************

Ze względu na obszerność materiału, zdecydowałem się odpowiedź podzielić na dwie części (druga w przygotowaniu). Dzisiaj staram się wykazać, że zaginięcie Iwony nie wynikało z jakichkolwiek wcześniej zaplanowanych działań sprawcy. Należy to dobrze zrozumieć. Zmierzam do tego, że sprawca nie zamierzał tej nocy zaatakować Iwony Wieczorek. Mógł (w pewnym stopniu), zaplanować atak na kobietę. Jednak fakt, że tą kobietą okazała się Iwona, w moim przekonaniu jest efektem zbiegu okoliczności....

******************

Iwona wraz ze znajomymi spędzała czas w DC. Na tym etapie nie było wiadomo, kiedy (i w jakim towarzystwie) będzie wracała do domu. Tylko osoby dobrze znające Iwonę mogły być przeświadczone o tym, że Iwona po imprezie będzie w ogóle wracała do domu. Te osoby wiedziały też, gdzie Iwona dokładnie mieszka. Jeżeli zdarzenia następujące w późniejszym czasie (w efekcie - zaginięcie Iwony w niewyjaśnionych okolicznościach) były w jakiś sposób zaplanowane, to z jej zaginięciem musi mieć związek przynajmniej jedna z osób, która dobrze znała Iwonę, była w tym samym czasie w DC.

Problem w tym, że każda z w/w osób (znając dobrze Iwonę) musiała sobie zdawać sprawę z tego, że Iwona najprawdopodobniej będzie wracać z koleżanką, która mieszka w pobliżu (z Adrią). Nie należało wykluczać, że będzie im towarzyszył któryś z mężczyzn (np. Paweł). Do czasu konfliktu, w takich okolicznościach zaplanowanie czegokolwiek nie było możliwe.

 

Swego czasu na forum istniała teoria, zgodnie z którą Iwona w sztuczny sposób sprowokowała konflikt. Chciała zakończyć imprezę, wyjść z DC, bo była "gdzieś" umówiona "z kimś" (oczywiście miejsc i osób było typowanych na forum wiele). Z informacji uzyskanych od pani Violetty ("Polityka") wynika, że Iwona idąc z DC w kierunku "63", wysyłała SMS-y do różnych osób. Między innymi do Pawła, żeby zadzwonił (Paweł odebrał tego SMS-a znacznie później, telefon miał rozładowany).

Te SMS-y dowodzą, że Iwona z nikim nie była wcześniej umówiona. Jeżeli nawet przyjąć, że chciała jeszcze z kimś się spotkać, to z chwilą kiedy jej komórka "padła", przestała istnieć możliwość nawiązania kontaktu z kimkolwiek. W takich okolicznościach, pozostał jej powrót do domu...

 

Jeżeli w DC wydarzyło się "coś", przez co "ktoś" (nie tylko ze znanych osób_ był wściekły na Iwonę, odczuwał potrzebę wyjaśnienia czegokolwiek, to ... może to nawet zrobił. Było wiadomo, w jakim kierunku idzie Iwona. Każdy mógł ją dogonić i zrobić to, co zamierzał. Jeżeli nawet coś takiego miało miejsce, to nie miało związku z zaginięciem Iwony, którą przy "63" całą i zdrową o godz. 4.12 rejestruje monitoring. Jest sama... (pomijam w tym miejscu "Ręcznika").

 

To, że ktokolwiek w sposób wcześniej zaplanowany zaatakował Iwonę na terenie PR, należy całkowicie wykluczyć. Na tym terenie istnieje wiele dróg i do dnia dzisiejszego nie wiadomo, którą z nich szła Iwona. Jeżeli ktokolwiek po konflikcie w DC (wcześniej nie mógł) zaplanował spotkanie z Iwoną "w cztery oczy", to miejsce spotkania (ew. ataku) musiał wybrać w pobliżu jej domu.

 

Paweł wraca do domu, po włączeniu drugiego telefonu odbiera SMS od Iwony. Nie wie, że Iwona jest w tej chwili dopiero przy "63". Na wysyłanie SMS-ów ( + ew. oczekiwanie na odpowiedź) Iwona poświęca ok. 20 minut, o czym Paweł nie może wiedzieć. Jeżeli cokolwiek szczegółowo planował zaraz po konflikcie w DC (wcześniej nie mógł), to miał w tym momencie dwa problemy.

Po pierwsze, w jego przekonaniu Iwona znajduje się już w takim miejscu, że niebawem może dotrzeć do domu ( w jego przekonaniu Iwona minęła "63" około 20 minut wcześniej niż miało to miejsce w rzeczywistości). Paweł nie ma żadnej pewności, że zdąży pod dom Iwony, zanim ona dotrze na miejsce.

Po drugie, nie zna planów Iwony, treści jej rozmowy z Adrią. Dziewczyny mogły się przecież pogodzić, Iwona mogła pójść do Adrii ... albo do innej dziewczyny (jedna z koleżanek nie odebrała SMS-a Iwony, bo spała). Mogło się wydarzyć wiele ... czego Paweł nie mógł przewidzieć, ale był świadom swojej niewiedzy. W takich okolicznościach planowanie czegokolwiek nie jest możliwe.

 

Tylko ktoś z DC mógł oczekiwać na Iwonę pod jej domem, oczekując bezpośredniego spotkania. Jednak żadna z tych osób nie mogła znać odpowiedzi na pytanie ; o której godzinie pod domem pojawi się Iwona ?

 

Jeszcze jedno...

Jeżeli celem sprawcy była tylko rozmowa z Iwoną, jej zaginięcie jest tylko efektem jakiegoś "wypadku", to dziwi mnie determinacja sprawcy. Mógł się umówić i spotkać następnego dnia. W miejscu i czasie, w którym wiadomo, że Iwona się pojawi.  Z kolei w przypadku planowanej zbrodni dziwić może niefrasobliwość sprawcy, który na przyszłą ofiarę czeka na osiedlu, pod jej domem, nie wiedząc kiedy wróci, w czasie kiedy zaczyna się rozwidniać i istnieje olbrzymie ryzyko identyfikacji przez sąsiadów.

 

Motyw planowanej zbrodni ?

Musiał być poważny, skoro ktoś po konflikcie w DC, zdecydował się na (praktycznie natychmiastową) realizację. No i tutaj problem, bo ja takiego motywu w ogóle nie dostrzegam. Niektóre wersje dotyczą rzekomej ciąży, w której miała być Iwona (forum poszukiwało potencjalnych ojców, co za tym idzie sprawców).

Zgadzam się z opiniami, że matka nie zawsze wie wszystko o córce. To dotyczy także sprawy zaginionej Iwony. Jeżeli jednak nikt z otoczenia zaginionej (w tym, znajomi) nie sygnalizuje swojej wiedzy na temat ciąży zaginionej (z pewnością w ramach zeznań wszyscy świadkowie byli przepytywani na okoliczność różnych problemów Iwony) , to należy przyjąć, że Iwona w ciąży nie była. Ostatecznie, odpowiedź na temat stanu zdrowia Iwony (w tym ew. ciąży) znajduje się w dokumentacji medycznej. Zakładam, że prokuratura zapoznała się z tymi dokumentami.  Jak dla mnie, na bieżącym etapie wiedzy, Iwona w ciąży nie była.

Romans z żonatym facetem ... ciąża ... to nie powody do podjęcia decyzji o natychmiastowej (po konflikcie w DC) egzekucji na nastoletniej dziewczynie. Szczególnie, że sama dziewczyna zdaje się nie zdawać sobie sprawy z jakiegokolwiek zagrożenia (nie ma nic na temat ciąży i romansu w ostatnich SMS-ach, tematy nie są poruszane podczas ostatniej rozmowy z Adrią).

 

Zastanawiałem się jakimś innym motywem. Nie znalazłem... CDN"

 

Część 2

 

Post 1

Napisano 19 styczeń 2014 - 12:31

"Druga część... Różne teorie zakładają, że Iwona wyszła z PR, do jakiegoś zdarzenia doszło w bezpośredniej bliskości miejsca zamieszkania.

 

Została potrącona przez samochód, sprawca w obawie przed odpowiedzialnością zabrał ciało, odjechał, ukrył w nieustalonym miejscu. Ta teoria ma szereg wad. Zdarza się (stosunkowo często), że kierowca ucieka z miejsca wypadku. Jeżeli jest to efekt jakiegoś szoku, to wraca po kilku minutach ... albo po godzinie zgłasza się sam na policję. Bywa też, że kierowca bedący pod wpływem alkoholu, decyduje się na ucieczkę z miejsca zdarzenia (czasami porzuca samochód).

Jeżeli nie ma świadków zdarzenia, kierowca jest trzeźwy, to zawsze może wyjaśniać ; "nagle wtargnęła na jezdnię". Jeżeli są świadkowie, to ... nie będę pisał, bo w sprawie Iwony świadków nie ma.

 

Mogę sobie jakoś wyobrazić, że dochodzi do wypadku w jakimś bezludnym miejscu. Kierowca wysiada z samochodu, stwierdza, że ofiara wypadku nie żyje. Decyduje się na ucieczkę z miejsca zdarzenia. W celu opóźnienia wykrycia przestępstwa (co za tym idzie, opóźnienia ew. pościgu), ciało ofiary zaciąga kilka...naście metrów od drogi, po czym odjeżdża. Nie zabiera ze sobą ciała ... bo i po co robić dodatkowy problem ? Przecież nie ma świadków zdarzenia, sprawca pozostanie anonimowy. Zabranie ciała stwarza ryzyko, że sprawca może zostać ustalony na etapie transportowania (późniejszego ukrywania) zwłok.

W przypadku Iwony, po wyjściu z PR, na drodze do domu, trudno mówić o miejscach bezludnych. W każdej chwili może pojawić się samochód albo potencjalny świadek. W pobliżu jest osiedle mieszkaniowe.

W tej chwili pozwalam sobie na pewne (długotrwałe) przemyślane rozważania. Sprawca wypadku na coś takiego nie ma czasu. Kieruje się bardziej instynktem, niż rozumem ; pozostaje na miejscu (decydując się na udzielenie pomocy) albo ucieka z miejsca zdarzenia.

Jeżeli ktoś z Was słyszał o takim przypadku, żeby kierowca (najlepiej w terenie zabudowanym) potrącił śmiertelnie pieszego, zabrał i ukrył ciało ... to proszę o przykłady w ramach komentarza (najlepiej link do jakiejś strony). Ja o czymś takim nigdy nie słyszałem.

 

Została siłą wciągnięta do samochodu, uprowadzona.

Wersję, dla okupu, należy na dzień dzisiejszy całkowicie odrzucić. Czytałem na forum (podobna sugestia wystąpiła w ramach pytań do Lorantego), że sprawcy nie żądali okupu, ponieważ ofiara mogła ponieść śmierć, w sposób niezamierzony przez sprawców. Jak słusznie wskazał Loranty, osoby uprowadzonej z definicji nie naraża się na utratę życia. To pieniądz. Więcej argumentów Loranty nie podał, bo (jak zaznaczył) nie zna dokladnie sprawy Iwony. 

Po pierwsze, z wypowiedzi Pana Janusza wynika, że rodzina Iwony nie należy do szczególnie zamożnych. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek zdecydował się na uprowadzenie dla okupu, zdając sobie sprawę z tego, że w ramach okupu może otrzymać maksymalnie kilka ... dziesiąt tysięcy złotych. Po drugie, uprowadzenie dla okupu ma charakter planowany, bo zawsze dotyczy konkretnej osoby.  Jak starałem się wykazać w pierwszej części, zdarzenia związane z  Iwoną planowane nie były.

 

Uprowadzenie do domu publicznego, zmuszanie do prostytucji, też jest mało prawdopodobne. Większość tego typu przestępstw jest realizowana w zupełnie inny sposób. Kobiety jadą za granicę samodzielnie, pod pretekstem zatrudnienia. Dopiero tam są w jakiś sposób obezwładniane, zmuszane do określonych zachowań. To sposób dla sprawców znacznie bezpieczniejszy niż uprowadzenie "z ulicy" ; 100% pewność braku świadków zdarzenia, brak transportu ofiary z miejsca uprowadzenia do miejsca przetrzymywania.  Gdyby Iwona wyjechała do pracy, po czym ślad po niej zaginął, to .... ale Iwona nigdzie nie wyjechała.

Nie wiem, jak w szczegółach takie uprowadzenia przebiegają, nie znam takich przypadków (słyszałem o jednym, dosyć ogólnikowo). Jeżeli ofiara jest wybierana przypadkowo (sprawcy jadą, obserwują i w ostatniej chwili podejmują decyzje o wyborze ofiary), to mało prawdopodobne, żeby na miejsce takiego "polowania"wybierali tereny w pobliżu osiedli mieszkaniowych. O wiele bezpieczniej zrobić coś podobnego w miejscach odludnych.

Jeżeli zaś ofiara jest wcześniej typowana, dochodzi do uprowadzenia konkretnej kobiety, w sposób planowany, to Iwona nie mogła być ofiarą takiego przestępstwa. Jak starałem się wykazać w pierwszej części, zdarzenia związane z zaginięciem Iwony nie mogły być wcześniej zaplanowane.

 

Przeciwko wersjom zakładającym siłowe wciągnięcie do samochodu przeczy fakt, że telefon Iwony nigdy się nie uaktywnił. Gdyby w trakcie szamotaniny wypadł (na etapie wciągania do samochodu), to zostałby odnaleziony przez przypadkowego przechodnia, zwrócony na policję albo uaktywniony przez nowego użytkownika. Telefon musiał zostać z Iwoną. Dlaczego sprawcy nie zdecydowali się z niego korzystać (ew. sprzedać) ? Może nasuwać się podejrzenie, że byli bardzo ostrożni. No i tutaj dochodzi do sprzeczności, bo nie można być na tyle ostrożnym, żeby rezygnować ze sprzedaży telefonu, a zarazem na tyle nieostrożnym żeby wciągać dziewczynę do samochodu w miejscu publicznym, któremu daleko do miejsc odludnych.

 

Samodzielnie wsiadła do samochodu.

Iwona miała wsiąść do samochodu znanej sobie osoby, w celu podwiezienia do domu. Później została gdzieś wywieziona i ... (coś tam). W którym miejscu zdarzenie mogło mieć miejsce ?

Gdyby sprawca siedział sobie "w ogródku" przy "63", spotkał Iwonę w tym miejscu, po krótkiej rozmowie mógł namówić Iwonę, żeby skorzystała z propozycji podwiezienia. Do domu miała jeszcze kawałek drogi. Jednak tak się nie stało. Iwona minęła "63". Od tej chwili, do czasu wyjścia z PR nie mogła skorzystać z takiej propozycji.

Po wyjściu z PR, Iwona miała bardzo blisko do domu. Nie znamy dokładnie trasy, więc określanie odległości w ilości setek  metrów, to tylko spekulacje ; 200 ... 300 ? W takich okolicznościach, propozycja podwiezienia przez znajomego, wydaje sie być dziwna (z definicji - podejrzana). Jeżeli Iwona bardzo dobrze znała sprawcę, mogła dać się przekonać, wsiąść. Co dalej? Samochód jedzie w kierunku miejsca zamieszkania Iwony, po czym mija to miejsce, jedzie dalej.  Iwona musi w tym momencie jakoś zareagować, zdawać sobie sprawę z tego, że "coś jest nie tak". Jeżeli kobieta domaga się, żeby zatrzymać samochód, bo chce wysiąść, to wierzcie mi, nie ma innego wyjścia, należy się zatrzymać. Konflikt w DC wskazuje (bez względu na szczegóły), że Iwona należy do osób potrafiących zaakcentować własne zdanie.

Co innego, jeżeli sprawców było więcej (szczególnie, pod wpływem alkoholu) ... ale w takich okolicznościach prawdopodobieństwo, żeby Iwona w ogóle wsiadła do takiego samochodu, jest znikome.

 

Chociaż według mnie, jest to wersja mało prawdopodobna, jest to pierwsza, w której nie zadaję pytań w sprawie aktywności telefonu. Jeżeli sprawcą kierowały motywy seksualne, to mógł się "pozbyć" większości przedmiotów mających jakikolwiek związek z ofiarą, ukryć je wraz z ciałem. Popapraniec nie atakuje w celu osiągnięcia korzyści materialnych, dlatego nie musi (chociaż może - przykład J.Surowieckiej) okradać ofiary. Jednak taki czubek na ogół działa samodzielnie (a nie w grupie), co zdaje się czynić całą wesję mniej prawdopodobną.

 

/ Martie, jesteś zwolenniczką tej wersji... Masz sąsiada, o którym wspominałaś na forum. Wracasz pieszo do domu, jest "szarówka", wokół mało ludzi. Zatrzymuje się sąsiad, jadący ze swoim kolegą (kolegami). Proponuje Ci  podwiezienie do domu, do którego pozostało Ci jakieś 200 metrów. Wsiądziesz ? /

 

*************

Mało kto wie (w sieci nie znalazłem), że sprawa J.Surowieckiej mogła być rozwiązana już ... w dniu zaginięcia. Koledzy zaginionej zgłosili sie do policjanta, poinformowali, że telefon zaginionej jest ciągle aktywny, żeby podjęto próbę jego namierzenia. Policjant poinformował ich, że jak nikt telefonu nie odbiera, to jego zlokalizowanie nie jest możliwe... po czym pogonił szczeniaków, że jak bedą nadal przeszkadzać, to zostaną im postawione zarzuty utrudniania postępowania karnego  Telefon był aktywny jeszcze przez kilka godzin. W końcu został przez sprawcę wyłączony...

Przez kilka godzin (od czasu zaginięcia do wyłączenia telefonu) telefon J.Surowieckiej był zalogowany do tej samej, lokalnej stacji BTS. To nie zmienia faktu, że do czasu ustalenia sprawcy zabójstwa (przez kilka lat), w sprawie występowały wersje ; potrącona w wypadku i wywieziona w nieznanym kierunku albo wciągnięta do samochodu i uprowadzona w celu prostytucji (czyli podobnie jak w sprawie Iwony).  Jak mogła zostać gdziekolwiek wywieziona, skoro przez kilka godzin od zdarzenia była ciągle lokalnie zalogowana ? Na tak postawione pytanie nie znam odpowiedzi...

*************

Fragment książki "Zbrodnia niedoskonała" (Katarzyna Bonda, Bogdan Lach), będący komentarzem do rozdziału poświęconego zbrodniom na tle seksualnym, zamieszczam jako oddzielny post. Kto zna - może pominąć. Pozostałym polecam, bo w moim przekonaniu Iwona stała się ofiarą właśnie takiego sprawcy.

 

Zapowiadałem dwie części. Teraz zapowiadam trzecia, bo w dwóch trudno było się zmieścić. Do komentarzy oczywiście się odniosę. Pozdrawiam."

 

Post 2 - uzupełnienie fragment książki dla chętnych do wglądu

 

Napisano 19 styczeń 2014 - 12:32

Fragment książki "Zbrodnia niedoskonała" (Katarzyna Bonda, Bogdan Lach), będący komentarzem do rozdziału poświęconego zbrodniom na tle seksualnym.

 

**************************************************

Sprawcy przestępstw seksualnych to stosunkowo mała grupa.

 

Nie uświadamiają sobie swojego motywu działania. Nawet jeżeli na koncie mają kilka zabóstw.

 

Nie zabijają, by zaspokoić swój popęd seksualny, lecz zaznaczyć swoją siłę, dominację. Niektórzy z nich mają przekonanie, że są równi Bogu. W trakcie dokonywania zbrodni odczuwają przyjemność seksualną, a nawet osiągają orgazm. Istotę kobiety sprowadzają do jednego organu - pochwy. Odczuwają silną niechęć, pogardę do kobiet, a czasami nawet ich nienawidzą. Być może przeżyli jakąś traumę związaną z matką lub jedną z partnerek. Naukowcy nie są w stanie jednoznacznie określić, jaka jest tego przyczyna. Mówi się o uwarunkowaniach zarówno wychowawczych, jak i biologicznych.

 

Przy zabójstwach tego typu olbrzymią rolę odgrywają fantazje, zwłaszcza seksualne. Zbrodnia na tle seksualnym zaczyna się w umyśle sprawcy. Zakłada on ; "chwycę ją, pociągnę, zacznę dusić. Ona mi powie, żebym przestał. Ja przestanę. Powiem jej, że ma się rozebrać. Ona się rozbierze. Ona mi powie, że jestem świetny, że jestem super. Odbędę z nią stosunek. Będzie mi mówić, że jestem wspaniały, że jeszcze takiego nie miała. Później ubiorę się i odejdę."

 

Często w swoich fantazjach posuwa się do dużo gorszych czynów, niż miałby odwagę zrobić w rzeczywistości. Początkowo wystarcza mu samo fantazjowanie. Potem jednak szuka nowych bodźców, stymulatorów. I zaczynają sie pierwsze zachowania, w których realizuje swoje wyobrażenia : obmacywanie, poklepywanie. W dalszym ciągu fantazjuje, jednak pragnienie kontroli i władzy nad kimś jest coraz silniejsze. W końcu dochodzi do gwałtu. Mówi sobie, że zrobi to tak, jak przebiegało w jego myślach. Tylko że w życiu jest to niemożliwe. Zawsze pojawiają się okoliczności, nad którymi nie można zapanować. I okazuje się, że tylko początek spotkania z ofiarą pokrywa się z jego fantazjami. Potem wszystko przebiega zupełnie inaczej. Kiedy on ją uderzy lub zacznie dusić, kobieta nie zachowuje się tak, jak to sobie wykreował. Zaczyna płakać, krzyczeć, wyzywać go, wołać pomocy, błagać o litość, bronić się, mówić rzeczy, których on nie chce słyszeć. I już nie ma odwrotu. Dochodzi do brutalnej zbrodni. Kiedy sprawca orientuje się, że nic nie wyglądało tak, jak sobie wyobrażał, jego uraz do kobiet zamiast zniknąć wzmaga się. Sprawca mówi sobie ; drugi raz przygotuję wszystko tak doskonale, że ona nawet nie piśnie. I dąży do tego.

 

Sprawcy seksualni bardzo słabo znają swoje ofiary. Zwykle są to osoby spoza kręgu najbliższych lub osoby całkowicie obce. Najczęściej kobiety. Ich wiek nie gra roli, podobnie jak wygląd. Sprawca wybiera je według sobie znanego klucza.

 

Sprawcy działają pod wpływem jakiegoś impulsu - silnego wzburzenia, kłótni. Musi być jakiś element , który wyzwoli w nich moc : jestem ghotowy, by to zrobić. W jednej ze spraw zabójca czekał na kobietę która miała określoną fryzurę, w innej ważny był kontur sylwetki, w jeszcze innej - zapach perfum, których używała matka sprawcy. To jest szczegół, który psycholog powinien odnaleźć. Jest to trudne, ale możliwe. Bo w działaniu każdego sprawcy seksualnego jest bodziec uruchamiający agresję.

 

Dokładnie wybierają miejsce, w którym zaatakują. Teren ich działania musi być w ich poczuciu bezpieczny. Znają go, dobrze się w nim czują. Potrafią kilka godzin czekać na osobę, która pasuje do ich wyobrażeń.

 

Niezwykle szybko się uczą - jak wciągnąć ofiarę w swój psychologiczny rewir działania, jak skuteczniej zabijać i nie zostawiać przy tym śladów. To są osoby przebiegłe i inteligentne. Bardzo często się przemieszczają. Świetnie radzą sobie z uwikłaniem ofiary, czynnikami sytuacyjnymi, ucieczką z miejsca zbrodni. Często ukrywają zwłoki, nawet je zakopują. Po zabójstwie dokonują nieznacznych zmian w swoim zachowaniu. Nie mają poczucia winy lub jest ono znikome. Dlatego tak trudno ich złapać.

 

Przed dokonaniem zbrodni stosują tak zwane ułatwiacze. Alkohol, narkotyki powodują, że znikają ostatnie hamulce i już nic nie powstrzymuje ich przed działaniem.

 

Jeżeli mamy do czynienia ze sprawcą seryjnym, bardzo istotny jest jego modus operandi. Sprawcy seksualni działają bowiem za każdym razem w podobny sposób. To wiąże wszystkie dokonane przez nich zbrodnie.

* * * * * * *

 

Jest kilka typów sprawców seksualnych ;

1) Agresywni zdobywcy - są przekonani, że przemoc seksualna odpowiada kobiecie, a nawet jest przez nią oczekiwana lub upragniona. Uważają, że wlaśnie takie są relacje pomiedzy płciami. Jeżeli podczas popełnienia zbrodni dzieje się inaczej, tłumaczą sobie, że prawdopodobnie kobieta jeszcze sobie tego nie uświadamia.

2) Egoiści - popełniają przestępstwo dla zaspokojenia własnych potrzeb seksualnych. Nie liczy się kobieta.

3) Frustraci - doznali form przemocy ze strony kobiet w dzieciństwie lub wczesnej młodości i uważają, że teraz mają prawo do tego samego jako zadośćuczynienie. Ich schemat myślowy to : "Zrobię tak, bo taki jest świat".

4) Ambiwerywni lub ambiwalentni - zdają sobie sprawę, że takie działania są złem, jednak odczuwają nieodparty przymus działania, nie potrafią się opanować. Ważniejsza jest dla nich przyjemność działania i dążenie do niej, niż konsekwencje. Nie przewidują, co będzie działo się dalej.

5) Sadyści - sprawia im przyjemność zadawanie bólu. Im bardziej cierpi ofiara, tym silniejsze podniecenie sprawcy. Największą rozkosz daje śmierć ofiary - sprawca osiąga orgazm.

 

* * * * * * *

W każdej z wymienionych kategorii może dochodzić do seryjnych zabójstw. Pomiędzy jednym atakiem a kolejnym jest tak zwany interwał - przebywanie w uśpieniu. Sprawcy napawają się wtedy swoją siłą i mocą. Fantazjują. W nieskończoność przeżywają swoje poprzednie zbrodnie. Interwał skraca się. Atakują coraz częściej i agresywniej. Są doskonalsi w zadawaniu śmierci i zostawiają mniej śladów.

 

Po dokonaniu zbrodni układają ciało ofiary w pozycjach poniżających. Obnażone, z rozłożonymi nogami.

 

Często biorą trofea (kawałki / elementy ciała ofiary) lub pamiątki (przedmioty lub rzeczy osobiste należące do ofiary). Były przypadki, że sprawca wycinał narządy rodne kobiet. Nazywa sie to mutylacją. Sadyści robią to przed śmiercią ofiary, dewianci - po śmierci. To świadczy o całkowitym uprzedmiotowieniu kobiety. Po co to robią ? Po pewnym czasie wspomnienia o zdarzeniu zanikają, a sprawca ich potrzebuje. Trofea lub pamiątki pozwalają mu wracać do tych zdarzeń, by przeżywać je w nieskończoność.

 

Wokół przestępstw seksualnych narosły pewne mity i stereotypy - kreowane głównie przez amerykańskie filmy i książki. Jeden z nich to opinia, że jeśli na miejscu zdarzenia nie ma śladów spermy, to można wykluczyć motyw seksualny. Nie jest to prawdą, bo tylko w 23% zdarzeń z tego motywu znaleziono spermę. Zwłaszcza ci sprawcy, którzy byli już karani za podobne przestępstwa, nie zostawiają takich śladów - wiedzą, że to może ich zidentyfikować. By dokonać gwałtu na kobiecie, używają reprezentantów : dezodorantu, długopisu, butelki. Nie zmienia to faktu, że zadawanie bólu sprawia im satysfakcje seksualną. Zgon ofiary daje im zaś emocjonalne zapsokojenie porównywalne do orgazmu.

 

Przez społeczeństwo są postrzegani jako "dziwacy". Nie wyglądają groźnie. Często są niepozorni, skryci, mają problemy z komunikacją z ludźmi. To typ odludków. Z jednej strony mają niskie poczucie własnej wartości, które wynika z nieudanych kontaktów z kobietami. Z drugiej zaś charakteryzuje ich przeświadczenie o własnej wyjątkowości. Charakter dewiacji jest indywidualny i kształtuje sie już w okresie dojrzewania. Te osoby zwykle nie potrafią wskazać żadnego autorytetu w swoim życiu. Nie jest nim ani matka, ani ojciec, ani nikt z dalszego otoczenia. W pewnym momencie dochodzą do wniosku, że sami są dla siebie autorytetem. Każda krytyka ich zachowania lub nawet dezaprobata pogłębia ten stan."

 

Post 3 - dodatkowo wyjaśnia poszczególne elementy poprzednich postów

 

Napisano wczoraj, 21:29

Musimy sobie wyjaśnić pewne sprawy przed częścią trzecią, bo już teraz rozbiegamy się w sposobie myślenia. Nie chcę się powtarzać i ponownie określać "mało maślane", ale w naszej komunikacji jest coś nie tak (przynajmniej z niektórymi osobami).

W pierwszej części starałem się dowieść, że (w sprawie Iwony - do innej sprawy się nie odnoszę) działanie sprawcy nie było planowane.  Czytając drugą część, nie należy zapominać o pierwszej, ponieważ tworzą spójną całość.

 

W drugiej części, odniosłem się do konkretnych teorii.

Wypadek.  Z definicji nie jest planowany przez sprawcę, przez co spełnia warunki określone w pierwszej części. Takiej sytuacji przeczy jednak fakt, że w pobliżu drogi nie znaleziono ciała Iwony ani też mogących należeć do niej przedmiotów.  Zwolennicy tej teorii wskazują, że sprawca wypadku mógł zabrać ciało ofiary wypadku, ukryć w nieznanym miejscu. Ja takiego przypadku nie znam, nigdy nie słyszałem, prosiłem o wskazanie przykładów.

 

W ramach odpowiedzi pojawil się link do sprawy (podobno była nawet dyskusja na forum), kiedy to jakiś mężczyzna wybrał miejsce i czas, potrącił celowo określoną ofiarę, później zabrał dziewczynkę do samochodu, wywiózł i zamordowal. To przecież całkowicie nie na temat. To zachowanie od początku do końca planowane (nie spełnia warunków części pierwszej) , nie ma w nim w ogóle miejsca na określenie "wypadek". W związku z tym, że w ogólnych zarysach przykład nie jest trafiony, do szczegółów w ogóle się nie odnoszę.

 

Wciągnięcie siłą do samochodu (uprowadzenie). Z uwzględnieniem, że w ramach planowania uprowadzenia, sprawcy na ofiarę nie typowali konkretnie Iwony Wieczorek (co wynika z części pierwszej). Mało prawdopodobne, żeby sprawcy "polowali" na ofiarę w miejscu, w którym istnieje duże niebezpieczeństwo zauważenia przez potencjalnych świadków. Okolice zamieszkania Iwony, to nie odludzie. Głupio zabrzmi, ale jak chcieli sobie kogoś uprowadzić, to mogli "polowanie" na ofiarę urządzić sobie w bardziej bezpiecznym dla siebie miejscu.

 

W ramach odpowiedzi pojawił się link do sprawy, kiedy to dziewczyna została uprowadzona na terenie miasta, z przystanku, w obecności świadków. Kolejny raz, nie na temat. W tym przypadku, celem sprawców było uprowadzenie konkretnej osoby (dla okupu). Jeżeli tak określona ofiara w ramach swoich nawyków porusza się tylko po centrum jakiegoś miasta, to ... nie sposób ją uprowadzić na peryferiach miasta. Sprawcy muszą podjąć ryzyko uprowadzenia na terenie miasta ... albo zrezygnować z przestępstwa (zaryzykowali, ostatecznie zostali ustaleni i zatrzymani).

W tym przypadku, ofiara została określona personalnie już na etapie planowania uprowadzenia. Taka wersja jest bardzo mało prawdopodobna w przypadku Iwony, co wyjaśniłem w części pierwszej.

 

Linki do spraw, które miały miejsce w np. Meksyku, nie będą dla mnie wiarygodne w kontekście sprawy Iwony, ponieważ występująca tam struktura przestępczości ma się nijak do naszej. Tamtejsza mafia obecnością swiadków się w ogóle nie przejmuje.

**********

Wersji wypadku oraz wciągnięcia do samochodu (uprowadzenia) nie wykluczam całkowicie, ponieważ całkowicie nie można wykluczyć niczego (nawet udziału Mossadu). Biorąc jednak pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, wszystkie te wersje (szczególnie oparte na działaniu Mossadu), uważam za bardzo mało prawdopodobne. Jeżeli nawet coś nigdy wcześniej się nie wydarzyło, to zawsze mogło wystąpić po raz pierwszy.

 

Niezwykle trudno udowodnić, że w przeszłości, w określonym miejscu i czasie nie doszło do określonego zdarzenia. To nie oznacza, że wystąpienie zdarzenia jest bardzo prawdopodobne. Prawdopodobieństwo zależy od okoliczności, a do tych się już odniosłem.

 

W moim przekonaniu Iwona nie wyszła z PR, do zdarzenia doszło na terenie parku. W ramach trzeciej części (terminu nie deklaruję) będzie okazja powrócić do wersji ; "Iwona samodzielnie wsiadła do samochodu". Nie bez powodu wkleiłem swego czasu charakterystykę sprawców zbrodni na tle seksualnym, ponieważ (w mojej ocenie) z takim przypadkiem mamy do czynienia w sprawie zaginionej Iwony. O tym jednak w części trzeciej."

 



#20 Dreistadt

Dreistadt

    Ten użytkownik jest aktywny w Bieszczadach

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 19430 postów

Napisano 26 październik 2016 - 16:34:34

No właśnie się we w tej chwili porządkują ! :D






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych